Matka Torpeda
Matka Torpeda

Po co kobietom pierdoły?

Za każdym razem kiedy mówię, że musimy zrobić zakupy, Igrek raczy mnie hasłem: „ZNOWU?!”
Tak jakby wypad do biedronki to była podróż do ciepłych krajów, o której marzę dniami i nocami.
Przecież ja każdego dnia jak się budzę, marzę tylko o tym, żeby wbić do biedry i kupować śmietanę 18-stkę, mleko, papier do tyłka i makaron, który ma nazwę prezerwatyw.

Nie ma nic bardziej fascynującego niż łazić między regałami z makaronem i natknąć się na meble kuchenne albo telewizor, bądź klapki japonki za 1,50 – bo na wagę. Szczyt marzeń każdej kobiety.

Za każdym razem jak robimy zakupy, robię listę. Bez znaczenia czy listę wezmę czy nie i tak kupuję tysiąc rzeczy, które na liście nie widnieją. Logicznym jest, że zawsze mi się coś przypomni czego akurat w domu niedosyt. Ja tam problemu nie widzę, ale za to Igrek – owszem.

Łazi wtedy, pcha ten biedronkowski wózek i mruczy pod nosem: „No przecież, kolejne świeczki bo niezbędne”, „no jasne weź jeszcze osiem tysięcy marchewek bo przecież mamy hodowlę królików”, „jasne weź cztery żele pod prysznic bo jak żyć mając tylko dwa i koniecznie te ściereczki bez nich nasze życie jest niekompletne”
Ja to może i bym się tym przejęła gdybym go słuchała, ale za długi staż mamy więc jednym uchem mi wlatuje, a drugim wylatuje.

Ostatnio, podczas mojego hobby jakim jest robienie zakupów (ale to nie w biedrze, mam jeszcze inne marzenie co się cerfur zwie) do koszyka wrzuciłam dwa zapachy stojące (no bo do łazienki), proszek (no bo promocja, że aż żal nie brać) i dwie zgrzewki wody niegazowanej. Koszyk już ledwo jechał, ale przypomniało mi się, że wkłady do filtratora się skończyły, a że była promocja – no to sami rozumiecie.
Jestem osobą, która musi mieć zapas w domu. Nie potrafię kupić jednej paczki mąki, jednej paczki cukru i jednego jajka. Ja muszę mieć na „zaś”,  a jak jeszcze jest promocja na to co, potrzebuję to już mi niczego więcej nie potrzeba. Prócz pieniędzy oczywiście.

– Szkoda, że jeszcze po drodze nie zgarnęłaś jakiegoś Janusza z rodziną bo już wszystko mamy tylko ich brakuje. Osiemnasty zapach do łazienki, zrozum w kiblu nie może ładnie pachnieć bo tam się  S-R-A – warczy pod nosem łojczysko

Ja krocząc między alejkami tylko oglądam, sprawdzam i ewentualnie wrzucam produkty do kosza, a nie zwracam uwagi co w koszyku jest. Tak mam, że dopiero przy kasie widzę na co wydaję dingi. Wychodzę z założenia, że jeśli to wrzuciłam to potrzebne, a skoro potrzebne to przy kasie dopiero się zorientuję ile tego mam i ile za to muszę zapłacić. Jak dla mnie: logiczny system zakupów.

Idę do kasy cerfurowskiej. Młody zaczyna się wierzgać, cyrkować i być na „nie” więc przekazuję Igrekowi wózek zakupowy, a sama ewakuuję się z synem poza kasy. Po chwili ojciec kroczy w naszą stronę z torbami wypełnionymi po brzegi.

Wchodzimy do domu, biorę się za rozpakowywanie zakupów. Co widzę?

– MAZAK do czyszczenia żelazek (nie pytajcie, ja nie mam pojęcia co to w ogóle jest)
– Dwa opakowania rolek do ubrań – gdzie każde opakowanie ma pięć sztuk (chyba otwieramy zakłady odzieżowe, że tyle tego nabrał)
– Przedłużacze sztuk trzy – nie ważne, że przedłużaczami mogę sąsiadów zasypać (jak się potem tłumaczył: promocja była)
– Paczka trytytek vel opasek zaciskowych (a jakże, jego drugie imię)
– Jakieś gówno do czyszczenia kokpitu w aucie (mamy tego milion w garażu, ale zapomina więc kupuje nowe)
– Kolejne klucze, śrubokręty i inne pierdolety do skrzynki z narzędziami (bo tego zawsze jest niedosyt i ten śrubokręt ma inną końcówkę niż pozostały milion, które ma, rozumiecie)
– Dwie pasty kiwi (bo trzy w domu to za mało. Swoją drogą nie wiem co on chce tym pastować skoro buty, które można pastować zakłada raz na rok)

Ale to ja kupuję pierdoły. No przecież, że nie on. No gdzie on, jak ja.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

26 Responses

  1. Mój wąż jak wpada do sklepu to jak tornado przez nie przelatuje, biorąc tylko co na liście. A jak idziemy oboje + Pyza w wózku to zawsze więcej się weźmie 😉 Bo to się skończyło, a to trzeba dokupić, sierściuchom coś kupić bo będą włazić do relkamówek, o a to się kończy itd 😉
    Także ten, nie jesteś sama 🙂

  2. Staram się kupować to co na kartce. Nie zawsze wychodzi. Wtedy wprowadzam zarządzenie: zjadamy, to co jest, ewentualnie dokupujemy pojedyncze produkty, żeby się dało zjeść , to co jest. Jak się „szafki i lodówka przewietrzą” zaczynam od nowa 🙂 Zamiast mazaka do żelazka polecam prasowanie garści soli na mokrej szmacie. Tak samo schodzi. Moja jedyna słabość to sklep R….. Kiedyś wpadałam po wypłacie i brałam co było potrzebne. Teraz wpadam 3 razy w m-cu i biorę tylko to, co w promocji. Szafka wisząca w kiblu aktualnie zawiera: 4 szampony, 3 odżywki 500 ml, 4 jedwabie do włosów, 5 paczek wacików po 120 szt, 2 płyny micelarne, 3 pasty do zębów, 2 kremy do twarzy, 4 aktywne pianki do kuchenki, wanny, kibla itd, masło do ciała szt 2, golarki 2 op /8szt(promocja), ścierki, worki na śmieci itd. Czuję się bezpieczniej… Nieźle gar zryty.. 🙂

  3. Ja ostatnio poszłam do biedry z zamiarem kupienia tylko pieluch do młodego. A że nagle mi się przypomniało o paru rzeczach do do domu wracałam obdarowana tak ze wyzywalam sama siebie. Mój wlochaty jak idzie na zakupy co niedziela z synami to wraca z wymienioną garderoba dla całej trójki. A co do trytytek to mamy ich pełno bo przynosi z pracy walaly się po całym domu aż któreś soboty wlochaty dał w palnik ja mądra go zwiazalam trytytkami reakcja rano bezcenna gdy kac dopadł ale od tego czasu ani jednej nie widziałam. A i jeszcze od wczoraj Twojego bloga każe mi wspólnie czytać moją najstarszą latorosl. Pozdrawiamy

  4. Na fejsiku się uwywnętrzniłam odnośnie tego (wszystkie chłopy mają podobnie), więc tylko napiszę że jak przetestujecie mazak do czyszczenia żelazka to dajcie znać 😀

  5. Mój też się zawsze pyta na co mi takie szpilki skoro mam identyczne tylko w innym kolorze ,a ja się nie pytam po co mu kolejny komplet śrubokrętów skoro ma takie same tylko z innym trzonkiem .

  6. Ty musisz zacząć chodzić na zakupy ze mną to Igrek będzie zachwycony 😀
    Ja idę między półkami,biorę co potrzebne a potem tam zaglądam,zaglądam i połowę odkładam bo stwierdzam że niepotrzebne.
    Mąż jak coś wrzuci to nie odda za cholere 😀

  7. A my dzis zakupiliśmy zapas karmy dla pieseła, bo przecież że była mega promocja i mój Luby nie mógł nie skorzystać, skoro i tak ją kupujemy regularnie to dlaczego nie kupić więcej i zaoszczędzić… Gdyby nie ja na bank wykupiłby cały zapas ze sklepu, a tak dzięki mnie tej niegospodarnej połówce wzieliśmy tylko 30 puszek…. Nie wiem tylko czemu w kolejce przy kasie sie dziwnie na nas patrzyli… Co dziwnego w 30 puszkach karmy dla pieseła i wśród nich dwóch obiadkach w słoiczkach dla niemowlaka 😀

  8. Mój chłop nigdy zakupów nie lubił, nie przeglądał promocji ani nic takiego 😀 parę lat ze mną i teraz sam się o nowe gazetki promocyjne pyta, i mnie do biedronki ciągnie, i w końcu zrozumiał moje uwielbienie posiadania kolejnej pary butków 😍 zresztą sam teraz uwielbia buty kupować, zawsze leci zobaczyć nową kolekcje w ccc 😂 stworzyłam potwora 😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *