Matka Torpeda
Matka Torpeda

Nie zacznę od tego, że pierwszy listopada to dzień zadumy, wspomnień, przemyśleń. Z prostej przyczyny: dla mnie jest to oczywiste i nie wydaje mi się, że trzeba o tym na okrągło trąbić. Po co? Serio jest ktoś kto rozumie to święto inaczej?

A no jest.

Wczoraj, kiedy już załatwiliśmy opiekę dla Młodego, odziałam swoje uwolnione od gorączki cielsko i opatuliłam szczelnie anginowe gardło, żeby pojechać na groby. Wyciągnęłam z szafki znicze, które kupiłam już jakiś czas temu. Stały i czekały. Czekały nie koniecznie na ten dzień bo na cmentarz nie chadzam tylko pierwszego listopada, ale do brzegu…

__________

Kiedy parkowaliśmy auto, okazało się, że TYLKO nasze jest upierdolone jak stół w te fał enie, bo cała reszta na parkingu, chyba dopiero z myjni wyjechała i to po programach z woskowaniem i myciem wstępnym. Wzruszyliśmy ramionami i podreptaliśmy do sklepu po zapalniczkę bo jak na typowych nas przystało, zapomnieliśmy zabrać z domu.

I tu się zaczyna wielka przygoda, a mianowicie kolejka w sklepie ze świeczkami – jedna przez drugą się przekrzykuje, że poprosi ten znicz z sztuczną lampką albo nie, ten z migającym serduszkiem. Ale jak na złość jest ostatni, a ona taki właśnie potrzebuje. Oj, jednak nie, nie będzie pasował do kwiatów – to może jednak Pani da, ten co to aniołkowi skrzydełka migają, ale jak 20 złotych? oj to nie, to jednak Pani da ten z tą sztuczną lampką.

BO PRZECIEŻ TO SIARA, ŻEBY POSTAWIĆ NAJZWYKLEJSZY ZNICZ. MUSI BYĆ MIGAJĄCY, SRAJĄCY, OPIEWAJĄCY W KICZOWATE DZIADOSTWA.

Ja rozumiem, że każdy stawia co chce, kupuje co chce i robi co chce, ale czemu wszyscy nagle są tacy spięci jak przychodzi święto wszystkich zmarłych? Czemu dopiero wtedy 80% ludzi biegnie po najładniejsze kwiaty, największe znicze i pucuje groby?

Cudowny pokaz mody na grobach to już dla mnie temat rzeka, ale irytuje mnie rok w rok, jak Boga kocham. Kobiety w futrach, co to jeszcze nowością pachną. Odstrojone jakby na sylwestra wychodziły, włosy natapirowane, a cmentarz zamiast zniczami – pachnie wymieszanymi perfumami.

„Patrz, kto taki badziew tu postawił? Kurwa no wstyd, żeby taką tanią świeczkę kupić. Ile to gówno mogło kosztować? 2 złote?” i to szturchanie ramieniem: „Cicho, Stefan, przestań”

„Patrz, zobacz jak Ona wygląda. By się ubrała chociaż jakoś, święto mamy, a ta jakby do sklepu tylko wyszła. A jego buty widziałeś? Chyba jeszcze ich wesele pamiętają, no tragedia po prostu”

„Ci nawet kwiatów nie kupili, postawili dwie świeczki i zadowoleni ze szczęścia”

_______

I może ja Ameryki teraz nie odkryłam, ale większość ludzi chyba zapomina, że to (na szczęście) nie jest ich święto. To święto zmarłych, a zmarli nie zwracają uwagi czy na ich grób przychodzisz w futrze czy w starej kurtce, nie patrzą czy stawiasz znicz za dwie dychy, czy za trzy polskie złote. Bez znaczenia jest też dla nich czy postawisz kolorowe kwiaty czy ich nie postawisz. I choć to może być dziwne, dla nich pewnie nie ma znaczenia czy przyjeżdżasz czystym autem albo czy masz wypastowane buty.

Dla nich liczy się pamięć i modlitwa – i to nie tylko pierwszego listopada, a cały rok. Tylko chyba większość ludzi o tym zapomina i z tego święta robi istny cyrk na kółkach.

* O stoiskach z balonami, ciastkami i zabawkami przed cmentarzami – z grzeczności nie wspomnę bo to dla mnie poniżej jakiegokolwiek poziomu.


Spodobał Ci się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję, możesz go polubić lub udostępnić o tu 👉 Facebook

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

20 Responses

  1. Poważnie są stoiska z balonami i zabawkami? Ale, że balony takie z helem? Z napisem „Ave Marija, a ja niczyja”? 😀
    Dlatego ja grobbingu nie uprawiam, na cmentarz nie chodzę. Raz, że nie znoszę cmentarzy, dwa, że zazwyczaj piździ, trzy, że grobowe spędy mnie nie kręcą. W ciągu roku zajrzę, świeczkę postawię, ale 1 go – nigdy!
    Apropos rozmyślań „kto taki kwiatek kupił”, to kiedyś jedna babka zastanawiała się głośno (a była sama) kto zapalił znicz jej mężowi, bo na pewno nie ona. Oblukała znicz z każdej zniczowej strony, w tę i nazad, i jeszcze raz liczy wszystkie. A potem – przysięgam – podchodzi do nas i pyta, czy nie widzieliśmy przypadkiem jak ktoś stawiał ten znicz…
    No, bo przecież my tak tam stoimy przez cały rok, to na pewno musieliśmy coś widzieć!

    • Obłęd, istny obłęd!!!
      Balony dziecięce, a jakże. Przecież każdy rodzic z dziećmi przychodzi. Cukierki, wata, ciastka, balony jeszcze kurwa bigosu i kiełbasy tylko brakuje

  2. A my też mieliśmy brudne autko i mąż mój wychodząc z kościoła mówi że no jak zwykle oczywiście ino nasze jak po rajdzie 😁😁

  3. „Człowiek żyje dopóty, dopóki trwa o nim pamięć”. Jak byłam mała, chodziłam z mamą,. W okresie młodzieńczym chodziliśmy wieczorem całą grupą. (Po drodze robiliśmy sobie „rękawiczki” z wosku, bo wtedy nie było pokrywek na zniczach :), przenosiliśmy znicze z „bogatych” grobów na te puste i zapomniane. Na ten jeden, każdy miał w kieszeni znicz „z domu” albo kupiony przed cmentarzem. Coś tam słyszeliśmy, głośno się nie mówiło, ale każdy wiedział, że to ważne. Wczoraj poszłam tam z moją córką. Minęło ponad 50 lat, na grobach po kilka/naście zniczy a tam dobre kilkadziesiąt. Cały oświetlony, świeże kwiaty. Kto oglądał film pt: „Mała Moskwa”, będzie wiedział o co chodzi. Pamięć przekazywana z pokolenia na pokolenie. Są wartości, które w każdym czasie są najważniejsze.

    • Pamięć i wartości, przekazywane z pokolenia na pokolenie, są czymś cudownym. Problem polega na tym, że niektóre z tych wartości odchodzą w zapomnienie, a na ich miejsce zaczyna wkraczać coś, co w ogóle nie powinno. Na całe szczęście, nie dotyczy to każdego. Pozdrawiam 🙂

  4. Cmentarz odwiedzam kiedy mam czas,kiedy czuję potrzebe,kiedy jestem o rzut beretem.Tego roku,tego dnia odwiedziłam tylko jeden. Stwierdziłam że nie będę latać od bramy do bramy od przystanku autobusowego na tramwajowy żeby się odhaczyć na liście.Pamiętam? Pamiętam codziennie a nie tylko 1 listopada.
    Znicze mam w domu zawsze,tak jak i wkłady.Ale jak widziałam znicze oplecione „diamencikami”, z napisami „pamiętamy”,”na zawsze z nami” to normalnie miałam ochotę zapytać czy i jest taki z napisem „sto lat”-noż kurwa jego mać.
    Ja do dziś pamiętam jak wypalone znicze brałyśmy z babcią do domu a dziadek je wypełniał parafiną.A teraz normalnie cyrk.I kuźwa znicze w serduszka,różyczki,z brokatem,z kolędami i tańczącym misiem i Maszą 😀
    I rozumiesz-telefon „No Ziutka,my już zapaliliśmy,a wy? Jedziecie już? Aaaaaaaa byliście…A wasze to które? Te zielone?No fajne,fajne tylko takie małe coś”…….Zajebiście.
    Ja jak widzę te sztandy przy bramach to mnie szlag trafia.No bo przecież kup zmarłemu lizaczka,pewnie o tym marzy całą wieczność.A może koronkowe stringi? Bo jak babcia umierała w sześćdziesiątym ósmym to barchany były.
    I jak już wcześniej ktoś wspomniał-przyjechali,nastawiali,poczuli się zajebiści.Za parę dni pojadę JA-ktoś musi to teraz posprzątać.

    • Kara, Ty jak zawsze w sedno, ale dosłownie padłam, czytając hasło: „Ale jak widziałam znicze oplecione „diamencikami”, z napisami „pamiętamy”,”na zawsze z nami” to normalnie miałam ochotę zapytać czy i jest taki z napisem „sto lat”-noż kurwa jego mać” 😂 😂

  5. Tekst w punkt. Ja uwielbiam to święto, zapach zniczy kwiatów, drzewa w jesiennych liściach a parę dni wcześniej odgłos szorowania grobów 😉 tylko,że ja na groby bliskich chodzę nie tylko w to święto ale w ciągu całego roku o czym niestety inni zapominają i robią wszystko na pokaz tylko na ten jeden dzień, żeby ktoś nie obgadał. Tak jak ty pomijam temat stoisk z jedzeniem, grillowanymi kiełbaskami czy bigosem itp. bo to mnie zwyczajnie osłabia i brak słów na takie sytuacje. Rewia akurat mnie rozczula bo zwyczajnie mam się z czego pośmiać, zwłaszcza panie w szpilkach na trawie czy błocie. I to prawda nie ma znaczenia co postawimy na grobie ważne, że pamiętamy o bliskich, że przyjdziemy trochę omieciemy ten grób i to nie tylko raz w roku. Ja słyszałam historię znajomej, która mieszka na wsi, że na wiązankę wydała 200 zł ( i to oczywiście najważniejsze i najbardziej podkreślane)że znicze musi mieć wielkie bo obok jej męża leży jakiś majętny facet i on zawsze ma ten grób odpicowany i ona musi pokazać, że obok też nie byle kto i grób musi się prezentować i ogólnie, że na groby to wszyscy największe znicze noszą i u nich raczej z takim za 2 zł nie uświadczysz. A jak dla mnie to te najmniejsze znicze tworzą najlepszy klimat a najlepsze były te odkryte wiele lat temu. A najgorsze jest dla mnie wprowadzanie halloween, ogólnie może by mi to nie przeszkadzało gdyby było w innym terminie ale jednak dla mnie to święto ma swój charakterystyczny wymiar i klimat.

    • Właśnie o to w tym wpisie chodzi. Bo ja, choć nie rozumiem co dziś dzieje się na grobach (ta rewia mody i to „zastaw się, a postaw się”) to dla mnie groby bliskich odwiedza się cały rok, a nie tylko tego jednego dnia. Oczywiście, pomijając przypadki gdzie ktoś mieszka daleko.

  6. Mnie w tym roku ominął rajd po grobach, bo jesteśmy świeżo po szpitalu i zapaleniu płuc, więc oszczędzamy wyjścia młodemu do minimum. A z grobbingiem jest trochę jak z koszyczkiem na Wielkanoc – też zawsze jest licytacja, który ładniejszy, większy, bardziej wypełniony. Niby ludzie wiedzą jaki jest sens tej tradycji, ale tradycją stała się też licytacja kto ma/da/przyniósł/postawił więcej/ładniej… Taki naród, co poradzisz.

    • Ale to jest mega chore moim zdaniem. Ja naprawdę nie wiem dlaczego tak się dzieje. Jakie to ma znaczenie w ogóle? Jakie znicze? Jaki koszyczek? Naprawdę dla mnie to idiotyzm.

      Pozdrawiam :*

  7. Pójdę za tydzień – w tym błocie po piasty boję się koło wózkowe zgubić – ale w sumie chyba nie chciałam stracić cierpliwości na widok popcornu i orzechów na ciepło, że o części rodziny, widywanej tylko na 1go XI nie wspomnę… ja starej daty jestem, o swój układ nerwowy dbam, do ponurego szału doprowadzają mnie ci, co dbają o groby, jak o żywych nie dbali, gdy był czas. Pójdę za tydzień. Pozdrówka 🙂

  8. A ja w ogóle nie wiem o czym mowa. O groby staram się dbać cały rok, a samych Wszystkich Świętych obchodzę… szerokim łukiem. Jeśli mam coś do ogarnięcia na cmentarzu to robię to minimum kilka dni/tygodni wcześniej. I potem pojawiam się koło 5-10 listopada, bo przecież ktoś musi posprzątać wypalone i potłuczone znicze, zwiędnięte kwiaty itp.
    Kiedyś lubiłam spacery po cmentarzu 1.11 wieczorową porą, ale ta cała grobbingowa otoczka przysłoniła urok, więc sobie darowałam kilka lat temu…

  9. W punkt! Dodam jeszcze że nie wszyscy wiedzą o co chodzi w tym dniu i po co idzie się na cmentarz, o czym świadczą te śmichy i chichy.
    Ja pierwszego rzadko chodzę na cmentarz. W tym roku byłam ale to wczesnym rankiem, żeby się nie wkurwiać.
    Pozdrawiam cieplutko 😉

    • Teoretycznie człowiek powinien skupić się na modlitwie. Praktycznie co chwilę z rytmu wybija Cię hasło: „Zenek, weź tą czerwoną świeczkę postaw bardziej na lewo” 🙂 Całusy :*

  10. Ja co prawda stoisk z jedzeniem czy zabawkami nie widziałam, bo co innego zajmowało moje myśli ale zauważyłam, że chyba tylko ja założyłam adidasy na cmentarz. Parada szpileczek była ośmieszająca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *