Matka Torpeda
Matka Torpeda

Domowy kebab matki torpedy.

Z racji tego, że na instagramie bardziej wychodzi  jedzenie aniżeli inne zdjęcia, dostałam od wiadomości oraz komentarze z zapytaniami o przepis.

No to jedziemy.

Teoretycznie ta potrawa nazywa się Kapsalon i pochodzi z Holandii, ale według mojego Makłowiczowego zmysłu jest to kebab prosto z mojego piekarnika więc przyjmijmy jednak, że zostanie to kebabem, ewentualnie jak mówi większość “kjebabem”.

* To zdanie będzie z gwiazdką bo jest to w sumie taka trochę ciekawostka nie odkryta przez hamerykańskich naukowców, otóż jeśli któraś z Was bądź któryś z Was szykuje się na randkę i przed randką uwali tego kebaba to mój zmysł erotyczny mówi, że będzie obcowanie płciowe. A jeśli nie, to zawsze zostaje Wam orgazm podniebienia. Zawsze coś!

kebab

Do stworzenia tego cuda, potrzebujesz:

– foremki aluminiowe (nie dość, że tanie to jeszcze praktyczne. Jak zjesz to wyrzucasz i nie masz zmywania)
– sałata lodowa
– pomidor
– cebula
– pierś z kurczaka
– frytki
– Przyprawa “gyros” (Próbowałam wyeliminować i zastąpić inną przyprawą, ale jednak z tą smakuje najlepiej)

SOS ja robię czosnkowy, według swojego własnego przepisu:

– Jogurt naturalny
– majonez
– przyprawa “Tzatziki”
– pieprz
– czosnek

ŁAN: I teraz proszę ja Was, bierzemy cycka. Kurzęczego, a nie, że własnego. Kroimy w paski, posypujemy przyprawą “gyros”, macamy ręcznie i odstawiamy na trzydzieści minut do lodówki. Po trzydziestu minutach, wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. Smażymy, żeby nie dostać salmonelli ani choroby wściekłych krów. Nie ważne, że to z piersi z kurczaka, przezorny jednak zawsze ubezpieczony.

TU: Sałatę lodową wraz z pomidorem kroimy w kostkę. Cebulę w piórka. Mieszamy i zostawiamy w świętym spokoju gdzieś najdalej od zasięgu małych rąk bo inaczej wszystko będzie na podłodze (testowane na mnie i na mojej cierpliwości).

SRI: Jogurt naturalny mieszamy z majonezem (ja daję dwie łyżki majonezu), dorzucam trochę przyprawy “Tzatzyki”, pieprzę, dodaję czosnek i jadę z koksem trzepaczką. Odstawiamy do lodówki, żeby zmarzło w spokoju.

FOR: Robimy frytki (to już chyba pominiemy bo dobrze wiemy jak robi się frytki prawda? Kupuje się w biedrze, no oczywiste przecież).

FAJF Wrzucamy garść frytek do foremki (upieczonych of kors), na frytki dajemy garść usmażonego mięsa, zalewamy chochelką sosu i wrzucamy do piekarnika na ok. 15 minut, żeby się zapiekło. Można dodać na wierzch ser (opcjonalnie, ja nie daję bo nie lubię ciągnącego się sera, fuj!)

SIX: Po piętnastu minutach wyciągamy, na wierzch dajemy mix sałaty z pomidorem i cebulą, a całość polewamy znów sosem czosnkowym.

Bierta i jedzta z tego wszyscy!


Spodobał Ci się wpis? Czekam więc na Twoją reakcję, możesz go polubić lub udostępnić o tu 👉Facebook

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

5 Responses

  1. Odezwała się we mnie ujowa pani domu… co to jest “cebula w piórka”….ktoś to wytłumaczy po polsku? Nawet internet tego nie tłumaczy. A ten czosnek to jakiś sprasowany? Rozmiękczony czy po prostu wrzucić twarde ząbki i czekać na cud? No i czy może być taki w proszku?
    Chyba zostane przy kanapkach 🙂

    • Internet tłumaczy bo aż z ciekawości po Twoim komentarzu wpisałam to hasło 🙂 Cebulę kroimy w piórka czyli innymi słowy nie w kostkę, a w paski 🙂
      Ja daję czosnek granulowany, ale to już wedle upodobań 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *