Matka Torpeda
Matka Torpeda

Nigdy nie łudziłam się, że całe życie będę reagować na mojego faceta tak, jak reagowałam na niego początku.

Nie łudziłam się również, że motyle w brzuchu przeżyją.
Że zawsze już, będę czuła to cudowne mrowienie.
Nie pozostawiałam sobie złudzeń, choć przyznać się muszę, że jakiś procent mnie krzyczał: “Nie zabijaj motyli!! Nie zabijaj!”

Nie zabiłam…

… Umarły same, a może przygniotły je brudne skarpety rzucone obok pralki?
Może zabiło je kolejne westchnięcie, że znów na obiad jarzynowa?
Może one zdechły dlatego, że On zawsze zasypia wcześniej?
Może wyfrunęły gdzieś oknem, w momencie kiedy podnosiłam na niego głos, mówiąc, że mam dość?

Jedno jest pewne: one umierają bo nikt ich nie karmi. A przecież wiadomo, że bez żarcia to nikt nie wytrzyma. Nawet największy twardziel, a co dopiero taki delikatny motyl?


Ostatnio, podczas rozmowy z Grażynką, odkryłam Amerykę, która już dawno została odkryta. Większość związków przechodzi szybko z etapu podniecenia w rutynę. Ten etap leci z prędkością światła.

Dialogi ograniczają się do pytań: “Co na obiad?”, “Papier wymieniłeś?”, “Do biedronki trzeba jechać” i… każdy nagle żyje sam sobie. Razem, ale tak właściwie to osobno.

Nie ma czasu na rozmowę, na wspólne spędzanie czasu, na wzajemnie zainteresowanie. Nie interesuje nas już drugi człowiek, nie interesują nas jego potrzeby, jego zainteresowania i jego bolączki dnia codziennego. To gdzieś tam, mimowolnie wymyka się spod kontroli i zostają nam prozaiczne pytania o papier toaletowy czy awantura o deskę sedesową.

Większość wzdycha, mówiąc: “Takie jest życie, taka kolej rzeczy, nie próbuj robić nie możliwego. Nigdy nie będzie tak, jak było na początku” – serio? To są rzeczy nie możliwe? Dbanie o związek, podpalanie ognia to jest nie możliwe? Nie możliwym jest starać się w związku, żeby było jak najlepiej?

Bo co, bo znam tego człowieka na pamięć?
Bo zamykając oczy, mogę odtworzyć każdy jego pieprzyk na ciele?
Bo znamy się jak własne kieszenie?

Dlatego nie można znów cofnąć się do początków? Lepiej machnąć ręką, żyć byle jak? czuć się samotnym i nieszczęśliwym w związku?

Przestajemy się sobą nawzajem interesować, przestajemy się troszczyć. Gubimy gdzieś to zainteresowanie, które podsycało uczucie na początku. Nie chcemy się siebie uczyć bo przecież już dobrze się znamy. Mijamy się w łazienkowych drzwiach codziennie rano, zabijamy wzrokiem, kiedy znów braknie mleka do kawy. Ot, tyle pozostaje z wielkiej miłości, która miała być nie zniszczalna, a nagle kruszy się po kawałku, obijając się o codzienność.


Ten wpis, nie jest wpisem motywacyjnym – bo ja z motywacją to mam tyle wspólnego co z odchudzaniem. Czyli nic, ale chciałabym tylko rzucić przemyślenie w eter: Czemu większość związków po czasie zaczyna być ‘byle jakich’?

Tak ciężko jest czasem zapytać kogoś jak minął dzień? Naprawdę tak bardzo nam się spieszy w tym dzisiejszym świecie, że nie możemy na chwilę usiąść? Olać zakupy, obiad i opadającą szafkę, która woła o skręcenie? A zamiast tego zabrać tyłek i wyjechać gdzieś na weekend, wyjść do najbliższego taniego baru, żeby razem coś zjeść? Napić się wina wieczorem i porozmawiać ?

Tak ciężko rzucić dziecko do babci i zrobić sobie wspólny wieczór?
Tak ciężko jest ze sobą szczerze porozmawiać?
Tak ciężko jest zacząć słuchać się nawzajem, zamiast się lekceważyć?
Tak ciężko jest interesować się drugim człowiekiem?

Serio, tak ciężko jest odnaleźć w tej osobie, tego samego człowieka, którą widzieliśmy na początku naszej wspólnej drogi?

Przecież To dalej jest ta sama osoba. Tylko trzeba trochę przymrużyć oko, wrócić do wspomnień, uśmiechnąć się i próbować jeszcze raz. Spróbować do tego wrócić… Tak po prostu.

www.matkatorpeda.pl


Spodobał się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję. Możesz go skomentować, polubić lub udostępnić o tutaj 👉 Matka Torpeda 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

29 Responses

  1. O rany jakie to prawdziwe… bardzo ciekawy wpis. Dzisiejsze czasy i życie w biegu sprawiają że zapominamy o tym co najważniejsze. Sami nie wiemy tak naprawde kiedy rutyna weszla z butami do Naszego zycia i najgorsze że bardzo się zadomowila. Jak na zlosc. Ale kochajmy się nade wszystko i nie zapomnijmy że małe gesty ciesza najbardziej. Wystarczy buziak przed wyjściem itp. pielęgnujmy to 🙂 i cieszmy się życiem.

  2. Dziękuję za ten wpis, właśnie jesteśmy na takim zakręcie, gdzie u Niego załączyła sie rutyna, a ja bzikuje: co sie stało, czy jakaś inna nie przegląda się w jego niebieskich oczach. Uspokoiłaś mnie, dziękuję że Jesteś 🙂

  3. Zapytałaś “Czy tak ciężko..?”.
    Hmmmmmm,może nie ciężko tylko chęci brak?
    Panuje jeszcze takie przekonanie,że starać to się trzeba na początku drogi a potem po co skoro wróbel w garści?
    A to przecież nie o to chodzi by komuś pyłki spod nóg sprzątać.
    To naprawdę wystarczy zapytać jak minął dzień,co zdarzyło się w pracy,zrobić bez proszenia herbatki,ukradkiem włożyć do kieszeni ulubionego cukierka,czy zaskoczyć prezentem urodzinowym. Nie kupować kolejnych skarpetek czy koszulki,ewentualnie pianki do golenia skoro druga osoba marzy o breloczku do kluczy z głupawym napisem.

    Przeraża mnie takie życie obok,niby małżeństwo,niby ten sam adres ale osobne łóżka,pokoje,konta i kasa a nawet posiłki jedzone osobno.Znaczy każdy je w swojej dziupli.Nie rozumiem ludzi którzy decydują się na związek a potem robią wszystko żeby każdą chwilę spędzać osobno.
    Nie twierdzę,że trzeba być ze sobą (24/24)( 7/7)(365/365) bo to jest chore ale żeby tak nic nic?
    Napisałaś taką piękną myśl w komentarzu-prawda na miliard procent.
    Ale to też wina czasów.Moja babcia mawiała ,że kiedyś młodzi ludzie dorabiali się od łyżeczki- to ich uczyło szacunku do siebie,pracy i rzeczy które posiadają.
    A teraz przeważnie każdy chce mieć wszystko od progu,bez wysiłku.Po co naprawiać zepsute skoro można mieć nowsze,choć niekoniecznie lepsze,droższe?
    Wyścig szczurów w każdym kącie.

    • Bo teraz wszystko można mieć od ręki – mieszkanie (bo kredyty biją do nas z telewizora), nowy telewizor (bo raty 0%) to i miłość, jak nam się wydaje, można szybko zmienić na nową :/

  4. Niestety motyle jako zwierzęta nie żyją zbyt długo, niektóre tylko kilka dni. Może trzeba po prostu zamienić je na jakieś inne, np. pszczoły w brzuchu albo stado koni? Wtedy na pewno uczucia tak szybko nie przygasną 😉

  5. Masz racje, większość ludzi gubi świadomość tego że nasze życie, szczęście, miłość wygląda tak jak my tego chcemy. Jeśli nam się nie chce wspólnie spędzać czasu to niestety później jest tak jak mówisz “byle jak”.
    Ja uważam,że te motyle w brzuchu wcale nie są konieczne. Początki mojego związku oczywiście były pełne motyli… ale i kłótni, płaczu i trzaskania drzwiami… to się nazywa ponoć “docieranie”;)
    Teraz po ponad 8 latach mi lepiej, znamy siebie, umiemy osiągać kompromisy a motyle zastąpiła miłość którą dostrzegamy w codziennych czynnościach, troskach, chęci uszczęśliwiania tej drugiej połówki:)
    Wychodzę z założenia że jeśli teraz nie zadbamy o siebie i nasz związek to za 40 lat nie ma się co łudzić, nie będziemy nagle wspaniałym małżeństwem które co rano będzie piło herbatkę na tarasie domu. Patrze na ludzi wkoło, na osoby które są ze sobą po 30/40 lat i przeraża mnie to co widzę. Właśnie to że żyją koło siebie zamiast ze sobą. I tak się z mężem boimy żeby kiedyś nie być tacy sami że wkładamy naprawdę dużo pracy w nasz związek licząc na to że kiedyś nam to odpowiednio zaowocuje. Naprawdę nie wiele wysiłku kosztuje kupienie ulubionego batonika i podrzucenie do kieszeni kurtki kiedy on idzie do pracy, albo przytulenie i posmyrkanie po pleckach po ciężkim dniu, a te najdrobniejsze gesty właśnie nam najwięcej dają…

  6. “Sekret szczęścia kobiety? Mieć mądrego partnera, wiernego przyjaciela i namiętnego kochanka. Najlepiej w jednej osobie” moim zdaniem powinno to brzmieć sekret szczęśliwego związku. Mieć mądrego partnera, być prawdziwymi przyjaciółmi i wspaniałymi kochankami. Jeżeli dajesz to od siebie i otrzymujesz to samo w zamian to mimo iż rutyna i tak się wedrze do naszego życia to nie zabije ona tej pierwszej i prawdziwej fascynacji drugą osobą. Takich związków moje drogie panie wam życzę 🙂

  7. Jak motyle zaczynają zdychać, trzeba się zaprzyjaźnić ze swoją drugą połówką. Najłatwiej jest tym, którzy tak swoje związki zaczynali. Jak jest tylko ekscytacja i szybki strzał amora, to może źle wróżyć na przyszłość. I chyba najważniejsze, to mieć gdzieś w głowie zakodowane, że w każdej sytuacji można liczyć na drugą osobę. To na podstawie wspólnych doświadczeń. A takie oddalanie i kryzysy pojawiają się w związku cyklicznie. Jedni naprawiają, inni nie próbują i się rozchodzą. Życie…

      • Czasami cos co sie zepsuło nie mozna naprawic mimo uczuc , zdrada oszukiwanie i zatajanie prawdy przez osobe ktora kochasz boli najbardziej. Boli gdy osoba ktora kochasz spotyka sie z inna przez problemu. Najlatwiej odejsc gdy ktos ciebie odpuszcza a najgorzej gdy kogos kochasz a on Ciebie ale nie mozecie byc razem przez to co sie stalo. 🙁

        • Ojjj, ale to już wyższa jazda gotowania na gazie. O takich przypadkach nie wspominałam bo to oczywiste. Można kochać, można naprawiać, ale nie zawsze to ma sens i nie kosztem własnego zdrowia psychicznego. W sytuacji o której Ty piszesz, najlepiej jest najpierw pokochać siebie, wtedy inaczej patrzy się na to, że związek się rozpadł. Serio, buziaki :*

  8. Zycie w biegu, ot co. Zapominamy o sobie, o drugim czlowieku. Teraz liczy sie mamona.
    Moj maz codziennie rano, gdy wstaje do pracy, daje buziaka na ‘dzien dobry’ 🙂 I z usmiechem mowi: ‘ales ty piekna’ 😉 (ja oczywiscie na wpol przytomna, rozczochrana i bez makijazu 😉 ). Gdy ja wracam z pracy to pierwsze co robie to dostaje tulasa od corci i buziaka od meza, a gdy dziecie jest w krainie snow to na spokojnie ogladamy sobie jakis film, pijemy herbatke i rozmawiamy o wszystkim i niczym 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *