Matka Torpeda
Matka Torpeda

Brutalna prawda vs oczekiwania.

Każdy człowiek chce być bogaty, mieć chatę na full wypasie i najnowszego Mercedesa w garażu. Tak naprawdę każdy człowiek może to wszystko mieć. Problemem głównym jest to, że mamy za mało miesiąca w stosunku do wypłaty. Więc jakby sprawy zaczynają się komplikować już na początku.
To tak samo jak idziesz do restauracji i z chęcią łyknęłabyś Dom Perignon, ale stać Cię na wodę mineralną z ewentualną miętą i cytryną, oczekiwania vs rzeczywistość = 0:2

I choć mogę Cię zdziwić, z dziećmi jest to samo. A raczej z Twoimi oczekiwaniami, a rzeczywistością:

Po 1.
Twoi znajomi nie uważają, że Twoje dziecko jest cudowne i idealne.
To jest brutalne i okropne, ale tak jest, trast mi. Jeśli Twoi znajomi mają dziecko – uważają, że to ich pociecha jest cudowna i idealna.
Jeśli dziecka nie mają – uwierz, Twoje dziecko dla nich to… tylko dziecko. Jak każde inne.
Oczywiście, że po ziemi chodzą (bądź raczkują) dzieci do zjedzenia, takie, że masz ochotę wycałować, wytulić i robić milion zdjęć co sekundę. Takie, które KAŻDĄ minę robią słodką, ale to są dzieci, które mamy w domu.

EDIT: Jest wyjątek osób, które również uważają, że Twoje dziecko jest idealne. To są Panie, które siedzą u fryzjera i robią sobie “kolor bakłażan” na głowie. One kochają wszystkie dzieci.

Po 2.
Nie każda matka lubi szczebiotać.
Ja nie lubię. Nie uważam, że dziecko to “słodki pączuś, którego trzeba wycałować” i mówić do niego “choć amciu amciu, a potem apciu paciu”. Kurwa mać, PACIU? APCIU? Po jakiemu to?
I mogę za to zostać zjedzona, ale serio tego nie praktykuję.
Jak usłyszałam słowa do mojego dziecka: “Gdzie masz monia?” dostałam gęsiej skórki i odruchu wymiotnego. Co to jest MOŃ?! MONAR to znam, ale MOŃ?! To jakaś odmiana konia?
Nie, nie puszczam dziecku Bacha ani Beethovena przed snem, nie czytam “Potopu”, nie recytuję “Litwo, ojczyzno moja”, ale mówić – mówię do niego jak do człowieka.

Po 3.
Znajomych nie interesuje, co Twoje dziecko potrafi.
Najgorsze, co można zrobić to zaprosić znajomych do siebie i cały czas trajkolić:
“A pokaż jak robisz papa”, “a pokaż jak dzwonisz do Dziadzi”, “A pokaż jak tańczysz”.
Mam znajomą, gdzie jej nie spotkam to zawsze: “A pokaż cioci jak bijesz brawo” – dziecko nic, “A pokaż, no pokaż” – dziecko nic.
“No pokaż, no czemu nie pokazujesz?” – i weź tu człowieku porozmawiaj. Nie porozmawiasz bo stoisz i czekasz aż dziecku się zachce bić brawo.
Ludzi serio nie interesuje, co Twoje dziecko potrafi. Uśmiechną się, powiedzą, że “super”, ale tak naprawdę obchodzi ich to tyle co cena biletu miesięcznego w Dubaju.

Po 4.
Nie każdy chce mieć dzieci.
Jednym się to zmienia, innym nie. Ja kiedyś nie chciałam i nie miałam oporów żeby mówić to wprost. Moje życie miało wyglądać inaczej i nie widziałam w nim miejsca dla dziecka. Po czasie poznałam Igreka i zmieniłam zdanie całkowicie, ale są osoby, które zdania co do dzieci nie zmieniły. I teksty: “Ale dlaczego? Jak to bez dziecka?” naprawdę nie zmienią ich podejścia. Nie każda kobieta chce przebierać pampersy i trzeć marchewkę z jabłkiem na deser, uwierz. Są kobiety, które wolą podróżować/robić karierę/ dziergać na drutach – i jest im z tym dobrze. Po prostu.
Są też osoby, które chcą dzieci, a nie mogą więc pytania “Kiedy jakieś dziecko” sprawiają im więcej przykrości niż może się nam wydawać.

Po 5.
Najpopularniejsze, jedno z brutalniejszych: Ludzie nie chcą oglądać miliona zdjęć Twojego dziecka.
Zastanów się, w czasach kiedy nie było internetu, myślisz, że ludzie kserowali sto zdjęć swojego dziecka i wysyłali do znajomych? Wątpię.
Dzisiaj cywilizacja dała nam dostęp do internetu i fejsbuka, grejt, ale to nie powód żeby codziennie wrzucać tysiąc osiemset dwa zdjęcia Twojego syna. Jak je, śpi, pije, tańczy, chrupie batona, siada na nocnik albo ubrudziło się czekoladą. Takie zdjęcia interesują tylko Ciebie i dziadków, serio.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

18 Responses

  1. Kobito dobrze godosz, polać Ci! 😉
    Ja do swojej Pyzy mówię normalnie, choć przyznam czasem mi się zdarzy palnąć coś dziwnego 😉 Jak dziadki zmiękczają słowa to ich poprawiam i mówię by mówili do niej po ludzku! Jak dziecię me nauczyło się robić buźkę to oczywiście mówiłam by pokazała, ale tylko do taty swego 🙂 Najlepsze było jak babcia powiedziała by Pyza pokazała jak robi buźkę, to ona zacisnęła usta i odwróciła głowę w drugą stronę 😀 Brawo Pyza! Małpki z siebie robić nie będzie 🙂

  2. Ja już zapowiedziałam koleżance, że jak wrócę do pracy po macierzyńskim to ma mnie uderzyć za każdym razem jak zacznę smędzić coś o moim dziecku:)
    I również nie lubię jak niektórzy seplenią do dzieci – jakoś do dorosłych potrafią mówić normalnie…
    A co do zdjęć – tu jestem dziwna, nie robię miliona zdjęć do każdej okazji (może szkoda?) i przez to często dziadkowie na prośbę o przesłanie nowych fotek, słyszą, że nie mam takich i dopiero mogę zrobić:P
    I tak, też jestem z tych, co mówiły, że dziecko niet. A teraz tak po malutku myślę o recydywie

    PS nie MOŃ, a MONIO (przynajmniej jak byłam mała to u nas tak się mówiło)

    • Ja jedyne z kim rozmawiam o dziecku to jest Igrek bo interesuje nas to samo dziecko i oboje mamy na młodego maślany wzrok. Z drugiej strony jeśli najwięcej czasu spędzam z dzieckiem to wychodząc z domu wolę rozmawiać na BYLE JAKI temat, ale nie o dzieciach. Wydawało mi się to logiczne, ale nie wszyscy praktykują, a szkoda.

      Tak, tak wiem, że Monio, ale na litość boską skąd to się wzięło?

  3. No to lecim po punktach 😀
    Każde dziecko jest najpiękniejsze i naj naj naj dla rodziców ewentualnie dziadków.No nie ma cudów-nie każdy musi nas kochać i lubić.Nie każdemu będziemy się podobać. I dobrze,bo co by to było gdyby wszystkim podobało się to samo.I yhym,ja się czasem robię na bakłażan i zapewniam,nie wszystkie dzieci bym tuliła 😀

    Nie lubię i nie używam niepotrzebnych zdrobnień,udziwnień i ozdobników.Przyznaję-czasem ja i mąż nazwiemy dzieciary jakoś po swojemu ale to my.Moja matka syna zwała “myszorkiem”-objechałam jak stąd do Wenezueli. Jak teściowa też do młodej “lalka” to usłyszała,że lalki są w smyku.
    Mam alergie na wszystkie srutu ,pierdzi pierdzi,a cio to,a zlup , a …….

    Staram się z dzieci nie robić małpek w zoo.”Pokaż” to zawsze było jak tata wracał z pracy 😀 Ale tata to nie ludź to można 😀

    Nie każdy chce dzieci mieć i ma takie prawo.Nie każdy mieć może i nie musi się z tego nikomu tłumaczyć.Więc ja nie pytam po milion razy.Może się zdarzyć,że zadam komuś takie pytanie ale po pierwsze muszę znać bardzo dobrze taką osobę.Po drugie nie pytam z ciekawości tylko w stylu “co słychać”.

    Jako nieliczna nie posiadam fb,istagramu czy co tam jeszcze istnieje.Swego czasu na nk dałam może z 4 zdjęcia syna,i mąż dał z 3 Młodej .I tyle.
    W albumach mam tego około mnóstwo,drugie tyle na telefonach ale to nasze-nie pokazuję,nie przesyłam,albumów nie wyciągam 😀 Chyba że ktoś chce zobaczyć i sam o tym powie 😀

    • No takie słodkie pierdy są najgorsze do dzieci. To nie jest “papciusi pączuszek” tylko chłopiec, który ma imię, no litości.
      Nie no u nas też jest pokaż jak się Młody czegoś nauczy, ale też: tylko dla Igreka. No bo w pracy był, a dziecko z matką nabrało GENIALNYCH umiejętności 😀

      Aha, zdjęcia również kolekcjonuję w albumach. Choć to dziwne w tych czasach…

      • Dziwne ale za to jakie wzruszające 😀
        Ja mam część na kompie,komp zdechł coś i teraz mam zgryz jak to odzyskać.
        A klisze i normalne foty mają się dobrze 😀

  4. Dzieci to ludzie a nie tresowane pieski czy chomiczki.I każde dziecko jest wyjątkowe,gorzej z rodzicami 😉 Chociaż mogą być wyjątkowo jebnięci 😀

    • No poważnie, bo jak czasami słyszę co niektórzy rodzice wygadują to aż mi słabo. Jasne, ja też nie jestem kryształowa. Uważam, że moje dziecko ocieka zajebistością, ale jakoś nie mam potrzeby w kółko gadania o nim. Znaczy mam, ale wtedy mówię to Igrekowi, a nie koleżance z którą nie rozmawiałam np. miesiąc.

  5. Przykład mojej przyjaciółki dzwonię żeby porozmawiać tak po ludzku o normalnych sprawach. A przez 30 minut słucham jaki to jej syn nie jest wspaniały i jak to nie robi kupy o zapachu lawendy. Mnie osobiście moje dzieci codziennie doprowadzają do szału i to ogromnego. Najmłodszy jak się urodził był najbrzydzym dzieckiem jakie widziałam ale jak tu nie kochać. Facebooka nie mam i żyje nie chcę udostępniać mojego i dzieci wizerunku. 89 % matek powinno dbać sobie na wstrzymanie bo właśnie przez to na placach zabaw unikam grup zapatrzonych w swoje dzieci matek. Brawo dla Ciebie za normalność na swój sposob

    • Ja tak samo, kuźwa serio mam tak samo. Dookoła wszyscy są tacy uśmiechnięci z tymi dziećmi, jest tak idealnie, te dzieci tak cudowne, a ja się zastanawiam co Ci ludzie ćpają. Średnio trzy razy dziennie wychodzę z siebie i staję obok bo mam dość jak Młody ma dzień do “rządzenia”. A moje dziecko każdego dnia ma taki dzień. I zaraz znajdą się obrońcy: “Ciesz się, że masz ruchliwe dziecko” – nie zrozumieją, że tu nie chodzi o narzekanie, a po prostu o zwyczajne “braki w siłach”.

      Cieszę się, że nie tylko ja jestem w stanie się przyznać, że mam szał. Serio się cieszę;*

  6. …całkiem prawda, szkoda tylko, ze tak mało osób – w tym 98% kobiet to rozumie. I nie dość że obrażone, bo nie czynisz kolejnych peonów na temat ich dzieci, to jeszcze jak możesz przy nich mówić coś o swoich….masiakra!!! tym bardziej, że rzeczywistość mocno weryfikuje idealny obrazek stworzony w głowie, a do tego brutalnie traktuje te dzieciaki, co postawione na piedestał przez rodziców, a nie nauczone przyjmowania krytyki, spotykają inne “książątka”, “królewny”, “einstainów” i innych wybitnych nie do pobicia i “jedynych w swoim rodzaju”….
    …. A tak z drugiej strony – jak rodzice nie żerują jedynie na “cudowności” swej pociechy, a opierają się na swoich zainteresowaniach i umiejętnościach i wyjątkowości, to jakoś dużo lepiej są odbierani przez otoczenie….i to włącznie z potomstwem… – to tak tylko moim skromnym zdaniem 🙂

    • Tak! Dokładnie! Pierwsze co to obraza majestatu bo “jak możesz nie puszczać słodkich pierdów nad moim dzieckiem?!”.
      Dla każdego rodzica dziecko jest idealne, ale bez przesady. Problemem kobiet jest to, że za wszelką cenę chcą każdego przekonać, że dzieci są:
      a) Mega fajne i każdy powinien mieć co najmniej trójkę.
      b) Jej dziecko jest tak zajebiste, że nic tylko zachwyty i łzy wzruszenia na chodniku.

      Nie lubię tak. Trochę normalności w macierzyństwie by się przydało.

      • A ja bym jeszcze dodała-odrobinę, choć odrobinę (samo)krytycyzmu… Toż się nie okłamujmy,ale spora część dzieci nie grzeszy po prostu urodą, a do tego inteligencją, bystrością i nie błyszczy bez brokatu na głowie…. No kuźwa,nie! A im bardziej zadufana mamusia,to jak paczę i widzę taki SKARB….,to modlę się w duchu o uchowanie od takich pociech….i przyszłych synowych…

        • No niestety, ale ludzie tego do wiadomości nie są w stanie przyjąć. Każdy Ci powie, że NIE MA BRZYDKICH dzieci, wszystkie są ładne.
          Wydaje mi się, że właśnie matki najczęściej mają problem z ogarnięciem “samokrytycyzmu”, serio.

          • Ta tak jak z kobietami-nie ma brzydkich tylko czasem wina za mało 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *