Matka Torpeda
Matka Torpeda

Sposób na wyznanie miłości.

Chyba nie ma kobiety, która ucieszyłaby się na wiadomość o tym, że jej facet się puszcza.
Na kobiety, mężczyźni szybko wydają wyrok: puściła się, dziwka.
Kobieta rzadko kiedy się tłumaczy. Mężczyzna za to, znajduje często wytłumaczenia, które mieszają babom w głowach lepiej niż mikser.

Czy można w zdradzie znaleźć pozytywy?

Oczywiście.
Wiodłaś do tej pory cudowne życie, z mężczyzną, który łajdaczył się jak bezdomne koty w Marcu.
Podczas gdy Ty smacznie spałaś, gotowałaś golonkę czy zupę pomidorową – On przeczyszczał komin jakiejś Gabrysi czy Halinie, która darła się jak stare prześcieradło.
Serce złamało Ci się w pół. On krzyczy, że to Twoja wina bo za rzadko, bo brakuje namiętności, a w ogóle to Ty nie zakładasz dla niego stringów z Koniakowa. ZAWSZE znajdzie usprawiedliwienie, wytłumaczenie i na końcu zwali winę na Ciebie. Taka taktyka.

Jak już emocje opadną, a Ty opanujesz osiem kartonów czerwonego wina, przychodzi ta myśl:
To jest tak, jakby się śmieci same z domu wyniosły. Możesz już spać spokojnie wiedząc, że nikt nie doprawia Ci rogów, a Twój facet nie łajdaczy się po kątach, bo go nie masz. Nie musisz mieszać pomidorowej, która nigdy Ci nie smakowała, ale gotowałaś bo on uwielbiał.

Układasz sobie życie, a do zdrady wracasz z myślą, że co Cię nie zabije to Cię wkurwi.
Twoja była-miłość życia, interesuje Cię tyle co zeszłoroczna cena podpasek w Radomskim Tesco, a na samą myśl o powrocie masz odruch wymiotny.

powrót

To jest jedyny pozytyw, który ja umiałam znaleźć w takiej sytuacji.
Każda kobieta, zastanawia się wtedy co zrobiła źle. Obwinia siebie, zamiast kopnąć w dupsko takiego jegomościa. To jest logiczne, że Z TWOJEJ WINY, On dobierał się do majtek jakieś gburowatej łajzy z dużymi cyckami, no przecież. Sama mu kazałaś, nie pamiętasz? On to dla Ciebie zrobił, przeproś go i podziękuj ładnie.

Zrobiłem to dla nas.

Ostatnio o mało nie dostałam zawału.
Koleżankę zdradził mąż. Kiedy się już napłakała, nawkurwiała i nawymyślała mu od wszystkich najgorszych łajz, stwierdziła, że to jest koniec. Nie będzie całe życie martwić się czy aby w tym momencie miłość jej życia nie stuka jakiejś blond Haliny.

www.matkatorpeda.pl

Z twardym postanowieniem, wyprowadziła się do wynajętego mieszkania.
Praca zrobiła swoje, wpadła w rytm i niezbyt miała czas na myślenie. Zamilkła na jakiś czas, tłumacząc się, że obowiązki robią swoje.

Nie dalej jak miesiąc później, widziałam jak wsiada do auta swojego męża.

Co się okazało ?

„On musiał mnie zdradzić. Dzięki tej zdradzie zrozumiał, że nigdy, nikogo nie będzie kochał tak jak mnie. Zrozumiał, że nie wybaczyłby sobie gdyby mnie stracił. To był jego złoty strzał w upewnieniu się, że ja jestem miłością jego życia”

Cóż, muszę przyznać, że to najoryginalniejszy sposób wyznania miłości, jaki do tej pory słyszałam.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

12 Responses

  1. Jak dla mnie nie ma czegoś takiego, że zawsze wina leży po obu stronach. Po pierwsze nie jesteś szczęśliwy/wa z mężem/żoną to o tym rozmawiasz albo ratujecie małżeństwo albo decydujecie, że to koniec. To jest przyzwoite podejście. Zdradzanie bo ktoś mało czuły albo się zapuścił albo nie wiem co jeszcze nie jest wytłumaczeniem zdrady. Winnym można być ewentualnie swojej naiwności lub ślepoty. Jeśli chodzi o koleżankę to hmm nie żal mi osób tak naiwnych niestety miała szansę pozbyć się gnoma ale wolała uwierzyć w ściemę.

    • Dokładnie!
      Jeśli masz ochotę pójść do kogoś innego, po prostu rozstań się z partnerem/partnerką.
      Jak dla mnie zdrada w związku to czekanie takie: „Albo mi się uda i się nie dowie, albo się dowie i dupa”

  2. Endrjiu tak nie nokautował jak to zakończenie.
    To trochę tak jakby narkoman walnął złoty strzał po którym stwierdził że jednak by chciał być czysty i żyć dalej.
    Nie uważam,że przy zdradzie wina zawsze leży po obu stronach. Czasem jest tak że dla tego lubego by człowiek krwi utoczył,ostatnią kromkę chleba oddał a gad i tak puści ptaka wolno.
    Albo sikorka poszuka innego gniazdka bo jej „brakło spontaniczności i troszkę niebezpieczeństwa”.Moja dawna znajoma miała koleżankę,co szła na ulicę kiedy mąż miał nocki.Nie byli biedni,wręcz przeciwnie,mąż bardzo dobrze zarabiał,nie skąpił.Zresztą ona nie robiła tego dla kasy( szła za przysłowiowe 5zł,które potem zamieniała na piwo wypijane z tą znajomą mą),sama mówiła ,że lubi „ten sport,ten dreszcz,że może trafić na kogoś znajomego”.
    Czy można wybaczyć? Ja bym nie mogła.

      • No nie żartuję.Ona raz nie miała „obstawy” i poprosiła faceta tej znajomej.A ta nie chciała go puścić samego.I tak z „dyskretnej obstawy” zrobiła się „wycieczka”. Ja zostałam z dziećmi tej znajomej-żeby same w domu nie były,tak po sąsiedzku je pilnowałam.Towarzystwo wróciło z piwami,hamburgerami a „gwiazda” się chwaliła ilu złapała.Ja na szczęście coś tydzień później dostałam klucze do mieszkania i już tych ludzi więcej nie oglądałam.
        Dla mnie też był to szok,w dzień przykładna żonka-zakupy,obiadki,firaneczki w wypucowanych oknach a nocą……….

  3. O kuzwa jakbym czytała o moim byłym mężu z tym ze on miał lepszy przebieg niż nie jedna prostytutka w ekskluzywnym burdelu dosłownie wszystko i wszędzie. Zwołał winę na mnie a ja wybaczalam tłumacząc ze dla dobra dzieci w końcu nie wytrzymałam poznałam wlochatego i poszłam w cholerę. A teraz co mam szczęśliwe życie i spokój. Były nawet nie interesuje się dziećmi zero kontaktu z tego co wiem znalazł kolejną naiwną zrobił dziecko i bawi się życiem. Jeśli raz zdradził zrobi to kolejny raz takie jest moje zdanie.

  4. Kur w aa. Zakończenie zrzuciło mnie z fotela. Niby ciężko zrozumieć,a może już te baby tak mają, nie chcesz się rozejsc bo jednak kochasz więc podświadomośc akceptuje takie głupie wytłumaczenia? Sama nie wiem… Ale cytat z winem oprawie w ramkę. buziaki kochana 🙂

  5. W żaden, ale to żaden sposób nie bronię żadnego mężczyzny, kobiety zresztą też, bo one też zdradzają…. Ale uważam, że przyczynkiem do zdrady jest zawsze wina leżąca po obu stronach i brak porozumienia, ba dalej i prościej : rozmowy…. Tak, to podstawa uważam i jeszcze kompromisy, bo inaczej się nie da w związku. „Dorośli i normalni” mężczyźni tez potrzebują w związku uwagi, tak jak każda jednostka ludzka na świecie. Ja wiele razy się łapię na tym, ze mnie coś boli, mi jest źle, ja mam dość dnia, mnie dzieci wnerwiają… i mąż, który tez zły na te dzieci czasem krzyczy… A przecież to tez człowiek. Ja teraz o dzieciach, ale tak jest ze wszystkim. Ok, nie wolno popadać w żadną skrajność, bo narcyzmu w żadnym wydaniu nie da się ścierpieć. A jednak nie okłamujmy się, na seksie opiera się świat i żadna legalizacja bądź nie związku tego nie zmieni. I jak słucham wywodów, ze dla dziecka „wszystko” – 5 lat w jednym łóżku, chłop w innym, bo budzi, jest tylko dziecko i jego potrzeby, brak jakiegokolwiek starania się o siebie, bo przecież już mężatka….. sorry, ale najbardziej kochający w końcu by miał nerwa….
    Tłumaczenie, ok, zajebiście głupie i to każde jest. A chyba tylko indywidualne podejście określa, czy się coś ratuje czy nie. Tak, ja osobiście bym nie dzierżyła zdrady, jak bym się zachowała? Powiem, ze radykalnie: walizki, drzwi… ale to słowa, a życie….
    Najlepiej byłoby zrobić wszystko by do zdrady nie doszło, wtedy więcej radochy… i przyjemności 😉

    • Właśnie, słowa, a życie to dużo.
      Cóż, ja miałam raz nauczkę z wybaczaniem. Na dobre mi to nie wyszło, a czy czułam się winna? Na początku tak, ale nie zgodzę się, że zawsze wina leży po obu stronach.
      Ja trafiłam na typ, który nie był stworzony do stałego związku i musiał zdradzać. Taka jego natura. Nie jestem kryształowa i idealna, ale niestety czasami choćbyśmy stawały na rzęsach – drugi człowiek i tak zrobi co zechce, niestety 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *