Matka Torpeda
Matka Torpeda

Grażynka wbijające w me progi, ze stoicką powagą, oznajmiła, że się zakochała. Tak na amen, na zawsze, na całe życie i kończy z szaleństwami. Przepadła. W myśli wertuje już plusy i minusy sukni ślubnej z kołem, a tej dopasowanej do ciała. I tak w ogóle to zastanawia się, które witaminy ciążowe wybrać jeśli się planuje ciążę.

Nie będzie już szalonych imprez i śpiewania “jomaha jomasooo” do białego rana. Zdecydowane NIE dla takiego życia bo oto pojawił się On: człowiek, który zmienił jej stosunek do stosunków.
Opowiedziała mu całe swoje życie i wspólnie stwierdzili, że są tymi połówkami jabłka, co to w Grabinie Baśka z Lucjanem źle do koszyków powkładali i rozdzielili tą miłość.

Dlaczego mnie nie rozumiesz?

Jestem jedną z tych przyjaciółek, które robią trzecią kawę i w kółko słuchają o nowym “ajlovju” grzecznie przytakując. Nie powiem, bywa to dość męczące zwłaszcza jeśli każdy nowo poznany facet od razu zyskuje miano ideału.
Każdy kolejny jest lepszy od poprzedniego, choć poprzedni był nie do przebicia. Jestem kobietą więc rozumiem chęć wygadania się i słucham grzecznie o nowym Januszu, co to pomalował jej świat na żółto i na niebiesko, ale szczerze mówiąc czasami lepiej by mi było nadawać im numerki niż zapamiętywać imiona.

– Ja Ci mówię, to jest ten. Ten na którego czekałam tyle lat – mówi, a oczy jej się świecą jak światła przeciwmgielne
– Marian też był tym – dopowiadam, dając jej do zrozumienia żeby za szybko nie wyciągała wniosków
– Oj daj spokój, ja teraz czuję, że to jest to!
– Czujesz? A co ? zalatuje od niego czymś? – pytam
– W ogóle mnie nie rozumiesz…

Nigdy w kobietach nie rozumiałam tego, że facet rzuci cztery komplementy, a ta już pakuje manatki i kupuje nową szczoteczkę do zębów bo będzie się wprowadzać.
Powszechnie przecież wiadomo, że po kilku godzinach znajomości można już planować kolor ścian w kuchni i przedyskutować wyższość firan nad żaluzjami – wszak to najwyższy czas na ustalenie tych ważnych kwestii. Robi minę smutnego szczeniaczka kiedy po pierwszym seksie okazuje się, że to nie jest jednak miłość na całe życie tylko jednodniowy sport i jedyne co wspólnie przedyskutowali to wyższość prezerwatyw ultra cienkich nad tymi z wypustkami i czy piętnaście minut roboty to dobry czas na faceta w jego wieku.

www.matkatorpeda.pl

Jako kobieta rozumiem stan zauroczenia, ale nigdy nie myliłam go z miłością na całe życie. Rozumiem to, że człowiek lata ponad chodnikami, szara rzeczywistość nas nie dotyczy, a w brzuchu mamy nawalone motylki i generalnie rzygamy tęczą, ale bez przesady.

– On potrafi gotować – wtrąca Grażynka
– Żartujesz? – robię minę karpia
– I piecze ciasta – dopowiada
– Słodki jezu w morelach, gdzieś Ty go znalazła?!

Leżę wieczorem z Igreczynką w łóżku. Wzdycham po raz szósty, dając mu do zrozumienia, że już czas mnie dźgnąć łokciem i zapytać “czy wszystko okej?”

– Co tak wzdychasz? Już tak? To jest ten moment kiedy mam spytać co się dzieje? – pyta, odkładając pilot
– Bo Ty mnie już nie kochasz…
– Jezu, znowu się zaczyna. Zaś była Grażynka na kawie, tak? Znowu nowy fagas? Znowu miłość na całe życie, która kończy się po tygodniu, maksymalnie miesiącu ? – pyta poirytowany
– No bo początki to są jednak zajebiste, wiesz? Zobacz: On jej gotuje, ciasta piecze, mówi jej takie komplementy, że ja Ci powiem jestem zachwycona. Normalnie drugi Mickiewicz albo inny wieszcz. Chryste Panie, on jej mówi wszystko to, co kobieta chce usłyszeć. Tak z głębi serca, rozumiesz? No na to akurat wiele kobiet się łapie bo jest to jedna z najlepszych przynęt ever – mówię, kręcąc loka na palcu
– Z dupy, a nie głębi serca. Mówi jej to, co chce usłyszeć bo dopiero się poznają. No weź miej trochę rozumu, który facet na początku znajomości da jej gacie do prania? ŻADEN. Żaden na początku nie robi kupy i nie beka jak ostatnia świnia po jedzeniu. Najpierw trzeba urobić grunt pod te ziemniaki. Przypomnij sobie, że kiedyś też świergotałaś o mnie koleżankom. Na bank mówiłaś rozanielona, że jestem cudowny i idealny
– Wiesz co? U Ciebie zawał na stare lata jest niemożliwy bo Ty serca nie masz – próbuję zakończyć wątek
– Przestań. Gdybym Ci wchodził w tyłek 24/7 i ciągle biadolił, że jesteś cudowna, piękna i olśniewająca to byś się zrzygała od tego miodu i szukała kogoś, kto ma własne zdanie.

zwz

I chociaż jest to oczywista oczywistość to i tak o niej zapominamy. Nie sztuką jest zakochać się w kimś, kto nam nadskakuje na każdym kroku i spełnia nasze zachcianki. Sztuką jest poznać tego człowieka w całości: z wadami, odchyłami, “nienormalnościami” i iść z nim dalej przez życie. Mimo wszystko.

www.matkatorpeda.pl

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. – Tomek, śpisz?
    – Mhmm.
    – Tomeeeek, a pamiętasz jak się dopiero poznawaliśmy? Te podchody? To “Ahoj przygodo?”
    – Mhmm.
    – A nie tęsknisz za tym czasem, gdy się dopiero odkrywaliśmy?
    – Nie. Wolę ten czas, gdy się przykrywamy, bo piździ tu jak na dworcu. Możesz zamknąć okno?

    Także, tego…

  2. Trochę brakuje mi takiej Grażynki – wkoło wszyscy śluby biorą – po kilku latach mieszkania razem – jak na panieńskim pytamy jedną po drugiej pannę młodą o początki to zwykle odpowiada, że to najstarsi górale nie pamiętają i proszę jeszcze tego śliwkowego wina, bo boskie jest. Jak na spacer bez dziecia wyjdziemy pod rączkę, to sąsiad z niepokojem pyta, czy mi rwa kulszowa znów dolega. A ślubny odpowiada, śmiertelnie poważnie, że się tak do wózka przyzwyczaiłam, że boi się, iż bez wsparcia upadnę. Zatem – więcej Grażynki, bo takich nie mam i trochę wątpię w jej istnienie. Nigdy takiej nie znałam.

  3. Jak to mój bardzo dobry przyjaciel pci męskiej mówi: bo człowiek to tylko narzeka, a już szczególnie wtedy, gdy jest ok, bo za bardzo do tego się przyzwyczaił. No ale cóż ja zrobię, ja tez ostatnio swojemu mężowi wiercę dziurę w brzuchy, że za rzadko przytula, choć zarzekał się na wszystko,z ę ta funkcja będzie funkcjonować ciągle bez względu na wiek….Ale, ja ciągle wierzę, i oczywiście nie odpuszczam, by mu o tym przypominać….
    Ale z tymi motylami w brzuchu to kuźwa nie pojmuję….i ta wyprowadzka, planowanie z automatu po pierwszym wieczorze wspólnie w 16-ścioro innych znajomych spędzonym. Tak, wiem – Kobiety pragną bardziej (nawet amerykańskiego szmatławca o tym nakręcono), ale przecież nic na siłę…a takie komplementa od razu i do zdechu to powiedziałabym mocno podejrzane….
    Tylko w jedno mego męża nie daje rady wkręcić…. – w gotowanie. No skubany w żaden sposób nie daje się podejść ni urobić….A przecież od pierwszej rozmowy poinformowałam, ze gotowanie to to co najmniej lubię….

  4. Jakoś nigdy nie lubiłam bajek o księżniczkach,wolałam twarde fakty.
    I tak mi jakoś zostało że jak mi ktoś słodzi ( coś innego niż herbate lub kawe to czuję podstęp.
    Żadna sztuka powiedzieć “kocham,jesteś cudowna” jak ta ona dopiero wyszła od fryzjera,kosmetyczki,charakteryzatorki czy innego cudotwórcy i się liczy na gorący wieczór.
    Inna para kaloszy jak sie ma poplamiony dres,nieumyte włosy,10kg dodatku i jeszcze okres.
    Taaaaa,wtedy takie słowa mają głębszy sens 😀

  5. Jak zawsze trafione ;). Ja jestem ze swoim dopiero, powiedzmy na początku drogi, chociaż to już kilka lat ale normalnie jesteś moją pozytywnie zakręcona idolką. Pozdrawiam:)

  6. Mój mi gotował też 😂 teraz ja to robię, bo on całe dnie w pracy. Za to o przeprowadzce to on zaczął i to szybko. Ja byłam daleka od tego. Swój kawałek podłogi to to, co cenię najbardziej. Jednak też zglupialam i teraz ja gotuję, a on mówi komplementy 😂

  7. Tym razem się zgadzam z moim idolem – gdyby faceci nam słodzili non stop kolor to byśmy się porzygały od ilości słodyczy. Jak to mawiają babcie na wsi: łyżka dziegciu w słoju miodu zawsze się przyda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *