Matka Torpeda
Matka Torpeda

Daj dwa polskie złote, powróżę kochanieńka.

Wpis chciałam zacząć światowo, czyli wiecie: Nie wiesz co zrobić ze swoim życiem?! Potrzebujesz wskazówki?! Przeczytaj już dziś, co Cię czeka za dwa dni…

Ludzie dzielą się na tych, co czytają horoskopy i na tych, co czytają, ale się nie przyznają. Osobiście nie znam ani jednej osoby, która kieruje się horoskopem w życiu. Ale tak wiecie, że MUSI przeczytać, MUSI przemyśleć i MUSI sobie dopowiedzieć coś, do każdego zdania, napisanego przez wróżkę Grażynkę w gazecie z biedronki.

Horoskop z biedronki…

Jest jednym z najczęściej czytanych horoskopów. Prawdopodobnie dlatego, że gazeta z biedry jest jedną z najczęściej kupowanych. Pamiętam (i będę pamiętać do końca życia), że na początku 2015 roku, kupiłam ową gazetę. Był styczeń więc zamiast horoskopu tygodniowego, ukazał się całoroczny. Przeczytałam dla jaj, jak zawsze. Dla jaj, okazało się, że rok będzie bardzo owocny. Związek mój będzie przechodził mocny kryzys, a na przełomie lata i jesieni czeka mnie powiększenie rodziny.

Oczywiście, że nie potraktowałam tego poważnie, kto by wierzył jakiejś wróżce Grażynce, co to po godzinach dorabia sobie, pisaniem głupot? Poza tym, tutaj dziecko, a tutaj kryzys? Dziecko to raczej szczęście w związku, a nie kryzys. Przecież nie będę tego brała jakoś specjalnie do siebie.


Pod koniec sierpnia 2015, okazało się, że jestem w ciąży. Nie wiem dlaczego, ale bardzo szybko przypomniał mi się horoskop. Machnęłam ręką, stwierdzając, że jest to po prostu zbieg okoliczności.
Kilka miesięcy później, targana hormonami ciążowymi, z wierzgającym dzieckiem w brzuchu, wystawiłam Igrekowi walizki za drzwi, dziękując za wspólne lata związku. Moja ciąża, była okresem gdzie rozstawałam się z nim cztery razy, a raz na tyle poważnie, że kazałam mu się wyprowadzić, a dziecko postanowiłam wychować sama, kompletnie nie rozumiejąc jak mogłam być z tym człowiekiem i czy ja w ogóle go kocham.

Oczywiście, nie łączyłam tych faktów z horoskopem, ale gdzieś moja podświadomość szeptała: „Widzisz, durna babo! Widzisz!”.
Niestety, jestem osobą, która na błędach raczej się nie uczy i w tym roku znów przeczytałam. Znów mam powiększenie rodziny, a w dodatku przeprowadzkę. Kiedy przeczytałam „przeprowadzka” już odechciało mi się czytać dalej. Od stycznia tego roku, przestałam kupować „Kropkę”, bo jeszcze mi wywróży czworaczki i będę musiała zamówić sobie od razu taksówkę do psychiatryka.

Spod jakiego jesteś znaku, Ty moja gwiazdo?

Najbardziej w horoskopach nie rozumiem jednego: Mamy dajmy na to, horoskop dla Byka. I tam się dzieją rzeczy takie, że gwiazdy przepowiadają nową miłość, pieniądze i harmonię (czyli taki horoskopowy standard). I co? I niby KAŻDY BYK w danym dniu pozna kogoś i będzie bogaty, tak? Banki przeleją darmowy hajs, każdemu kto urodził się w znaku Byka?

Każdy koziorożec w TYM SAMYM dniu, doświadczy czegoś nie przyjemnego, a każdą RYBĘ wypierdolą z roboty, tak?

Czyli, że co? Zdzwaniają się wszyscy dyrektorzy firm, spisując wszystkie ryby ze swoich list prac i kontaktują się ze sobą, krzycząc na wideokonferencji: „Dobra, na trzy czteeee-ry, wypierdalamy ryby z roboty” ?


Przed wczoraj, rzucił mi się w oczy horoskop dla mojego znaku zodiaku, który wyjątkowo zgadzał się z innym horoskopem, podsuniętym przez teścia. Otóż, oba wróżą mi bogactwo obrzydliwe.

Wklepałam w neta, horoskop dzienny dla mojego znaku zodiaku. Potem tygodniowy. NO PACZ, wszystkie jak jeden MONSZ, zgodnie twierdziły, że teraz, jest dla mnie czas w którym planety wchodzą w jakąś śmieszną drogę, która nie jest drogą do sklepu, a do bogactwa. Czyli innymi słowy: hajs się będzie wysypywał z szafek, zamiast kurzu.

Oczywiście ludzka głupota, czyli w tym przypadku moja, gdzieś tam wewnętrznie poczuła szybsze bicie serca. A może jednak? A co jak serio? Przecież dziesięć wróżek Grażynek nie może się mylić. Co za tym idzie, dość szybko zaczęłam planować na co wydam ten cudowny hajs, który spadnie mi z nieba.

I kiedy już wybierałam kolor mojego Dodge’a Chargera, kiedy już dobierałam felgi i kolor tapicerki, mówiąc do konsultanta, że najpóźniej do przyszłego tygodnia, podjadę go odebrać, coś mnie tknęło i przeczytałam horoskop Igreka.

Bramka „ZONK”

… która mówiła, że w tym tygodniu, no najdalej w przyszłym – pozna kogoś, o nieprzeciętnej urodzie, błyskotliwej inteligencji i dobrych manierach. Ów ideał, okaże się jeszcze bardziej intrygujący, kiedy podczas wspólnej rozmowy ustalą, że mają ze sobą wiele wspólnego. Tutaj zrobiło mi się trochę cieplej i jakoś dłonie mi się zaczęły pocić, ale czytam dalej…

… Zapowiada się znajomość, z wieloma zwrotami akcji, a kto wie, może to jest właśnie miłość Twojego życia.

„Nie no proszę Cię, te horoskopy są tak oklepane, że daj spokój. Przecież każdemu wróżą tylko miłość, bogactwo i harmonię. Z standardowym dopiskiem: uważaj na zdrowie. Przecież każdy może być taką wróżką Grażynką, nawet TY MATKO TORPEDO” – uspokajam się wewnętrznie.

I tak oto, przestałam czytać, a tym bardziej wierzyć w horoskopy. Bogata jak nie byłam tak nie jestem, a moja gwiazda spod której jestem, to kotlet mielony i tego się mam zamiar trzymać. Co do Igreka, to czekam aż łajza wróci z pracy.

www.matkatorpeda.pl


Spodobał się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję. Możesz go skomentować, polubić lub udostępnić o tutaj 👉 Matka Torpeda 

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

6 Responses

  1. Ja w horoskopy raczej nie wierzę choć kiedyś wysłałam sms z zapytaniem do jakiegoś harleja.Dostałam odp. Już szczegółów nie pamiętam,ale było coś tam,że w niedługim czasie bobas.No i w niedługim bobas był.I to tyle co się sprawdziło.
    Osobiście wolę takie co to piszą jakim się jest jak coś patronuje.
    Tu o dziwo- lata,lata temu-co to jeszcze jako bajtel latałam po sztandach odpustowych- pomiędzy balonami ,pierniczkami i pistoletami na kapiszony ( wtedy,gdy na odpustach nie sprzedawano jeszcze stringów) wydałam ostatnie piniądze na „horoskop. I tam kropka w kropkę pisało że mój znak jest najwredniejszy,pamiętliwy,krzywd nie odpuszcza nawet po milionie lat ale jako przyjaciel jest wierny,szczery i oddany.Jak kocha to kocha i odda nerkę,wątrobę i pół ostatniego schabowego.
    Do dziś jakoś ciężko mi się z tym nie zgodzić 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *