Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jeszcze nie żona, a już kochanka.

Kiedyś, gdzieś, ktoś powiedział takie mądre zdanie skierowane w moją stronę: “Jeśli za bardzo się tłumaczysz – możesz być niewinna, ale w oczach rozmówcy, już stajesz się podejrzana”. Niby zwykłe, proste zdanie bez polotu i finezji, a jednak człowiek pamięta przez najbliższą dekadę, jak nie dłużej.

Bo przecież w związku o to chodzi, żeby się nie tłumaczyć. Żeby sobie ufać, żeby wierzyć. Żeby mieć tę pewność, która dana jest tylko raz w życiu, a nadszarpnięta już nie wróci. A jak wspomniałam tutaj “Kobiety są tak skonstruowane, że dzięki rozmowie, budujemy z drugim człowiekiem bliskość i zaufanie. I obojętnie czy w grę wchodzi mąż czy przyjaciółka – rozmowa zbliża, daje nam możliwość upustu wewnętrznego i wylania swoich emocji, które na co dzień kumulują się w środku”

I.

Czekając aż nie mąż wróci z pracy, ogarniam naszą hacjendę, która ewidentnie brudzi się sama. Wrzucam brudy tysiąca dni do pralki,  przecieram lustro, a drugą nogą biorę się za krojenie cebuli do obiadu.

Słyszę, że mój telefon uparcie dzwoni gdzieś na kanapie. Przeczesując poduszki, koc i psa prywatnego,  odnalazłam brzęczące dziadostwo. Oczywiście w momencie kiedy przestał dzwonić, wiadomo.

Złota zasada: Do kobiety dzwoni się trzy razy. pierwszy raz, żeby usłyszała. drugi raz, żeby znalazła telefon i trzeci raz, żeby odebrała.

Łapię więc telefon w rękę, na ekran spoglądam, ale numeru nie znam. Jak ważne to sobie zadzwoni jeszcze raz, a jak nie ważne to znaczy, że ktoś znów chce mi zareklamować patelnie i garnki albo zaprosić na badanie prostaty.

Nie dłużej jak pół godziny później, hujałejowska melodyjka dała mi znać, że ktoś się znów dobija:
– Tak, słucham? – rzucam kulturalnie
– KIM PANI JEST DO JASNEJ CHOLERY?!?!?! – krzyczy bliżej niezidentyfikowana kobieta.
– Pani do mnie dzwoni więc wypada żeby Pani się przedstawiła- odpowiadam
– Dzwonię do Damiana, a  odbiera Pani więc nie mam zamiaru się przedstawiać! Kim Ty w ogóle jesteś dla niego, co? ?! To taka delegacja?! Proszę mi dać Damiana w tej chwili!
– Niechże się Pani uspokoi, pomyliła Pani numery, nie znam żadnego Damiana, a tym bardziej z żadnym Damianem nie jestem, a poza tym… – próbuję wtrącić
– Ja Cię kurwa znajdę ! I Ciebie i jego znajdę! Możesz mu powiedzieć, że do domu ma nie wracać.
– Proszę Pani… – wtrącam, ale słyszę już tylko dźwięk wciśniętej czerwonej słuchawki

Teoretycznie powinno mi być jej szkoda. Bidna się pomyliła, niesłusznie oskarżyła jakiegoś bogu ducha winnego Damiana, a w dodatku zakończyła z nim związek  o czym facet nie ma pojęcia. Może oddzwonię i na spokojnie wytłumaczę? Smsa napiszę z wyjaśnieniem? Może to jakoś ukoi jej zszargane chwilowo nerwy?  Ale… z drugiej strony – co mnie to obchodzi? Mogła mi dać dojść do słowa, zamiast wrzeszczeć i przerywać. Nie mój cyrk, nie moje małpy.

II.

Cebulę dokończyłam, obiad wstawiłam, pralka się wyprała, a ja już zapomniałam o całej sytuacji z wrzeszczącą kobietą. Po chwili słyszę znów hujałejowską melodyjkę, a na ekranie wyświetla się ten sam numer:
– Proszę Cię, daj mi go do telefonu, błagam Cię – rzuca łkająca kobieta
– Niechże się Pani uspokoi, nie dała mi Pani dojść do słowa nawet. Ja naprawdę nie znam żadnego Damiana, pomyliła Pani numery. Niech Pani na spokojnie przejrzy numer pod który Pani dzwoni, jestem pewna, że się Pani pomyliła – odpowiadam spokojnie
– Znam numer Damiana na pamięć więc wiem, że dobrze się dodzwoniłam. Spierdalajcie w takim razie oboje bo widzę, że idziesz w zaparte żeby go bronić.

Generalnie na sam koniec usłyszałam tonę ciepłych pozdrowień i na pożegnanie kotwica w plecy od nieznanej mi Pani.

III.

Na kanapie zaległ już Igrek, którego głos wypełnił mieszkanie:
– Telefon Ci dzwoni!
– Odbierz, jestem w wannie- rzucam dość głośno.

Nawet dobrze racicy nie zdążyłam wydepilować, gdy otworzyły się drzwi, wpuszczając do łazienki zimne powietrze. W drzwiach stanął On, człowiek, który zaoferował się, że chęci ma abym kiedyś jego żoną została. Ramię moje,  chusteczka na moje łzy, ale minę to ma taką, jakby mu ktoś właśnie największego kotleta z talerza sprzątnął:
– Co jest? – pytam, z zastygniętą maszynką w dłoni oraz z brwią uniesioną do granic możliwości
– Kim  jest Damian? – rzuca pytaniem, które w jego ustach brzmi jakby właśnie ktoś odcinał mu prąd

IV.

Jak sobie poradzić ze zdradą to ja wiem. Jak zdradę rozpoznać? Też wiem. Ale jak się tłumaczyć z czegoś, co miejsca nie miał to ja akurat pojęcia nie mam.  Na całe szczęście, Igrek wysłuchawszy historii – przytaknął, zrozumiał i pożałował chłopa zwanego Damianem.
Po dwóch godzinach kiedy spokojnie niczym dzik w kartofliskach, grzebałam sobie na biedronkowskich półkach, w torebce słyszę melodyjkę. Na wyświetlaczu znów Damianowa lejdi. Tym razem już miła nie będę. Ja rozumiem, ciężko żyć ze zdradą, ciężko wybaczyć, ciężko zrozumieć, ale gdyby dała mi dojść do słowa to nie musiałaby teraz wklepywać w wyszukiwarkę Googla: “Jak poradzić sobie ze zdradą?” oraz “Tani morderca na zlecenie”, co z pewnością robi.
– HALO?! – warczę
– Ja, ja… chciałam Panią przeprosić. Pomyliłam numer, Pani w środku numeru ma 5, a Damian 6. Bardzo Panią przepraszam, ja się nie potrzebnie uniosłam. Ja byłam pewna, że dobrze wpisuję, ja bardzo jeszcze raz przepraszam. Ja nie jestem wariatką, ale sytuacja taka, że sama Pani rozumie…

V.

Biegam sobie gdzieś po leśnej polance, promienie słońca spadają na moje odkryte plecy, a świerszcze grają mi do ucha “Ona tańczy dla mnie”, gdy nagle zamiast słów piosenki, słyszę dobrze mi znaną melodję hułałeja z ostrą wibracją. Na pirata, szukam telefonu:
– Halo? – rzucam
– Halo? Lucynka?  My tutaj z Tadeuszem na dworcu na Ciebie czekamy, przyjechalim tyle kilometrów do Ciebie, a Ciebie nie ma, kaszankę wzielim nawet!

#OczywiścieNieMamNaImięLucyna
#ŻadnegoTadeuszaTeżNieZnam
#AleKaszankieMogęPrzygarnąć

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

23 Responses

  1. Haha, ja swego czasu odziedziczylam numer telefonu po jakims Mirku. Dzwonili i wódkę chcieli pic koledzy kilka razy w tygodniu, najgorsze byly telefony w srodku nocy, w trakcie libacji, jak bełkotali😂. Na szczęście juz po wielu probach wyjaśnienia udalo sie i przestalo dzwonic 😀

  2. Ha! Ja w ten sposób zawarłam przyjaźń 😉 warto było… drzeć się na niczemu niewinnego chłopaka o 4 rano w niedzielę 🙂

  3. No boski wpis 🙂
    Do mnie kiedyś zadzwonił pan i pyta “tereska? bo słuchaj nie zdążę tego psa wyprowadzić, to skocz sama”. Ale bełkotał tak, że naprawdę, on chyba nie nie zdążył, tylko siły nie miał 🙂
    A raz z przyjaciółką chciałyśmy zadzwonić po pizzę, dzwonimy, odbiera babka, pytamy, czy pizzę dowożą, cczy dobrze się dodzwoniłyśmy, a ona wrzeszczy “franek! franek! ty jeździsz jeszcze?” a po chwili dodaje “franek już dawno nie jeździ!”. No było to nieco dziwne.
    Wesołych świąt :*

  4. To jeszcze nic. Tak z dziesięć lat temu, jak jeszcze w domu stacjonarny był odebrałam telefon, a tu jakaś facetka “z Heleną proszę”, no to ja bach oddaje słuchawkę mojej mamuśce. Mama zawisła na tejże i dawaj rozmawiać, ale jakoś tak nijako, a minę, widzę, ma coraz dziwniejszą. Porzuciłam zajęcia i przyglądałam jej się z co raz większym zainteresowaniem, bo wyraz twarzy miała przedziwny, ale dalej twardo konwersuje coś o pracy. I tak chyba z dziesięć minut, w końcu zamilkła i słucha… słucha… czerwona jakaś na obliczu, aż w końcu wypaliła : ” wie pani, to chyba jakaś pomyłka” i rzuciła słuchawką. Jak stwierdziła, wszystko od początku jakoś pasowało, nie mogła co prawda skojarzyć po głosie, która to koleżanka z pracy, a pytać jakoś jej nie wypadało, skoro tamta tak przyjacielsko (przedstawiła się, a jakże, jak ja odebrałam, ale wszystkich koleżanek mamy to ja nie znałam 🙂 ) . Dopiero pod koniec coś jej przestało pasować 🙂 To trzeba mieć farta aby akurat na Helenę trafić, to nie jest przecież popularne imię…

    • U nas kiedyś Igrek do Matki dzwonił – pomylił numer (do dziś NIE WIEMY JAK) i do obcej baby “Niech Pani odda telefon Mamie! Proszę się nie wygłupiać” jak doszło już do tego, że pomyłka przeprosił i życzył Wesołych bo to Wielkanoc była 😉

  5. kurcze niby śmieszne ale z drugiej strony niezły burdel może z tego wyjść…a jak byś faktycznie tej babce powiedziała,że jesteś w ciąży…ojjjjjjjjj by się działo… pamiętam,jak swego czasu dzwoniła do mnie średnio tak trzy razy w miesiącu babcinka jakaś i z Łukaszkiem chciała rozmawiać,no nie rozumiała że pomyliła numer…ale zawsze chwilę z nią pogadałam;ostatnio już nie dzwoni i jakoś dziwnie mi z tym,bo trwało to jakieś pół roku…no ale i tak najlepsi byli górnicy(ale to za czasów tel stacjonarnych) jak dzwonili o 3 nad ranem i bełkotając,że są chorzy i potrzebują wolne 😀 😉

    • Hahahaha górnicy najlepsi! Do Igreka kiedyś namiętnie pisała smsy jakaś dziewczyna o treści:
      “Babciu egzaminy zdane, nic się nie martw” – mimo, że za każdym razem Igrek odpisywał, że pomyliła numer – pisała dalej 😛

  6. Hahahaha 😀 Do mnie też kiedyś zadzwonił jakiś chłopak i mówi:” Kaśka, może skoczysz z nami na browara? Umówiłem się z Kamilem i Leną w parku za pół godziny. Jak chcesz to po Ciebie przyjadę!” Właśnie zabierałam się za wieszanie prania i w sumie miałam mały dylemat ;p Kiedyś też zadzwonił jakiś chłop i pytał czy ziemniaki kupić w sklepie czy na giełdzie cały wór. 🙂 Właściwie… mogłam podać mu całą listę zakupów ale za późno o tym pomyślałam 🙂 haha

  7. Iksina, ja rozumiem, że hormony i te sprawy. Ale z Damianem???? Biorąc pod uwagę modę na imiona on ma maksymalnie 20 lat!!! Mogłaś babce powiedzieć, żeby Cię nie denerwowała tymi telefonami, bo w ciąży jesteś 🙂 A na święta do Tadka możesz jechać. Skoro zapraszają, wyżerka jest, nic robić nie trzeba, to ja bym się na Lucynkę przerobiła 🙂

  8. Ale ze mnie to się śmiała, jak mi pan dzwonił “bo pani się ogłaszała, że sprząta i gotuje” z zapytaniem “a to na pewno pani numer?” 😀

  9. Możemy przybić piąteczkę, do mnie raz dzwonił gościu, coś na góralską gwarę zajeżdżało, z pytaniem: czy wanna z zasłonką czy bez? 😀 a za pierona nie dał sobie wytłumaczyć, że zły numer wybrał 😛

Pozostaw odpowiedź ~Monika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *