Matka Torpeda
Matka Torpeda

Osiemnastkowe podsumowanie roku, według Matki Torpedy.

Tak sobie dzisiaj przycupłam na czterech literach i pomyślałam, że urodziny w moim wieku to już po prostu kolejna liczba w przód. Kolejne osiemnaste urodziny, które nie są fajerą na cztery palniki, tylko zwykłym poniedziałkiem.

Co zrobiłam przez ten rok?

Tak mnie naszło, żeby sobie zebrać do kupy, wszystkie fajne momenty, które mnie spotkały przez ten rok.
Zaczęłam trochę od tego, że w dniu kiedy skasowałam przypomnienie o urodzinach z fejsa, pamięta o mnie małe grono osób, które jest ze mną od zawsze, co zapoczątkowało te moje „osiemnastkowe przemyślenia”


www.matkatorpeda.pl


1. Zrezygnowałam z toksycznych znajomości.

To jest chyba jeden, z najbardziej ciężkich punktów. Postanowiłam odsunąć się od osób, które nic dobrego w moje życie nie wprowadzały. Ciężko jest podjąć taką decyzję, ale ostatecznie wychodzi  to na dobre. Wiem, że zawsze na drodze stanie ktoś, kto niezbyt dobrze życzy, ale ograniczenie kontaktu jest zdecydowanie dobrym wyjściem, a przede wszystkim lepiej wpływa na samopoczucie. Bo jak to lubię mówić: złe język dają plotki, dobre języki – orgazmy.

2. Nie byłam na diecie.

No właśnie i to jest punkt, który choć dziwnie brzmi, daje mi radość. Przez cały rok, jadłam z uśmiechem na ustach, dając podniebieniu orgazmy stulecia. Tutaj mielone, tutaj jakiś kebabik, a tutaj makaron z kurczakiem i szpinakiem. CAŁY ROK, turbo żarcia, bez ograniczeń. No czy to nie jest piękne?

3. Zrobiłam kolejne tatuaże.

Żeby nie wyglądać jak słup ogłoszeniowy albo Karyna od Sebixa, studzę mój zapał do tatuowania. Każdy mój tatuaż, ma dla mnie ogromne znaczenie, a tak na życie to ja po prostu lubię to uczucie, a jeśli mam kolejny termin wyznaczony to z radości po nocach nie śpię. W tym roku, największą wartość ma ten, który zrobiłam z myślą o dziecku. 9/10 osób może stwierdzić, że to bez sensu, że po co, że jakie to ma niby znaczenie, ale nauczyłam się jednej ważnej rzeczy, o której mówi punkt czwarty…

4. Przestałam tak bardzo przejmować się ludźmi.

I ja nie wiem czy to jest dobry punkt czy zły. Czy to działa bardziej na mój plus czy na minus, ale przestałam się przejmować. Nie staram się już wszystkim współczuć, ratować świata i mieć zawsze dla wszystkich czas. Przez ten rok, nauczyłam się tego, że nie jestem psychologiem ani psychoterapeutą. Nie muszę brać problemów innych ludzi, na swoje barki. Nie muszę wiecznie służyć pomocą i biec po omacku, żeby komuś podać rękę bo akurat tonie.
O dziwo, dzięki temu, zaczęłam bardziej skupiać się na tym, co dzieje się ze mną. Wewnątrz mnie, a nie dookoła.

5. Zgodziłam się wyjść za mąż, za człowieka, który denerwuje mnie bardziej niż okres.

No zdecydowanie jedna z poważniejszych decyzji w życiu. Nie dał czasu na przemyślenia, nie dał chwili na zastanowienie. Wziął spytał i czekał, aż odpowiem. Wiecie jak ciężko jest kobiecie odpowiedzieć tylko jednym słowem? JEDNYM !

6. Zgromadziłam w okół siebie prawie 11 tysięcy osób.

I ja to uważam za zajebistych sukces. Za mega-turbo-giga zajebisty sukces, który daje mi siłę napędową. Każda wiadomość, każdy mail, każdy komentarz, jest motorem, który sprawia, że ‚Matka Torpeda’ dalej działa. 11 tysięcy osób, poświęca SWÓJ czas, czyli coś czego nie odzyska, żeby usiąść i poczytać. Uważam, bez fałszywej skromności, że to jest naprawdę zajebiste osiągnięcie. No weźcie zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że 11 tysięcy osób, czeka, aż coś opublikujecie? No bez fałszywej skromności: czy to nie jest extra?! W tej dziedzinie, jestem z siebie dumna przez duże DE.


www.matkatorpeda.pl


Czego przez ten rok nie zrobiłam?

 

1. Nie znalazłam w sobie większych pokładów cierpliwości.

No właśnie. Rok w rok, staram się, obiecuję sobie, że przestanę się denerwować, że zacznę jakoś się wyciszać wewnętrznie. I proszę Państwa, minął mi kolejny rok, a ja dalej moment wrzenia osiągam w ciągu pięciu sekund. Najlepsza droga do zawału i turnusu w Ciechocinku, jak słowo daję.

2. Nie pojechałam na wakacje w ciepłe kraje.

Ale to oczywiście ma bardzo prostą przyczynę, a mianowicie nie stać mnie na nie. I w ogóle to by mi się mój bagaż do samolotu nie zmieścił więc udaję, że nie słyszę Igreka, który smęci, że chce lecieć smażyć tyłek pod palmy.

3. Nie stałam się obrzydliwie bogata.

Tutaj to chyba nie mam dla siebie wytłumaczenia. Po prostu codziennie rano wstaję, patrzę w lustro i pytam sama siebie: „Grażynko, jeśli nie dziś to kiedy?!”. A pod koniec dnia, znów lezę do lustra mówiąc: „Oj tam, najwyżej jutro”

4. Nie skorzystałam z ofert, które dawały mi hajs.

No, właśnie. Właściwie to ja raczej na ten temat milczę, ale to powinno się znaleźć w moim podsumowaniu. Odmówiłam trzech występów w telewizji oraz reklamowania produktów, które mnie nie przekonały. I to tak właściwie nie wiem czy na plus czy na minus. Na pewno na minus jeśli chodzi o mój portfel, na pewno na mega plus, jeśli chodzi o moje podejście do życia.
Teoretycznie mogłam ukisić fajny pieniądz, a praktycznie – stwierdziłam, że za długo tworzę Matkę Torpedę, żeby wciskać Wam tutaj coś, czego sama bym nie użyła. Tylko dlatego, żeby hajs mi się zgadzał. Tworzę to miejsce dla siebie i dla Was, skutecznie krok po kroku. Litera po literce. Dopiero w trakcie tej drogi, zrozumiałam, że tutaj nie zawsze chodzi o pieniądze.  Jednocześnie dodam, że jeśli w przyszłości pojawi się tutaj jakiś wpis sponsorowany (czy tam cokolwiek, czy na przykład zobaczycie mój fejs w telewizji) to możecie być pewne, że coś musiało mnie głęboko przekonać. I to nie hajs, bo gdyby chodziło o pieniądze zalałabym już dawno Was tutaj reklamami i machała do was z telewizora. Jeśli współpraca to tylko taka, żebym mogła sobie później spojrzeć w lustro.

5. Nie pokazałam swojej twarzy.

Co jest trudne nawet i dla mnie, serio. Czasem już mnie to męczy, czasem denerwuje i drażni, ale ciągle przy tym trwam. Wciąż chodzi mi o to, żeby jednoczyć sobie ludzi treścią, a nie kolorowymi fotkami na których stoję wypindrzona w okularach za osiem stów, których nie mam. Poza tym, wciąż mam wredny wyraz twarzy i drżę, że 9 tysięcy osób odlubi fejsa, wiadomo.

6. Nie udusiłam Igreka, choć milion razy miałam na to ochotę.

To chyba komentarza nie wymaga.


Osiemnastka jak co roku, taa… kogo ja chcę oszukać…

www.matkatorpeda.pl

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

34 Responses

  1. Matko Torpedo, czytam Twojego bloga od jakiegoś już czasu i tak przyznaję się, jestem jednym z tych cichych czytelników. Dzisiaj postanowiłam jednak coś skomentować. A to wszystko dlatego, że ujęłaś mnie najbardziej nie zabawnymi komentarzami [choć przyznam, że są najlepsze na wszystko], ale właśnie tym, że nie chcesz wciskać swoim czytelnikom czegoś, czego Ty sama byś nie użyła. Przekonałaś mnie do siebie jeszcze bardziej tym, że chcesz jednoczyć ludzi swoją treścią. Ja to bardzo doceniam. Pozdrawiam i życzę Ci, abyś zjednoczyła jeszcze więcej ludzi. ^^

    • A miło mi, bardzo dziękuję 🙂 Fajnie jest zarabiać, robiąc to, co się lubi, ale bez przesady też, żeby robić (za przeproszeniem) z gęby dupę i wciskać ludziom wszystko co popadnie, żeby kasa się zgadzała. Za dużo pracowałam, tworząc ‚Matkę Torpedę’ żeby zgubić autentyczność za jakąś kwotę 🙂 Pozdrawiam

  2. Torpedo wydaj książkę poprzez crowdfunding. Ja na pewno kupię! Najlepszego! Jesteś bardzo zabawna i szczera do bólu i fajnie :))

  3. No Kochana,osiemnastka,osiemnastaka. A ostatnio fota to myślisz czego dowodzi? Na pewno nie stara baba moczy szłapy ( bo to byłabym ja 🙂 ) a jedynie żeś całą noc balowała na zajebiście wysokich obcasach iów na Bahama troszkę Ci się paluszki zmęczyły 😉

    Szczerze to brakuje mi twoich wpisów tutaj,brakuje wieści na poczcie i taki malutki żal,że jak już ta twarzo-broszura mnie wpuści to tylko mogę poczytać.Jednak za bardzo jestem na „nie” dla fujbeka żebym zakładała konto.

    Tobie życzę kolejnego tworzenia,następnych lat. A prywatnie wygranej w totka,wczasów na Bahama i całe góry radości ze wspólnych chwil z już-niebawem-mężem, cudem-świata-Młodym oraz jakoś ostatnio zapomnianym Uszatym 🙂

  4. Będę pierwszy! Świetny tekst jak zawsze. Nie daj się matko, nie pokazuj twarzy szkoda żeby później ktoś cię znalazł groził czy nie dawał się odlać w lidlu 😉 I co do reklam masz rację, szkoda żeby ludzie kupili „o bo torpeda polecała to musi być dobre”, a później przestali czytać wpisy takie jak te, które są świetne! Pozdrawiam Michał!

    • Wiesz, to nie jest też tak, że nigdy się nie zdecyduję. Jeśli coś mnie głęboko przekona to nie ma problemu, ale tak jak napisałam muszę to zrobić z czystym sumieniem, żeby potem patrzeć w lustro 😉 Dzięki bardzo za miłe słowa! 🙂

  5. Matko Torpedo jedyna 🙂 z okazji minionej 18-tki zycze Ci jak najdluzej zostalo Twoje postrzeganie swiata. Milosci Ci zycze, tej WIELKIEJ i tych malutkich, ludzi zyczliwych I przyjaciol prawdziwych. 😘O zdrowiu I takich tam nie wspominam bo to sie samo przez sie rozumie, ze tego tez Ci zycze.

  6. Po przeczytaniu całości, w moim mniemaniu pokazałaś same pozytywy. To co napisałaś w „zrobiłaś” jest mega pozytywne i to dla Ciebie i najbliższych,wydaje się nawet czytając że sprawia Ci to wielka radochę i nie wymaga komentarza… Zresztą pkt. 4 wypełnia ten temat całkowicie ;).
    A to co „nie zrobione”? Jeśli wakacje zostają nadal w wersji marzeń – to się spełnią, bo marzenia się spełniają. Jesteś osobą nastawioną na innych ludzi, a nie na kasę, co widać i też nie podlega komentowaniu. Jest to dużo większe bogactwo niż papierki w banku/sejfie/skarpecie…. a 11 tyś – zakrawa na burżujstwo :)….A cierpliwość…. hm- widać współgra z opanowaniem, skoro nikt nie zginał przez rok, choć trup mógłby się ścielić gęsto 🙂
    Oby ten nowy rok do 18-tki był równie pozytywny 🙂 Pozdrawiam

    • Pieniądz kusił, kusi i kusić będzie. Zawsze mówię, że jeśli robi się coś z pasji, a jeszcze się na tym zarabia to jest to pełnia szczęścia. Sedno tkwi w tym, żeby zarabiać na tym w zgodzie ze sobą. Pieniądz ma być dodatkiem, a nie wyznacznikiem 🙂

  7. Powinnaś być bogata bo masz talent pisarski to nie ulega kwestii, poświęcasz swój talent i czas na bloga, to twój wybór , czy dobry czy zły okaże się dużo później, na razie nie wiadomo, mnie w twoim blogu brakuje komentarza na temat polityki ale rozumiem że do tego musiałby powstać osobny blog bo ten nie pomieściłby komentarzy i temperatura mogłaby sięgnąć bardzo wysoko, sądzę że brak polityki w blogu to też twój wybór i ja go szanuję, napisz książkę, bardzo chciałabym ją przeczytać, pozdrawiam serdecznie Magda Krępska (ja też powinnam sprzedawać obrazy ale jestem słabym menadżerem i dlatego nie jestem bogata)

    • Kwestia polityki jest bardzo prosta: nie poruszam wielu kontrowersyjnych spraw na blogu dlatego, że tego jest za dużo w mediach. Jeden z drugim się przekrzykuje, wszyscy twierdzą, że mają racje. Matka Torpeda jest miejscem, gdzie mózg powinien nastawić się na miłą chwilę, a nie na kolejny jazgot, którego pełno w TV 🙂
      PS: Sprzedawaj obrazy, sprzedawaj! <3

  8. I tak trzymaj! Do tych prawie 11 tysięcy dodaj i mnie. Nie mam fejsa i nie zamierzam zakładać, ale skrupulatnie czytam wszystko co zamieszczasz, niestety polubienia dać nie mogę z powodu jak wyżej. Polubiłam Cię za to po ludzku, a nie po fejsowemu, a po dzisiejszym poście mogę powiedzieć tylko, że zdobyłaś moje uznanie i szacunek (nie, żebym Cię wcześniej nie szanowała).
    A tak poza tym życzę Ci samych udanych 18-nastek, niezależnie od tego jaki VAT trzeba będzie do nich dopisać. Pozdrowienia dla przyległości razem z teściem i Uszatym.

  9. Matko Torpedo, niby tylko osiemnastka, a z klasą. Faceci też czytają;) Humor panny i percepcję darzę uwielbieniem szczerym i bezinteresownym – z tymi literkami kawałek świata jest lepszym miejscem. Ach, no i wszystkiego najlepszego na te urodziny!

    • Jeśli facet czyta z ukrycia to jest fajne. Jeśli facet czyta jawnie to jest super. Jak facet czyta i w dodatku komentuje, to słuchajcie miód już na me serce 😉 DZIĘKI BARDZO <3

  10. To cierpliwości życzę Matko Torpedo 🙂 to jest piękne co napisałaś. Nie sprzedajesz się, mimo, że jest szansa zarobienia grosza to postępujesz zgodnie ze swoim sumieniem. I to jest naprawdę piękne i właśnie tym zjednałaś sobie te 11 tysięcy osób. Co do tego jak wyglądasz…czy to ważne ? Może nie jedna z nas mija Ciebie codziennie w kolejce w Biedronce albo w parku, ale przez to że pozostajesz „anonimowa” masz lepiej. Bo wiesz, zdjęcia, autografy to chyba męczące;) a tak to każda z nas Cię uwielbia za to jaka jesteś naprawdę, a nie za to, że uśmiechasz się do nas z telewizji z pięknym nowym malinowym lakierem na paznokciach, który szybko schnie, nie odpryskuje i wytrzymuje miesiąc, czy z paczką nowego proszku do prania który sam włoży ciuchy do pralki, włączy ją, sam się wsypie, upierze, wysuszy, wyprasuje, poskłada i pochowa pranie. Jesteś prawdziwa i taka swoja 🙂 co do Igreka…jak to się mówi kto się czubi ten się lubi, ale czytając Twoje wpisy można stwierdzić, że trafił swój na swego. Przeciwieństwa się przyciągają. Pomimo ochoty uduszenia go, to na pewno kochasz go jak wariatka i nie wyobrażasz sobie życia z jakimś ciapciakiem, który by przytakiwał w każdym aspekcie. Gdyby nie te nerwy, sprzeczki, kłótnie to byłoby nudno. Sama przyznaj 😉 pozdrawiamy gorąco i spełnienia marzeń ode mnie i od mojego M

    • Aż mi uśmiech nie chciał zejść jak przeczytałam ten komentarz 😉 Coś w tym jest, wiesz? Bo chęć wystąpienia w telewizji, dla wielu ludzi jest możliwością. Szansą? Sama nie wiem jak to nazwać. Ale jeśli mam iść, pokazać się, pieprzyć głupoty przez dwie minuty to ja dziękuję. Chyba, że to byłby temat bliski mojemu sercu, wtedy może nie powiedziałabym nie 😉

      • Celebrytów nam nie brakuje, a ludzi, którzy naprawdę są wartościowy i którzy nie dają się sprzedać jest jak na lekarstwo. I wspaniałe jest to jak myślisz. Rzeczywiście lepiej mówić o czymś co cię interesuje i co lubisz niż np. śpiewać kolędy wyglądając jak karp, tylko po to, żeby było o tobie głośno. O TOBIE jest głośno pomimo tego, że Twoja twarz nie pojawiła nam się w żadnym programie czy reklamie 🙂 i to jest dopiero moc !!! A pomyśl sobie jak kiedyś trafi się coś co będziesz mogła z czystym sumieniem polecić czy porozmawiać o czymś co Cię interesuje to Ło Matko!!! MOC po stokroć albo i więcej 🙂

  11. Wszystkiego najlepszego z okazji osiemnastych urodzin [+VAT] [jak ja to mówię.
    Życzę Ci następnych 110 tysięcy osób. Nie musisz pokazywać twarzy. Mnie przekonuje Twój humor, dowcip, sposób pisania i to że jesteś ze Śląska. Czyli z miejsca gdzie mieszkałam 25 lat. ;] Pozdrawiam z Rum[un]i 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *