Matka Torpeda
Matka Torpeda

Relacja z bitwy pod kawalerką w 2017.

Przywiązuję się do rzeczy, osób i miejsc. Choć sprawiam wrażenie, osoby nieprzyjemnej, to w środku mam takie małe gołębie serduszko, a poniżej cztery żołądki.

Kiedy przyjemny Pan z teczką oznajmił, że mam posprzątać mieszkanie i zdjąć wszystko z mebli, jeszcze nie odczułam smutku. On przyszedł do mnie w momencie, kiedy w mieszkaniu zaczęło panować echo. Nie ma naszych zdjęć, nie ma moich wazoników, nie ma herbatników na dywanie – jest pustka i sterylna czystość.

Płakałam już w momencie zbierania gumowych kaczuszek i chowania robota kuchennego do szafki. Miałam posprzątać tylko do zdjęć, a czułam się jakbym już musiała się wyprowadzić:

– Igrek, ja nie chcę. Ja kocham to mieszkanie – mówię, łkając i próbując opanować łzy
– Tamto też pokochasz, nie płacz – odpowiada jak zawsze rzeczowo

Gówno tam, a nie pokocham. Ta kawalerka miała w sobie urok i klątwę, która przechodzi z lokatorów na lokatorów. Poprzedni właściciele ciągle mnie wkurzali bo wynajdowali tysiąc powodów żeby tutaj wrócić – a to czegoś zapomnieli, a to poczta, a to pytania: „A czemu taki kolor ścian teraz?”, dzisiaj gdyby nie to, że zgubiłam ich numer, zadzwoniłabym do nich i przeprosiła za moje wcześniejsze myśli.

Jesteśmy jak zupki chińskie – wszystko w pięć minut.

Planowaliśmy zmianę mieszkania już od dłuższego czasu, ale jakoś nie na poważnie. Tu niby coś jeździliśmy oglądać, ale tak naprawdę to mieliśmy to gdzieś. Ostatnio przy poobiedniej sjeście, rzuciliśmy w eter temat większego M. I z tego rzucenia tematem, rozpętaliśmy machinę. W pięć minut podjęliśmy decyzję o zmianie, a zdjęcia naszej kawalerki wędrują po necie z napisem „Sprzedam”.

Dlaczego ja?

Mimo, że już wiem jaki kolor będzie miał przedpokój, salon i pokój nie lata (z sypialnią ciągle mam problem, jeśli ktoś ma pomysły to czekam z otwartymi oczami) i oczyma wyobraźni już myślę gdzie zmieszczę rogówkę, to jednak ciężko mi uświadomić sobie, że muszę sprzedać naszą kawalerkę, kawaleruniuniuniunię, kawalerniuniuniusiunię.
Bo wiecie, okazało się, że wystawienie jej za sto milionów jurków, nie wchodzi w grę. Podobno ludzi nie interesuje sentyment – jak tak można? Zostawiam tu serce i kawałek siebie, a kogoś interesuje tylko cena rynkowa. To jest ewidentny obraz braku serca i mówię to jako osoba, która z kardiologią ma tyle wspólnego co z modelkami Victoria’s Secret, czyli nic.

Ciężarne ‚M’

Choć z nazwy jest kawalerką to ma metraż dwupokojowy. Jest cudowna oczywiście i zazdroszczę komuś, kto będzie tu mieszkał, ale jest coś w co nikt nie wierzy, a jest faktem.

Kiedy przejmowaliśmy klucze, poprzedni właściciele powiedzieli nam, że są już TRZECIMI właścicelami, którzy po dwóch latach dowiedzieli się, że będą rodzicami. Dlatego średni okres mieszkania w tej kawalerce wynosi 4/5 lat.
Oczywiście jak na mnie przystało, kazałam się puknąć w głowę i zacząć patrzeć na świat realistycznie.

Minęły dwa lata…

I test pokazał dwie różowe kreski. Jesteśmy w tej samej sytuacji co poprzedni, bo jedyny powód zmiany mieszkania to pokój dla nie lata. Chciałam to uwzględnić w ogłoszeniu, ale agent stwierdził, że mam puknąć się w głowę i zacząć myśleć realistycznie.

Okazało się, że nie mogę napisać swojego ogłoszenia (jestem pewna, że gdybym ubrała to w swoje słowa to kupiec był by już jutro) a szkoda bo z pewnością oddałabym więcej piękna tego metrażu niż jakieś tam suche zdjęcia.

Przed nami okres gościnności nieznajomych – gdzie będą mi zaglądać w każdy kąt i pytać dlaczego mam tam plamę i skąd pomysł na taki kolor ścian, a tak w ogóle to oni mogą dać dziesięć tysięcy mniej bo więcej nie mają. Jeden telefon zadecyduje o tym, że spakowani w cygańskie tobołki z dywanami na plecach, będziemy przenosić się klatkę obok. Ciągle się zastanawiam czy ten telefon odbiorę.

Trzymajcie za nas kciuki bo się przydadzą.

Spodobał Ci się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję, możesz go polubić lub udostępnić o tu 👉 Facebook

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

33 Responses

  1. Kolory… hmmm. Remont po Woodstocku kiedy Młoda się zafascynowała ludźmi w prześcieradłach. Pozwoliłam jej na szaleństwo w castoramie. Przedpokój głęboki pomarańcz, kuchnia słońce, duży pokój zielone wzgórza, jej pokój koniczynka, sypialnia nie pamiętam jak to się nazywało ale czerwień/bordo. Szał pał normalnie, ale kto wchodzi to opuszcza szczękę a później twierdzi, że bardzo pozytywne i takie energetyczne 🙂 W sypialni powiesiłam naprzeciwko łóżka kwiatka. Jak otwieram oczy to widzę odlatujące motyle, które wieczorem składają skrzydełka. Kupiłam od „babci”: na ryneczku dwa i wsadziłam do dużej doniczki. Nazywa się szczawik trójkątny. W październiku idzie spać (pusta doniczka, ale nie wolno wyrzucać), od kwietnia codziennie wypuszcza nowe motyle na cienkich nóżkach. Polecam 🙂

  2. A ja tam też bardzo szubko decyduję. I mówię tu o rzeczach i sprawach tych najcięższego kalibru. Autko – jeździłam, szukałam, oglądałam, nie wiedziałam co, ale „coś”. Zobaczyłam już z daleka „Mańka” i wiedziałam, ze chce go mieć i będzie moje. A ile nasłuchałam się, że za drogi, za duży silnik, nie odpowiednie dla dziewczyny….. Mieszkanie – coś patrzeliśmy, szukaliśmy…. Weszłam tylko do obecnego i wiedziałam, że to to czego chcę. Ślub – decyzja wręcz błyskawiczna – a już na pewno jak na mnie…. Czy jakieś dywagacje po zmianie? Może na krótko, ale w końcu przecież życie toczy się dalej i trzeba brać je jak byka za rogi…..
    Marudzeniem ludzi to się nie przejmuj – nie jesteś słoikiem nutelli, by wszystkich zadowolić, a jak ktoś będzie chciał, to poza kolorami i pałętającymi się gratami i tak dostrzeże piękno i potencjał Twoich obecnych kwadratów :). Reszcie z rozbrajającym uśmiechem na twarzy możesz powiedzieć by zamknęli drzwi z drugiej strony przedpokoju.
    Co do koloru ścian – mogę powiedzieć, co ja sobie ostatnio wymyśliłam do pokoju gościnnego, i kwestia Twojej decyzji. Wymyśliłam sobie jedną ciemnoszarą ścianę, na której powiesiłabym duże lustro. Reszta jasna – nie biała, ale coś a`la jakiś krem czy coś. do tego dodatki w ciemnym kolorze brązu, złamanej zieleni i żółte. A sypialnie mam jasne a`la krem z pasami jasnego brązu, dodatkami ciemnego brązu/czarnego/ i delikatnej szarości (w ramach prywatnego odbicia od normy zrobiłam nawet doniczki na kwiatki ;)- by mi pasowało ). Zresztą, ja to mam hopla, by mieszkanie było jasne na przekór rozsądkowi i konieczności sprzątania.

    • Ja właśnie wszystko mam rozplanowane jeśli chodzi o kolor ścian i dodatki, ale ciężko mi z sypialnią bo jest mała. Typowa sypialnia więc zastanawiam się co na ścianach będzie wyglądać w miarę dobrze i przy jakich kolorach dobrze mi się będzie wstawało 😛

  3. Ja mam w sypialni jedną ścianę czarną(ta za głową,tapeta flizelinowa,w cieniutkie prążki),reszta ścian szara.Wcześniej sypialnia była bordowa 😉
    Trzymam kciuki za pomyślne negocjacje 🙂

      • Miałam w małej sypialni kiedyś ciemną śliwkę, ale w kontraście do reszty ścian koloru zielonego. Mi się podobało, było żywe (na szczęście ominęło mnie drapanie tego później ;)). Ale u kolegi ta sama śliwka w sąsiedztwie kremu dla mnie po prostu wyglądała paskudnie i mdło.Wszystko jest kwestią osobistych preferencji 🙂

      • Też myślałam że będzie pomniejszać ale nie.Ten szary to bardzo jasny jest.Szafa sosnowa,łóżko też i jasne dodatki i jest pięknie 😀 😉

          • Hehe mam zajawki na szary,bo w maju zrobiłam sobie łazienkę na szaro.I białe meble 😋
            A sypialnię masz od zachodu,południa?Bo ważne jest też ile światła dziennego będzie w tym pomieszczeniu.No i czy wolisz ciemniejsze kolory czy jednak jasne.Walnij sobie khaki 😉

  4. Bo z nowym mieszkaniem jak z nowym facetem – niby pokochasz, z czasem przyzwyczaisz, ale przez pierwsze miesiące będziesz porównywać do byłego i wyszukiwać same wady 😀
    A na poważnie to zazdroszczę i gratuluję. Mój nie mąż też namawia do zmiany, bo ciasno u nas niczym w nowych szpilkach na weselu. Tylko, że ja w tym mieszkaniu od 30 lat… Wyobraź sobie jak ja się zaryczę! Ale wiem, że trzeba i też się przymierzamy:)

  5. W wynajętym mieszkałam z Młodą prawie 3 lata. Tak mi się spodobała lokalizacja, że kupiłam trochę większe mieszkanie w tym samym bloku 4 numery dalej. Minęło 9 lat a ja dalej zaglądam w te okna i się zastanawiam kto tam teraz mieszka. Rozumiem. Te 36 metrów, to było moje miejsce na ziemi. Łazienka z wc, „żygadełko” zamiast balkonu, ale czułam, że to „moje” 🙂 Nawet komunia Młodej była bardzo udana. Najpierw dzieci zjadły, zrobiły wypad do małego pokoju i dorośli już mogli się gościć 🙂 Normalnie PRL. Tylko czerwonej oranżady brakowało 🙂 Część gości pod ścianą na krzesłach, druga część pod meblościanką 🙂 Kto ma teraz takie retro zdjęcia z komunii? Ha! Młoda ma 🙂

    • Podobne mam wspomnienia. Mimo, że kawalerka to jednak najlepsze posiadówki – ktoś na meblach obok telewizora, ktoś na podłodze, ktoś na parapecie – takie swojskie klimaty gdzie nikt nie zwracał uwagi na ciasnotę.
      Nawet roczek nie lata był super imprezą, biorąc pod uwagę ile osób tutaj pomieściliśmy. Zajebiste wspomnienia 🙁

  6. Hahaha my w poprzednim domu mieliśmy takie fatum ze w domu rodzimi się sami chłopcy żadnej dziewczyny łącznie z rodziną która mieszkała na dole na świat przyszło 7 chłopaków. A teraz jestem w centrum Wielkopolski wszędzie blisko i nigdy bym nie wróciła do poprzedniego domu w obecnym mieszkaniu od ponad dwuch tygodni jestem zakochana śpię jak zabita i jestem wypoczeta i nigdy więcej wsi nie nadaje się do tego.

    • O proszę, czyli można jednak szybko przekonać się dość szybko do nowego mieszkania. Ja biorąc pod uwagę, że przeprowadzam się klatkę obok to przypuszczam, że będę w swoje stare okna ciągle zaglądać 😀

  7. Cierpliwosci zycze 🙂 A co do koloru pokoju nie lata to moze odejsc od standardowego niebieskiego? Zanim pojawila sie Mloda to pokoj, ktory rezydentuje, pomalowalismy na zolto, zolciutenko tak dla rozjasnienia tego malego pokoiku. Tesciowie moi byli troche niezadowoleni gdy im oznajmilam iz koloru pokoju zmieniac nie bede tylko dlatego ze bede miec corke. Oni by z checia przemalowali go na rozowo bo to kolor dla dziewczynki. To im powiedzialam, ze jej to bedzie kolo tej malej pupy latac w jakim kolorze pokoju bedzie spac! Dla niej najwazniejsze to zeby brzuszek byl pelny i pampers suchy 🙂 Takze ten, moze zolty lub zielony, ale taka wiosenna zielen?

      • To zem nie doczytala 😉 Jakzem sie wprowadzila na swoje katy to sypialnia byla kremowa czy cus w ten desen. Po czasie zdecydowalismy sie na zmiane koloru, wiec moje mezowskie stworzenie duzo nie myslac, pewnego sobotniego popoludnia pojechal po farbe. No… kolor mial byc fioletowy, a wyszedl brudny purpurowy! Za to meble pomalowal na ciemny fiolet, a mialy byc w kolorze jasnego purpuru 😉

  8. No no no 😀
    Kochana,to ja gratuluję
    Chciałabym się już też pakować ale na nas jeszcze nie nadszedł czas.
    Już 5,5 roku jak wynieśliśmy się do innego miasta (całe 15 km)a ja nadal chętnie wróciłabym do tamtej kawalerki.
    A jak mam się już przenosić to chciałabym trochę dalej 😀
    A najlepiej jakby mnie z rodziną tak taki Tramp przygarnął.

  9. Będą przychodzić kupcy, a przed każdą wizytą będzie mop i odkurzanie, żeby mieszkanie porządnie wyglądało, będą oglądać, szeptać między sobą, a wychodząc nawet nie powiedzą czy im się podobało, bo to źle zabrzmi w ewentualnych późniejszych negocjacjach. A tobie serce wali, cała w emocjach, wspomnieniach, widzisz ile pracy włożyłaś w swoje mieszkanie.
    Musiałam wystawić swój dom, wiem jak to jest kiedy obcy ludzie w buciorach zaglądają gdzie się tylko da, cena adekwatna do wykonanych prac, ale to nikogo nie interesuje, najważniejsze co trzeba jeszcze dokończyć. Tylko dwie pary, bo najczęściej kupcy przychodzą parami, powiedziało że ładnie, oryginalnie…mnie to kosztuje dużo stresu, ale Tobie życzę spokoju i mało nerwów. I nie martw się, przyzwyczaisz się do nowego, może być tylko lepiej.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Wiesz, szczerze mówiąc mam dość dziwne nastawienie. Jeśli ktoś przyjdzie i zacznie mi marudzić, że to nie tak, to źle i to też do dupy – to powiem, że jest dużo ofert na olx więc niech sobie szukają dalej. Bo ja rozumiem, że każdy chce urwać cenę, ale można to powiedzieć normalnie, zamiast zaglądać za łóżko i czepiać się, że jest tam kłębek kurzu 😀

  10. Trzymam kciuki, niech Wasza kawalerka przyniesie teraz szczęście komuś innemu:) a Wy zdecydujcie się na oddzielny pokój dla Waszego małego szczęścia:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *