Matka Torpeda
Matka Torpeda

Idealne matki na prawo, całą resztę matek zapraszamy na lampkę schłodzonego wina.

MATKA A.

Wyobraźcie sobie, że jesteście Matką dziecka ‘A’. Dziecko A, od urodzenia śpi spokojnie, przesypia całe noce, nie licząc wstawania na mleko. Kiedy ma kilka miesięcy, spokojnie siedzi w bujaczku i rozgląda się dookoła. Jest zainteresowane wszystkimi zabawkami, które podrzucisz.
Możesz bez problemu się pomalować i umyć, posprzątać i ugotować – wystarczy, że otworzysz dziecku zmywarkę albo postawisz przed pralką. Dziecko siedzi zainteresowane, a Ty jako mama, masz czas na co tylko zechcesz.

Nie masz pojęcia kiedy zaczęły wychodzić zęby bo zauważyłaś jak już był pierwszy ząb. Stukasz się w głowę kiedy słuchasz o ‘skokach rozwojowych’ i kolkach. Jesteś wręcz pewna, że matka dziecka ‘B’, trochę wyolbrzymia macierzyństwo. Sama masz dziecko i doskonale wiesz, że wcale nie jest tak ciężko. Śpisz normalnie, a w dzień wychodzisz na spacer ze słodko śpiącym półroczniakiem.

Czas mija, a Ty wciąż podtrzymujesz swoje zdanie. Stukasz się w głowę, gdy mama B, mówi, że ma dość i chce jej się płakać. Ty w tym czasie, zachodzisz w ciążę z kolejnym dzieckiem.

Nie stosujesz dyscypliny ani kar u swojego dwuletniego dziecka. Nie podnosisz głosu. Nie masz takiej potrzeby bo Twoje dziecko jest oazą spokoju.

Matka B.

A teraz jesteś Matką B, która będąc w ciąży nie mogła się doczekać aż zobaczy i przytuli maleństwo. Kiedy wracasz do domu, jeszcze nie wiesz, że od teraz nic już nie będzie takie samo.
Okazuje się bowiem, że Twoje dziecko nie śpi. Robi sobie drzemki regeneracyjne po dziesięć minut. Zaczynasz myśleć czy jest zdrowe, przecież niemowlaki najbardziej na świecie poza kupą i mlekiem, potrzebują snu. Okazuje się, że Twoje dziecko go nie potrzebuje. Jest jak kowboj – zasypia i budzi się zregenerowane po dziesięciu minutach (w porywach do piętnastu). Nawet jeśli mi nie wierzysz (co jest bardzo możliwe), spróbuj to sobie wyobrazić.

Kolki uderzają w Ciebie z partyzantki. Przewracasz się ze zmęczenia na pysk, a o trzeciej w nocy prasujesz pieluchy tetrowe, żeby obłożyć nimi mały brzuszek. Nie pomaga. Nie pomaga też kołysanie i masowanie, a dochodzi piąta rano. Nie pomaga kurwa nic, a Ty płaczesz, opierając głowę o ramię ojca dziecka.

Spokojnie, te kolki mijają, ale już dobiegają do Ciebie pierwsze zęby. Starasz się być uśmiechnięta i spokojna. Kochasz swoje dziecko, ale brak snu i CIĄGŁY płacz dziecka robi swoje. Kiedy próbujesz rozmawiać z Matką A, słyszysz ciągle, że przesadzasz bo NA PEWNO NIE JEST TAK ŹLE.

Zastanawiasz się, co poszło nie tak. Wiedziałaś, że bycie rodzicem to ciężki orzech, ale uderzyło to w Ciebie zbyt intensywnie. Zachodzisz w głowę czemu Twoje dziecko ciągle płacze, podczas gdy inne dzieci spokojnie śpią w wózkach. Twoje się zachowuje jakby wózek był wyłożony gwoździami.

Nie lubi bujaczka, nie interesują je zabawki ani inne “ulepszacze czasu”. Musisz być TY i TATA, nic innego nie jest w stanie temu dziecku Cię zastąpić. Zapomnij więc o robieniu kupy w samotności no bo PŁACZ.

Czas mija. Dziecko zaczyna spać, ale w dzień jest biegającym wulkanem energii. Zastanawiasz się jak to możliwe, że z ciągle płaczącego dziecka wyrósł uśmiechnięty dzieciak, który taranuje wszystko, co napotka.

Teraz już się nie żalisz. Raczej opowiadasz, co Twoje dziecko znów wymyśliło. Zrzucone kwiatki, porozwalana ziemia na sypialnianym łóżku. Wciąż pływające podłogi od ‘genialnych pomysłów dziecka’.

Nagle Matka A zderza się z Matką B.

Z racji, że dzieci są w podobnym wieku, widzicie różnicę o której rozmawialiście na początku, kiedy zostałyście matkami. Dziecko A, spokojnie idzie za rączkę i je lizaka.
Dziecko B biega jakby ktoś do picia dał mu zgrzewkę Red Bulla. Buzia się nie zamyka od gadania, a lizak działa na minutę.

Matka A, wciąż nie rozumie matki B. Nie rozumie bo jej dziecko wciąż jest cichutkie i spokojne. Matka B, podczas spaceru wciąż biega za dzieckiem, wciąż mówi, że NIE WOLNO, wciąż krzyczy STÓJ. Spacer z Matką B, przypomina walkę o przetrwanie na poligonie. Ciągle coś, ciągle bieg, ciągle krzyk.

A teraz na chwilę zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie dwie matki na spacerze. Jedna z ciążowym brzuchem i dwuletnim dzieckiem za rączkę, a druga ciągle biegająca i związująca włosy, które wpadają do oczu, rzucająca siarczyste: “STÓJ BO CIĘ AUTO PRZEJEDZIE! DAJ MI RĘKĘ W TEJ CHWILI BO PÓJDZIEMY DO DOMU!!”.

Macie to ?

No więc mija czas. Dziecko B, bez zmian, dalej rozrabia i buzia mu się nie zamyka. Jego mama wciąż biega i krzyczy. Co nie znaczy, że się nie uśmiecha. Wręcz przeciwnie, jej serce wypełnia niesamowita miłość do swojego dziecka. Po prostu jej serca nie wypełnia równie silna cierpliwość, kiedy widzi biegające dziecko, uciekające w stronę ulicy. Tej cierpliwości brak, kiedy jej dziecko po raz kolejny skacze z sypialnianego łóżka. Tej cierpliwości ma czasem zbyt mało, a bardzo chce chronić swoje dziecko. Mając w domu biegający wulkan energii, oczy ma nawet w dupie, ale czasem to jest mało.

Mało było też wtedy, kiedy dziecko B przyszło z zakrwawionym, rozciętym czołem bo skakało z szafki. Mało było, kiedy przyszło z po raz kolejny rozciętą wargą bo się okazało, że przegrało z grawitacją. Mało było również wtedy, kiedy omal nie wybiło zębów pędząc na rowerze z górki, tak, że Matka prawie wypluła płuca.

Matka A, nie podnosi głosu. Nie ma takiej potrzeby, nie widzi powodu. Dziecko nie ma takich pomysłów, które mrożą jej krew w żyłach i sprawiają, że serce zatrzymuje się na sekundę.

Cześć mamo, poznajmy się!

Nagle Mamie A, rodzi się drugie dziecko. Piękne i pulchniutkie. Mama A niczym się nie martwi, ma już doświadczenie. Noworodki przecież tylką śpią i jedzą. A no tak, wyjątkiem jest dziecko B.

I wiecie jaka się robi niespodzianka? Drugie dziecko Mamy A, robi się dzieckiem B. Mama A zaczyna więc płakać Mamie B, rzucając hasłami: “depresja”.

Nie daje rady, nie śpi. Nie ma mowy o odłożeniu dziecka w bujaczek. Śpi po piętnaście minut, nie ma czasu zrobić nawet kupy. Przy kolkach zaczyna się płacz, którego jak żyje, tak nigdy nie słyszała. Płacz przerażający, przypominający odgłosy bitego zwierzęcia. Ten płacz o drugiej w nocy, brzmi nad wyraz głośno i przerażająco. Zaraz za tym płaczem, czają się wychodzące pierwsze zęby…


Dlatego, NIGDY nie oceniajcie drugiej matki, na podstawie własnych doświadczeń. Być może w jej czterech ścianach nie mieszka śpiące, słodkie i kochane dziecko. Być może jej dziecko nie lubi bawić się samo, woli spontaniczne skakanie z szafek i testowanie szybkości swoich nóg. Być może ta druga mama, ciągle krzyczy bo oczyma wyobraźni widzi wybite zęby albo połamane ręce. A choć bardzo by chciała, nie jest w stanie się rozdwoić.

Jeśli chcesz kogoś ocenić, najpierw załóż jego buty i przejdź tę samą drogę. Przestańcie na siebie nawzajem wylewać wiadro gówna i pomyj, argumentując, że ‘moja racja najmojsza’. Kobiety, postarajmy się czasem zrozumieć siebie nawzajem i wspierać, zamiast uważać się za chodzące ideały w dziedzinie macierzyństwa.
Dla przypomnienia: IDEALNE MATKI NIE ISTNIEJĄ, podobnie jak jednorożce z watą cukrową zamiast grzywy. Każda z nas robi co może i chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Pamiętajmy o tym.

HOUK 


Spodobał się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję. Możesz go skomentować, polubić lub udostępnić o tutaj👉 Matka Torpeda 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. I właśnie od kilku miesięcy nie mogę spać, bo boję się, że będzie tak jak piszesz- jestem mamą dwulatka typu A i spodziewam się drugiego dziecka… Mam świadomość, że może być skrajnie różne i to mnie przeraża…
    Ale żeby nie było- zawsze podziwiałam mamy HNB, jak one są w stanie funkcjonować 😉

    • To jest kwestia przyzwyczajenia. Na początku jest ciężko (tzn. mi było, choć ja nigdy nie mówiłam, że mam HNB tylko, że mam wymagające dziecko), ale człowiek uczy się organizacji i bycia w kilku miejscach jednocześnie.

  2. Haha ja dwa razy miałam A i raz B. No i teraz cala trojca święta podjęła decyzję ze pozostanie B , tak sobiw tlumacze ze oni poprostu dbają o moją kondycje wiesz żeby matka nie miała nadprogramowych kilogramów. Tak sobie to tlumacze… A tak poza tym to nie ma idealnych matek i nie ma idealnych dzieci. Ale po ciężkim dni nagroda jest taka jak cala trójka zakradnie sie do mojego łóżka przytuli i ze słowami kochamy cie mamusiu zasypiaja.

    • Tak, masz rację. Ale wielu matkom się wydaje, że są najlepsze na świecie i każdy powinien ich słuchać bo oni mają spokojne dzieci. Nie biorą pod uwagę tego, że dzieci są różne 🙂

  3. noooo a ja ci powiem ze bylam matka …nsjpierw B po dwoch latach A … a teraz po 10 latach przerwy jestem mama A,B 😂😂😂 dzieci sa różne i nie nam oceniać😘😘😘 matka polka 3 chłopaków

  4. Mam na imię K. i jestem Matką “C” 😀
    Bo ja mam poplątane dzieci.
    Pierwsze na początku było “A”- normalnie zajebiaszcze,spało prawie całymi dniami,spało nocami, szybko przestał się budzić w nocy na karmienie,kolke miał RAZ,a zęby wychodziły jak gorący nóż w masło.A potem ktoś mi go podmienił,wsadził do nosa coś co tam nie miało prawo bytu,była jazda do laryngologa,drugim razem wyjmowałam sama,dwa razy zarył i zalał się krwią.Bywały dni że miałam ochotę się upić 😀

    Potem urodziło się dziecko “B”-mało spało obojętnie czy w dzień czy w nocy.Nocami płakałyśmy razem,ona nie wiem po co,ja z bezsilności ze ona ryczy.
    Było nocne rzyganie (oboje na zmianę),była i taka biegunka że poleciało aż po kostki a dziecko się nie obudziło aż nie poczuło wody na dupie.I znowu podmianka- uspokoiła się,chodzi za łapkę,pomaga (odnosi po sobie talerze,kubki).

    Na pewni nie jestem idealna,czasem mam wkurw taki że rozniosłabym pół miasta.Czasem pysk drę na pół wsi.A potem mi głupio że się nie pohamowałam,że wybuchłam.
    Czasem chce mi się płakać,tak że aż mnie dusi tylko łzy nie potrafią płynąć.Tak,miałam taki okres w życiu że oduczyłam się płakać,bo mi wmówiono że to oznaka słabości a kobiecie nie wolno być słabą.

    Czy doradzam? 😀 No baaaaaaa 😀 Ale mam nadzieję,że robię to delikatnie,staram się podawać przykłady z własnych doświadczeń.Staram się nie oceniać,to że moje dziecko uwielbia mięsno i sałatki z pekinki nie oznacza że twoje też musi.
    Jesli byłam kiedykolwiek dla kogokolwiek zbyt “mondra” to posyłam w kosmos ogromne “PRZEPRASZAM”.

    Zasłużyłam na łyczka ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *