Matka Torpeda
Matka Torpeda

5 tekstów dzięki którym Twoja kobieta może oszaleć…

… choć wcale nie musi. Bo w życiu człowiek musi tylko się wyspać i zdwójkować, ale to przemilczmy. Choć nigdy o tym nie zapominajmy bo to ważne jest. No i w sumie do pracy musimy chodzić więc pracę też podepnijmy. I jeść musimy. Dobra już nie ważne, już tego nie kontynuuję.  Pewnie nie jeden mężczyzna, zastanawia się często “jak zadowolić kobietę” ? 

Otóż, odpowiedź jest prosta! Kobiecie jak robić dobrze to najlepiej ustami.

Sens tego wszystkiego jest taki, że wiele mężczyzn kompletnie nie ma pojęcia co mówić swojej kobiecie, żeby jej sprawić przyjemność. Cóż, wiem, że grono kobiet może się oburzyć bo przecież każdy facet powinien wiedzieć, co jego żona/dziewczyna/narzeczona/konkubina lubi, prawda? No, ale rzućmy proszę okiem dziś na uniwersalne teksty, które mogą zrobić nam dzień, ewentualnie wieczór. Aha, zanim jednak przystąpimy do czytania, wyciągamy kije z tyłka, odstawiamy na bok i najlepiej już nigdy ich nie wkładajmy z powrotem.

I.

Za ten tekst większość kobiet, a w szczególności mam, pragnęłaby ozłocić swoich facetów.
Galopujesz gdzieś po łące, niczym smukła łania i zrywasz pachnące tulipany. Tutaj za pobliskim krzaczkiem czai się Dżordż Klunej z logiem Twojej ulubionej piekarni, podczas kiedy Ryan Gosling chowa za plecami flaszkę Twojego ulubionego, schłodzonego wina.
Dżordż, odrywa kawałek pączka z którego ciągnie się uroczo waniliowy budyń,  a  Ty wiesz, że nie musisz martwić się o kilogramy bo spoglądasz na swoje tyły i widzisz to. Twoja dupa jest sprężysta jak amortyzator od Passata sąsiada. Więc sięgasz po kolejnego pączka i wyciągasz rączkę do Goslinga, który wyrzuca gdzieś w dal kieliszek i już ma lać Ci prosto z gwinta, gdy nagle płacz. Co ja mówię płacz – ryk, krzyk i hejnał w jednym.
Patrzysz na Kluneja – uśmiechem w Ciebie rzuca, bez żadnych oznak płaczu.
Gosling też jakoś cicho siedzi.
Dociera do Ciebie, że budzi się dziecko. Zabierasz swój nie tyjący zad, na szybko gryziesz pączka i robisz łyka z flaszki Goslinga, rzucając słodkie: “Zaraz wracam chłopaki”, aż tu nagle pojawia się ON. Rycerz bez zbroi w bokserkach z handlu. Wybawiciel bez konia, ze słowami na ustach, co to brzmią jak pieśń, a mianowicie:  “Dobra leż, ja wstanę”.

II. 

Nie ma tak, że coś nam jest dane na zawsze. NIC nam nie jest dane na zawsze, a już na pewno nie chuda dupa czy płaski brzuch. A już o ciele bez grama cellulitu to ja nie wspomnę z grzeczności. Ja na ten przykład, celulit ściągam sobie z powietrza bo innego wyjścia nie widzę. No generalnie nic nam nie jest dane na zawsze, zęby kiedyś wypadną, włosy kolor stracą, cera się opuści niczym skoczek na linie (co również tyczy się cycków). Dlatego właśnie, mężczyzna powinien… tak, tak kochać oczywiście mimo wszystko, ale dziś nie o tym. Dziś o tym, że są szanse, które łatwo można stracić. Są chwile, które szybko mijają i są… PROMOCJE o których Twoja kobieta powinna wiedzieć. Właśnie dlatego numer dwa, otrzymuje tekst: “Czy Ty słyszałaś już o nowej promocji w Rossmanie? 1+1? Twój puder drogijakjapierdole, jest za połowę ceny, a jak kupisz osiem to już w ogóle będziemy jedli chleb z bułką, ale idź i wykup wszystkie w pizdu!” (nazwę sklepu sobie można zmienić, to tam dowolne jest)

III.

Punkt trzeci, uważam, że jest takim trochę TOP OF THE TOP, wisienka na torcie, pianka z piwa. Ona może się wkurwiać, że dzisiaj ją denerwujesz, że znowu do lodówki wsadziłeś pusty karton z mleka, a rolka papieru dynda w kiblu – bez papieru. Ona może mieć PMS, może aktualnie szukać czekolady nawet w piekarniku, a wtedy Ty… przyczaj się niczym wąż w pomidorach albo dzik w kartoflisku i pełnym ZAMYŚLENIA (to ważne jest! Wtedy wyglądasz autentycznie!), rzuć tekst, który jest cukrem pudrem na każdym pączku: “Tak Ci się ostatnio przyglądam i nic nie chciałem mówić, ale już pewny jestem – schudłaś chyba, co?”  I choćby Twoja kobieta NIE miała się z czego odchudzać to i tak pójdzie, zerknie do lustra i stwierdzi, że faktycznie jakoś lepiej wygląda.

IV.

Zacznijmy od tego, że NIE ma czegoś takiego jak za dużo jedzenia. Wykreślmy od razu tę pozycję. Nie ma wzroku, którym powinien patrzeć na nas facet, w momencie kiedy cieknie nam po brodzie sos z kebaba. Pisząc to zdanie poczułam nieodpartą chęć na kebcia. Generalnie, biada człowiekowi z penisem, jeśli zauważy, że jego kobieta dość sporo je. Biada temu, który liczy swojej kobiecie zjedzone kotlety i kebaby, a już palenie na stosie temu, kto liczy to żarcie podczas PMSU czy okresu. Jeśli kiedykolwiek dojdzie do Ciebie chęć na rzucenie słów: “Ty, ale dopiero zjadłaś kotleta i już żresz czekoladę?” to wiedz, że mszę po śmierci będą Ci odprawiać w kolorze purpury. Że za męczennika. Prawidłowy tekst brzmi zawsze: “Dołożyć? Coś Ty to zjadła? Tyle, co nic!”

V.

“Chodź, przytul się. Widzę, że masz kiepski dzień, zaraz zrobię Ci masaż, nakarmię Cię kebabem i naleje Ci wina.  Aha,  i bym zapomniał: dziś  JAK SPRZĄTAŁEM,  to w Twojej kurtce zimowej znalazłem dziesięć tysięcy dolarów, może rzuciłabyś robotę i wyjechała w jakieś ciepłe kraje?”

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

15 Responses

  1. Mój o 21:00 wstaje z sofy, idzie do kuchni po czym przynosi dwie kanapki i herbatę z cytryną do tego 😁 A często jeszcze parę delicji “na zagyrskę” 😊

  2. Pamiętam, jak na początku znajomości z moją partnerką, gdy byłem u niej kilka dni, powiedziała: “kurde… nie masz pojęcia jak to pięknie obudzić się i usłyszeć dźwięk mytych naczyń” 😀 😀
    A ogólnie jestem za tym, że niekoniecznie ustami trzeba robić dobrze ^^ Również dłonie potrafią sprawić wiele przyjemności… na przykład przygotowana rano kawa i kanapki, na których widnieje papryką nasypane imię. Dużo takich małych niespodzianek sobie potrafimy robić:) Ale nie umniejszam absolutnie tych oralnych przyjemności! Dlatego i je staram się od czasu do czasu sprawić. I wiem, że od “wyglądasz ślicznie” kobieta z dużo większą satysfakcją przyjmie słowa “zostaw to, wiem, że Cię ręce bolą, ja dokończę rozwieszać pranie”. I ona zadowolona z bananem na ryjku. Tylko, żeby nie było za piękne, jeszcze dołoży swoje trzy grosze i napomknie, że to pranie można było lepiej powiesić…

  3. Dla mnie muzyka dla moich uszu miodem na me zszargane nerwy jest zdanie co niedziele od mojego ja robię obiad biorę młodych na ogród. Nie mija 30 minut wlochaty wybiega do domu “k##$&a wytarzali się w błocie cała trójca święta pomóż mi ich ogarnac” dzieci zadowolone matką dom do sprzątania ciuchy do prania. A co do lakierów to ja mam ich od cholery a nie mam kiedy pomalować.

  4. Obłęd 🙂
    Moja Męża jakoś stosunkowo niedawno nie ugryzł się w jęzor i stwierdził, że ja dla niego byłam za chuda przed ślubem…Szczęka mi opadła i zapytałam 1. czemu teraz mi to mówi? i 2. czemu się jednak tak chciał żenić ze mną skoro za chuda???? – Ze spokojem odparł, ze i tak wiedział, że po ciąży takim p”patykiem” nie zostanę, a wypsknęło mu się, bo miał zamiar mi tego w ogóle nie mówić….ale tyle marudzę i piszczę stojąc przed lustrem, że jakoś tak wyszło…
    Tak, każe sam mi szukać sobie ubrań i innych dupereli, szczególnie po tym jak w milczeniu znosi moje zaklęcia, gdy chcąc gdzieś wyjść nic mi nie pasuje, bo za ciasne, bo nie takie itd…. Tylko co ja zrobię, jak to ja nie chcę kupować, bo mi się nie podoba i nie mogę dobrać rozmiaru…
    A lakierów tez mam milion pięćset sto dziewięćset. Fakt, słowem nie powiedział nigdy dotąd że takie same, ze za dużo i na co po co itd…. Ale za to pada bardzo często pytanie:”kiedy w końcu pomalujesz paznokcie??? Tyle masz tego, ze chyba nie powinno być problemu?? Bo synka napuszczę by cię męczył…” (tak w woli wyjaśnienia, moi dwaj cudni mali Mężczyźni maja szmergla na punkcie pomalowanych paznokci, i bardzo, bardzo często – jak sobie przypomną, a tym bardziej popatrzą na półkę z lakierami, pada sakramentalne pytanie, “mamusiu kiedy w końcu pomalujesz paznokcie…. najlepiej o tym kolorem”) – Pytanie jedno mam na swoje “usprawiedliwienie” – NO ku…a KIEDY mam je pomalować? Jak zasnę usypiając dziecko, czy jak mam im zrobić jeść? albo się pobawić??? TAK, czasem dużo nie znaczy wcale lepiej….
    A “leż, ja wstanę”…. – tak, magia, nawet bez dżordża. Wystarcza mi łąka i spokój 🙂

      • Mój “unikat” jeszcze przed ślubem mi oświadczył, że “Kobieta powinna dbać o siebie, jeśli tylko ma takie możliwości -tak przed ślubem jak i po” i nie rozumie postawy, że “jak wyszła za mąż to się starać nie musi i jak ostatni łachman będzie chodzić”…. i konsekwentnie muszę przyznać słowem o żadnych zakupach nie mówi….
        I niech mu się nie zmieni 😉

  5. Pierwsze zdanie mój mąż wypowiada ostatnio bardzo często, ale to ze względu na 9 miesiąc i fakt że jestem jak wieloryb wyrzucony na plażę 😛 😀 Drugie też mu się przydarza, ale to chyba dlatego, że ja dużo jęczę jeśli chodzi o garderobę 😛 😀
    Tak czy siak miło się tego słucha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *