Matka Torpeda
Matka Torpeda

Ta cała ‚Matka Torpeda’ czyli moje alter ego, za cel obrało sobie jedno: stworzyć miejsce gdzie jest codzienność. Codzienność, która ubrana w ‚inne’ słowa –  może być całkiem fajna, a czasami nawet śmieszna.
Chciałam gromadzić tutaj ludzi, których nie interesuje to, jak wyglądam: czy mam dwadzieścia kilogramów nadwagi, zrośnięte brwi i jedną nogę krótszą czy wręcz przeciwnie: jestem całkiem ładną babką z dużymi cyckami. Ludzi, których nie interesuje gdzie pracuję i jaki mam stan konta – chciałam ludzi, których przyciąga tutaj to, co piszę. A przede wszystkim – jak piszę.

Kiedyś ktoś powiedział, że jeśli Twój żart rozśmieszy chociaż jedną osobę – jesteś super człowiekiem bo wywołałeś u kogoś uśmiech na twarzy

Prawda jest taka, że wszyscy biegniemy. Tłuczemy te kotleciska, przeglądamy produkty w biedronce i usypiamy wieczorem dzieci. Nie stajemy, nie zatrzymujemy się bo nie mamy czasu. Czas jest towarem deficytowym, niestety.
Ale jeśli tutaj jesteś, jeśli to czytasz – znaczy, że się zatrzymałaś/łeś. Siedzisz, stoisz – czytasz. Musisz choć przez chwilę skupić się aby zrozumieć sens tego, co piszę. Nie ważne, że często jest to pozbawione sensu. To jest miejsce w którym zatrzymujesz się na minimum dwie, trzy minuty. Poświęcasz mi w tym momencie coś najcenniejszego, swój czas.


Przeglądałam sobie mojego fejsbuczka ostatnio. Stare zdjęcia z okresu ciąży i narodzin Młodzieży mojej, która aktualnie jest jak dresiarz w ciemnej ulicy bo ma do mnie jakiś problem. I jak tak sobie wertowałam to natknęłam się na osoby, które wtedy komentowały i reagowały. I wiecie co? Te osoby dalej tutaj są. Od początku ze mną, czaicie to? Tyle czasu! Dalej idą krok w krok przez te blogowanie i fanpejdże. Zatrzymują się ze mną w tym samym momencie.

Wiecie jakie to jest uczucie? Nie wiecie, ale ja wam powiem: to jest sens tego wszystkiego, co ja tutaj robię. To jest ta wisienka na torcie tej całej Matki Torpedy, która największy problem miała z systematycznością publikowania wpisów, a te osoby zawsze były. Milczałam miesiąc, nie publikując nic – pisały maile i wiadomości. Publikowałam – reagowały zawsze. Najpiękniejszym uczuciem jest to, że tworzysz miejsce do którego ludzie chcą wracać i wracają.


W przeciągu miesiąca przybyło tutaj sześćset osób. Cieszę się, że trafiam do większego grona odbiorców i że większość z was wchodzi ze mną w interakcję. Cieszę się, że osoby, które są tutaj nowe – wbijają bez ściągania butów. Udzielają się, wysyłają wiadomości prywatne i reagują na posty. Niezmiernie mnie cieszy, że to grono się powiększa.

Zdarzają się i tacy, którzy klikną „lubię to”, ale w momencie kiedy mam inne zdanie od nich, anulują polubienie. To są Ci chwilowi, napływowi, Ci którym trzeba powiedzieć „słuchaj, ściągnij buty, możesz mi mówić na Ty”. Cieszę się, że oni sami się eliminują. Cieszę się, że zostają Ci, którzy nie cierpią mieć kija w tyłku. Ci, którym nie jest straszne powiedzieć: „Tak, moje dziecko czasem mnie denerwuje”,”tak, wkurwia mnie mój facet”, „tak, mam okres i jest mi smutno”.

doceń

Ja dzisiaj do Was, całkiem poważnie. Mam dla Was tylko jedno słowo. Jedno, jedyne:

Dziękuję.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

53 Responses

  1. Ja zaglądam regularnie, i na fejsbuczka i tu, zawsze w pracy z nadzieją na chwile uśmiechu czy refleksji. Parę razy zdarzyło mi się napisać i tu i tu. Powiem tylko jedno- pisz kobieto, proszę, i nie przestawaj, bo mi robisz dobrze, na doły. Buziaczki!

  2. No zajrzeć muszę co tam nowego wymyśliłaś. W kwestii braku wpisów nie ukrywam, że mnie to wkurza, ale tak naprawdę, to bardziej się martwię, czy wszystko u Was ok. Czasem wrzucisz coś mało optymistycznego i znikasz. To tak przy okazji. Jak jesteś zajęta albo za dużo się dzieje i nie masz czasu, to poświęć tylko minutę i dodaj wpis ” u nas wszystko w porządku”. I pewnie nie tylko ja będę mogła spokojnie iść spać a nie zastanawiać się co się stało. A tak z perspektywy czasu, to nawet nie wiesz jak się zmieniłaś. Z jednej strony wydoroślałaś, dojrzałaś, nabrałaś dystansu do życia, ale fajnie, że ten „diabeł” Ci został 🙂 Jak ten czas leci. Jak za parę lat zobaczę wpis o komunii Młodego albo o nauce jazdy na rowerze, to wezmę laskę, modlitewnik i pójdę do kościoła 🙂

    • Dlatego właśnie wszędzie wklejam link do Facebooka bo tam zamieszczam większość takich informacji jeśli znikam albo dlaczego znikam. Dużo prościej i wygodniej 🙂 Nie trzeba tam nawet zakładać konta :*

      Zmieniłam się, poważnie? Wiesz jak wiele osób mi to mówi? A ja jakoś w ogóle tego po sobie nie widzę. Mam wrażenie, że jestem taka sama jak zawsze 🙂

  3. Ważne ze to co piszesz ma sens taka szara rzeczywistość ubrana w humor i ironię co bardzo znajdziecie się komponuje. Ja Ciebie czytam od 2015 roku z małą przerwą na końcowe mojej ciąży poród i małe zawirowania z małym człowiekiem. Zresztą ja juz Ci pisałam wcześniej rób to co robisz bo zajebiscie Ci to idzie. Tyle

  4. A ja czekam na książkę mój Ty Antydepresancie;*
    Ostatnio mało komentuję ale czytam,nadrabiam zaległości i płaczę.Najczęściej ze śmiechu.
    Bądź zawsze sobą i dziel się cząstką siebie jak najdłużej!
    PS.jesteś przed okresem? 😁

  5. Najpierw jak przeczytałam pomyślałam sobie, że coś się stało….
    Potem, że przecież jak się kogoś lubi i odpowiada nam czyjaś wizyta i obecność warto o tym czasem samemu i powiedzieć, bo sama wychodzę z takiego założenia. No i jest jeszcze coś – skoro „coś” jest robione dobrze, nie jest możliwością tego nie docenić.
    A moim zdaniem masz Kobietko ten dar wypowiadania się/pisania, który trafia do odbiorcy. Bardzo podoba mi się, że nawet o najbardziej męczących i smętnych rzeczach/ sprawach/ sytuacjach potrafisz napisać, ze to ujmuje i skłania do refleksji i zabrania głosu. Bardzo ujmuje mnie tez to, że nie ma tez u Ciebie żadnej spiny, żadnego na siłę bycia „naj”, „super” „bo tylko ja jestem zajebista i tylko moje jest na wierzchu”. Sprawy codzienne w Twoich wpisach są majstersztykiem, który mimo wyjątkowości jest tez obecny w życiu innych. I przede wszystkim, wielki ukłon dla Ciebie, że mimo wielu etatów, które ciągniesz tylko w 24 godzinach doby – wyrabiasz się jeszcze z pisaniem i uszanowaniem zdania innych, bo nie widziałam żadnego komentarza, na który byś nie odpisała. Ja się w pewnym momencie nie wyrobiłam, i temu teraz dostaję maile „brakuje nam twoich wpisów na blogu – administrator”, ale to kompletnie nei przeszkadza mi czekać na Twój komentarz do życia. A w tej nierównej walce w mojej ocenie, mimo stawianych trudności i przeszkód na razie wygrywasz :). Dlatego się nigdy nie poddawaj, bo mimo, ze nie zawsze ktoś się ujawni, ale na pewno nie piszesz sama tylko dla siebie 🙂
    gorąco pozdrawiam 🙂

    • Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz, serio. Dla mnie wiele znaczy to, że odbieracie moje wpisy dokładnie tak jak chcę je przekazać. Cieszę się, że łapiecie w lot o co mi chodzi.
      Jeśli chodzi o komentarze – tak, odpisuję na każdy. Po to tworzę wpisy żeby nawiązać kontakt z Wami, a wchodzić w dyskusję wręcz uwielbiam 🙂

      Komentarz mi poprawił humor nieziemsko, dzięki <3

  6. Stało się coś? Ktoś Ci naubliżał? Kogoś trzeba spacyfikować? Bo to brzmi jak wezwanie do stawiennictwa, a potem tylko wskazać kierunek – bij! zabij! – i wiesz… można zmienić rząd… albo choć jedną ustawę 😉

  7. Ja również jestem cały czas i czytam, choć rzadko się ujawniam ;-P. Trafiłam na Twój blog kiedyś przypadkiem, jeszcze zanim zaszłaś w ciążę. Tak mi się spodobało, że przeczytałam wszystkie Twoje wpisy wstecz, a teraz czytam wszystkie na bieżąco, które się pojawiają. Już tak się przyzwyczaiłam, że dzień bez wpisu Matki Torpedy jest dniem straconym 😀 Ja również dziękuję, że jesteś :-*

  8. To ja dziękuję bo Fajnie jest poczytac cos normalnego,nie jakieś ąę,pitu pitu jak to jest idealnie albo akurat cos jest modne. Tylko normalne sprawy opisane w zabawny sposób i wiesz,ze dzięki tym opisom patrzy się na tą naszą rzeczywistość weselej,bardziej pozytywnie.Bo czasem cos dołuje,cos wnerwia albo smuci,potem czyta się jak Ty odbierasz podobne sprawy i ciśnienie spada,dystansuje się człowiek i mu lepiej.Ja może nie komentuje na fb ale zawsze klikne lubie to żebyś widziala jak chętnynie czyt i ze jestem a ze wszystkie posty sa fajne 🙂 I jak juz któraś kiedyś wspomniała super gdybyś napisała książkę 😀 Przesylam buziaki i wszystkiego dobrego :-*

  9. Nie mam dzieci, prowadzę trochę inny styl życia itp. itd. ale ilekroć pojawia się u Ciebie nowy post to nie mogę się powstrzymać by nie zajrzeć. 😉 Tak jak napisałaś – czasem nie chodzi o to o czym ale jak. Wiec trudno się dziwić, że z siłą torpedy zyskujesz popularność w internetach. Tak trzymać! 👍

  10. Ja też jestem prawie od początku Twojego pisania:) Taki cichy wielbiciel ze mnie:) Wprawdzie nigdy nie komentuję, ale zawsze z ustęsknieniem czekam na kolejny wpis. Nie przestawaj pisać!

  11. O! Widzę, że przyszłam „nie w porę” To ja tego… Może innym razem 😀 Wszak nowa tu jestem, ale może zabawię dłużej.
    Wchodzę tylko tam, gdzie chcę (gdzie odpowiada mi klimat, styl pisania, poglądy na życie), a gdy już wchodzę to z buta.
    Nie żądam rewizyty na moim blogu (chociaż to miłe, ofkors).
    Nie piszę komentarzy tylko dlatego, że ktoś napisał u mnie. Piszę tam, gdzie lubię.
    Tyle gwoli szybkiej prezentacji.
    qww7nm./////////////// ,. – przepraszam, to pisała Tamaluga.

    • To się akurat chwali. Serio.
      Uważam, że nic na siłę. Mamy dostęp do tylu blogów, tylu tematów blogowych, że spokojnie każdy znajdzie coś dla siebie.
      Dlatego ogromnie mi miło 🙂

  12. Dzięki, że jesteś i że Ci się chce pisać dla… mnie 🙂 Jestem z Tobą jakiś czas. Przypadkiem trafiłam na Twojego bloga jak mój Synu miał jakieś 6 może 8 tygodni a dziś skończył 27 miesiecy 🙂 Ależ ten czas szybko leci… Jeszcze raz dziękuję i chcę więcej i więcej… Dałabym lajka ale nie mam fejsbuka 😉
    A coś o tonie schabowych czytałam w komentarzach więc na jednego się piszę 🙂

  13. Kochana jestem prawie od początku z Wami i chociaż nie zawsze się udzielam – jestem i czekam zawsze na nowy post, nawet jeśli nie piszesz przez miesiąc warto czekać ;* i nie ważne że mamy czasem inne poglądy, to normalne. Każde kilka minut z Twoim wpisem odrywa mnie zawsze od codziennych spraw, problemów, zawsze to jest moje kilka minut od Ciebie i daje wytchnienie. Ściskam!!!!!

  14. 🙂 Ja po prostu mówię, dziękuję, że jesteś, że chce Ci się pisać i dawać nam możliwość podglądania Twojego kawałka życia. 🙂 Dzięki 🙂

  15. W drugą stronę też musi być Dziękuję i to podwójne duże Dziękuję..za to kim jesteś.
    Jestem cały czas, i cieszę się, że mogę tu być, najczęściej na wesoło.. Ale wzruszyłaś dzisiaj, do łez normalnie.
    Pozdrawiam serdecznie.

  16. No żeś mnie rozjebała tym wpisem. Siedzę i rycze… Bo to piękne kiedy wiemy że ktoś nam poświęca czas. Ze nas akceptuje takimi jacy jesteśmy, nawet jak lubi Bacha a my Led Zeppelin. I nie zdradzi, bo ktoś się pojawił ładniejszy, czy bogatszy, czy cis i nie wstyd z nim wyjść na ulicę.
    Ze czujemy się potrzebni.
    A sprawić żeby ktoś śmiał się z naszych żartów czy z nami to cholerne szczęście. Uwielbiam Cię Ty wariatko pozytywna 😙
    Dziękuję za to że znajdujesz czas i pokazujesz że jesteś taka sama jak każda z nas, a zarazem inna.😙😊❤

  17. A co Ty za rachunek sumienia tak w ogóle robisz? Chcesz nam za wytrwałość jakiś spadek zapisać? :/
    Aż musiałam sprawdzić czy dziś nie Sylwester i stąd takie podsumowanie 😀

  18. A ja dziękuję,że jesteś :*
    Dziękuję,że mogę się pośmiać kiedy chce mi się płakać.
    Dziękuję,że mogę poczuć wkur wtedy gdy mnie coś wkurwia i że nie muszę tego ukrywać.
    Dziękuję,że nie tylko ja mam czasem dość ślubnego i dziatwy mej.
    Dziękuję,że mogę mieć swoje zdanie i mnie nie wykopiesz za „drzwi” kiedy rożni się od Twojego.
    Dziękuję,że mogę zawracać Ci 4 literki poza blogiem.

    No ogólnie,wiesz,fajnie że jesteś i żebyś była,no i lowamy Cię 😀

  19. Ja moze nie zawsze skomentuje badz dam lajka, ale jestem i czytam 🙂 Uwielbiam Twoj styl pisania, ktory potrafi rozjasnic moj czasem pochmurny dzien 🙂 Dziekuje, ze jestes 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *