Matka Torpeda
Matka Torpeda

Nie zabijaj motylków czyli… rutyna i związek w jednym stali domu.

Rutyna w związku to hasło, które zna większość par czy małżeństw. Chyba mało kto łudzi się, że będąc w związku przez kilka bądź kilkanaście lat, dalej będzie reagował na partnera/partnerkę tak, jak na początku. Generalnie wszyscy w końcu zabijamy te motylki, które uroczo trzepocząc skrzydłami, łaskotały nas w żołądeczek na początku.

Nie zabijaj motylków czyli… rutyna i związek w jednym stali domu.

One umrą same. Popełnią samobójstwo przy kolejnej pustej rolce papieru w łazience albo ich delikatne skrzydełka, przygniotą  brudne skarpety rzucone obok pralki. A wiadomo, bez skrzydełek daleko te motylki nie polecą.
A może zabije je kolejne westchnięcie, że znów na obiad jarzynowa?
A może, one tak naprawdę zdychają dlatego, że On zawsze zasypia wcześniej, podczas kiedy obiecuje, że spędzicie wspólny wieczór? Pierwszy od roku?
Może wyfrunęły gdzieś oknem, w momencie kiedy krzyczałaś, że masz już serdecznie dość?

Jedno jest pewne: one umierają bo nikt ich nie karmi. A przecież wiadomo, że bez żarcia to nikt nie wytrzyma. Nawet największy twardziel, a co dopiero taki delikatny motyl?

Podniecenie przekształca się w rutynę z prędkością światła.

Nagle z człowiekiem o którym rozmawialiśmy na każdy temat, rozmowy ograniczają się do: “Co na obiad?”, “Papier wymieniłeś?”, “Do biedronki trzeba jechać”. Nagle, żyjemy razem, ale jednak osobno.

Wszystko zaczęło się od mojej Grażynki, która miała serdecznie dość człowieka, któremu urodziła dwójkę dzieci. Dom domem, obowiązki obowiązkami, ale podstawowym fundamentem rodziny jest miłość i wspólna chęć budowania rodziny.

– Wiesz co mnie najbardziej denerwuje? – rzuciła, wzdychając ciężko

– No?

– Że każdy mi powtarza to samo: „Taka jest kolej rzeczy. Takie życie Grażynko, co Ty sobie myślałaś, że zawsze będzie tak jak na początku?” Boże! Oczywiście, że nie, ale to nie znaczy, że ma być AŻ TAK DO DUPY – rzuca gniewnie

Milczę. Milczę bo wychodzę z założenia, że czasem lepiej jest nie mówić nic, niż powiedzieć o słowo za dużo.

– Bo co?! Bo znamy się jak łyse konie to znaczy, że jesteśmy skazani na rutynę? Bo kiedy zamknę oczy, znam każdy element jego ciała, to znaczy, że zostaliśmy skazani na brak zainteresowania ? Nudę? Dlaczego niby kurwa nie mogę szalenie kochać swojego męża całe życie?! Bo co?! Bo wszyscy mówią, że tak się nie da?! Że tak jest tylko na początku?! Przestajemy się sobą nawzajem interesować, przestajemy się troszczyć. Gubimy gdzieś to zainteresowanie, które podsycało uczucie na początku. Nie chcemy się siebie uczyć bo przecież już dobrze się znamy. Mijamy się w łazienkowych drzwiach codziennie rano, zabijamy wzrokiem, kiedy znów braknie mleka do kawy. Ot, tyle pozostaje z wielkiej miłości, która miała być nie zniszczalna, a nagle kruszy się po kawałku, obijając się o codzienność.

Na początku był chaos… a później ktoś przyniósł krzesło i kazał po prostu usiąść.

Tak ciężko jest czasem zapytać kogoś jak minął dzień? Naprawdę tak bardzo nam się spieszy w tym dzisiejszym świecie, że nie możemy na chwilę usiąść? Olać zakupy, obiad i opadającą szafkę, która woła o skręcenie? A zamiast tego zabrać tyłek i wyjechać gdzieś na weekend, wyjść do najbliższego taniego baru, żeby razem coś zjeść? Napić się wina wieczorem i porozmawiać ?

Czy tak ciężko jest poprosić babcię o opiekę nad dziećmi i zrobić sobie wspólny wieczór?

Tak ciężko jest zdobyć się na szczerą rozmowę dotyczącą naszego związku?

Tak ciężko jest zacząć słuchać siebie nawzajem zamiast się lekceważyć ?

Serio, tak ciężko jest odnaleźć w tej osobie, tego samego człowieka, którą widzieliśmy na początku naszej wspólnej drogi?

Przecież To dalej jest ta sama osoba. Tylko trzeba trochę przymrużyć oko, wrócić do wspomnień, uśmiechnąć się i próbować jeszcze raz. Spróbować do tego wrócić…Tak po prostu.

Chemia w związku to podstawa.

A jeśli zaczyna jej brakować bo pierwsze pożądanie już minęło, warto zacząć o ten związek po prostu dbać. Naprawdę najprostsze metody są najlepsze.

W momencie kiedy wolisz odwrócić się plecami, zamiast porozmawiać ze swoją drugą połówką – to jest Twój wybór.

Kiedy zamiast zrobić jej masaż i zapytać “jak minął dzień?” wolisz mruknąć “jestem zmęczony ” po czym wbić wzrok w telewizor – to jest Twój wybór.

Kiedy na jej płacz reagujesz słowem: “Nie dramatyzuj”, zamiast jak prawdziwy mężczyzna przytulić i okazać wsparcie – to jest Twój wybór.

Kiedy zamiast uprawiać z nią namiętny, upojny seks wolisz wytykać mankamenty jej ciała i odwalić pozycję boczną ustaloną na szybko – to jest Twój wybór.

Kiedy zamiast zabrać ją na kolację albo zamówić coś do domu, wolisz narzekać, że znów zrobiła kanapki – to jest Twój wybór

Kiedy zamiast wysłuchać jej monologu bo miała naprawdę ciężki dzień, wolisz scrollować Fejsbuka bo to dla Ciebie ciekawsze – to jest Twój wybór.

Kiedy zamiast spędzić z nią ten jeden romantyczny wieczór o który prosi od miesięcy, Ty wolisz wyjść na piwo z kumplami – to jest Twój wybór

… ale nie dziw się później, że to TY przestaniesz być jej wyborem.

 

www.matkatorpeda.pl


Jak uratować związek?

Samotność w związku.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

30 Responses

  1. O rany jakie to prawdziwe… bardzo ciekawy wpis. Dzisiejsze czasy i życie w biegu sprawiają że zapominamy o tym co najważniejsze. Sami nie wiemy tak naprawde kiedy rutyna weszla z butami do Naszego zycia i najgorsze że bardzo się zadomowila. Jak na zlosc. Ale kochajmy się nade wszystko i nie zapomnijmy że małe gesty ciesza najbardziej. Wystarczy buziak przed wyjściem itp. pielęgnujmy to 🙂 i cieszmy się życiem.

  2. Dziękuję za ten wpis, właśnie jesteśmy na takim zakręcie, gdzie u Niego załączyła sie rutyna, a ja bzikuje: co sie stało, czy jakaś inna nie przegląda się w jego niebieskich oczach. Uspokoiłaś mnie, dziękuję że Jesteś 🙂

  3. Zapytałaś “Czy tak ciężko..?”.
    Hmmmmmm,może nie ciężko tylko chęci brak?
    Panuje jeszcze takie przekonanie,że starać to się trzeba na początku drogi a potem po co skoro wróbel w garści?
    A to przecież nie o to chodzi by komuś pyłki spod nóg sprzątać.
    To naprawdę wystarczy zapytać jak minął dzień,co zdarzyło się w pracy,zrobić bez proszenia herbatki,ukradkiem włożyć do kieszeni ulubionego cukierka,czy zaskoczyć prezentem urodzinowym. Nie kupować kolejnych skarpetek czy koszulki,ewentualnie pianki do golenia skoro druga osoba marzy o breloczku do kluczy z głupawym napisem.

    Przeraża mnie takie życie obok,niby małżeństwo,niby ten sam adres ale osobne łóżka,pokoje,konta i kasa a nawet posiłki jedzone osobno.Znaczy każdy je w swojej dziupli.Nie rozumiem ludzi którzy decydują się na związek a potem robią wszystko żeby każdą chwilę spędzać osobno.
    Nie twierdzę,że trzeba być ze sobą (24/24)( 7/7)(365/365) bo to jest chore ale żeby tak nic nic?
    Napisałaś taką piękną myśl w komentarzu-prawda na miliard procent.
    Ale to też wina czasów.Moja babcia mawiała ,że kiedyś młodzi ludzie dorabiali się od łyżeczki- to ich uczyło szacunku do siebie,pracy i rzeczy które posiadają.
    A teraz przeważnie każdy chce mieć wszystko od progu,bez wysiłku.Po co naprawiać zepsute skoro można mieć nowsze,choć niekoniecznie lepsze,droższe?
    Wyścig szczurów w każdym kącie.

    • Bo teraz wszystko można mieć od ręki – mieszkanie (bo kredyty biją do nas z telewizora), nowy telewizor (bo raty 0%) to i miłość, jak nam się wydaje, można szybko zmienić na nową :/

  4. Niestety motyle jako zwierzęta nie żyją zbyt długo, niektóre tylko kilka dni. Może trzeba po prostu zamienić je na jakieś inne, np. pszczoły w brzuchu albo stado koni? Wtedy na pewno uczucia tak szybko nie przygasną 😉

  5. Masz racje, większość ludzi gubi świadomość tego że nasze życie, szczęście, miłość wygląda tak jak my tego chcemy. Jeśli nam się nie chce wspólnie spędzać czasu to niestety później jest tak jak mówisz “byle jak”.
    Ja uważam,że te motyle w brzuchu wcale nie są konieczne. Początki mojego związku oczywiście były pełne motyli… ale i kłótni, płaczu i trzaskania drzwiami… to się nazywa ponoć “docieranie”;)
    Teraz po ponad 8 latach mi lepiej, znamy siebie, umiemy osiągać kompromisy a motyle zastąpiła miłość którą dostrzegamy w codziennych czynnościach, troskach, chęci uszczęśliwiania tej drugiej połówki:)
    Wychodzę z założenia że jeśli teraz nie zadbamy o siebie i nasz związek to za 40 lat nie ma się co łudzić, nie będziemy nagle wspaniałym małżeństwem które co rano będzie piło herbatkę na tarasie domu. Patrze na ludzi wkoło, na osoby które są ze sobą po 30/40 lat i przeraża mnie to co widzę. Właśnie to że żyją koło siebie zamiast ze sobą. I tak się z mężem boimy żeby kiedyś nie być tacy sami że wkładamy naprawdę dużo pracy w nasz związek licząc na to że kiedyś nam to odpowiednio zaowocuje. Naprawdę nie wiele wysiłku kosztuje kupienie ulubionego batonika i podrzucenie do kieszeni kurtki kiedy on idzie do pracy, albo przytulenie i posmyrkanie po pleckach po ciężkim dniu, a te najdrobniejsze gesty właśnie nam najwięcej dają…

  6. “Sekret szczęścia kobiety? Mieć mądrego partnera, wiernego przyjaciela i namiętnego kochanka. Najlepiej w jednej osobie” moim zdaniem powinno to brzmieć sekret szczęśliwego związku. Mieć mądrego partnera, być prawdziwymi przyjaciółmi i wspaniałymi kochankami. Jeżeli dajesz to od siebie i otrzymujesz to samo w zamian to mimo iż rutyna i tak się wedrze do naszego życia to nie zabije ona tej pierwszej i prawdziwej fascynacji drugą osobą. Takich związków moje drogie panie wam życzę 🙂

  7. Jak motyle zaczynają zdychać, trzeba się zaprzyjaźnić ze swoją drugą połówką. Najłatwiej jest tym, którzy tak swoje związki zaczynali. Jak jest tylko ekscytacja i szybki strzał amora, to może źle wróżyć na przyszłość. I chyba najważniejsze, to mieć gdzieś w głowie zakodowane, że w każdej sytuacji można liczyć na drugą osobę. To na podstawie wspólnych doświadczeń. A takie oddalanie i kryzysy pojawiają się w związku cyklicznie. Jedni naprawiają, inni nie próbują i się rozchodzą. Życie…

      • Czasami cos co sie zepsuło nie mozna naprawic mimo uczuc , zdrada oszukiwanie i zatajanie prawdy przez osobe ktora kochasz boli najbardziej. Boli gdy osoba ktora kochasz spotyka sie z inna przez problemu. Najlatwiej odejsc gdy ktos ciebie odpuszcza a najgorzej gdy kogos kochasz a on Ciebie ale nie mozecie byc razem przez to co sie stalo. 🙁

        • Ojjj, ale to już wyższa jazda gotowania na gazie. O takich przypadkach nie wspominałam bo to oczywiste. Można kochać, można naprawiać, ale nie zawsze to ma sens i nie kosztem własnego zdrowia psychicznego. W sytuacji o której Ty piszesz, najlepiej jest najpierw pokochać siebie, wtedy inaczej patrzy się na to, że związek się rozpadł. Serio, buziaki :*

  8. Zycie w biegu, ot co. Zapominamy o sobie, o drugim czlowieku. Teraz liczy sie mamona.
    Moj maz codziennie rano, gdy wstaje do pracy, daje buziaka na ‘dzien dobry’ 🙂 I z usmiechem mowi: ‘ales ty piekna’ 😉 (ja oczywiscie na wpol przytomna, rozczochrana i bez makijazu 😉 ). Gdy ja wracam z pracy to pierwsze co robie to dostaje tulasa od corci i buziaka od meza, a gdy dziecie jest w krainie snow to na spokojnie ogladamy sobie jakis film, pijemy herbatke i rozmawiamy o wszystkim i niczym 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *