Matka Torpeda
Matka Torpeda

“Pisałam do Ciebie już dwa razy i kasowałam. Zastanawiam się tylko, czy to co robię i co się ze mną dzieje jest normalne. Od kilku lat mam męża i dwójkę dzieci, jesteśmy kochającą się rodziną bez żadnych odstępstw. Żyjemy normalnie, żyjemy w miłości. Nie ma kryzysu.

Od dłuższego czasu, coś się ze mną dzieje. Coś, czego nie potrafię wytłumaczyć, a co nie daje mi żyć. Lata świetlne temu, byłam z facetem, bez zobowiązań. Śmialiśmy się, że jesteśmy jak brat i siostra, bo nie możliwym jest dogadywać się aż tak dobrze. Rozumieć się w lot, kończyć za sobą zdania i odbierać telefon nawet w środku nocy. Żeby było jasne, żadne z nas nie powiedziało nigdy słowa “miłość”. Spotykaliśmy się, przytulaliśmy i po prostu się rozumieliśmy.

Potem, teoretycznie “wspólnie” doszliśmy do wniosku, że czas aby każde z nas poszło inną drogą. Coś we mnie umarło. Płakałam, cierpiałam, ale wiedziałam, że nigdy nie powiedzieliśmy sobie “miłość” więc tak będzie lepiej. Właściwie to tylko się spotykaliśmy i rozmawialiśmy. Dając sobie nawzajem to, co w związku dwóch osób jest najważniejsze. Żyliśmy w dobrych stosunkach, rozmawialiśmy dalej, ale do spotkań już nie dochodziło. Umierałam wewnętrznie, kawałek po kawałku. Potem nastała cisza.

Kilka lat później, otrzymałam wiadomość. Jak zawsze miłą i serdeczną, zupełnie w jego stylu. Ot, zwykłe co słychać, jak mija życie czy wszystko gra. Poczułam się, jakbym dostała młotkiem w głowę. Poczułam jeszcze coś, że czekałam na to. Czekałam na wiadomość. Czekałam na niego. Robiąc w życiu milion rzeczy, które zabierały mi czas, moja podświadomość zwariowała na widok wiadomości.

Spotkanie wyszło szybko, szybko wrócił jego zapach, włosy i dłonie. Znów rozmowy w których on kończy zdanie, ja śmieję się w głos. Znów rozmowy do piątej nad ranem. To było coś w stylu “połówek pomarańczy”, ale żadne nie powiedziało tego głośno. Mogłam zadzwonić o drugiej w nocy, a on odbierał. Mogłam przy nim płakać, mogłam się wygłupiać, zawsze mogłam na niego liczyć. Moje imię tylko w jego ustach brzmiało inaczej, zupełnie inaczej je wypowiadał.

Wielokrotnie mieliśmy sytuacje, gdzie wyciągałam telefon żeby zadzwonić, a na wyświetlaczu pojawiał się jego numer, bo właśnie dzwonił. Później się wyciszło, ale wciąż było. Mogliśmy milczeć dwa tygodnie, po to, aby zadzwonić do siebie w tym samym momencie. Słabło, bardzo słabło, ale wciąż istniało. Był, gdzieś był, ale żyliśmy każde sobie.

Później poznałam mojego obecnego męża. Zakochałam się, choć nie od razu. Z czasem, doszło do mnie, że jest to najważniejsza osoba w moim życiu, że to jest ktoś, przy kim jest mi dobrze. Więc wysłałam wiadomość do osoby, z którą nigdy nie użyłam słowa “miłość” – “Poznałam kogoś”

Do dziś mam wyrytą w głowie jego odpowiedź: “Jesteś szczęśliwa?”, na moje krótkie “tak”, odpowiedział “Więc ja znikam”. I zniknął.

To było dziesięć lat temu. Kocham mojego męża, mamy cudowne dzieci i naprawdę fantastycznie się dogadujemy, ale… od dłuższego czasu męczą mnie okropne sny. Nie potrafię sobie poradzić.

W snach powraca tamten człowiek. Niby przypadkiem, niby gdzieś mimochodem, ale widzę jego twarz. W snach dość wyraźnie czuję to samo uczucie, które miałam dziesięć lat temu. Znów patrzę w jego oczy, znowu fruwam nad ziemią. Potem się budzę, czuję się jak cząstka mnie znów umiera i wracam do normalności. Po kilku pierwszych snach, zignorowałam sytuację. Ale to zaczyna być szalenie męczące.

Żeby była jasność, nie mam kryzysu z mężem, kochamy się dalej, wszystko jest w porządku, ale z każdym snem, umieram powoli. Jestem dorosła, staram się przywoływać do porządku. Staram się nie myśleć o tym, co dzieje się w snach, ale nie potrafię. Te sny są jak bumerang, wracają ciągle. Wraca do mnie w snach kilka razy w tygodniu. A ja się budzę i czuję… smutek, żal i tęsknotę.
Do tej pory to znosiłam, dusiłam w sobie. Po prostu czasem w ciągu dnia, zawieszam się i myślę o tym, co mi się śniło. Zastanawiam się, dlaczego mi się śni. Czemu tak wraca. Gdzie jest? Co robi? Co się z nim dzieje? Czy myśli czasem? Potem łapię się na tym, że nie myślałam o tym dziesięć lat więc co się do cholery ze mną dzieje?!

Dzisiejszy sen, zrównał mi psychikę z ziemią.
Śnił mi się mój mąż i dzieci, czekali w kolejce, a ja z oddali widziałam jego sylwetkę. Zmienioną, lekko inną, ale intuicyjnie wiedziałam, że to On. Po prostu serce waliło mi jak oszalałe, czułam to nawet w śnie. Podbiegłam, zaczepiłam. Znów uśmiech, przytulenie. Prosiłam żeby poczekał, że chciałam zamienić kilka słów. Żeby już mi nie znikał.

Czułam ucisk w żołądku, przeprosiłam męża na chwilę, doskonale wiedział kto to jest. Było mi ciężko, ale powiedziałam, że bardzo tęsknię. Opowiedziałam mu dokładnie wszystko to, co mam w głowie po snach. Że przepraszam, że nie chcę zawracać mu głowy, ale ciągle mi się śni, że tęsknie, że dopiero teraz wiem, że z mojej strony to była miłość. Że nie potrafię zrozumieć, dlaczego za każdym razem czuję się jakbym opadała kawałek po kawałku, widząc go w snach, że tylko On jest w stanie mi to wytłumaczyć więc niech to zrobi, nim ja zwariuję. Że ja nie mogę sobie poradzić z tym smutkiem.

– Szkoda, że nie powiedziałaś wcześniej – rzucił, uśmiechnął się smutno i odszedł.

Wiem, że może to zabiegać o durną historię kobiety, której się klepki poprzestawiały, ale próbuję się ogarnąć. Próbuję nie myśleć, nie wracać do tego. Nie wracałam tyle lat, nie mam z nim kontaktu, ale naprawdę nie daje mi to spokoju. Czuję się ogromnie przybita, widząc jego twarz w snach. Przez to wszystko, co raz częściej zaczynam o nim myśleć. Zupełnie nie wiem dlaczego. Chciałam tylko, jeśli możesz, jeśli masz ochotę, żebyś to opublikowała. Jest tutaj tyle mądrych i empatycznych kobiet, że może ktoś zrozumie. Może ktoś wytłumaczy. Może da drogowskaz. Proszę nie publikuj danych. Pozdrawiam, Matko Torpedo”

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

48 Responses

  1. Moja historia jest trochę podobna, tylko mój przyjaciel “po drodze” poznał trzech moich byłych … Zawsze był przy mnie, gdy z którymś mi się nie układało … Z ostatnim byłam zaręczona … Nie mogłam się pozbierać po rozstaniu z nim, mój przyjaciel przyjechał, pocieszał, rozmawialiśmy … I … Skończyło się na nieudanej nocy… Miałam strasznego, moralnego kaca… Potworne wyrzuty sumienia, ale oboje tego chcieliśmy… Potem nasze relacje się rozluźnily… Z FB dowiedziałam się, że ma drugą połowę… To był taki dla mnie kopniak jakbym dostała w twarz z buta z półobrotu… Dlaczego??? Przecież Nam nie wyszło… Przecież powinnam sobie to wszystko poukładać bez żalu… Ruszyłam z moim życiem, poznałam obecnego męża, najpierw przyjaźń, później miłość, mamy cudowne córeczki… Świata poza Nimi nie widzę… I co? Przeznaczenie będzie mnie terroryzowało codziennie… Nie uwierzycie… Wysiadamy z auta i widzę Go z dziewczyną obok mojego bloku, gdzie 3 lata temu wyremontowalismy sobie mieszkanie… Widział mnie, żadne z Nas się nie odezwało, widziałam jego wyraz twarzy :O Niedowierzanie i szok :O Będę go widywać prawie codziennie!!!! JA, MOJE WYRZUTY SUMIENIA I ON… KTOŚ CHCE SIĘ ZE MNĄ ZAMIENIĆ?

      • Samo życie… Wydaje mi się jednak, że tak jest lepiej… Bo co mielibyśmy powiedzieć Naszym drugim połówkom? Poczekam i odezwę się do Ciebie Matko Torpedo 😉 Nie będę szukała problemów, tylko rozwiązań… Wyrzuty sumienia jednak zostaną 🙁 Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, “cocojumbo” i do przodu, mam dwie istoty, które potrzebują mamy jak nikt inny… Zabrzmi to trochę smutno… Nie ma żadnego happy endu… Ja już wiem, że żadnego mężczyzny nie będę kochała tak jak moich córeczek 😘 Teraz przewiduje, że ktoś się zapyta, a co później? Nie wiem… Czas pokaże… Pamiętajcie, co człowiek, to historia… Pozdrawiam serdecznie i życzę “tych nie tylko słusznych” decyzji…

  2. Sny to jednak jest zagadka. Moim zdaniem rządzi nimi podświadomość, więc skłaniałabym się ku wyjaśnieniu, że po prostu za nim tęsknisz. Takie “połączenie dusz” chyba nie zdarza się często. Ale skoro minęło tyle lat i całkowicie zmieniła się Twoja sytuacja życiowa, to też nie wiesz czy przypadkiem nie idealizujesz tego, co już było… Jednak nawet jeżeli idealizujesz, to faktem jest to, co napisały osoby przede mną – że trzeba przyjrzeć się czy przypadkiem Wasze relacje rodzinne są takie, jakie byś chciała. Żebyś ogarnięta tym niepokojem nie zapominała o tym, że na co dzień masz wokół siebie ludzi, którzy Cię potrzebują, Twojej uwagi i zaangażowania w ich sprawy 🙂
    Powiem szczerze, że sama zapewne bym poszukała go, żeby zobaczyć co u niego się dzieje, porozmawiać i uspokoić trochę swój umysł. Możliwe, że okaże się wspaniałym przyjacielem, ale też jest opcja, że po prostu to, co mieliście kiedyś już nie powróci, nie będzie działało, bo jednak wiele rzeczy wydarzyło się w międzyczasie. I fakt, może to nie zatrzyma tych snów, ani myśli o nim. Ale nawet jeśli nie, to co szkodzi spróbować? Najwyżej nic się nie zmieni, a może przecież się zmienić na lepsze!

  3. Ja bym z jednej strony chciala to zostawić w spokoju bo mąż dziecko wszystko sie układa a nie wiadomo co by sie wydarzyło jakby doszło do spotkania. Bo po co marnować to co sie ma dla chwili zapomnienia. Jakby byla to miłość w momencie gdy autorka napisala ze kogos poznała reakcja powinna być inna z jego strony jak dla mnie. Moze liczyła na to ze odpowie inaczej ale się rozczarowala. A z drugiej strony była bym ciekawa co sie z nim dzieje jak sobie ulozyl zycie czy jest szczesliwy. Ciężki temat okropnie, bo w tym momecie ja to boli męczy rani w jakis sposob. Ale czy warto wracać do przeszłości i ranić ludzi dla których jestesmy całym swiatem? Nie warto

    • Wydaje mi się, że dopóki On zjawia się głównie w snach to raczej jest bezpieczna, a wyjściem będzie tak jak dziewczyny napisały – przepracowanie własnych emocji. Tego, co się dzieje w jej obecnym związku, a czego właśnie symbolem jest była “niemiłość”. Z drugiej strony, miłość, która się nie wydarzyła jest najsilniejsza. Nie ma do niej końcówki więc dopowiadamy ją sobie sami, idealizując 😉

      • Niedokończona miłość jest najtrudniejsza bo sami ja idealizujemy. Pieknie napisane. 100 procent racji. Dobrze czasem znalezc słowa na cos czego samemu nie potrafi sie opisać. Dzięki ! 🙂 mysle ze to wlasnie takiego stwierdzenia mi wlasnie brakowało w życiu gdy w głowie kręciły sie jakies duchy przyszłości. Ale nigdy nie umiałam tego określić. Dzięki Matka😘

  4. Ktoś zrozumie,wytłumaczy……. .
    Chyba nie.Bo to trzeba samemu przeżyć żeby zrozumieć. Bo dla każdego z nas prawda wygląda inaczej.

    “N.”(Nieznajoma) twierdzi,że z mężem ok,wszystko gra.
    Ale chyba nie wszystko jest ok. Najwyraźniej “N.” brakuje rozmów,takiego czytania w myślach.Codzienność zabija niektóre zachowania i to jest normalne-zostają one zastąpione innymi. Może właśnie taki brak “telepatii” zaczął doskwierać? I stąd tęsknota za kimś kto był takim telepatą?
    Owszem,mąż jest cudowny,kochany,wspaniały- w świetle dnia wszystko jest cacy. A wieczorami wychodzą duchy-bo nie zadał pytania w taki sposób jak oczekiwano.Albo w ogóle o coś nie zapytał- a w danej chwili dla “N.” to pytanie było najważniejsze na świecie-nawet jeśli sobie tego nie uzmysławiała to podświadomie czekała.

    I wtedy wkroczył ktoś,kto nam się kojarzy od takiego mieszkania w naszej głowie.
    I tak na dobrą sprawę właśnie powoli zaczyna się kryzys.Bo “N.” zaczyna myśleć o kimś,kto zapełniłby tą lukę ,którą stworzył mąż.

    Może ze strony “N.” było tam uczucie,nie przyznawała się do niego ale było.Tylko tak prawdę powiedziawszy nieodwzajemnione.Bo jeśli facet by kochał to by pozwolił innemu zająć miejsce? Gdyby był prawdziwym przyjacielem to zniknął by w momencie gdy kogoś poznała?

    Jak dla mnie to z jego strony był prosty układ-bez uczuć,bez zaangażowania.Kiedy pojawił się ktoś inny to zniknął bo ani nie chciał być jedynym ani drugim.A “N.” wyidealizowała obraz i teraz to jest takie “a co by było gdyby” i oszukiwanie siebie,że gdyby “N.” powiedziała “kocham” to On by podskoczył pod niebo.

    Nie jestem wykwalifikowanym psychologiem.Ale obserwuję,rozmawiam- różne ludzie mają historie.I dlatego powtórzę- nie wydaje mi się,że wszystko w związku jest ok.

    Gdybym miała poradzić…..
    Kontakt bym odradzała-może tylko bardziej namieszać niż przynieść korzyści.
    Poradziłabym szczerą rozmowę- najpierw samej ze sobą.Czy naprawdę nie ma nic,co chciałaby żeby mąż zmienił, a może coś zmienić w sobie? A potem pogadać z mężem- czego “N.” brakuje.Ale nie z wyrzutem,skargą.Tylko z uczuciem.

    Każdy ma jakiegoś “eksa”. I ta osoba nie bez przyczyny jest “EKS”.

    Nie wiem czy mój wpis jest mądry,czy coś wnosi.Mam nadzieję,że choć w 1% pomógł jakoś.

    • “I wtedy wkroczył ktoś,kto nam się kojarzy od takiego mieszkania w naszej głowie.
      I tak na dobrą sprawę właśnie powoli zaczyna się kryzys.Bo „N.” zaczyna myśleć o kimś,kto zapełniłby tą lukę ,którą stworzył mąż.” dla mnie trochę sedno. Serio.

  5. Już kiedyś pisałam. Sen jest symbolem. Nie ma związku a przynajmniej bardzo rzadko ma związek z osobą która się śni. Najważniejsze są emocje które we śnie się pojawiają. Najwidoczniej proza życia daje o sobie znać. Popracuj nad związkiem

  6. Mialam kiedys podobnie. Bardzo podobnie. Nie wiedzialam co sie dzieje, dlaczego tak tesknię, tak bardzo bym chciała… To było nielogoczne, mialam meża, ktorego bardzo kochałam, ktory byl moim przyjacielem i bez ktorego nie wyobrazalam sobie zycia. Dwøjkę cudownych, zdrowych dzieci. A jedmak w pewnym momencie pojawiła się ta myśl… on.. ciągle wracało. To nawet nie było marzenie o związku z nim, bardziej wspomnienie tego porozumienia dusz, tęsknota za bliskością, ktorą w życiu dzieliłam tylko z nim. Nie miałam odwagi się odezwać, nie widziałam sensu, bałam się.
    To były zwiastuny, że w moim zwiazku z mężem coś jest nie tak. Nie widziałam tego fizycznie, nie czułam zmysłami, ale podprogowo coś się działo. Myślę, że tylko pewien typ kobiet zawiera cudowne zwiazki bez słowa “miłośç”. chcemy być z tym facetam tak bardzo, że niepotrzebnymi wymaganiami nie chcemy burzyć tego ideału. W końcu znajdujemy kogoś innego -“normalnego”. Ale wciąż nasz problem jest w nas. Przyjrzyj się sobie uważnie. Przyjrzyj się swojemu mężowi. Czy naprawdę jesteś szczęśliwa?
    Mój mąż mnie zdradzał. Nie wiedziałam o tym, ale moja dusza zaczęła tęsknić za tamyym facetem. To był sygnał, którego oczywiście nie odczytałam. Teraz ” tamten facet” jest moim przyjacielem, bardzo mi pomógł w trudnych chwilach. A ja wiem, źe żaden z tych związków nie był dla mnie dobry, bo w każdym byłam tą, której bardziej zależy. Przyczyna leżała zupełnie gdzie indziej!

  7. Hmmm. Sama mam mieszanie uczucia po przeczytaniu tej historii, po części sama sie z tym kiedyś mierzyłam. Chciałabym Ci napisać żebyś przyznała przed nim, a przede wszystkim przed sobą, że go kochasz, bo wlasnie tak wygląda miłość. Chciałabym dodać żebyś spróbowała Go odnaleźć mimo przeciwności, może Cie potrzebuje? Moze ma problemy? Chciałabym, ale nie moge. To zniszczyloby wszystko co do tej pory stworzylas. Zakochaj się w mężu na nowo, porozmawiaj z nim, uczcie sie wzajemnie kochać z żarem, który pewnie powoli w Was wygasa. Tylko wtedy Twoja podswiadomosc nie bedzie miala z Toba szans. Gdybym nie znala codziennego życia i rutyny prosilabym żebyś walczyla, bo taka miłość dwa razy sie nie zdarza, ale wszystkie doskonale wiemy, że romantycznie i bezproblemowo jest niestety tylko w książkach i filmach.
    Pozdrawiam gorąco.

    • Pięknie to napisałaś muszę przyznać <3 I zgadzam się, też jestem zdania, że czasem warto walczyć, jasne. Ale też co innego żyć z kimś, a co innego przeżyć młodzieńczą miłość bez problemów, rachunków i gorączkujących dzieci. Dla jednych to "rutyna", dla drugich tak się umacnia miłość. Tymi problemami i gorączkami. Całusy :*

  8. Postanowiłam napisać, bo ta historia jest mi bliska…Sama byłam w podobnej sytuacji. Ponad dziesięć lat temu też znałam kogoś, kto był mi bardzo bliski i ja jemu..Też rozumieliśmy się bez słów,telefony, wiadomości nawet w środku nocy..Gdy dotarło do mnie, że jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem, zrobiłam pierwszy krok, który spotkał się z jego aprobatą..Pamiętam jak dziś, że spędziliśmy że sobą cały dzień i na pożegnanie go pocałowałam..Potem wysłałam wiadomość, że przepraszam, bo chyba przesadziłam, a w odpowiedzi otrzymałam “to było bardzo miłe, mogłaś kontynuować :)”..Minęło kilka dni, nie widzieliśmy się, on jakoś mniej się odzywał więc czułam się zbita z tropu..Za jakiś czas widzieliśmy się, ale zabrakło odwagi, żeby powiedzieć “kocham”.. Nasze drogi się rozeszły, w międzyczasie weszłam w związek i on przestał się odzywać. Tylko raz w roku wysyłaliśmy sobie życzenia urodzinowe. Później poznałam mojego obecnego męża. Byłam zaręczona, gdy którejś nocy miałam sen..Śnił mi się on, tak realnie, jak na jawie. Przyjechał do mnie z pierścionkiem zaręczynowym. Powiedział, że kiedyś brakło mu odwagi, żeby mi wyznać miłość i, że wie, że teraz ma ostatnią szansę i, że nie chce jej zmarnować. Pokazałam mu pierścionek na palcu i powiedziałam, że jestem szczęśliwa i nie mogę teraz wszystkiego przekreślić tylko dlatego, że on się pojawił. Dodałam, że zawsze będę go mieć w sercu, że będę wspominać i, że życzę mu wszystkiego dobrego. Uśmiechnął się, powiedział, że rozumie, że musiał wykorzystać tę szansę, bo inaczej nigdy by sobie nie darował. Akurat zjawił się mój narzeczony, więc podszedł do niego, uścisnął mu dłoń i powiedział, że jest szczęściarzem i, że życzy nam wszystkiego najlepszego. Odszedł… Kilka dni później spotkałam się z moją przyjaciółką i odpowiedziałam jej ten sen. Po wszystkim zadała mi tylko jedno pytanie “Kiedy ci się to śniło”, odparłam, że w ubiegły piątek. Po czym usłyszałam “On w ubiegłą sobotę wziął ślub”…Ile myśli kłębiło się wtedy w mojej głowie..Myślałam nawet, że może ten ślub był pomyłką, że miałam go uratować… Uspokoiłam się dopiero, gdy zobaczyłam jego zdjęcia z żoną, później ich cudowną córeczkę..Czułam, że wszystko jest dobrze, że jest szczęśliwy..Po kilku latach, gdy byłam już po ślubie, on się odezwał.. Jak gdyby nigdy nic. Podziękował mi za życzenia, za to, że zawsze pamiętam. Odparłam, że wyjątkowych ludzi się nie zapomina. Porozmawialismy o tym co u nas, jak się nam żyje i zrobiło mi się lżej na sercu. Ucieszyłam się, że mnie nie przekreślił. Teraz częściej się do siebie odzywamy niż tylko raz w roku. Wiem, że wszystko u niego dobrze i postanowiłam nie rozpamiętywać, nie myśleć, co by było gdyby, nie oglądać się za siebie. Widocznie tak miało być, że mieliśmy być szczęśliwi u boku innych… Autorce listu radziłbym znaleźć jakiś kontakt z “Bratem”. Myślę, że gdy dowie się co u niego, będzie spokojniejsza. Mi taka wiedza pomogła, myślę, że dla niej też mogłaby być zbawienna… Inaczej ciągle będzie o nim myślała, a to z kolei będzie miało odzwierciedlenie w snach… A skoro jest szczęśliwa w życiu, to myślę, że nie pozwoli nikomu tego szczęścia zburzyć. Wierzę, że jest mądrą Kobietą i trzymam za nią kciuki :*

    • Czytałam z zapartym tchem, dosłownie. Nie mogłam doczekać się, jak to się skończy, a w momencie Twojego snu o zaręczynach i jego ślubie, dosłownie czułam się jak na dobrym filmie. A to samo życie, aż nie wiem co napisać. Podświadomość człowieka jest szalenie skomplikowana…

  9. Nie warto pisać. Jest mąż , są dzieci. Tamto przeszło, minęło i żeby nie wiem co nigdy nie wróci a już z całą pewnością nie w takiej niewinnej i pięknej formie. Jeśli wróci to razem z burzą. Lepiej to wszystko przeczekać, żyć dobrymi wspomnieniami, żyć nawet tą niespełnioną miłością i myślą że gdzieś tam na świecie jest on, pod jednym niebem i pewnie też czasami wraca myślami. Albo może i wcale nie. Wszystko minie. Historia piękna ale… jakby tak zaczęło się coś odradzać nie tylko w snach ale też realnie to myślę że może wyjść bokiem i absolutnie nie warte jest poświęcenia spokojnego, stabilnego życia z tymi którzy Cię kochają.

    • No właśnie autorce historii chodziło o to, że w realu nic się nie dzieje. Kompletnie nic. Zero spotkań, jakichkolwiek wieści czy czegokolwiek, a sny płatają jej niezłe figle.

  10. Próbowałabym szukać kontaktu z Nim, a jeśli nie osobiście to może jakiś znajomy, choćby się dowiedzieć co u Niego. Być może On ją ściąga telepatycznie właśnie przez sny 🙂

  11. Bardzo przejmująca historia i niestety taka prawdziwa… Życie nauczyło mnie jednego – nic nie dzieje się bez przyczyny. I w moim odczuciu albo chodzi o wyrzuty sumienia że się jednak nie powiedziało kocham albo On potrzebuje pomocy i Twoja podświadomość daje Ci znać w postaci tych snów. I teraz albo zrobisz wszystko żeby go odnaleźć albo musisz zapomnieć… Czasami wygadanie się pozwala uciszyć psychikę. Jeśli go odnajdziesz może się okazać że się zmienił ale przynajmniej sytuacja będzie jasna.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  12. Smutne to, i to bardzo.
    Ludzie mają tak mało czasu, takie krótkie życie i czasem boimy się własnych uczuć. Wielka szkoda.

  13. Ja bym spróbowała go odnaleźć. Myślę, że zamknięcie pewnych spraw i wyjaśnienie ich krok po kroku to klucz do dobrego życia i zamknięcia pewnych etapów. To wszystko może siedzieć w podświadomości, która akurat teraz płata figle. Często zdarza się tak, że bratnie dusze czują, że może dziać się coś złego z drugą stroną. Może rzeczywiście potrzebuje pomocy, wsparcia czy rozmowy.
    Najważniejsze jest to, że z Mężem wszystko dobrze się układa, więc wydaje mi się, że nie ma obaw, żeby próbować odnaleźć mężczyznę sprzed lat.
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia 😉

    • Zgodzę się, ale też i nie zgodzę. Z drugiej strony, po co grzebać? Skoro z mężem jest dobrze, to sny… no cóż, może w końcu odejdą? Chodzi mi głównie o to, że jeśli same sny dają jej tyle mocnych emocji, to ciekawe co by było gdyby go spotkała? Gdyby on to odwzajemniał? Z pewnością, bez mrugnięcia okiem by odeszła. Może za daleko wybiegam myślami, ale skoro to tak silne i tak głęboko zakorzenione w autorce, to trudno przewidzieć co by dało spotkanie.

      • Właśnie… Może sny dają Autorce listu tyle emocji bo nie wie co się z nim dzieje? Sytuacja bym rzekła patowa…

        • To samo myślę. Ja z początku trochę specyficznie do tego podchodziłam. Ja rozumiem, sny snami, ale no bez przesady, żeby AŻ TAK wpływały na codzienność, że ktoś cierpi wewnętrznie choć praktycznie nic się nie dzieje. Dopiero po rozmowie, zrozumiałam o co chodzi 🙂

          • Bo to już tak jest że przeszłość odzywa się w najmniej oczekiwanym momencie…

  14. Jak dla mnie to spotkaj się z nim i zobaczysz co będzie zawsze mozecie zostac przyjaciolmi a moze ci sie sni bo cie potrzebuje jako wsparcia ja tez bylam kiedys zakochana ale się skonczylo pozniej poznalam meza mamy cudownego syna i jestem szczęśliwa czasami mysle co by bylo gdyby ale wtedy patrze na synka i mi przechodzi a z bylym do tej pory utrzymuje kontakt i rozmawiam z nim czasami także mysle zadzwoń spytaj co u niego i głowa do góry😊

      • W dobie internetu znając imię, nazwisko i wygląd każdego można wystalkować. Rozumiem, że zmienił numer. Ale czy próbowała szukać go na Facebooku? Gmailu? Chociaż LinkedIn? Niech spróbuje wpisać je w Google. Nie mają żadnych wspólnych znajomych, do których mogłaby się odezwać? Nie wierzę, że da się zniknąć w dzisiejszych czasach.

      • Kurcze , ciężka historia.. sama jestem w podobnej. Tylko ze u Nas jest bardziej skomplikowane.

        Będzie dobrze, trzymam mocno kciuki za tą kobietę..

        A spotkanie z nim niestety nie doprowadzi do niczego dobrego, ciagle będą wspomnienia.. myśli etc.

        Jesli to czytasz, odezwij się do mnie.. może będę mogła z Tobą porozmawiać jako osoba w podobnej sytuacji..
        mani@buziaczek.pl

      • Teraz sa media społecznościowe wiec to nie problem wystarczy zdjecie lub imie i adres gdzie wcześniej mieszkal i Facebook moze tak sprobowac albo przez znajomych moze ktos cos wie☺

          • Lepiej nie lepiej ale skoro ja to meczy to moze warto bardziej się postarac 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *