Matka Torpeda
Matka Torpeda

Mielone Matki Torpedy, przepełnione miłością i przyprawami.

Coś tam większość z Was wspominała o przepisie na mielone, mielononiuniuniunie. Tak o to, po dość długim czasie, przypomniałam sobie, że mam ten przepis tutaj wrzucić. Wrzuciłabym go już dużo wcześniej, ale za każdym razem kiedy sobie przypomniałam o wpisie to moje mielone były już w żołądku.

www.matkatorpeda.pl

Krok pierwszy -> Bierzesz mięso mielone i przerzucasz w dowolną miskę. Mięso, jak na złą kobietę przystało, kupuję w sklepie. Nie mielę sama z prostego powodu – nie mam maszynki do mielenia mięsa bo przecież kupiłam robota kuchennego za miliony monet, ale funkcji mielenia nie posiada. Tak więc kupujemy mięsiwo (bez znaczenia jakie, wedle gustów i upodobań) i do tego otóż mięsiwa dodajemy:

– cebulę – ja trę na tarce o dużych oczkach. Tarka po babci, z czasów mega odległych, pamiątka, której w życiu nie wyrzucę. Cebulę można zeszklić lub dodać surową. Ja zazwyczaj szklę, ale tutaj akurat mi się nie chciało więc dodałam surową.

– jajko sztuk jeden – jajko traktujesz o zlew, wbijasz do mięsiwa.

– przyprawy w ilości ogromnej – oczywiście ilość przypraw jak i same przyprawy to również kwestia indywidualna. Ja dodaję te załączone na zdjęciu, w dodatku dodaję ich dużo bo lubimy dobrze doprawione żarełko.

www.matkatorpeda.pl

– namoczoną bułkę – bułkę można moczyć w mleku lub wodzie. Ja zazwyczaj moczę w wodzie z odrobiną mleka.

– trochę bułki tartej – tak tyć tyć, byleby było, a nie, że jej nie ma wcale. Im więcej bułki tartej tym twardsze mielone.

www.matkatorpeda.pl


Krok drugi -> Bierzesz z lodówki parówkę, a z chlebaka bułkę bo właśnie uzmysławiasz sobie, że zanim te mielone się zrobią to zdechniesz z głodu.

www.matkatorpeda.pl


Krok trzeci -> Dorzucasz namokniętą bułę, którą odsączasz. Najbardziej nie lubiany przeze mnie etap w robieniu mielonych.

www.matkatorpeda.pl


Krok czwarty -> Ugniatasz to całe dziadostwo w tej misce, klei Ci się do łap, ale się nie przejmujesz.

www.matkatorpeda.pl


Krok piąty -> Z rękami uwalonymi po łokcie, odciągasz od siebie dziecko, próbując mu wytłumaczyć, że robisz obiad bo bez tego obiadu On i ojciec będą cały dzień głodni łazić. I, że niestety nie możesz teraz udawać konika.

Krok szósty -> Dalej robisz mielone, ale już przy akompaniamencie małego człowieka, który testuje swoje płuca.


Krok siódmy -> Jak sobie tak gnieciesz te mielone to dolewasz trochę zimnej wody (mielone będą miękkie i pulchniutkie jak mały dzidziuś). Gnieciesz, gnieciesz, aż uzyskujesz taką oto masę (gładką jak moja twarz po nałożeniu szpachli), odciskasz sobie swoją rękę w tej masie no bo robienie mielonych bez odciśnięcia dłoni to się jakby nie liczy.

www.matkatorpeda.pl


Krok ósmy -> Układasz je w PORZĄDKU alfabetycznym na desce do krojenia. Numerujemy kolejno: Mielony numer jeden, Mielony numer dwa, Mielony numer trzy i tak dalej i tak dalej. Ten punkt jest szalenie istotny ponieważ mielone wtedy znają swoje numerki i wiedzą jak się smażyć. Jeśli nie nadamy im numerków, pogubią się w cholerę.

www.matkatorpeda.pl


Krok dziewiąty -> Obsypujemy kolejno Pana Mielonego numer jeden, dwa i trzy, delikatnie bułką tartą. W międzyczasie wyciągamy patelnię, nalewamy olej i odpalamy gaz.

www.matkatorpeda.pl


Krok dziesiąty -> Układamy mielone na rozgrzany olej, oczywiście w kolejności, którą wcześniej nadaliśmy (szalenie istotna sprawa bo jeszcze się chłopaki pogubią)

www.matkatorpeda.pl


Krok jedenasty -> Wkurwiasz się, że nie masz tak dużej patelni żeby się chociaż raz pomieściły wszystkie

www.matkatorpeda.pl


Krok dwunasty (tylko dla chętnych bo generalnie mielone już po smażeniu na patelni są gotowe do jedzenia) -> Po podsmażeniu na patelni, przekładasz do naczynia żaroodpornego i wrzucasz je wszystkie do piekarnika na jakieś względne piętnaście/dwadzieścia minut, 150 stopni żeby się chłopaki doprawiły ciepłem. Solarium im robisz po prostu.

www.matkatorpeda.pl


Krok trzynasty -> Przekładasz na talerz bo przecież i ojciec i dziecko, jęczą, że głodni

www.matkatorpeda.pl

Krok czternasty -> Uświadamiasz sobie, że robiłaś te mielone pół godziny, a wszyscy zeżarli w dwie minuty.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

13 Responses

  1. Mielone są super, w takich gorszych – znaczy moich – nadziewam je smażonymi pieczarkami, nie wiem po co, ale tak robię.

  2. O widzisz,a ja dziś poszłam na duuuuuuże skróty- bez bułki i cebulki 😀
    Znaczy robiłam mięsne kulki z sosem pieczarkowym i makaronem.
    Kiedyś w jakieś gazecie jak czekałam do sadysty,znaczy dentysty- znalazłam przepis na “inne mielone”- z dodatkiem sera i pieczone w piekarniku. Były nawet,nawet- te które siłą oderwałam od blachy bo jakoś nie doczytałam że mają być na papierze.

    Ja z powodu zboczenia staram się nie używać gotowych mieszanek przyprawowych-wolę sama namieszać.
    I mimo że mój wyuczony zawód wymaga ode mnie upapranych rąk ( no bo jak inaczej wymieszać,ugniatać,panierować,kulać kluchy)- bardzo tego nie lubię 😀
    Jakbym tak miała być jakimś budowlańcem to bym chyba poszła na rentę bo miałabym stres pourazowy 😀
    Gdybyś chciała-to służę przepisem na “inne mielone” 😀

  3. Moj mezu miesozerny, corka tyz, a ja vegetarianka musze im gotowac. Choc przyznam sie ze za mielonymi mezu nie przepada, zje jednegu lub dwa raz na ruski rok, a cora z mielonego lubi spaghetti 😉

  4. Jakby Ewa Wachowicz czy inny Makłowicz w ten sposób opowiadali o gotowaniu na antenie to może bym w koncu ich oglądała 🙂 przepis wypróbuję z pewnością🤗 dodam tylko kolejne podpunkty # pogłaszcz łokciem niemowlaka, najdelikatniej jak umiesz (bo ręce przecież uwalone), a noga pobujaj wózek bo mini wersja człowieka właśnie domaga sie uwagi. I to rajt nał!
    #zaklej kotu pyszczek taśmą bo drze sie tak że zagłusza wymienionego powyżej niemowlaka.

  5. To ja mam pytanie ile kg tego mielonego i ile bulki namaczanej. Wczoraj robilam z bulka i tak srednio mi wyszly. Proporcji nie znam. Pozdro!

  6. Krok czternasty primo- uświadamiasz sobie, że robiłaś mielone przez pół godziny, a dziecko i tak nie zamierza ich jeść i wyżera same ziemniaki. Z Twojego talerza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *