Matka Torpeda
Matka Torpeda

Mielone Matki Torpedy, przepełnione miłością i przyprawami.

Tradycyjne kotlety mielone, to coś co lubi każdy z nas. Należę do największych fanów tej potrawy i gdyby nie marudzenie niemęża, mogłabym je robić codziennie na obiad. O przepis pytaliście mnie już dawno, ale za każdym razem kiedy sobie przypominałam to mielone były już w moim żołądku.

Mielone Matki Torpedy, przepełnione miłością i przyprawami.


Do stworzenia wyżej wymienionych mielonych, potrzebujesz:

Mięso mielone,  jak na złą kobietę przystało, kupuję w sklepie. Nie mielę sama z prostego powodu – nie mam maszynki do mielenia mięsa bo przecież kupiłam robota kuchennego za miliony monet, ale funkcji mielenia nie posiada. Tak więc kupujemy mięsiwo (bez znaczenia jakie, wedle gustów i upodobań) i do tego otóż mięsiwa dodajemy:

Cebulę – ja trę na tarce o dużych oczkach. Tarka po babci, z czasów mega odległych, pamiątka, której w życiu nie wyrzucę. Cebulę można zeszklić lub dodać surową. Ja zazwyczaj szklę, ale tutaj akurat mi się nie chciało więc dodałam surową.

Jajko, sztuk jeden – jajko traktujesz o zlew, wbijasz do mięsiwa, tak po prostu, bez zbędnej otoczki i moralizatorstwa.

Przyprawy w ilości “dużo” i jeszcze trochę oczywiście ilość przypraw jak i same przyprawy to kwestia indywidualna. Ja dodaję te załączone na zdjęciu, w dodatku dodaję ich dużo bo lubimy dobrze doprawione żarełko.

mielone

Namoczoną bułkę np. pszenną bułkę można moczyć w mleku lub wodzie. Ja zazwyczaj moczę w wodzie z odrobiną mleka.

Odrobinę bułki tartej tak tyć tyć, byleby było, a nie, że jej nie ma wcale. Im więcej bułki tartej tym twardsze mielone i generalnie tracą dużo na smaku.

Mielone Matki Torpedy – jak zrobić?

Krok pierwszy:  Bierzesz mięso mielone i przerzucasz w dowolną miskę. Kolor miski sobie wybierz sama, średnicę również. Możesz nawet kierować się sentymentem przy doborze miski. Grunt, żebyś wrzuciła tam mięso razem z przyprawami.

www.matkatorpeda.pl


Krok drugi:  Bierzesz z lodówki parówkę, a z chlebaka bułkę bo właśnie uzmysławiasz sobie, że zanim te mielone się zrobią to zdechniesz z głodu, a umówmy się gotowanie z pustym żołądkiem w tle, to nie gotowanie jest.

www.matkatorpeda.pl


Krok trzeci: Namokniętą bułkę, odsączamy. Kawałki bułki dorzucamy do mięsa.

www.matkatorpeda.pl


Krok czwarty: Ugniatasz to całe dziadostwo w tej misce, klei Ci się do łap tak, że obożebożebożebożenko, ale się nie przejmujesz wcale.

www.matkatorpeda.pl


Krok piąty: Z rękami uwalonymi po łokcie, odciągasz od siebie dziecko, próbując mu wytłumaczyć, że robisz obiad. Bo nie wiesz czy On wie, ale bez tego obiadu to i On i ojciec będą cały dzień głodni łazić. I, że niestety nie możesz teraz udawać konika bo wyrabiasz mięso.

Krok szósty: Dalej robisz mielone, ale już przy akompaniamencie małego człowieka, który testuje swoje płuca. Nic się nie przejmuj, dalej wyrabiaj mięso, ugniatając. Im dłużej ugniatamy mięso tym lepsze wychodzą później kotlety.

Krok siódmy: Jak sobie tak gnieciesz te mielone to dolewasz trochę zimnej wody ( dzięki temu mielone będą miękkie i pulchniutkie jak mały dzidziuś). Gnieciesz, gnieciesz, aż uzyskujesz taką oto masę (gładką jak moja twarz po nałożeniu szpachli), odciskasz sobie swoją rękę w tej masie no bo robienie mielonych bez odciśnięcia dłoni to się jakby nie liczy. Jest jak pozostawienie swojego odcisku na jakiejś tam Alei Gwiazd.

mielone


Krok ósmy: Układasz je w PORZĄDKU alfabetycznym na desce do krojenia. Numerujemy kolejno: Mielony numer jeden, Mielony numer dwa, Mielony numer trzy i tak dalej i tak dalej. Ten punkt jest szalenie istotny ponieważ mielone wtedy znają swoje numerki i wiedzą jak się smażyć. Jeśli nie nadamy im numerków, pogubią się w cholerę.

www.matkatorpeda.pl


Krok dziewiąty: Obsypujemy kolejno Pana Mielonego numer jeden, dwa i trzy, delikatnie bułką tartą. W międzyczasie wyciągamy patelnię, nalewamy olej i odpalamy gaz. Ale gaz odpalamy tak, żeby nam się tylko palnik odpalił, a nie żeby połowa bloku w powietrze wyleciała, to też istotny punkt.

www.matkatorpeda.pl


Krok dziesiąty: Układamy mielone na rozgrzany olej, oczywiście w kolejności, którą wcześniej nadaliśmy (szalenie istotna sprawa bo jeszcze się chłopaki pogubią, a tego przecież byśmy nie chcieli)

www.matkatorpeda.pl


Krok jedenasty: Wkurwiasz się, że nie masz tak dużej patelni żeby się chociaż raz pomieściły wszystkie.

mielone


Krok dwunasty (tylko dla chętnych bo generalnie mielone już po smażeniu na patelni są gotowe do jedzenia): Po podsmażeniu na patelni, przekładasz do naczynia żaroodpornego i wrzucasz je wszystkie do piekarnika na jakieś względne piętnaście/dwadzieścia minut, 150 stopni żeby się chłopaki doprawiły ciepłem. Solarium im robisz po prostu.

www.matkatorpeda.pl


Krok trzynasty: Przekładasz na talerz i cieszysz się nadchodzącym do Twojego żołądka żarełkiem.

www.matkatorpeda.pl

Krok czternasty: Uświadamiasz sobie, że robiłaś te mielone pół godziny – zostały zjedzone w trzy minuty, a zmywać po wszystkim będziesz godzinę.

 

Jeśli szukasz innej inspiracji na obiad, zobacz 👉 pomysł na domowy kebab Matki Torpedy

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. O widzisz,a ja dziś poszłam na duuuuuuże skróty- bez bułki i cebulki 😀
    Znaczy robiłam mięsne kulki z sosem pieczarkowym i makaronem.
    Kiedyś w jakieś gazecie jak czekałam do sadysty,znaczy dentysty- znalazłam przepis na “inne mielone”- z dodatkiem sera i pieczone w piekarniku. Były nawet,nawet- te które siłą oderwałam od blachy bo jakoś nie doczytałam że mają być na papierze.

    Ja z powodu zboczenia staram się nie używać gotowych mieszanek przyprawowych-wolę sama namieszać.
    I mimo że mój wyuczony zawód wymaga ode mnie upapranych rąk ( no bo jak inaczej wymieszać,ugniatać,panierować,kulać kluchy)- bardzo tego nie lubię 😀
    Jakbym tak miała być jakimś budowlańcem to bym chyba poszła na rentę bo miałabym stres pourazowy 😀
    Gdybyś chciała-to służę przepisem na “inne mielone” 😀

  2. Moj mezu miesozerny, corka tyz, a ja vegetarianka musze im gotowac. Choc przyznam sie ze za mielonymi mezu nie przepada, zje jednegu lub dwa raz na ruski rok, a cora z mielonego lubi spaghetti 😉

  3. Jakby Ewa Wachowicz czy inny Makłowicz w ten sposób opowiadali o gotowaniu na antenie to może bym w koncu ich oglądała 🙂 przepis wypróbuję z pewnością🤗 dodam tylko kolejne podpunkty # pogłaszcz łokciem niemowlaka, najdelikatniej jak umiesz (bo ręce przecież uwalone), a noga pobujaj wózek bo mini wersja człowieka właśnie domaga sie uwagi. I to rajt nał!
    #zaklej kotu pyszczek taśmą bo drze sie tak że zagłusza wymienionego powyżej niemowlaka.

  4. To ja mam pytanie ile kg tego mielonego i ile bulki namaczanej. Wczoraj robilam z bulka i tak srednio mi wyszly. Proporcji nie znam. Pozdro!

  5. Krok czternasty primo- uświadamiasz sobie, że robiłaś mielone przez pół godziny, a dziecko i tak nie zamierza ich jeść i wyżera same ziemniaki. Z Twojego talerza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *