Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jestem kobieta wyzwolona, żadnego seksu się nie boję.

Gabryśka zaczęła nowy etap swojego życia. Otarła ostatnią łzę, spaliła ostatnie zdjęcie. Zabrała resztę swoich staników, dwa widelce i pozostałości po jej godności z dawnego mieszkania. Odcięła się od faceta, który zmarnował jej 10 lat życia.
Cóż, nowe życie okazało się wirem pracy i imprez. Praca po to żeby na imprezy zarobić, a imprezy po to żeby zapomnieć o pracy. W między czasie znajdując czas na gorący kubek kawy w moich progach, opowiadając mi o kolejnym towarzyszu jej podróży.

To COŚ.

Obojętnie czy to kolejny Janusz czy cudowny Marian. Każdy z nich zawsze miał to „coś” przez co Gabryśka nie spała dwa dni. Po dwóch dniach dochodziła do wniosku, że jednak to nie był strzał w dziesiątkę, co najwyżej mocno naciągana szóstka. Dziękowała więc za współpracę, a właściwie za dobry weekend, narzekając potem, że ciężko o coś dobrego w tych czasach.

Aż w końcu wszedł on, cały na biało.

Gotowała się w sobie całe dwie minuty żeby mi o nim nie powiedzieć. Jest ON. Ten ON, który choć nie ma białego konia, na bank jest jej rycerzem. On w porównaniu do poprzednich to jak porównać wesz do niedźwiedzia.

Nowy-rok-nowa-ja-nowy-bullshitJanusz z Pcimia dolnego dawał Gabryśce tonę żarcia, wiecznie uśmiechniętą twarz i wielokrotne orgazmy. Generalnie nie puszczał siarczystych pierdów tylko wypuszczał z tyłka brokat. Znam, wiem, też to kiedyś przerabiałam więc spokojnie odpowiedziałam, że rozumiem i bardzo się cieszę z tego Janusza. Równie mocno co ona, aczkolwiek bez takiej ekscytacji.

Zamilkła na dwa dni. BORZE szumiący, telefonu nie odbierała, nie odpisywała, nikt jej nie widział. Ulotniła się jak kamfora. Wtedy zapaliła mi się lampka: a jak to jakiś świr? zbok jakiś? Boże, może ją zgwałcił i ona tam biedna leży gdzieś, związana i obezwładniona. Stara, a głupia.

Po dwóch dniach kiedy nadszedł poniedziałek, a co za tym idzie: czas pracy, zawibrował mój telefon:

– Czyś Ty na łeb upadła?! Co się z Tobą działo?! Już miałam najczarniejsze myśli, że ten Twój to jakiś zbok i świr, który Cię zgwałcił, związał i zakneblował w kanapie.

– W sumie to się dużo nie pomyliłaś – westchnęła rozanielona
– Rozumiem, że miałaś upojny weekend?
– Baaaaaaaaaardzo – odpowiada
– Wal się na cycki. Wyobraź sobie, że ktoś tu się martwi podczas gdy Ty przeżywasz orgazm miesiąca.

Jestem człowiekiem, któremu złość równie szybko przychodzi, co przechodzi. Nie matkuję swoim koleżankom, ale sytuacja w której pojawia się nowy, nieznany facet + cisza od koleżanki, która do tej pory, maxymalnie nie odzywała się do mnie dwie godziny – to raczej kiepsko. W progu moich drzwi stoi Gabryśka. Wypieki na policzkach biją po oczach, włosy rozjaśnione od blasku, a oczy świecą się jak po litrowej flaszce czystej.

– Ja pierdzielę, Ty się zakochałaś – rzucam w eter, wpuszczając ją do mieszkania.

Swoje dotychczasowe życie podsumowała jednoznacznie: zmarnowane. Nawet się nie spodziewała, że potrafi robić takie rzeczy. Ogólnie rzecz biorąc uwolniła w sobie demona seksu, który do tej pory siedział utajony. Tak spokojnie jak mysz pod miotłą. On po seksie nie zasypiał tylko robił jej żarcie więc sami rozumiecie, jakby miała prawo uważać go za ideał.

– Mogłabyś zadzwonić w jedno miejsce? – pyta, czając się jak szpak.
– A Ty co? Mowę Ci odbiera przez to ajloviu Twoje? – pytam.
– Kurcze proszę, zadzwoń i zapytaj czy można już odebrać zamówienie pani Gabrysi XX – kontynuuje
– Pani Gabrysiu XX, sama dzwoń, co ja jestem?
– No błagam Cię – rzuciła, wchodząc do łazienki.

Wstukuję numer, czekam na połączenie.

– Sexshop „Zrobimy Ci dobrze” słucham?
– eeeeeeeeeeee, ja chciałam zapytać czy można odebrać zamówienie pani Gabrysi XX
– Oczywiście, wszystko zostało wysłane. Z pewnością już jest do odbioru. Zapraszamy ponownie i życzymy gorących doznań.

Nieźle, do tej pory jedynym hardcorem seksualnym Gabryśki była pozycja klasyczna przy zapalonym świetle, a teraz sexshop? Widzę, że ten Janusz to nie tylko w głowie zawrócił.

Żeby było jasne, raczej nie jestem osobą wstydliwą. Nie rumienię się na słowo: „Sex”, nie mam wypieków na twarzy gdy ktoś rozmawia o swoich doznaniach. Otwarty ze mnie człowiek, choć przy niedzielnym obiedzie tematów seksu oralnego nie poruszam, wiadomo.

– Słuchaj, ja mam do Ciebie prośbę – dzwoni Gabrysia, a jakże
– No, co tam?
– Odbierzesz mi paczkę ?
– Jasne, bez problemu. Mam rzut beretem na pocztę.
– Słuchaj, to weź ją rozpakuj i daj mi znać co przyszło bo muszę sprawdzić czy zgadza się z zamówieniem.

Wracam z poczty, otwieram paczkę. Moim oczom ukazuje się wibrator, kulki gejszy, nasutniki i dziurawe majty.
I teraz wyobraźcie sobie minę Igreka, który siedzi obok.

– No fajne paczki sobie zamawiasz jak jestem w pracy.

A weź mu tu wytłumacz, że ja z Sexshopem jedyne co mam wspólnego to maile w których proponują mi trzykrotne powiększenie penisa.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

6 Responses

  1. Ja też dostaję takie maile….albo foty gorących lasek…., niech by chociaż o gorących facetach napisali z raz, a tu nic… tylko jedna strona medalu – a ponoć mamy równouprawnienie.

    A sex-shop, sklep jak sklep. Powiedziałabym, że raczej większą aurę sami ludzie powodują wokół niego niż to warte. W końcu „wszystko dla ludzi”… Ja uważam, że wszystko na świecie i tak o „du…” stoi i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. Nie wnikam tylko czy to damska czy męska, bo sprawa indywidualna, ale tak było odkąd pantofelek w morzu zrobił się obojgapuciowy 😉 . Uważam też, że baaaaaaaaaardzo spora część osób ma różne fantazje, o których boi się lub wstydzi porozmawiać z partnerem. Przez to rodzą się różne zdrady, niedomówienia i inne animozje, których sporą część można byłoby uniknąć gdyby wszyscy byli szczerzy i umieli wyrażać swoje potrzeby i myśli. Ok, nie twierdzę, że jest to proste i że druga połówka od razu przystanie na wszystko co mieści się w czyjejś głowie, ale rozmowa i kompromis naprawdę przynoszą spore efekty w pozycji wyjściowej. Sex-shop – czy to taki w czterech ścianach, czy wirtualny, może jedynie pomóc zrealizować swoje pragnienia, a co za tym idzie pomóc w uszczęśliwieniu i siebie i partnera. Dlatego nie dziwię się fascynacji Gabryśki, że można z polotem i fantazją a do tego z zadowoleniem, dziwię się tylko, ze taka konspiracja, bo co to wstyd zatroszczyć się o przyjemność???? i do tego własną?????

    • Konspiracja wynikła z tego, że do tej pory o seksie mogła mówić jedynie krótko. Fantazje zazwyczaj spełnia się w czterech ścianach, ale nie koniecznie każdy o tym mówi.

      A co do „wstydu zatroszczenia się o przyjemność” wydaje mi się, że wyniosła to z poprzedniego związku. Właśnie dlatego wszystko jest owiane taką konspiracją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *