Matka Torpeda
Matka Torpeda

Nie należę do kobiet, które wzruszają się na każdej dupereli. Nie misiaczkuję, nie kotkuję choć jest to bardzo miłe dla ucha.
Z romantyzmu znam tylko: filmy, piosenki i książki. Nie dla mnie kolacja przy świecach, a ze skrzypkiem to już w ogóle. Znając mnie to bym zrobiła mu miejsce przy stoliku i kazała jeść z nami, a nie brzędkolić nad uchem.

Kiedy?

Oglądam stare fotki z wesela. Czas tak szybko leci, że nawet nie wiem kiedy to minęło. Mam wrażenie, że przecież tak nie dawno się poznaliśmy. Tak nie dawno kładłam się do łóżka i czułam dalej jego zapach. Przecież nie tak dawno sprawdzałam telefon czy się odezwał, czy znów się zobaczymy.
Wszystko pamiętam jakby to było wczoraj. Każde wspomnienie mam w sobie.
Zaczyna robić mi się ckliwie. Dochodzi do mnie, że czasu nie zatrzymam. Nie wrócę już nigdy do tamtych momentów, a mogę jedynie o nich pomyśleć.
Tak niedawno przecież stwierdził, że chciałby żebym była matką jego dzieci.
Tak niedawno to wszystko sprawiało, że latałam ponad chodnikami.
Nawet nie wiem kiedy to minęło, kiedy przeszliśmy do codzienności?

Teraz kiedy rzucam mu rolkę papieru przez łazienkowe drzwi, nie spoglądam już tak w jego oczy.
Z dnia na dzień przeszliśmy do codzienności, nawzajem ucząc się siebie.
Przecież jeszcze nie dawno chciałam z tego zrezygnować, mówiąc, że jesteśmy jak ogień i woda. Byłam przekonana, że tego nie da się połączyć.

Przez pięć minut, wpatrując się w to jedno zdjęcie, przeleciało mi miliony wspomnień. Już zapomniałam jak wiele nas łączy. Ściska mi serce, że na co dzień tego nie widzę. Że o tym nie myślę, że sobie tego nie przypominam.

Siada obok, na stolik stawia kawę. Bierze do ręki zdjęcie na którym przyciąga mnie do siebie krawatem, milczy.

– O czym myślisz? – pytam nostalgicznie, czekając na równie sentymentalny wywód
– Że ja to jednak jestem zajebiście przystojny

#KrótkoZwięźleINaTemat
#Kurtyna

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

11 Responses

  1. To u nas jest odwrotnie trochę bo ja często słyszę ze kiedyś romantyczne kolacje wspólne wypady mizianie cuda nie widy a teraz masz w dupie. A mi się po prostu nie chce po całym dniu z dziećmi ogarnieciu domu po natloku problemow chce mi się spać a jak mi sie chce spac to wyzywam wszystko i wszystkich. Bo jak tu jesc kolacje przy swiecach kiedy oczy sie zamykają same. Ale jeszcze miesiąc i wracam do żywych a nie do egzystencji na wsi 😊

  2. prawdę rzeczesz. kiedyś ślubny chciał być przy mnie cały czas, a teraz gdy proponuję wspólne tańce to warczy znad monitora „sama idź”… przypadkiem nie było takiej piosenki? …”bo to się zwykle tak zaczyna”… łazuka, choć był i frogg i maleńczuk…

  3. Nic dodać – nic ująć!
    To chyba oni wszyscy mają taką „wadę modelu”. Moja męża na uszach stawał,uparty jak stado miliona wołów, by tylko mnie zaobrączkować, a teraz ja pytam coś sentymentalnie i co słyszę….? Oj tam, przecież jakoś to było, po co to czas sobie zajmować na rozpamiętywanie ? – przecież nadal cię kocham….
    Tyle dobrego 😉

  4. Ha ha ha. Po pierwsze jak upolował zwierzynę to po cholerę ma się dalej czaić i robić podchody? Z męskiego punktu widzenia bardzo logiczne. Tylko nam brakuje motylków itd. Kiedyś słyszałam taki tekst: Jak facet powiedział, że kocha, to kocha, nie będzie się powtarzał. Jak się coś zmieni, to da znać 🙂

    • Ale to jest 100% prawdy. Tylko kobiety zajmują sobie głowę takimi rzeczami. Faceci w ogóle darują sobie rozmyślania i jakieś westchnienia. Żyją przyszłością nigdy przeszłością 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *