Matka Torpeda
Matka Torpeda

Daj mi chwilę, nic mi nie jest, potrzebuję tylko chwili.

Potrzebujesz jednej chwili, trochę ciszy i spokoju. Bo przecież jesteś po prostu zmęczona i chcesz upaść na łóżko. Żeby na chwilę ktoś zapomniał o Twoim istnieniu, tak jak Ty zapominasz o swoim.

Nie wiesz kiedy się zaczęło, może wtedy jak szef kazał zrobić zestawienie, a Ty się zgodziłaś, mimo, że wzięłaś na swoje barki zbyt wiele? Ale musisz pokazać, że dasz radę, musisz udowodnić, że jesteś warta pozostania na stanowisku.

A może wtedy kiedy robiłaś obiad nogami, trzymając dzieci na rękach, mówiąc teściowej, że ma wpadać, a Ty bez problemu upieczesz to ciasto?

Może wtedy, kiedy po całym dniu, czułaś się wypluta jak koń po Westernie i chciałaś tylko zasnąć, a mąż miał wobec Ciebie zupełnie inne plany? Rzuciłaś wtedy krótkie “nie”, pod którym krył się żal, pretensja i brak siły do życia.

Ale Ty tego nie powiesz bo nie chcesz przesadzać. Nie chcesz powiedzieć, że nie dajesz sobie rady i powoli uchodzi z Ciebie chęć do życia bo przecież “Kiedyś kobiety pracowały i wychowywały dzieci i było dobrze”, bo przecież “kiedyś też pracowałam, a jakoś nie zachowywałam się jak biedne dziecko, które nie ma siły”.

Ale Ty nie masz siły. Twoja teflonowa powłoka, która okryła Twoje ciało, powoli zaczyna się niszczyć. Od pierwszego zadrapania, którym był nawał w pracy, przez drugie zadrapanie, którym było wrzeszczące cały dzień dziecko i zmierzły mąż wracający do domu. Kolejnych nawet nie liczysz, gdzieś zgubiłaś rachubę.

Może jesteś sama z dziećmi, mąż ciągle pracuje, a Ty opiekujesz się dwójką maluchów i nawet nie masz czasu, żeby pomyśleć kim w ogóle jesteś. Może jesteś kobietą biznesu, która liczy hajs, ale za ten hajs płaci tym, co jest ważne w życiu, a czego czasem nie dostrzegamy.

Zdrowie Psychiczne.

Bo o tym mowa. Myślałyście kiedyś o swoim zdrowiu psychicznym? Czy jesteśmy szczęśliwi tu gdzie jesteśmy? Czy aktualny stan daje nam spokój i bezpieczeństwo?

Zaczyna się od niechęci. Przechodzi przez nerwowość, aż w końcu docierasz do ściany, którą chcesz przebić, ale brak Ci siły. Siła zaczęła słabnąć już przy pierwszym etapie, który zbagatelizowałaś.

Musiałaś iść na nadgodziny w pracy bo potrzeba pieniędzy. Poza tym, przecież zwolniłby Cię szef. Logiczne. Więc zapieprzasz, nie zwracając uwagi czy jest Ci dobrze czy nie. Kto by się przejmował? Miliony ludzi tak aktualnie żyją.

Przecież chciałaś wrócić do pracy, ale mąż pracuje, a macie trójkę dzieci. Zostałaś z nimi w domu sama. Próbujesz ogarniać, słuchając ciągle krzyków, pretensji i żalu. Ale z drugiej strony, kto by się przejmował? Przecież sama chciałaś tych dzieci, jesteś ich matką więc daj spokój i przestań się mazać. Nie rób z siebie ‘Matki wiecznie cierpiącej’.

Miałaś zły dzień, chciałaś tylko porozmawiać i się przytulić. Odzyskać ten grunt pod nogami, który zawsze dawał Ci mąż. Twoja ostoja, która sprawiała, że mimo wszystko, dzień dobrze się kończył. Potem był kolejny zły dzień, a ten zły dzień gonił kolejny zły dzień. Wpadałaś więc sobie nóżka po nóżce w dołek beznadziejności i poczucia, że “wszystko idzie nie tak”. Mąż nie wie bo nie miał czasu rozmawiać. Jakoś nie rozmawiacie ostatnio.

Kobieca psychika.

Jest najczęściej formą żartu – nie wiesz jak wygląda? To wyobraź sobie pootwieranych 452182 kart w przeglądarce i w połowie z nich leci różna muzyka. Śmieszne, dopóki ktoś nie klęknie psychicznie.

Są ludzie, którzy wytrzymują nerwowe tempo pracy – owszem.
Są kobiety, które mają piątkę dzieci i nie narzekają – owszem.
Są związki, które widzą się raz na miesiąc i nie narzekają – owszem…

… ale nie każdy jest zbudowany z tytanu. Nie każdy jest Tobą i nie każdy ma taką samą odporność psychiczną.

A psychika działa jak mały robaczek, który grzebie i wychodzi by potem znów powrócić w to samo miejsce. Powiedzieć Ci po cichu, że jest beznadziejnie. Dawać sygnały, które zbagatelizujesz, aż w końcu nie wstaniesz rano z łóżka bo wstawanie jest bez sensu. Będziesz czekała aż nadejdzie noc bo dni są bez sensu. Twój związek też jest bez sensu, a dzieci tylko krzyczą, żadnej w nich radości.

Zwalisz na pogodę, na przepracowanie, na zły dzień, ale jeśli skalkulujesz to wszystko, nagle się okazuje, że tych złych dni jest więcej niż dobrych. Nie pamiętasz, kiedy ostatni raz szczerze się śmiałaś. Nie pamiętasz, kiedy się z czegoś cieszyłaś – tak po prostu.

Nie dajmy się zwariować. Nie dajmy innym ludziom prawa do osądu nas samych. To, że Twoja znajoma daje radę z uśmiechem na ustach, nie oznacza, że Ty też musisz. Nie musisz udowadniać wszystkim, że jesteś superwoman z zakręconym lokiem i dopasowaną kiecką, podczas kiedy w środku Ci się sypie wszystko jak domino i na siłę przyklejasz sobie uśmiech. Dajmy sobie prawo, do przeżywania emocji. Dajmy sobie prawo, do tego, żeby się przyznać, że jest chujowo. Że jest nam źle i potrzebujemy wsparcia.

Psychika jest ważna.

MY jesteśmy ważni. Ważne jest, jak się czujemy, co daje nam komfort psychiczny i gdzie jest nasza “bezpieczna przystań”, która sprawia, że czujemy się lepiej. Pozwól sobie na słabość. Pozwól sobie na płacz.  Pozwól sobie na emocje bo może nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo są ważne.

Nie oceniajmy kogoś, jeśli widzimy jego życie tylko przez godzinę. Jeśli czujesz się na tyle zżyty z konkretną osobą to jej pomóż, a nie dowalaj do pieca. Nie musisz uświadamiać, że masz gorzej, a dajesz radę. Po prostu porozmawiaj, wysłuchaj i postaraj się pomóc.

Żyjemy w okropnych czasach, gdzie każdy uważa, że ma prawo do komentowania czyjegoś życia. Nie mamy prawa. Nie mamy prawa oceniać i dobijać. To, że Ty jesteś silny psychicznie, nie oznacza, że druga strona jest taka sama. Być może ona jest krucha jak szklanka, a ma na sobie już kilka rys, które sprawiają, że zaraz pęknie.

Zwracajmy uwagę, co dzieje się z naszymi bliskimi. Być może ktoś powoli płynie na psychiczne dno. Być może ktoś, szuka pomocy pisząc do Ciebie “Co słychać” – pisze od tygodnia, ale nie masz czasu odpisać. Pracujesz

Być może jakaś Twoja znajoma z pracy zgasła, ale masz to w nosie bo sama walczysz o stanowisko. Co Cię obchodzi inny człowiek?

Smutne czasy nastały, gdzie zamiast serca mamy cyferki i swój nos. Znajdźmy trochę człowieka w człowieku. Postarajmy się o odruch, który powinien być naturalny.

Nie spędzajmy czasu z nosem w telefonie, rozmawiajmy z drugą połówką. Celebrujmy chwilę i wysłuchajmy męża, który chce poopowiadać o rozstawie opon. Widocznie tego potrzebuje.

Zwracajmy więcej uwagi na swoich bliskich. Bo czasami, nasza jedna rozmowa, może komuś uratować życie. Bo może ktoś prosił się o rozmowę i nikt nie odpowiadał. Może ktoś właśnie spadł na dno z którego nie potrafił wyjść, ale nikt nie miał dla niego czasu.

Nie czujmy się gorsi, tylko dlatego, że nie dajemy rady. Mamy do tego prawo. Mamy prawo być słabsi psychicznie i mieć gorszy czas. To nie powód do wstydu. To naturalny stan rzeczy.

Rozmawiajmy. Ludzie, dużo rozmawiajmy. Interesujmy się sobą nawzajem i na Boga, nie bójmy się nazywać emocji i uczuć po imieniu.

800 70 2222  jest linią całodobową i bezpłatną dla osób dzwoniących. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad.  ZAWSZE można zadzwonić, napisać maila bądź rozpocząć czat. Nie wstydźmy się szukać pomocy.


Spodobał się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję. Możesz go skomentować, polubić lub udostępnić o tutaj👉 Matka Torpeda 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

6 Responses

  1. Z wiadomych powodów tu a nie na fb.
    Masz zupełną rację odnośnie konstruktywnej krytyki a zwykłym zbydlęceniem.
    Ja nie jestem w stanie zrozumieć tego co siedzi w głowie takich “ludzi”. Plują jadem na wszystko i wszystkich. Nie ma dla nich żadnej świętości,żadnych granic,nic.
    Od pewnego czasu staram się omijać komentarze bo normalnie nie da się tego czytać.
    I to nie tylko jeśli zdarzy się tragedia,ktoś umiera bo był chory,bo był wypadek ale nawet jeśli coś się komuś udało,dobrze zakończyło.
    Opisywana przez Ciebie sytuacja to był wpadek.Ale nikogo z komentujących tam nie było,nie widzieli,nie słyszeli.A gdybanie nie pomoże,wręcz może zaszkodzić.Nikomu nie można zabronić własnych odczuć po takiej informacji,chwili pomyślenia “jak ja bym zachowała się “,może zabrałabym całą czeladkę ze sobą,może też bym zaufała najstarszemu że dopilnuje.
    Faktem jest że miejsce niedozwolone (jak całe mnóstwo innych akwenów a też się kąpią),że był zakaz i że niestety dzieci nie żyją.
    Obojętne co było przyczyną- ta kobieta traume będzie miała do końca życia. I teraz najbardziej czego potrzebuje to wsparcia a nie wytykania.Inaczej by sytuacja wyglądała gdyby zrobiła to z premedytacją.
    teraz pomyśleć o tym pijaku co przejechał swoją córkę i zabił na miejscu jej koleżankę.Dwie tragedie różne od siebie.Skoro tu taki hejt na matkę to co powinno czekać tego faceta?

  2. A najgorsze jest to,że raz posypane psych nigdy już nie będzie takie trwałe.To tak jak z pękniętą filiżanką.Dopóki jest cała to lej w nią jak w morze-wrzątek,zimne,letnie,do połowy,po brzeg- jak chcesz.
    Jak raz pęknie to nie znasz dnia ni godziny,choćbyś skleiła najmocniejszym klejem to już nie będzie taka wytrzymała.
    Czasem jest tak,że ktoś szuka pomocy,między bliskimi. Bo czuje że coś szwankuje,zacina się a przecież tak nie było. I słyszy “skończ się ze sobą pierdolić to zaraz poczujesz się lepiej”.I zacinasz się coraz mocniej ale już nie szukasz.Bo po co?
    Albo inaczej-znajdujesz pomoc,jakiegoś dyplomowanego “dr”i słyszysz”należy się od tego odciąć i żyć dalej”.Spoko,tylko jak?

    Przez lata nauczono się ,że o psychice się nie rozmawia,pomija jakby nie istniała.Mało do kogo tak naprawdę dociera,że depresja,przemęczenie psychiczne jest prawdziwym problemem- to nie ząb że wyrwie się i przestanie jebać.Nawet jeśli chodzi ktoś na terapie i ma ona jakieś pozytywy to wcale nie powiedziane że to takie przyklepanie problemu.Bo na twarzy uśmiech a w środku tonowy głaz.

  3. Bardzo spodobał mi się wpis. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś i mam nadzieję, że niektórym ludziom otworzą się oczy. Tyle że, czasami taka osoba, która podświadomie woła o pomoc, zakłada maskę i nie zawsze człowiek zauważy, że coś jest nie tak. Są też osoby, które nie chcą pomocy, które twierdzą, że na nią nie zasługują. I są przede wszystkim też osoby, które wyolbrzymią czyjś problem i pogrążą to jeszcze bardziej.

    • Bo to jest cienka linia i cienka granica. Z tą maską to masz całkowitą rację. Jest wiele osób, które nie chcą pokazać, że jest źle. Bo wszyscy dają radę. Bycie słabym jest czymś gorszym w dzisiejszych czasach. Nie można pokazać, że się nie ogarnia. A to jest chore bo chodzi o nasze zdrowie. O komfort naszego życia, psychiczny komfort.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *