Matka Torpeda
Matka Torpeda

Rzeczy, których nie wiesz o Matce Torpedzie

1. Kiedyś nie chciałam mieć dzieci.
I to nie jest tak, że wpadliśmy, a ja nagle pokochałam wszystkie dzieci świata bo wiadomo, wszystkie dzieci nasze są. Nic z tych rzeczy. To Igrek zmienił moje nastawienie do życia/świata i małych, pomarszczonych ludzi na porodówce.  Po kilku latach naszego związku, sama doszłam do momentu gdzie zapragnęłam wylądować na szpitalnym łożu w piżamce ze słonikami. Co nie zmienia faktu, że dalej nie pałam do dzieci nie wiadomo jaką miłością. Kocham swoje dziecko i oddałabym za niego życie bez mrugnięcia palcem, ale… jeśli chodzi o dzieci – ogółem – jestem z tych ludzi, co mówią do dzieci jak do człowieka. Nie puciam, nie skracam słówek, nie ojojuję, nie ciamciam. Traktuję dzieci jak dorosłych, tylko mniejszych, a nie jak małpki w zoo.

2. Nie pamiętam ludzkich twarzy. 
Wiem, że to trochę brzmi jak z filmu o chorym psychicznie człowieku, który morduje kogo popadnie, ale ja serio tak mam. Nie ogarniam sąsiadów, “mężów” koleżanek,  ani “żon” kolegów. Zapamiętuję TYLKO wtedy, jeśli z daną osobą coś mnie wiąże lub po prostu ją lubię. Oczywiście z tym punktem wiążą się setki przezabawnych (ale nie dla mnie) historii. Zazwyczaj kiedy idę gdzieś z Igrekiem to on szturcha mnie chwilę wcześniej, żebym się ładnie ukłoniła sąsiadce bo wie, że ja z pewnością jej nie pamiętam. 

3. Lubię ból.
Nie, nie przypalam się w seksie ani nie tnę twarzy jak Popek. Lubię zaznawać nowy ból. Jakkolwiek to brzmi. Nie wiedziałam jak to jest mieć przebitą skórę więc zrobiłam kolczyk, który wyciągnęłam szybciej niż go obejrzałam, ale w granicach bólu swych – zorientowałam się wyśmienicie. Wyglądałam wtedy jakbym miała kozę na nosie, a nie brylancik.
W związku z tymi upodobaniami uzależniłam się od tatuaży. Na szczęście jeszcze nie wyglądam jak Różal. Ale to i tak wszystko nic, w porównaniu z 20-sto godzinnym porodem. 

4. TAK, lubię disco polo.
I nigdy się tego nie zamierzam wstydzić. Podśpiewuję Zenka oczy zielone i zawsze mi dupka drga, jak słyszę jego hity. Co nie zmienia faktu, że i tak najbardziej kocham Lady Pank bo są bezkonkurencyjni, a na ich koncercie zostałam staranowana przez stado napalonych fanek. I tak było warto.

5. Jestem uzależniona od czarnej kawy.
Serio, to jest uzależnienie. Jestem w stanie wypić pięć kaw dziennie, ale na szczęście Igrek mi zabrania. Nie kontroluję tego. To jest silniejsze ode mnie, a potem chodzę i narzekam, że mi nie dobrze. Tak w ogóle, to nawet edytując ten tekst, siedzę przy kawie. 

6. Uwielbiam się wygłupiać, mimo, że czasem nie wypada.
Oczywiście nie mówię tutaj o opowiadaniu sprośnych żartów na pogrzebach czy czegoś w ten deseń. Po prostu wiem, że jestem w wieku w którym TEORETYCZNIE mi nie wypada, a PRAKTYCZNIE mnie to w ogóle nie interesuje. Na ten przykład, byliśmy kiedyś sobie z Igrekiem w Kazimierzu i poszliśmy się posilić posiłkiem jak normalni ludzie, będący w związku bez dziecka. I tak oto, miła Pani powiedziała, że nasze żarełko wjedzie na stół za maksymalnie dwadzieścia minut, a po czterdziestu minutach nawet coli nie dostaliśmy. Szłam więc do łazienki w tym lokalu, rozmawiając przez telefon, rzuciłam do słuchawki: “Ciocia, a Ty tak poza tymi rewolucjami to sobie możesz inne knajpy sprawdzać i zamykać?”. Dostaliśmy żarcie w pięć minut.

7.  Kiedy byłam młodsza, nigdy nie wsiadłam do autobusu bez biletu.

Zmora moich znajomych. Obojętnie czy jechałam do szkoły czy wracałam z imprezy czy miałam przejechać jeden przystanek – jeśli nie miałam biletu, nie położyłam na schodkach autobusu nawet małego palca u nogi. Raz, jeden, jedyny RAZ – przez przypadek, nie żeby specjalnie, wracając z zajęć, które były masakrą łączoną z trzema kolokwiami – wsiadłam do tramwaju. Miły Pan poprosił o bilecik. Miałam, bo inaczej bym nie wsiadła. Miałam miesięczny więc zero spinania się. Miałam, owszem, ale w drugiej torebce. 150 nie moje.

8. Nie piję mleka.
MLEKO JEST OBLEŚNE. Nie zrobię nawet łyka bo bym zwymiotowała. Dlatego pewnie jestem taka niska, bo mleka nie piłam. Toleruję mleko jedynie do kawy bo wtedy go nie czuję, a kawa smakuje lepiej.

9. Nie umiem pływać.
I nie mam zamiaru się nauczyć, choć bardzo bym chciała. Do wody wejdę jedynie trochę. Jeśli woda podchodzi mi do cycków, ewakuuję się jak najszybciej, a w dodatku tracę oddech. Dosłownie czuję się, jakby mi ktoś uciskał klatkę piersiową i natychmiast muszę zasilić grono tych, którzy tylko leżą i się opalają.

10. Żyję spontanicznie.
Nie jestem dobrym przykładem. Zawsze wszystko robię na ostatnią chwilę, niczego nie planuję. Nie umiem planować bo wtedy za dużo myślę, a jak za dużo myślę to już wiem, że stworzę problem, którego nie ma.

11. Mam dentofobię.
Dentysty boję się jak ognia, na samą myśl o tych przyrządach i śmierdzącym zapachu dostaję biegunki. Jak mam umówioną wizytę to nie śpię już trzy noce wstecz. Ogólnie zanim ja wybiorę się do dentysty to musi minąć pół roku zanim podejmę decyzję, kolejne pół zanim się zarejestruje, a kolejne pół nim tam dojdę. To, że się dentysty boję – nie oznacza, że nie chodzę i zęby mam jak gwiazdy – żółte i daleko od siebie, nic z tych rzeczy. Po prostu jest to jeden z moich największych strachów.

12. Mówię chaotycznie i szybko.
Współczujcie Igrekowi.

13. Nigdy nie śmieję się na siłę.
Jeśli ktoś mnie nie śmieszy to nie wydaję z siebie dźwięku napalonej foki, tylko po prostu siedzę z normalną miną. Udawany śmiech jest gorszy od udawanego orgazmu.

14. Jestem choleryczką.
Znaczy nie udokumentowane, ale tak mi się wydaje. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wkurwiam się bardzo szybko? Ale też w sumie szybko mi przechodzi. Wystarczy rzucić we mnie jedzeniem.

15. Jestem zła gdy jestem głodna.
Mam wtedy focha na cały świat. Wszystko mnie drażni, a ludzie stają się irytujący. Jak zjem to od razu mi przechodzi. Mało tego, czasem potrafię się obrazić na Igreka jeśli on nie wie, na co ja mam ochotę do jedzenia. Typowa baba.

16. Jestem rodowitą Ślązaczką.
Czyli jestem do rany przyłóż i oddam Ci ostatnią kromkę chleba, ale jak mi się coś nie podoba to walę w ryj.

17. Boję się pająków.
Wolę wyprowadzić się z mieszkania niż zabić pająka. Zawsze mam wizję, że nie trafię, a on jakimś cudem wejdzie mi pod nogawkę spodni albo na rękę. Na szczęście mam Igreka.

18. Nie cierpię spódniczek i sukienek.
One mi po prostu nie pasują i zawsze w nich czuje się jak kretynka. Jeśli już są sytuacje gdzie muszę wcisnąć się w kieckę, czuję się jakbym miała miotłę w tyłku.

19. Lubię zapach benzyny.
Mogę ją wdychać dzień i noc, a auto mam kurwa w dieslu.

20. Nie wyobrażam sobie życia bez “kurwy”.
Kurwa, serio SE nie wyobrażam.

21. Lubię jeździć samochodem.

Szybko dość lubię jeździć. Ogólnie, jadąc mam zawsze wrażenie, że Dominic Toretto gdyby mnie spotkał na światłach pod biedrą to mógłby mnie cmoknąć bo i tak bym z nim wygrała.

22. Nie lubię kiedy ktoś robi mi zdjęcia

…i w ogóle nie lubię zdjęć. Od zawsze, a nie, że od wczoraj. 

23. Nie potrafię być asertywna. 

Jeśli o coś kogoś proszę bądź pytam, a ta osoba odpowiada ‘Nie’ to nie drążę. Odmowa dla mnie to odmowa. Ja niestety, często spotykam się z ludźmi, którzy mimo mojej odmowy są jak brzęczące muchy, które dalej o coś proszą. Nie potrafię zmyślać miliona argumentów dlaczego NIE więc zazwyczaj szybko się irytuję.


Spodobał Ci się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję, możesz go polubić lub udostępnić o tu 👉 Facebook

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

23 Responses

  1. U nas Lady Pank bedzie gral 14/01/18 na WOSP w Milton Keynes, ale niestety dopiero o 21:00, a o tej godzinie corcia ma smacznie spi. Takze ominie mnie ten koncert 🙁
    Dominc Toretto – uwielbiam 🙂 Ten jego glos ahh… az ciarki po skorze przechodza 😉

  2. Hej. No no to sporo nas łączy hihi piąteczke możemy sobie przybić 👋. Czytam Cię krótko, ale jest git. Pozdrawiam serdecznie 😘

  3. Torpeda…matko jedyna!!! ilez my mamy wypolnego 😱😍 oprocz tatuazy bom ja ani jednego jeszcze,nie,nabyla😂 Sciskam Cie pokrewna duszo😍😘

  4. Tak jak bym troche o sobie czytała, tylko tatuaży nie mam. 😁Chodź zamierzam się z tym od kad osiemnastkę skończyłam i do tej pory sie nie mogę dorobić, tak jak i prawka. Samochód zastępuje
    karoca młodego, śmigam po chodnikach udając najszybsza rajdowkę ku zabawie mojej ratorosli. 😂😁

  5. Wiesz tatuaże mają coś takiego ze chce się ich więcej, ja już myślę o kolejnym 😀 Kolczyka w nosie dalej mam 🙂 Chyba każdy lubi disco polo, ale nie każdy się do tego przyznaje (no chyba że po pijaku 😉 ). A mleka też nienawidzę! Jak tylko go poczuję to mam odruch wymiotny, ble.

    • Nosisz dalej? CZAD! Ja szybko się pozbyłam bo mi przeszkadzał.
      Również jestem zdania, że tatuaże uzależniają. Zrobiłam jeden żeby poznać ból i jakoś tak się zapędziłam, że przestać mi ciężko 😛

  6. No toś pojechała 😀
    Chusteczki z glutami-zaraz przypomina się odcinek Jasia Fasoli w kościele-co nasmarkał do kieszeni a potem tam wsadził cukierka…..
    Twarze-to ja mam takie coś “ska ja Cie znam?”-nawet ostatnio zaczepiłam babkę na przystanku bo mi od 3 miesięcy spać nie dawała-okazało się że 10 lat temu robiła zakupy w sklepie w którym pracowałam.I jest to męczące bo mnie potem serce boli że sobie przypomnieć nie mogę.
    Nie lubię bólu choć czasem się zastanawiam czy coś boli i jak boli-np tatuaż.Nie lubię disco polo choć czasem jak się przyczepi to nie popuści.
    Uwielbiam kawę rozpuszczalną ze śmietanką sypką. Lubię mleko-ale wolę zimne,jak ciepłe to z miodem i masłem 😀
    Mam męski mózg więc lubię szybko,w temacie bez lania wody.
    Spódniczki nawet ujdą ale nie wszystkie pasują do adidasów a że te kocham….
    Nie śmieję się na siłę,czasem nawet jak coś śmiesznego to i tak się nie śmieję.
    Jestem choleryczką.
    Głodna jestem wredna i złośliwa.
    Nie cierpię pająków,myszy i tym podobnego towarzystwa.
    Siebie na zdjęciach nienawidzę.Mam może z 5 na których się znoszę.
    Jazdę autem uwielbiałam.
    Jestem Ślązarą,Hanyską i dobrze mi z tym 😀

    • Ja też się zawsze zastanawiam właśnie jak coś boli, dlatego robię potem głupie rzeczy, ale w sumie nigdy tutaj nie napisałam, że jestem normalna.
      Kawa rozpuszczalna to zło. Kiedyś piłam, dziś na samo wspomnienie mnie dźwiga, serio.
      ADIDASY! <3

      Ja zawsze swój charakter zwalam właśnie na bycie hanyską 😀

  7. Właśnie dlatego zaglądam tu kilka razy w tygodniu. Już dawno czytając Twoje wpisy miałam wrażenie, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Prawie wszystkie punkty mogłabym przypisać sobie. Nie boję się pająków i nie jestem Ślązaczką, ale za to strasznie tęsknię za szóstym biegiem w aucie. Kiedy byłam w drugiej ciąży dostałam od męża takie zwykłe coś do jeżdżenia po mieście, bo podobno o dzieci się bał, czy coś takiego. Naprawdę nie rozumiem o co mu chodziło. No i to zapominanie twarzy kurwa! chyba dlatego ludzie mówią, że jestem niemiła i nieprzyjemna, ale jak tu być przyjacielskim dla kogoś kogo za każdym razem widzi się po raz pierwszy? A ile w związku z tym nieprzyjemnych sytuacji to książkę można napisać. Jeśli chodzi o spódniczki to do niedawna też nie lubiłam. Niestety jakimś cudem w listopadzie spodnie strasznie zaczęły mnie uwierać. To bardzo dziwna sprawa bo po tym jak moje ulubione jeansy pękły na tyłku, mąż wziął mnie na zakupy i coś o większym rozmiarze zaczął delikatnie wspominać. No sorry, ale jeansy po praniu zawsze są trochę mniejsze i muszą się “rozejść”. W każdym razie stwierdziłam, że to chwilowe nieporozumienie i nie ma sensu inwestować w większy rozmiar, bo zaraz wrócę do swojego. Dlatego narazie przerzuciłam się na spódniczki one nie pękają.

    • NIE BOISZ SIĘ PAJĄKÓW?! You’re my hero! <3
      O mnie też mówią, że jestem nie miła i nie przyjemna. Kiedyś próbowałam tłumaczyć, że ja po prostu mam taki wyraz twarzy, ale teraz to mam to gdzieś.
      Ostatnie zdanie: padłam! 😀

  8. Chyba jednak będziemy w tej samej sali, gdy nas wywioza do psychiatryka 😀
    Ale nie jesteśmy aż tak bardzo podobne, bo ja: kocham mleko i wypijam pół litra dziennie. Tylko zimnego nigdy nie wezmę do ust, musi być ciepłe.
    Ja nienawidzę gdy ktoś oblizuje smoczek swojego dziecka. Nie mogę tego przeżyć….

  9. Hmmm….
    Się uśmiałam,bo dla mnie najgorsze jest wciągnie gluta do środka z zapałem żężacego silnika utopionego w blocie…
    Kawa z mlekiem,bo mogę je pić litrami. Ostatnio 120km w godzinach szczytu pykłam w godzinę dwadzieścia byle zdążyć z dzieckiem posiedzieć trochę w szpitalu. Kto to jest Zenek uświadomiła mnie moja siostra ostatniego lata,jak jako jedyna “ciemna” zastanawiałam się na głos co to za szał na jakiś koncert? Z twarzami mam dokładnie tak samo,a do tego najpierw mówię i robię a później dopiero mysle…I mimo że mieszkam po drugiej stronie kraju ugoszcze Cię jak wdepniesz nawet na kawę bez mleka i nakarmić zwierzę,ktore zazna tyle czułości od mych Szogunów,ze początki cukrzycy… Ale drzwi zawsze otwarte,bo mimo tych wszystkich punktów i lekkich niezgodności musi być wspaniała z Ciebie osoba i Kobieta i godna przewodnicząca swych Mężczyzn😊
    …..I potrafisz przyprawić mnie o straszne wycie,bo 20min temu popłakałam się czytając o foteliku samochodowym….
    Się znaczy nie zmieniaj się😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *