Matka Torpeda
Matka Torpeda

Miłość, fotelik i trzy flipsy.

Zastanawialiście się kiedyś jaka jest definicja miłości ?Ja nigdy. Może jak byłam nastolatką to wydawało mi się, że zacznę rzygać jednorożcami przy tym jedynym. No i nie będzie miejsca na kłótnie. Bo będziemy idealni, wiadomo. Nie rozumiałam słów rodziców: “bywa różnie”.
Chyba u Was, u mnie będzie idealnie bo będziemy nad tym ciągle pracować.

Srali muchy przyszła wiosna…

Wydaje mi się, że miłość jest właśnie wtedy, kiedy on mnie denerwuje, a ja mimo wszystko robię mu kanapki do pracy.
Wydaje mi się, że miłość jest właśnie wtedy, jak mam ochotę go zabić z premedytacją, a jednak odkładam nóż na swoje miejsce i po prostu milczę. Ewentualnie drę ryja jak opętana, że za jakie grzechy, że ma mnie cmoknąć i reszta mojej “listy przebojów”.

Bywają dni, że kompletnie nie znam uczucia, którym jest miłość. Mam wrażenie, że to wszystko jest pomyłką i ja po prostu gdzieś tam popełniłam błąd decydując się na to uczucie. Bywa, że grożę rozwodem choć w ogóle nie mam z nim ślubu.

Jest jeszcze jedna miłość, która już kompletnie nie ma definicji.

Jakiś czas temu pojechaliśmy kupić Młodemu fotelik samochodowy. Zakup dopasowaliśmy, dziecko włożyliśmy. W ręce wręczyliśmy flipsa i ruszyliśmy w świat.

Nagle na sygnalizatorze zapaliło się czerwone światło, a my oboje spojrzeliśmy na tylne siedzenie. Na tym siedzeniu siedział człowiek, który nie tak dawno krzykiem oznajmił światu, że już jest. Chłopczyk, który nie tak dawno cały pomarszczony, spojrzał na nas po raz pierwszy.

Ten sam człowiek teraz siedział w foteliku, spokojnie jedząc flipsa i przyglądając się z zaciekawieniem ludziom stojącym na przystanku. Sam postanowił sobie ściągnąć czapkę bo go denerwuje. Siedzi tak dorośle, blond włosy sterczą, kawałek flipsa zostaje na policzku. Nagle spogląda na nas z zaciekawieniem, pokazując dwa tik-taki na dolnych dziąsłach.

Patrzymy na niego i nie mówimy nic.

I to jest miłość, której nie potrafię wytłumaczyć. Nie jestem w stanie nawet opisać.
To są momenty w życiu gdzie dochodzi do Ciebie, że on już zawsze będzie najważniejszy. On i ten szczery uśmiech na buzi obklejonej flipsami kukurydzianymi.

Dopiero nie dawno zrozumiałam co liczy się w życiu. Co jest najważniejsze.
To jest śmiech mojego dziecka rano, kiedy ojciec podrzuca go pod sufit, a ja dostaję zawału patrząc na to.
To jest wypita razem kawa i zjedzona jajecznica.
To są trzy szczoteczki do zębów, stojące w jednym kubku.
To są trzy pary butów w przedpokoju i smycz od psa.
To merdający ogon czworonoga, którego Twoje dziecko karmi kanapką.

Dziś mija dziesięć miesięcy odkąd jesteś na świecie. Równe dziesięć miesięcy temu błagałam personel medyczny o eutanazję albo ewentualną cesarkę.
Kochamy Cię Synu,
Mama i Tata.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. W sobotę o 10.00 dostałam smsa: “Mamuś goście poszli, jak chcesz, to możesz wracać “. Zajebiście, mam pozwolenie 🙂 Zapakowałam kota w transporter, zamówiłam taksówkę i wracam pełna obaw. Naczynia, szkło pomyte w kuchni na blacie suszy się, meble znowu poustawiane (mamy malutkie mieszkanko), butelki (starałam się nie liczyć) w rządku pod kuchenką. Mam dorosłe dziecko. 18-stka zaliczona. Bez strat materialnych 🙂 I tak patrzę na tą chudą dziewczynę wyższą o głowę, z długimi włosami i powtarzam “moje było niedawno takie malutkie, gdzie moje malutkie dziecko???” I dalej się boję i ostrzegam i powtarzam, że od jutra codziennie wieczorem ma być sms, że wszystko ok, bo jadą w góry. 4 dni strachu. Co będzie dalej…?

  2. Ile milosci trzba wlozyc w drapanie zaschnietej na panelach kaszki… 😛 (Bosz, co oni tam dodaja? Po godzinie robin sie beton. Tak samo nieumyty od razu kubek mozesz oklupac mlotkiem albo uzyc jako broni miotanej) I kiedy tracisz trzeci paznokiec skrobiac te wredna kaszke, a to male stworzenie z uciecha wlazi Ci na plecy bo cwiczy stanie na dwoch nogach, klniesz na producentow dzieciowego zarcia, a tu nagle to bobo daje Ci mokrego, lepiacego buziaka caaala otwartosca buzki… No milosci moc 😉

  3. Mokro mi się zrobiło w okach 🙂
    Ja już dawno przestałam liczyć w miesiącach.
    Ale pamiętam jak liczyłam dni.

  4. Dobrze wiedzieć że nie tylko mi bije odkąd jestem mamuśką i obrywa się ślubnemu 😉
    To prawda że od pojawienia się tej Małej Ogromnej Miłości (prawie 8mscy) żyjemy w innym świecie i jest w nim nam cudownie 😊 😊

  5. Ja definicję miłości, jakże dziwną – zdawało mi się, usłyszałam 7 lat temu: Miłość jest wtedy, gdy robisz to, na co nie masz kompletnie ochoty. Że co?! Ano to.
    Wstajesz 30-ty raz do płaczącego trzecią noc nocy dziecka. Masz ochotę, naprawdę?
    Robisz ślubnemu (lub nie) kanapki do pracy, mimo megakłótni wieczór wcześniej, bo wiesz, że sam sobie nie zrobi, a potem będzie zajadał fastfoody, które sam przyznaje, że mu już bokiem wychodzą. O wynikach badań nie wspominając.
    Ubierasz pędraki do przedszkola rano – bo inaczej luby spóźni się do pracy (odwozi je po drodze), chociaż obiecałaś sobie i jemu, że już nigdy, bo skoro źle ubierasz/postępujesz (kolejna kłótnia) to niech sobie sam…
    Krztusząc się mówisz przepraszam, które nie chce przejść przez gardło, bo kto lubi przyznawać się do błędów?
    Czy choćby zawozisz protestujące z płaczem dziecko na kolejne bolesne zabiegi, bo wiesz, że to dla jego dobra, a w głębi duszy sama płaczesz.
    I robisz milion innych rzeczy, choć kompletnie nie masz na to ochoty – z miłości właśnie.

    • No i się popłakałam… Za 3 tygodnie zostanę pierwszy raz Mamą i jak Was czytam to już się nie mogę doczekać. A Twój Doroto komentarz to cała prawda, tylko nagle przełożyłam go w drugą stronę… Pod koniec ciąży już mi ciężko i trochę mi wali w dekiel 🙈 mojemu nieslubnemu zarzucam ciągle że mi nie mówi że mnie kocha (przecież raz powiedziałem, jak się coś zmieni dam Ci znać), ale właśnie do mnie dotarło że mówi mi to codziennie! tylko innymi słowami i drobnymi czynami 😊❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *