Matka Torpeda
Matka Torpeda

Sentymentalność mężczyzn.

Uwielbiam w mężczyznach ich sentymentalność do rzeczy dziwnych, rzekłabym nawet, że zbędnych. Posunęłabym się również o stwierdzenie: sentymentalność do pierdół.


Żyję z człowiekiem, który bardziej niż malutkie pieski, kocha samochody. I to żeby ferrari, mustangi – nie nie. On kocha swoje pierwsze auto: golfa dwójkę, który jest starszy niż nasz sąsiad spod dwunastki. Według Igreka, nawet najnowszy mercedes nie mógł się z nim równać.
Ten sentyment sprawił, że do dziś w garażu ma obleśne, stare, porozwalane wycieraczki z tego golfa. Traktuje te wycieraczki jak unikat, biały kruk wśród wycieraczek, rozumiecie. Chroni jak ja opaskę ze szpitala kiedy syn się rodził.
Jak kiedyś chciałam je wyrzucić to aż się zapowietrzył. Z miną grobową wyrwał mi je z ręki i nie odzywał się do mnie dwa dni, kompletnie nie rozumiejąc co mnie tak bawi.

Sentymentalnością kolejną jest, uwaga: stare, niedziałające od prehistorii radio z kolejnego auta. On je kiedyś naprawi i będzie sobie z niego słuchał starych hitów, które towarzyszyły mu podczas jazdy. Nie ważne, że teraz w aucie mamy radio wbudowane – on sobie je zamontuje gdzieś, choćby skały srały. I tak leży to radio w garażu obok setki innych niepotrzebnych pierdół, a weź mu zwróć uwagę, że może by tak je wyrzucić w cholerę.
To KLASYK jest, ani się waż kobieto ruszać tego. Czekam na chwilę, kiedy Syn zacznie buszować po garażu i rozwali te radio w drobny mak. Podejrzewam, że ojciec będzie płakał pół roku.

Zanim pojawił się młody, musieliśmy sprzedać posag Igreka, którym było jego kolejne auto. Jak facet, który kupował już miał odjeżdżać to Igrek zapytał czy może czasem zadzwonić i zapytać co z tym autem zrobił.
Typowy Janusz Handlarzu, który dzwoni posłuchać silnika. Jego ból po sprzedaniu pamiętam do dziś.
Znajomi siedzieli bo sobota, na imprezę wyruszaliśmy. Igrek podłamany, autentyczne świeczki w oczach, stwierdził, że nie jedziemy bo on nie ma humoru. Rano obudził mnie słowami: „Tęsknie za nią, żałuję, że ją zostawiłem jak była chora. Nie powinienem był tego robić, tyle mi służyła”.
Cóż, nie stać nas było na naprawę bo przekraczała wartość samochodu dlatego auto poszło do innego Janusza. Kilka miesięcy temu szukał umowy kupna – sprzedaży i chciał odnaleźć faceta, żeby auto odkupić.  Na całe szczęście nie znalazł numeru telefonu.

Tutaj ciekawostka: Igrek rozmawia z samochodami. Z motorem swoim też rozmawiał. Nigdy nie zapomnę jak na światłach motor nam nie chciał odpalić. Nagle słyszę: „Kochana nie rób mi tego, nie choruj, daj nam dojechać. Jak dojedziemy od razu Cię zabierzemy do lekarza”. Jak dojechaliśmy pod garaż to było: „Dziękuję kochanie”. Na moje pytanie „a za co”, usłyszałam, że to nie do mnie tylko do niej. On motoru nie tankował, on jej DAWAŁ JEŚĆ.

Sentymentem przedostatnim, który wyleczył Igreka z przyzwyczajenia do aut, jest breloczek. Breloczek po aucie, które nam ukradli. Tutaj z ręką na sercu, muszę przyznać, że bardziej ja przeżywałam niż On. Zostawił sobie logo marki auta na wiszącym dyngsie i stwierdził, że już w dupie ma sentyment do aut. Skoro ktoś wszedł jak do swojego i odjechał, nie będzie więcej się przejmował.
Sentyment przeszedł na mnie bo to ja do dzisiaj tęsknię za skradzionym autem, a jakby mi mieli obecne ukraść albo miałabym sprzedać to bym chyba zaczęła spać w garażu z tęsknoty.

Dzięki związkowi z pasjonatem aut wiem jak stuka panewka, kiedy turbina nadaje się do regeneracji, wiem co to jest filtr cząsteczek stałych i zawór EGR. Wiem, że jak cieknie olej to mogą być uszczelki, ale nie koniecznie. Umiem ocenić, co może oznaczać kolor kopcenia się z rury, a także dlaczego z autami jeździ się na hamownię i wkłada w auto chip.

Przez te wszystkie lata, przywykłam, że tego nie zmienię. Ja muszę wiedzieć kiedy wymiana klocków jest niezbędna i oglądać po raz tysięczny w jednym tygodniu szybkich i wściekłych. Kwestia przyzwyczajenia.  Są też sentymenty, które sprawiają, że mi cycki opadają. Dobrze, że nie karmię piersią bo by mi się laktacja na bank zatrzymała.

– Możesz wytłumaczyć mi co to do jasnej cholery jest?! – mówię na widok wiszącej na ścianie, obleśnej, brudnej, żółto-zielonej chusty z wojska, z pomponami w zestawie.

– No chyba widać? Chusta z wojska, znalazłem w szafce i ona od dzisiaj będzie wisieć w centrum dowodzenia światem czyli nad telewizorem – odpowiada spokojnie.

Ja przeżyję te stare wycieraczki, godzinne rozmowy na temat zajebistej zajebistości golfa dwójki. Przeżyję też jego depresję kiedy wspomina swoje sprzedane, zepsute auto. Przeżyję tęsknotę za motorem, ale na brudną, starą chustę wojskową nie mam sił.
Zaproponowałam, że może bym to wyprała chociaż bo przecież brud aż w oczy kłuje.

Tutaj usłyszałam, że chyba z konia spadałam. Ręcznie malowane Panie. Pagony poprzyczepiane, podpisy jakiegoś Sebka, jakiegoś Małego co to na zawodowego żołnierza został, Grubego co na kuchni robił, Radka co na warty razem chodzili i innych Januszy z rezerwy.

Kurwa – rzekłam i stwierdziłam, że opadam.
Jak robię porządki i wzruszam się na widok niedrapek syna – słyszę, że on rośnie i tego nie zmienię.
Jak łzy mi się leją na widok pierwszego zdjęcia ze szpitala – słyszę, że mam popatrzeć jaki jest wielki i radosny, a nie płakać czasem, który przeminął.

– Co Ty robisz?! – pytam, widząc jak rzuca pieluchą w którą syn był owinięty pierwszego dnia po urodzeniu.

– Montuję młodemu dodatkową półkę, a te pieluchy biorę na szmaty do garażu bo i tak już nie potrzebne – odpowiada, ze stoickim spokojem

Kurwa mać, to ja akceptuję te zasrane wycieraczki, stare radio i brudną chustę, a on mi weźme i wrzuci pieluchę z którą mam milion wspomnień.

– CZŁOWIEKU! Ta pielucha jest ŚWIĘTA i niech Cię ręka boska broni ją brać na szmatę, a jak KIEDYKOLWIEK ją wyrzucisz to Cię zabiję, owinę w chustę z wojska i wyślę w paczce na szrot obok Twojego golfa dwójki

Stwierdził, że mi się klepki poprzestawiały no bo jak można mieć sentyment do pieluchy. „Opanuj się kobieto” – powiedział człowiek, który rozmawiał z motorem i dawał mu jeść.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

13 Responses

  1. Miesiąc temu Młoda miała 18-stkę. Jedna pielucha tetrowa niczym talizman zmienia z nami mieszkania i czeka. Nie wiem na co. Chyba na kolejne pokolenie. Ale pewnie nie dam, bo mi marchwianką uwalą i nie dopiorę 🙂 Mam jeszcze teczki z każdego rocznika jej przedszkola z rysunkami, wydzierankami i innymi bazgrołami. W kuchni ubijak do ziemniaków, ok 40-letni blaszak na czerwonej plastikowej rączce, który pamiętam od dziecka jak wisiał na takiej blaszce z innymi przyrządami kuchennymi. Jest jeszcze misa szklana na nóżce (patera?) od Babci ( to ma chyba z 50 lat) i żółta szklana cukierniczka z rurką przechylana na jedna porcję cukru. Wisienka na torcie to stół okrągły od Babci (przedwojenny), przez który do tej pory nie mam kuchni na wymiar, bo bym go musiała wywalić. W teczce z najważniejszymi dokumentami, książeczka harcerska, wojskowa i kartki na mięso i te na cukier. Kiedyś próbowałam młodzieży tłumaczyć, ale patrzyli jak na wariata. A jak widzę na ulicy malucha, to zawsze macham z uśmiechem do kierowcy 🙂

  2. Jeżuuuuuu,jestem facetem :O :O :O
    Kocham wszystkie śrubki,podkładki,nakrętki.Ostatnio nawet przyniosłam taką jedną co na chodniku leżała bo fajna była.Chłop na mnie jak na psychiczną patrzy.
    Szlag mnie trafia jak on wywala jakieś kable,kabelki,wtyczki,przełączniki…Przecież to się przyyyyydaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.
    Nóż jest wyszczerbiony? Nie szkodzi,przyda się.
    Kompa reanimuję średnio co pół roku,nie ma na nim neta ale mam zdjęcia i jakoś nie umiem się zabrać za ich zgrywanie.Jak mi się zepsuła klaw to miałam ochotę mordować,nawet do serwisu dzwoniłam czy mi ją naprawią.A jak usłyszałam ,że z takim wejściem już się nie produkuje to kurwy leciały.
    Jedyne co mnie nie wzruszyło to jak młoda pogryzła pilota z dvd a samo ustrojstwo rozłożyła na czynniki pierwsze-do dziś nie wiem jak.

    Ja nie jestem normalna………. ;D

  3. Żałuję, że ja nie mam takiej pieluszki – dzieci dostawały szpitalne ubranka, mam tylko opaskę identyfikacyjną…
    BTW moja teściowa przywiązuje się do KAŻDEJ rzeczy – jak teść demontował łóżko mojego męża, który nie mieszka z nimi już z 8 lat, to teściowa płakała cały wieczór. I ona mieszka ze swoją matką, która nie rozczula się nad rzeczami, ale wszystko wyrzuca. Tam się dzieje:)

  4. Tak to już z tymi chłopami jest. Jak nie mają sentymentu do jakichś gratów, to dla odmiany chomikują latami inne graty – bo a nóż się przydadzą. 3 tygodnie temu robiąc porządek w schowku przyniósł do domu stary komputer, który od 2 lat chciał ‚ożywić’. Trup jak był tak jest, tyle że zalega teraz w pokoju dziecięcym, gdzie zaraz pojawi się nowy obywatel. Ale będę wyrozumiała i dam mu jeszcze chwilę, do czasu aż pewnego dnia wyrzucę komputer z 7 piętra 🙂

  5. Mój chłop to chyba ma wspólne korzenie z Igrekiem, też ma swoje centrum dowodzenia (a raczej miał), w sensie telewizor, kino, ps i setka innych pierdoł , wszystko było od linijki ułożone, jak pilot na podłoge spadł to z drugiego pokoju słyszał i nawet wiedział który (a jest ich aż 3), kupił sobie fotel dmuchany w biedronce żeby się mu wygodnie grało 😂 teraz młody obrał sobie za cel to całe centrum dowodzenia 😂 klapki od baterii w pilotach urwane, po play station młotkiem drewnianym walił więc zostało schowane w czeluściach łóżka, pady były traktowane jak gryzaki więc spoczywają koło ps w łóżku, na telewizorze łapki poodbijane 😂

      • Pady i piloty to rzecz święta, jak mi by spadły na podłoge to koniec świata, ale jak młody walił nimi o podłoge to tatuś nic nie mówił, może na komunie młodego wykopie je z łóżka jak im nie będzie groził już żaden upadek 😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *