Matka Torpeda
Matka Torpeda

“Są takie koty”

Do matki idealnej to mi daleko. Daleko mi bo czasem się wściekam, czasem płaczę i czasem krzyczę. Czasem, tak ciężko powiedzieć synowi, że mama dziś nie jest sobą, że przeprasza, ale ma bardzo ciężki dzień. Jednak mimo wszystko mu to mówię. Mówię, żeby wiedział, że mama też czasami jest inna. Nie zawsze uśmiechnięta, nie zawsze skora do zabawy, czasami mama bardzo chce usiąść i poczytać książkę, bez odpowiadania na milion pytań. Czasami, ta mama baaardzo chce przytulić się do taty i po prostu poleżeć, bez biegania co chwilę z pistoletem. Bo ja z tym pistoletem oczywiście pobiegnę niczym Tome Lee Jones w “Ściganym”, ale dopiero jak przytulę się do taty. Bo mimo, że mama uwielbia się bawić to czasem po prostu chce być inna. Czasem, po prostu chce chwilę zregenerować swoją baterię.

“Są takie koty” Martyna Czub…

… czyli mistrzyni komunikacyjnego i metaforycznego wymiaru sztuki. Prywatnie miłośniczka kotów oraz ilustratorka. Wszędzie doszukuje się znaczeń metaforycznych i tworzy książki dla małych i dużych ludzi. Dzięki wydawnictwu Tekturka, właśnie dzisiaj w dzień kobiet, ma premierę jej książka “Są takie koty”. Książka z przepiękną, chwytającą za serce dedykacją: “Dla mojej Mamy”.

Jak wytłumaczyć dziecku, że każdy z nas jest inny? Jak wytłumaczyć, że jedni z nas wolą góry, a inni morze? Jak wytłumaczyć trzylatkowi, że nie wszystkie dzieci kochają skakanie po kałużach, tak jak On? Jak najlepiej podziałać na wyobraźnię przy tłumaczeniu małemu człowiekowi, że nie wszystkie dzieci lubią się z nim bawić? Że są też takie dzieci, które bardziej cenią sobie samotność niż wspólne bieganie z rówieśnikami”

są takie koty

Jak rozmawiać z dzieckiem?

Generalnie, rozmowy z dzieckiem, co widać wśród komentarzy pod moim ostatnim postem na Facebooku, to czasem jest tona radości i śmiechu, a czasem wszystkie kolory purpury na twarzy rodziców. To są anegdoty rodzinne, powtarzane z pokolenia na pokolenie. To są śmieszne powiedzenia pięciolatków, które nagrane na kasety VHS, do dziś sprawiają uśmiech na twarzy.
Ale są też rozmowy innego kalibru czyli pytania: “a dlacego?” pojawiającego się milion razy przy pytaniu: “Mamo, a pająk to lobi kupę cy nie?”.
Bywa i tak, jak pisała jedna z czytelniczek pod moim ostatnim postem: “Mamo, a co to jest wiara? i w tym momencie, człowiek dochodzi do wniosku, że tak bardzo mało wie”

Mi osobiście, najciężej było wytłumaczyć dziecku, dlaczego chłopczyk, wygląda jak potworek z bajki. Czy chciał powiedzieć coś złego? Absolutnie. Po prostu jeszcze nie wie, że jedni rodzą się zdrowi, a inni tego szczęścia nie mają i rodzą się chorzy. Że niektórzy z nas, rodzą się z deformacją twarzy, że każdy z nas jest inny.
Czy kiedy wskazywał palcem na starszego Pana, który był karłem i krzyknął “Jaki dziwny staly chłopcyk! Cemu tak?” to chciał powiedzieć coś złego? absolutnie. Po prostu jako trzyletnie dziecko chciał zapytać, a poprzez moją odpowiedź – zrozumieć dlaczego każdy z nas jest inny. Czy zrozumiał to od razu? Czy zrozumie za miesiąc?
Umysł dziecka, chłonie jak gąbka każdą informację. Każdą odpowiedź. Nikt lepiej niż dziecko, nie potrafi drążyć w momencie, kiedy odpowiedź na pytanie go nie satysfakcjonuje.

Korzyści płynące z czytania dzieciom.

Czy można połączyć przyjemne z pożytecznym podczas zabawy z dzieckiem? Jak najbardziej! A już najlepiej wtedy, kiedy codziennie mu się czyta, minimum 20 minut. Nie ważne czy przed snem, czy po wstaniu z łóżka. Wprowadzenie rytuału czytania, niesie za sobą ogrom korzyści dla umysłu dziecka:

– Rozwija jego wyobraźnię
– Wspomaga jego mowę oraz pamięć
– Pomaga w kreatywnym myśleniu
– Pobudza ciekawość oraz chęć poznawania świata
– Pozwala bardziej poznać własne emocje

Poza tymi kilkoma przykładami, warto chyba wymienić najważniejszy powód: między rodzicem, a dzieckiem tworzy się więź, dzięki której dziecko czuje się bezpieczne, kochane oraz rozumiane. Wspólne czytanie to czas, przeznaczony tylko i wyłącznie dla dziecka. Czas, kiedy poświęcamy mu maksimum uwagi, przenosząc się razem z nim do bajkowego świata.

– Dlaczego kotek jest z liści? – pyta Młody, oglądając obrazek kotka
– bo lubi jesień.
– Jesieeeeń? Cemu?
– Bo każdy z nas jest inny, wiesz?

Metaforyczna zabawa Martyny Czub, sprawia, że rodzic się pod nosem uśmiechnie, czytając dziecku. Dziecko przyklaśnie, rozumiejąc, że kotek lubi kałuże zupełnie jak JA, żeby po chwili zastanowić się “a kto z nas lubi słońce ? Mama chyba, bo śnieg to lubi psecies nas pies!”

są takie koty


Poza tym, jak pięknie podsumowała Martyna Czub: “Każdy podąża swoją własną ścieżką. Każdy jest inny, co tworzymy razem?”

są takie koty

Jeśli ktoś tak jak Ja, jest absolutnie sfiksowanym rodzicem na punkcie czytania dzieciom, to ja polecam. Oprócz mnie, poleca człowiek, który dzisiaj zadzwonił do babci, że ma książkę o kotku, co lubi skakać po kałuży. Jeśli ktoś ma w swoim rodzicielskim dorobku, małego człowieka, który zadaje setki pytań – warto przywitać się z Martyną Czub i jej kotami. Akcje czytania dzieciom będę popierać zawsze. Będę krzyczeć głośno, że warto i że tak w ogóle to TRZEBA.

Zawsze będę wspierać inicjatywy i akcje, które stawiają na spędzanie czasu z dzieckiem w relacji: rodzic – dziecko, a nie dziecko – smartfon, dziecko – YouTube. Osobiście uważam, że więź z rodzicami to fundament na całe życie, a czas to najpiękniejsze co można podarować naszym pociechom.

Wydawnictwo Tekturka – rabat.

W związku z powyższym, wchodząc na stronę Wydawnictwa Tekturka,na hasło: matkatorpeda , jest rabat 10% na wszystkie książki.

 Pamiętajmy, że dzieci lubiące czytanie książek, stają się dorosłymi lubiącymi myśleć.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

7 Responses

  1. Idealne matki,tak samo jak idealne dzieci,nie istnieją. 🙂
    Żebyś Ty czasem mnie słyszała..Matkobosko.. A chwile później zacałowałabym gadzinę na śmierć:)

  2. Czytałam i czytam. Mało tego- jak nie mam ja czasu bądź już sił to Młodej czyta tata albo i brat 😀
    Poza tym “zmuszam” Młodą do “czytania”- jak na razie literki się nie składają więc “czyta ” obrazki.
    Ja książki uwielbiam,kocham,pożądam.I to papierowe,nie żadne “e”. Ja potrzebuję kontaktu z książką,tego zapachu .I zawsze moją bolączką było co zrobić żeby dzieci podzieliły tę miłość.
    Z synem się udało.Może dlatego że nie zaczęliśmy od typowych bajek.Kiedy już potrafił składać literki zaczynałam mu czytać książkę-np.”Czarne stopy”.Ponieważ sama znałam prawie na pamięć przerywałam w ciekawym momencie ( normalnie jak hamerykańskie seriale ). I kiedy syn dopytywał” co dalej “to było “dziś już książeczka musi odpocząć,ale może jutro sam spróbujesz się dowiedzieć? Ja Ci pomogę przy trudnych słowach”.I działało,książki go ciekawiły,wołały.Poza tym widział,że ja wieczorem wolałam wyłączyć tv i położyć się z książką.
    Nie żebym się przechwalała,ale mając jakieś 8-10 lat miał pochłoniętą całą serię o Harrym,Władcę pierścieni,Hobbita. Poza tym uwielbia książki grube,bo jak twierdzi “cienkie za szybko się kończą”.
    Teraz jestem na etapie zaszczepiania tej miłości Młodej.Mam nadzieję że też się uda.
    Poza tym JESTEM KSIĄŻKOHOLICZKĄ.
    Jeśli książka ma w sobie to coś,nie zawaham się kupić.Mogę nie mieć butów,ciepłej nowej kurtki-ale kupię.I od dłuższego czasu mam mocny wkurw na tzw “wydawnictwo” bo wypuścili 3 książki z serii bodajże już 14-tomowej i …….. zakończyli.
    I jakby ktoś jechał to Stanów to błaaaaaaaaaagam,kupcie mi 😀 Żart oczywiście,ale mam nadzieję że ktoś inny sięgnie po tą autorkę i wyda resztę.

    • Ja mam to samo. Bardzo chciałam się przekonać do ebooków czy audiobooków bo każdy zachwalał. Ostatecznie, zrezygnowałam. Ja muszę czuć kartkę papieru, widzieć ten piękny druk na stronie. Poza tym, ZAPACH książki <3

  3. Mąż kupił pod choinkę tableta dla naszej dwulatki, a ja rowerek trzykołowy i lalę. Ku rozczarowaniu męża córka wybrała do zabawy prezenty, które ja zakupiłam 😁 Dopiero po jakimś czasie załapała o co chodzi z tym tabletem i musiałam to ograniczyć. Dostaje go tylko w sobotę i niedzielę, oczywiście nie na cały dzień tylko na 2-3 godziny, ogląda na nim bajki edukacyjne lub gra w gry o podobnej tematyce. Uważam że wszystko jest dla ludzi, ale trzeba z tego korzystać z umiarem. Co do książek to lubi je gryźć, chyba w ten sposób chce przyswoić wiedzę 😉 ale mam nadzieję, że z czasem będzie z nich korzystać jak mama 🙂

    • Generalnie wychodzę z założenia, że nic na siłę. Bo prawda jest taka, że My możemy chcieć coś “zaszczepić” naszym dzieciom, ale ostatecznie do nich samych należy decyzja co wybiorą 😉

    • Mnie ciężko było się pogodzić z tym,że dzieci lubią tablet,gry na konsoli czy telefonie.Ale takie czasy,nic z tym nie zrobię bo przecież nie zabronię i nie zrobię z nich technologicznych inwalidów. Ale też ograniczam.Konsola dla Młodego tylko i wyłącznie w wolne dni (typu przerwa świąteczna,weekend) i to tylko pod warunkiem że zrobione zadania i nauczone.Więc czasem i trzy tygodnie sprzęt ma “wolne”.Na telefonie ma jedną grę logiczną. Młoda na tablecie ma grę z kotkiem,którego trzeba nakarmić,iść do lekarza,zagrać.I też nie każdego dnia ma tablet w łapce.
      Ale Młoda i tak woli bawić się w sklep,kuchnią czy samochodzikami bądź legiem brata 😀

Pozostaw odpowiedź Matka Torpeda Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *