Matka Torpeda
Matka Torpeda

PMS czyli wściekłe krowy w akcji.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego czy jak kto woli PMS, to złożony proces, który zachodzi u kobiety na kilka dni przed menstruacją. To tak według definicji. Na życie PMS to jeden z największych hardcorów, jakie dała nam Bozia w spuściźnie po Ewie, która biegała nago po polance.

PMS czyli wściekłe krowy w akcji.

Jeśli chodzi o Zespół napięcia przedmiesiączkowego to zdecydowanie jest to jeden z tych darów losu o których ewidentnie zapomniał wspomnieć Rysiu Rynkowski w swojej kultowej piosence.

Często nie chcesz wypowiadać tej nazwy. Po prostu wolisz udawać, że to się nie dzieje. Że wszystkim się zdaje, wszyscy wyolbrzymiają, a tym samym Cię wku.wiają. Bo przecież NIE, Ty wcale nie jesteś poirytowana. Po prostu ile razy masz mówić jedno i to samo? Milion, aby ktoś zrozumiał?

PMS czyli taki trochę cichy wkurwiacz, który dźga nas wewnętrznie patykiem w bebechy: „No weź wydrzyj japę o te buty. No dawaj! Przecież ostatnio zwracałaś uwagę tyle razy, a On dalej swoje. No ryknij, pokaż, że nie z Tobą te numery. Pierdolnij w niego basem!”

Ale nim na niego rykniesz poczekaj. Zastanów się, czy Ty przypadkiem nie zjadłabyś kabanosa? Albo nie! HAMBURGERA. Oooo, takiego hamburgera to byś zjadła, ale nie, że jak burżuj, że z McDonalda o nie nie. Takiego spod budki na dworcu, oślizłego pełnego majonezu i tłuszczu. Takiego pięknego z cebulą od której aż bije zapach starego oleju. Na samo wspomnienie aż czujesz ten piękny zapach budek z żarciem na dworcu.

PMS: Objawy.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego,ZNP(ang.premenstrual syndrome, PMS) – zespół objawów fizycznych, emocjonalnych i psychicznych występujący od kilku do kilkunastu dni przed menstruacją.

Do głównych objawów PMS należą:

  1. Rozdrażnienie
  2. Huśtawka nastrojów
  3. Agresja
  4. Wzdęcia
  5. Depresja
  6. Płaczliwość
  7. Uczucie zmęczenia
  8. Zwiększenie oraz zmiana apetytu
  9. Wzrost masy ciała nawet do 5kg
  10. Tkliwość oraz bolesność piersi
  11. Uczucie ciężkości oraz puchnięcia
  12. Bóle głowy oraz pleców
  13. Smutek
  14. Przygnębienie
  15. Rozczarowanie
  16. Uderzenia gorąca oraz wzmożona potliwość.

(Źródło: KLIK.) 

Gdybym mogła coś dopisać do powyższych objawów to do każdej pozycji dopisałabym jakże kulturalne: „Jak chuj” np. Smutek jak chuj, rozczarowanie jak chuj, wzdęcia jak chuj i agresja jak chuj. To tak od siebie bym skromnie dodała.

Bo podczas PMS tak naprawdę sama nie wiesz czego chcesz. Zmieniasz się o 180 stopni i zastanawiasz czemu świat się tak zmienia. Twoje kubki smakowe wariują, żołądek domaga się żarcia, a brzuch ledwo mieści się w spodnie przez te cholerne PMSowskie wzdęcia.

PMS, a co to?

Szacuje się, że PMS dotyka co drugą kobietę czyli… „Jedyneczki” mają to szczęście, że nie mają pojęcia o czym ja tutaj w ogóle piszę. Zero objawów, zero wahań nastrojów. Osobiście zazdroszczę bowiem miałam tak tylko przez pół roku po porodzie, a później odeszło w siną dal, a PMS wrócił ze zdwojoną siłą zupełnie jakby poród i połóg go wzmocnił.

Panie, które co miesiąc męczą się z Zespołem napięcia przedmiesiączkowego, są często niesłusznie oskarżane, że objawy sobie wymyślają i wyolbrzymiają. Że to wcale tak nie jest, a My kobiety znajdujemy sobie wymówkę aby się znęcać psychicznie nad innymi. Bulszit.

PMS nie jest zależny od nas. Często, a nawet bardzo jest tak, że swoim zachowaniem wkurwiamy same siebie. Panowie jednak mają na tyle szczęścia, że mogą takiej kobiecie z PMS, zejść z oczu i drogi, a my co? Musimy zostać same ze sobą. Przykład?

Miałam ostatnio ochotę na ryż z warzywami. W trakcie gotowania ryżu i smażenia warzyw stwierdziłam, że to jednak nie jest to, czego potrzebuję. Wsiadłam więc w auto i pojechałam na hamburgera, ale w trakcie drogi stwierdziłam, że pewnie będzie kolejka w okienku po moje cudo, a poza tym nie jest to zbytnio zdrowe, a ja obiecałam sobie, że będę jeść zdrowo podczas PMS bo niby dieta pomaga łagodzić objawy. Wróciłam więc do domu, zjadłam ten ryż z tymi warzywami, a w trakcie chciało mi się płakać bo ja jednak wolałam tego hamburgera.

PMS: Ciekawa zależność między żarciem, a agresją.

To piszę teraz na podstawie własnych doświadczeń i nie będę tu głosem ogółu. Zauważyłam bowiem, że jeśli ja sobie podczas Napięcia Przedmiesiączkowego dobrze pojem to w ogóle nie mam w sobie agresji ani płaczliwości. A jak mam PMS w którym nie mogę patrzeć na jedzenie (bywa i tak, serio.) to odpala mi się wewnętrzna Magda Gessler i chodzę wtedy po kuchni, drę japę i trzaskam szafkami. Nie daj Bóg dać mi wtedy do opróżnienia zmywarki bo moje „chowanie rzeczy do szafki” wygląda tak, że wszystko do szafek wrzucam. Kubki też. I notorycznie drę mordę, że w domu nie ma nic do jedzenia. Prawda jest oczywiście taka, że ja sama nie wiem co ja bym zjadła i na co tak właściwie mam ochotę.

Wiem natomiast jedno, że jeśli podczas PMS, ktoś dałby mi do zjedzenia sałatkę i warzywny koktajl to bym zabiła bez mrugnięcia okiem. Przykład?

Kiedyś, podczas PMSu grubego jak dupa słynnej KIM, napisałam do Igreka, żeby kupił mi coś bo mój żołądek chce jeść, ja chcę jeść i moja dusza też chce jeść. Ale żadne z wyżej wymienionych nie wie co. Ma to być coś dobrego, sytego, pysznego i w ogóle takiego, że OMATKOBOSKO. W domyśle miałam jakiś kebab albo coś z dużą dawką majonezu. Ewentualnie dobre śledzie albo jakiekolwiek śledzie czy kabanosy. No cokolwiek! Ale nie sprecyzowałam więc…

Kupił mi banany.

Więc drogi mężczyzno, jeśli to czytasz mam dla Ciebie radę: Nie próbuj zrozumieć kobiety podczas PMS. Ostatnie, czego Ona pragnie, to jakieś tam zasrane zrozumienie. Jedyne, czego potrzebuje to duuuuuuuuuuuużo jedzenia, duuuuuuuużo spokoju i alkoholu. Dopisałabym, że też dużo, ale to już powinieneś wiedzieć.

Najgłupszym, co przeczytałam jeśli chodzi o wskazówki dotyczące walki z dolegliwościami PMS to UWAGA: Brak spożywania alkoholu w trakcie napięcia przedmiesiączkowego oraz unikanie tłustego żarcia w tym czasie.

Tak, można się śmiać od razu. Ja jak to przeczytałam to ze śmiechu oplułam monitor.

Instrukcja przetrwania faceta podczas PMS:

Krok 1. Zaopatrz ją w żarcie. Tony i miliony żarcia albo jedno konkretne. Najlepiej tłuste i kaloryczne + coś czekoladowego i alkohol. To jest zestaw idealny. Najlepiej gdyby wszystko przywieźć wywrotką, wtedymasz pewność, że ilość jest perfekcyjna. I milcz. Milcz chłopie, ale nie za długo bo to też źle.

Krok 2. Jeśli nie spełniłeś punktu pierwszego, niestety nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości. Z pewnością dostaniesz basem po uszach. I nie, że o coś konkretnego. Powód się zawsze znajdzie, a już dla kobiety, która ma PMS to się bardzo szybko znajdzie. A Ty drogi mężczyzno, znalazłeś się po prostu w niewłaściwym miejscu i nie właściwym czasie.

Krok 3. Pod żadnym pozorem, ABSOLUTNIE NIGDY, nie pytaj swojej kobiety podczas PMS: „Co Ty jesteś taka wkurwiona?”. Ostatnie też, co powinno wyjść z Twoich ust to słynne: „Okres będziesz miała?”.

Igreka sposób na mój PMS to zapisywanie się do pracy na drugą zmianę. Wkurwia mnie tym, ale nawet nie mogę się na niego wydrzeć bo go nie ma. Igrek poleca serdecznie.

PMS na własnej skórze.

Teoretycznie jestem kobietą i wiem, co to jest PMS. Wiem no bo sama przechodzę regularnie co miesiąc. Teoretycznie bo w praktyce to… nigdy nie byłam przy kobiecie, która ma PMS!

Ostatnio dzwoni do mnie jedna z moich Grażynek:

Na kebaba ze mną pojedziesz? – warczy od razu, bez żadnego „cześć” czy innego bondziorno
Pojedziesz – odpowiadam szybko bo co jak co, ale na kebaba to mnie namawiać nie trzeba

Siedzimy sobie u Turka, co to polakiem jest i na imię mu Radek. Grażynka pochłonęła duży kebab-talerz, zapiła butelką gazowanej coli, a po wyjściu z Kebaba kupiła w sklepie dwa snickersy. Biorąc pod uwagę, że na co dzień jest osobą FIT, która majonez i cukier uważa za zło wcielone i traktuje to machaniem krzyża, jako troskliwa koleżanka spytałam więc:

Wszystko w porządku? – nie wiedząc, że idę właśnie bosą stopą w długie pokrzywy

No – mruczy pod nosem, gryząc snicersa
Grażynko, masz PMS? – pytam ostrożnie i wycofuję się dwa kroki tak na wszelki wypadek
Nie kurwa, mam bulimię z alzheimerem. Żrę jak świnia, ale zapominam się wyrzygać.

I wtedy zrozumiałam jak czują się faceci rozmawiający z kobietą, która ma PMS.

Więcej? O tu:

Ciało mówi “NIE”, hormony krzyczą “TAK”.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

24 Responses

  1. Matko bosko, czytam i czytam i szlocham. Moj-Ci-On w nerwach: Ty płaczesz?? Na co ja w ryk: ze śmiechu!!😄😄😄
    Pierwszy raz ktoś tak zajebiscie opisał jak to jest w te dni, uwielbiam Cię!!

  2. Jak w mordę strzelił czytałam o sobie….
    Psm to u mnie czas darcia ryja na wszystko i wszystkich szczególnie na męża
    Do tego pochlanianie tony czekolady jogurtów i ogólne żarcie wszystkiego. Nawet ta nietolerowana przeze mnie pizza jest wtedy w łsalach choć na co dzień nie jest za fast food owym jedzeniem
    Okres to już czas uspokajania się choć zdarzy sie kurwnac na brak czekolady bądź czegoś niezdrowego 😉

  3. Umarłem, ze śmiechu. Zrozumiałem, czemu “księgowa” mnie nie zabiła i jeszcze toleruje moją obecność. Handlowałem wszystkim z Wedla. W domu były tego tony.

  4. Czekolada !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Koniecznie z całymi orzechami. Tonami !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    I pozwolenie żeby móc bezkarnie zabić jedną osobę 🙂
    I nie byłby to ślubny.

  5. U mnie zawsze jest jedno hasło – dlaczego kurwa nie ma śledzi??? Co miesięczny zestaw – śledzik na raz,piwo,kinder bueno.

  6. A ja wczoraj wciągnęłam patelnię spaghetti z sosem serowo kukurydzianym,przy czym nie zapomniałam nakrzyczec na dziecko,ze nie chce jeść obiadu…
    A nieraz już wystosowywalam już postulat do męża,ze okres jakoś przebrnęłam, ale te tony żarcia to mógłby wziąć na siebie… To i tak kropla w udrekach Kobiet.

      • Inwencja twórcza osobista – na patelni podsmażyłam najpierw cebulkę,do niej dorzuciłam malutkie kulki z doprawionego jak na kotlety mięsa mielonego. Po tym jak się trochę zarumienilo dolałam wody,wzucilam kostkę rosołową i prawie całą puszkę kukurydzy. Przykryłam,potem dorzuciłam pół serka robionego podluznego,kurkume,pieprz i czosnek. Wszystko gotował się coś koło 10-15 min ( bo miało być na szybko). Pod koniec dodałam śmietany (30 i 18%- bo akurat takie miałam) i kilka łyżek wody z gotowanego makaronu,wszystko wymerdalam raz jeszcze pozadnie i na tym zakończyłam gotowanie. To była taka wersja dla “dzieci i mojego meza”, bo sama osobiście dozucilabym jeszcze jakieś warzywa,galke muszkatołowa i pietruche do oporu.
        Mam nadzieję, że pomogłam 🙂. Pozdrawiam

  7. Ale żem się uśmiała 🙂 Na pytanie mego węża dlaczego rechoczę do komórki, pokazałam mu Twój wpis. Przeczytał ze stiockim spokojem, po czym stwierdził iż ni cholery to się mnie nie tyczy bo ja mięsa nie jem więc nie ułatwiam mu zadania 😉 No cóż, nikt nie mówił że będzie łatwo 😉

  8. I jeszcze chipsy paprykowe z biedronki,brudzące ręce, nadymające, akurat to puste miejsce jest pod browara, ser żółty, kabanosa albo kiełbaskę z cielęciną podsuszaną. I ten moment kiedy biust twardy niczym skała Ci się podnosi bo brzuch nadęty go unosi 🙂 Dzień, dwa… I cisza, cisza, która się wzmaga, kołuje jękliwie…mężczyzna w okopach, dzieciaki ukryte siedzą cichutko w krzakach…Ufff… jest, znowu się udało:) I tak co jakiś czas…

  9. Mnie to zlowieszcze coś dopada dokładnie dobę przed godziną zero żre wszystko co jest w zasięgu wzroku i też zapijam piwem. Ostatnio przyjechała siostra wlochatego a my w tym samym czasie przechodzimy PMS kochana miałyśmy pod nos postawiona karkowke z sosami i alkoholem. A dla facetów zostały resztki. A co do humorkow to przynajmniej mogę spać cały dzień bo zabiera dzieci i po prostu wychodzi z domu. No raz w miesiącu chociaż należy mi się odpoczynek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *