Matka Torpeda
Matka Torpeda

Matkom to się w dupie przewraca.

Matkom to się od tego dobrobytu w dupie poprzewracało. Jak można wrócić do pracy jeśli dziecko ma roczek, no jak? Przecież to najlepszy okres dziecka! Najlepszy jego wiek, najbardziej potrzebuje właśnie matki! A matka co? bezczelnie wkłada tyłek w czarne spodnie, nakłada białą bluzkę, wiąże włosy w kok, usta przeciera szminką i leci do biura.

A gdzie by ta matka w biurze o dziecku myślała, a skąd! Tam to już tylko kawa i ciastko, pierdoły z koleżankami i lizanie tyłka szefowi. Żeby o dziecku, a po co? Oczywiście, że co sekundę nie ma myśli: “ciekawe jak mały”, “ciekawe czy śpi”, “pora jedzenia teraz, ciekawe czy zjadł cały serek?”. Ona bezczelna poszła do roboty żeby z dzieckiem nie siedzieć, a wiadomo: jakżeś sobie dzieciaka zrobiła to go sobie też wychowuj.

Jak to Twoja córka ma dwa lata i Ty do pracy? Przecież to najlepszy wiek dziecka! Najbardziej potrzebuje matki! W żłobku będzie samo sobie, rzucone w kąt z obcymi babami. Wyobrażasz sobie jak to maleństwo będzie za Tobą tęsknić? Po co Ci ta praca? Tak Ci źle z dzieckiem? Trzeba było sobie dziecka nie robić.

Ale, że jak nie wracasz do pracy? Że będziesz z dzieckiem w domu? Z obiadkami i praniem gaci? w ogóle nie masz ambicji. Pieluszkowe zapalenie mózgu to Cię tak dopadło, że ciężko Cię kobieto odratować. Życie sobie chcesz przy garach zmarnować? Przecież dziecku w żłobku będzie dobrze, kontakt z dziećmi, uodporni się na choroby! Zobaczysz, kwestia czasu jak się mężowi znudzisz i Cię w dupę kopnie. Na co mu kura domowa, która się nie realizuje?

Siedzi potem taka statystyczna Grażyna, miesza głową bigos i się zastanawia: wracać do pracy czy nie? Dzisiaj sobie odkłada od przysłowiowej gęby bo w tym miesiącu brakło, a dziecko ważniejsze niż ona sama. Zastanawia się czy przyjąć pracę czy zostać z dzieckiem. Czuje się gorzej niż źle bo co z niej za matka, która oddaje dziecko “obcym babom”, a sama pędzi zarabiać kasę na żarcie.

Druga Grażynka wraca po całym dniu lizania tyłka szefowi. Nie widzi na oczy, próbuje przemyć twarz wodą i pobawić się z dzieckiem choć pada ze zmęczenia. Codziennie wysłuchuje, że wybrała karierę i nie wiadomo po co robiła sobie dziecko. Każdego ranka patrzy na spokojny oddech swojej córki, a potem wychodzi i przez osiem godzin myśli czy dobrze robi. Gdyby mogła rzuciłaby wszystko w cholerę i biegła do córki, ale nie może. Nie może bo dziecko trzeba nakarmić. Temu dziecku trzeba zapewnić również byt, a nie tylko miłość.

Bo miłości do własnego dziecka nigdy nie zabraknie, ale pieniędzy owszem.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. Ja byłam już wredną egoistką.Teraz jestem nierobem i leniem.
    I tak całkiem serio- mam w dupie co komu nie pasuje.
    To czy się pracuje na umowę czy się zapierdala w domu jest tylko i wyłącznie sprawą domową.I nikomu nic do tego.
    czasem zmusza nas do podjęcia takiej czy innej decyzji sytuacja finansowa,czasem “umysłowa” a czasem po prostu tak nam dyktuje serce.

      • No widzisz,a ja tak się zaplatałam w szafce z garami że zapomniałam paznokci pomalować 😀
        Piernicze dziś prasowanie,kolejne pranie i obiad,będę kręciła loka 😀

        Wiesz,ja przy młodym byłam tą wredną egoistką-nie miałam wyboru.Niestety,młodemu na dobre to nie wyszło.
        Teraz jestem leniem 😀 I zauważyłam różnicę.
        Ja osobiście jeśli mogłam wybierać wybrałam dzieci-kupki,zupki,zeszyty,wkurw.Ale mi odpowiada bycie drobiem domowym.
        Innych nie oceniam,choć znam i takie co do roboty poleciały w trakcie macierzyńskiego bo “nie mogłam wytrzymać w domu ze śliniącym się dzieckiem”.
        Znam i taką co naprawdę wolała paznokcie malować,włosy farbować niż z dzieckiem iść na spacer 😀

        Choćby nie wiem co kto gadał i jak zachęcał-nie każda kobieta musi być matką,rodzić dzieci.Nie każda się do tego nadaje,nie każda poczuje to drgnięcie serca jak zobaczy co z niej wyszło.
        I moim zdaniem-lepiej jak świadomie z tego zrezygnuje niż się ugnie i unieszczęśliwi siebie i potomstwo.
        Czasem ważniejsze są nowe szpilki i “dyr.” na wizytówce 😀

        • Oczywiście, że tak. Od prehistorycznych czasów jednak troszkę się pozmieniało. Parcie na kobiety: “Rodzić, wychowywać, sprzątać” to już dawno za nami. Dziś to świadomy wybór każdej kobiety, ale wiesz nie każdy jeszcze przyswoił, że kobiety mają prawo głosu i nawet mogą oddawać głos na prezydenta 😀

  2. Sama jestem rozdarta… za jakieś pół roku kończy mi się “urlop” i wiem, że trzeba wrócić do pracy – trzeba, bo mam dość siedzenia w domu (zawsze można gdzieś wyjść z dzieckiem, ale przy takiej pogodzie się nie chce), trzeba, bo dziecko mające 3-4 lata będzie wolało rówieśników, a szef już nie będzie mnie chciał, trzeba, bo zawsze budżet domowy lepiej będzie wyglądał etc
    Ale na samą myśl, że mam zostawiać mojego Robaka na cały dzień z kimś innym robi mi się słabo. Przypuszczam, że przez pierwszy miesiąc żłobka ja będę płakała po rozstaniu, a nie dziecko… I jakiej decyzji bym nie podjęła i tak będę miała wątpliwości. Nie potrzeba mi nawet słuchać głosów “życzliwych”

  3. Ja też wróciłam po pół roku do pracy i to z oboma Szogunami. Choć nie tylko widmo braku kasy i możliwości egzystencjonalnych się malowało… po prostu nie wytrzymywałam siedzenia w domu w 4 ścianach. Jak się spotykało kogokolwiek, to nie było innej rozmowy jak pieluchy, jedzenie, przeciery i rozmiary ciuszków…. Nie wyrabiałam nerwowo, bo i zastanawiałam się, czy naprawdę kobieta, która urodzi dziecko ma tylko to w głowie i nic więcej? I naprawdę więcej nie potrzebuje? Dla siebie, dla męża, dla tego właśnie dziecka? Tak, źle mi było jak musiałam zostawić swoje małe dziecko z obcą opiekunką, w żłobku, przedszkolu, ale…. mam okraść bank, by przelewał mi “na ładne oczy” comiesięczny datek? drzeć się na małe kochane dziecko, bo się odmóżdżam sama i gorzknieję zamknięta w domu? warczeć na męża, bo on wychodzi, a ja gotuję obiad, czego i tak kompletnie nie znoszę? Pewnie, jestem egoistką, i wredną i podłą matką…. Może złożę petycję, by zamiast “500+” zrobili “2000” na KAŻDE dziecko + matka, i wtedy będzie i wilk syty i owca cała, bo i byt i rozwój będzie zapewniony dla wszystkich….. i nawet nie będę padnięta i zdechła poświęcając dziecku czas, i obiad ugotujemy razem, a nie koło północy na następny dzień…. wszędzie będzie szczęśliwość tylko….

    • Bo większość osób wychodzi z założenia, że jeśli siedzisz z dzieckiem w domu to nie da się z Tobą porozmawiać o niczym innym jak o pieluchach. Rzadko kto jest w stanie zrozumieć, że powrót do pracy jest dobry: dla samej siebie, dla dziecka i dla domowego budżetu. Niestety, teraz świat dzieli się na dwie grupy matek: wyrodne, które wracają do pracy i lenie, które zostają w domu 😛

  4. “Jeszcze się nie urodził, kto by wszystkim dogodził” … albo jakoś tak to było. Wyznając tą zasadę, w dupie mam (za przeproszeniem oczywiście) co ktoś sądzi o mich wyborach życiowych. Sama nie oceniam cudzego życia, nie wiem jakie przesłanki kierują daną decyzją, dlatego też oczekuję, że ktoś w stosunku do mnie postąpi tak samo. Niestety nie do końca to działa tak, jakbym sobie to wymarzyła ale na to już wpływu nie mam. Mogę to jedynie “zlać” z góry na dół. Tak też zresztą zwykle robię.
    Ludzie, na których mi zależy nie oceniają mnie pod żadnym względem. A reszta? Reszta jest nie ważna 🙂

  5. Dlatego czyjeś opinie powinno się mieć w głębokim poważaniu. Ktoś kto nie była w naszej sytuacji, na naszym miejscu niech się skupi lepiej na sobie. Każdy ma inną sytuację zwłaszcza finansową a nawet jeśli nie finansową to czemu kobieta ma nie wracać do pracy po urodzeniu dziecka. Szkoda, że to kobietom zazwyczaj we wszystkim się obrywa tak jakby tatusiowie byli tylko do wstawienia na zdjęciu. Do nich nigdy nikt nie będzie miał pretensji, że zostawiają dziecko w domu, pomijam fakt takich którzy nie chcą sami zostawać w domu z dzieckiem tak po prostu jak kobieta chce wyskoczyć np. na zakupy sama. Niestety matki lekko w obecnych czasach nie mają, za wszystko są oceniane, za porządek, figurę, zadbanie o samą siebie i dom, o to czy realizują się w pracy i jeszcze są idealnymi matkami. A najgorsze jest to, że jesteśmy oceniane głównie przez inne kobiety, czyli można powiedzieć, że same sobie kuku robimy. Dlatego nie ma co patrzeć na innych i robić po swojemu, nikt nie zna naszego życia i dziecka tak jak my 🙂

    • Wiesz, prehistoria: Ten biegnie po tego dzika, ta siedzi w domu i grzeje ogień na dzika. To działa do dziś 😀
      “iestety matki lekko w obecnych czasach nie mają, za wszystko są oceniane, za porządek, figurę, zadbanie o samą siebie i dom, o to czy realizują się w pracy i jeszcze są idealnymi matkami. A najgorsze jest to, że jesteśmy oceniane głównie przez inne kobiety, czyli można powiedzieć, że same sobie kuku robimy” – SAMO SEDNO dzisiejszego macierzyństwa <3

  6. To ja będę złą matką, bo moja córa niedługo skończy 6 miesięcy, a ja do pracy planuję wrócić. Mała pójdzie na 5 godzin dziennie do niańki, będzie miała kontakt z innymi dziećmi i nie uważam że źle robię. Matka też człowiek i potrzebuje się realizować zawodowo. Jakby mi płacono za siedzenie w domu z dzieckiem to jasne że bym z tego skorzystała, a tak to trzeba sobie radzić. Siedzisz w domu – źle, wracasz do pracy – jeszcze gorzej. Nie dogodzisz nikomu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *