Matka Torpeda
Matka Torpeda

Wygraj wyimaginowaną kłótnię czyli riposta ostra jak brzytwa.

Riposta to generalnie powinna być szybka i najlepiej trafna. A jeśli dodatkowo jest cięta i ostra jak brzytwa to  możemy sami sobie przybić piątkę w lustrze. Umówmy się, z ostrych ripost to powinno się utworzyć kierunek na studiach. Za każdym razem, ale to serio za każdym razem,  kiedy się z kimś kłócę bądź po prostu ktoś próbuje mi wcisnąć własne argumenty za wszelką cenę , to te cholerne cięte riposty przychodzą mi do głowy za późno.

Wszak doskonale wiemy, że dopiero jak temat przeanalizujemy  z ośmiu stron, godzinę później we własnym domu i najlepiej w momencie jak nam emocje opadną to umysł się nagle otwiera i beng! Jeden za drugim, leją się dobre argumenty i cięte riposty, niczym woda z kranu.  A wcześniej? Jedyne co można było z siebie wykrzesać na szybko, to wybrakowane  hasło: “A spierdalaj”, bądź przepełnione pomrukiem: “Mhm, chyba TY”.

Wygraj wyimaginowaną kłótnię czyli riposta ostra jak brzytwa.

 Trafiłam ostatnio w internetach na obrazek: “O czym myślimy pod prysznicem?”
Odpowiedzi oczywiście były przeróżne, ale najwięcej  głosów zebrała odpowiedź: Wygrywamy wyimaginowaną kłótnię.

Genialne w swojej prostocie, prawda? Przede wszystkim, dowiadujemy się dzięki temu, że jesteśmy jedyni, którzy mają tendencję do wyimaginowanych kłótni, które nie mają miejsca, ale na które wolimy być przygotowani, sypiąc ripostami jak z rękawa. Wiadomo, tak w razie “w”. Układamy sobie w głowie riposty tak idealne, żeby rozmówca na sam dźwięk słowa “spierdalaj” poczuł dozę ekscytacji na myśl o zbliżającej się podróży.

Niestety, negatywem naszej zdolności do sypania ripostami jest fakt, że większość kłótni czy ostrej wymiany zdań, zazwyczaj odbywa się w ułamku sekundy i nie mamy czasu na zastanowienie. Endrju Gołota, pierwsze starcie i już dostajesz mocnego, prawego sierpa. Efekt?
Nie masz czasu na dosadną odpowiedź więc jedyne co jesteś w stanie to zaniemówić albo rzucić jakże popularne: “A weź spierdalaj”

cięta riposta

Cięta riposta czyli czy można się w ogóle na kłótnię przygotować?

Właśnie z powodu argumentu zerowego, który w ogóle nie jest argumentem, a raczej burczeniem pod nosem, powstają w naszej głowie wyimaginowane kłótnie.  Domyślam się, że dochodząc do tego akapitu, ktoś może dostać olśnienia w postaci: “Jezu, czyli nie tylko ja jestem taki psychiczny”, ale prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy. Po prostu, niektórzy jeszcze nie zdiagnozowani. Bo zamiast myśleć o milionie na koncie, cyckach sąsiadki czy wakacjach na Hawajach to wolimy sobie zaprzątać głowę kłótniami, które w ogóle nie wiadomo czy kiedykolwiek będą miały miejsce.

Ale wracając do tematu: wymyślasz sobie kłótnię z konkretnym przeciwnikiem. To może być nielubiana koleżanka z pracy albo wścibska sąsiadka, która ciągle Ci dogaduje i łypie na Ciebie spod byka. Może to być również Twój szef, który sprawia, że coraz bardziej masz ochotę się zwolnić i zasilić kolejkę w Powiatowym Urzędzie Pracy, niż użerać się dalej z jego łysym łbem.

Z drugiej strony, umówmy się: taką wyimaginowaną przed snem czy pod prysznicem, kłótnię to jest wygrać bardzo łatwo. Sam przewidujesz sobie teksty przeciwnika, a siebie stawiasz na piedestale ciętych ripost i ostrych argumentów bo na swoją korzyść masz przy sobie:

a) czas – no bo sobie leżysz w łóżku albo bierzesz prysznic i generalnie nic Cię nie goni więc możesz sobie tak dyskutować w głowie do woli.  Oprócz ceny za kubik wody, ta cena może Cię przerazić kiedy przyjdzie Ci rozliczenie.

b) Wujek Google, który podrzuci Ci kilka linków z gotowymi ciętymi ripostami, ale niestety okaże się, że nie wszystkie możesz rzucić w stronę swojego szefa czy wścibskiej sąsiadki, a koniec końców i tak przepadniesz w otchłani filmików o gołębiach, albo na olx będziesz sprawdzał ile kosztuje dojna krowa. Tak działa internet, wciąż i wciąż.

O riposto, cięta riposto, dlaczego mam Cię tylko w snach?

Prowadzisz kłótnię sama ze sobą, we własnej głowie, dodając sobie czule pewności siebie bo wydaje Ci się, że wiesz co przeciwnik odpowie i Ty go proszę ja Ciebie bach, znokautujesz dzięki ripoście, którą trzymasz w rękawie albo cyckonoszu, taką ripostę masz na specjalne okazje. NOŁP, tego, co odpowie Ci rozmówca, nigdy nie możesz być pewien, a jedyne, co możesz sobie ułożyć to plan ROZSĄDNYCH i jednocześnie KOŃCZĄCYCH rozmowę argumentów.

Czyli bardzo mi przykro, ale nie znajdziesz tam miejsca na słynne “a spierdalaj” ( a tak w ogóle to uważam, że to hasło jest zarezerwowane tylko i wyłącznie do rozmów telefonicznych. Generalnie jest to chyba najczęściej rzucane hasło, zaraz po wciśnięciu czerwonej słuchawki).

Jakie, według internetów są najlepsze riposty kończące?

No nie wiem jak Wy zareagujecie, ale ja to się uśmiałam jak czytałam wyniki tej ankiety. Generalnie z góry uprzedzam, że ta ankieta to w ogóle nie jest wiarygodna bo ja po prostu zabłądziłam w internetach gdzieś między filmikami o gołębiach, a sprawdzaniem na olx ile kosztuje dojna krowa. A więc, największą ilość odpowiedzi według internautów na hasło: Najlepsze riposty kończące, uzyskały odpowiedzi: 

a. Nie będę z Tobą dyskutować bo Twoje argumenty do mnie nie przemawiają (serio? użył ktoś kiedyś takiego zdania w kłótni? W takiej wiecie, konkretnej i ostrej wymianie zdań? Bo ja to sobie nie wyobrażam.)
b. Poziom Twoich wypowiedzi jest szokujący i powoduje, że mam ochotę zakończyć z Tobą dyskusję. (eeeee?)

Ciężko jest trafić w sedno. Ciężko uzyskać ten  złoty strzał ripost, które zmiotą argumenty przeciwnika z nóg.

RAZ, jeden jedyny raz udało mi się sprawnie załatwić rozmówcę. Poważnie. Po prostu osiągnęłam apogeum irytacji bo próbował wmówić mi swoje zdanie i nic do niego nie trafiało.  Nie potrafiłam wtedy w ogóle mu przerwać ani dać do zrozumienia, że JEGO ZDANIE W DANYM TEMACIE TO NIE MOJE ZDANIE. Wzięłam więc głęboki wdech i rzuciłam spokojnie: “Ale co? Bo ja Cię przestałam słuchać chyba z pięć minut temu”

I wiecie co? PODZIAŁAŁO. Już wewnętrznie śpiewałam sobie “Łi ar de czempjon, maj freeeend”, gdy nagle rozmówca mi się zreflektował. Szybko i dosadnie, wyciągnął sobie z rękawa swoją ripostę, ciętą i ostrą jak miecz samurajski: “A weź spierdalaj”, rzucił przez ramię, odchodząc w przeciwnym kierunku.

Ergo? obojętnie czego nie wymyślisz, jakich argumentów nie użyjesz, jak bardzo ciętej riposty nie wyciągniesz z rękawa musisz się liczyć z tym, że kłótnia z Twoim rozmówcą może być jak walka z świnią w błocie. Po pewnym czasie zrozumiesz, że świni po prostu się to podoba.

A może nie trzeba ciętej riposty i wystarczy tylko poznanie jaki typ osobowości ma dana osoba?

Może brzmieć dość obco, ale mi to bardzo pomogło w relacjach z innymi ludźmi. A wiedzieć musicie, że typem to ja jestem choleryka czyli cechuje mnie kolor czerwony. Ciężko mi prowadzić dyskusję z kimś, kto wmawia mi swoje zdanie. Ciężko mi rozmawiać z kimś, kto jest absolutnie głuchy na racjonalne myślenie.

Swoją drogą, nie wiem jak Wy, ale ja często się zastanawiałam jak to jest, że z jednymi ludźmi łapię kontakt “w lot”, a z innymi choć bardzo się staram to nie potrafię się dogadać.  A przez to, że z niektórymi nie potrafimy rozmawiać i dyskutować, klepiemy w Googlach hasła: “cięta riposta, która zmiecie z nóg tego debila mojego szefa” albo “cięte riposty, na zgaszenie koleżanki jak peta”, a może wystarczy po prostu poznać typ osobowości danej osoby?  Więcej na ten temat, możesz przeczytać  w tym artykule o typach osobowości.

👉 Jeśli wpis Ci się spodobał, będę wdzięczna jeśli na niego zareagujesz. Możesz go udostępnić, polubić na Facebooku bądź skomentować poniżej. 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

36 Responses

  1. A ja tam zawsze jakoś utrafię z ripostą podczas kłótni, czasem nawet o tym nie myślę, samo wychodzi. Reflektuję się dopiero, jak mi ktoś powie, że “Ruda, to była cięta riposta” albo “No teraz to mu/jej pojechałaś”. I ja mam wtedy takie “seeeeeerioooo?”
    Nie ma co o tym rozmyślać, samo przychodzi.
    Pozdrowienia 🙂

  2. Wchodzę,patrzę “nowy post”. Liczba komentarzy wprawiła mnie w lekką konsternację bo już myślałam że mi jakiś dzień wyparował,ale przeleciałam komentarze i już byłam w domu.

    I się powtórzę,Ty mieszkasz w mojej głowie.
    Od kilku właśnie dni toczę kłótnie w mojej głowie przygotowywując się do spotkania w sądzie.
    I o riposty byłabym spokojna gdyby nie widmo grzywny za niestosowne zachowanie w sądzie 😀

  3. No (nie) stety ja w tym tygodniu bardzo “zabłyslam” w klotni z szefem. Na jego argumenty co do zrobionych zakupów do firmy i po tym jak usłyszałam, że w planach jest zakup kowadla z irytacja odpaliłem-tak, a do tego kowadla kupmy jeszcze konia, będziemy go wypaść na trawniku a podkucie na miejscu…. Gdzie obrucilam się na pięcie i wyszłam. Myślałam że mi złość uszami wyparuje wtedy…. A czy to była riposta to nie wiem, ale brak trzymania jezora za zębami na pewno

  4. Najlepszą ripostą jesr komplement… Ktoś Ci pitu pitu a Ty z nienacka rzucasz: Boże jaki masz piękny kolor oczu(kształt ust, profil nosa…).Nigdy się nie spodziewają…

  5. A ja właśnie wczoraj zakończyłam irytująca rozmowę wyżej wspomnianym “a spierdalaj” chociaż zawsze jestem kulturalna. Dzwoni do mnie kobieta, z jakąś absurdalną rzeczą, mówię, że chyba ma zły numer i że to pomyłka albo sobie jaja próbuje ze mnie robić, no i nie rozumiała idiotka, że chcę skończyć tę rozmowę. Więc usłyszała 😎
    bang bang 🔫

  6. Ja widziałam co najmniej kilka filmów na youtube o tym, że “każdy tak ma”, że wymyśla najlepsze riposty już po kłótni. To było pokrzepiające, bo zrozumiałam, że nie jestem sama. Podejrzewam nawet, że ok. 90% osób tak ma. 🙂
    Ale zawsze można ćwiczyć się w kłótni z samą sobą i zapamiętywać te wspaniałe cięte odpowiedz, które pewnie wypowiedziane przy innej osobie już takie szokujące i świetne nie będą… 🙂
    Przy tym wpisie przypomniała mi się sytuacja: brat rozmawia z dwunastoletnią siostrą, która mu coś odpowiedziała dobitnego, więc ktoś rzucił do tego brata – “ale cię zgasiła”. A ona, z poważną miną i spokojnym głosem: gówno się nie pali.
    Opowiedziane brzmi pewnie trochę “sucho” i nieśmiesznie, ale wtedy, słyszane na własne uszy totalnie rozwaliło. Zważając na jej wiek, powagę wyrazu twarzy i szok, jaki u nas wywołała. 🙂

  7. Ooooo, ja też wymyślam riposty w nocy, zastanawiam się tysiąc razy co mogłam, a czego nie mogłam powiedzieć.
    Tekst życia? Kiedyś koleś zaczął coś tam do mnie gadać, jakimiś głupimi tekstami walił, a ja do niego “zapnij rozporek, bo ci mózg wystaje”, och, biedaczek, minę miał ponoć bezcenna (żałuję, że jej nie widziałam)…
    Buziaki :*

  8. Uwielbiam ciete riposty 🙂 Na cwaniakow przechwalajcych sie swoja zajebistoscia/podbojami, zwykle wystarcza “wiem, chlopaki mowili, ze im sie bardzo podobalo”. Ostatanio bylam na imprezie wyjazdowej z pracy. Koles “wsiadl” na jedna dziewczyne i jechal az bylo zenujaco. W koncu wypalil “a Ty wlasciwie w ktorym zamku straszysz?” Nie wytrzymalam “daj jej spokoj, na takim malym koniku nie dojedziesz”. (czyta sie demotywatory 🙂 Towarzystwo go wybuczalo i dal spokoj. Jak ktos przesadza, to mowie “odpusc, bo nie chodzisz w mojej wadze”. Niech sie zastanawia. No i moje ulubione do facetow, ktorzy juz naprawde przeginaja “to, ze masz kompleks malego penisa, to naprawde nie moja/jej/ich wina, mozesz odreagowac na kims innym?”

    • Uwielbiam takie teksty! A najczęściej to faceci zaczynają “grę słów”, która potem właśnie w taki sposób się kończy 😀
      Wiadomo, nas kobiety okres zmusza do ciętych ripost 😀

      • Nie oceniaj kobiety po kilogramach,to nie będziesz oceniany po centymetrach 😀 Do faceta jak przegina to zawsze rzucam hasło – a ty to się chyba z chu**m na łby pozamieniałeś,a do kobiety – dobra,dobra nie gadaj tyle bo powietrza się nałykasz,a przecież jesteś na diecie 😀 Moja ostatnia wyimaginowana kłótnia była z … odkurzaczem 😀 Skubany nie podważył ani jednego mojego argumentu 😀

          • No skubany odmówił posłuszeństwa,to dostał za swoje 😉 Hmmmm ale zaczynam się zastanawiać czy ze mną wszystko ok…Z moim psiakiem jak żył też gadałam…Ojjjććć 😀 😀 😀 Powiedz Iksina,że też gadasz z Uszatym,plisss

          • Jasne, że gadam. Dzień zaczynam od powiedzenia mu “dzień dobry” 😛

    • Jeśli chodzi o mężczyzn, to chyba jak poziom irytacji na głupotę osiągnie apogeum to samo tak wychodzi. Ja kilka lat temu byłam na wycieczce. Od samego początku gościu się przysłał – bo on taki cudowny, inżynier, tyle zarabia, łaski na niego lecą…. I pech chciał, że poziom irytacji na osobnika doszedł do maxa a w tym skonczyla mi się cierpliwość w autobusie,a nie gdzieś na osobnosci, więc przy wszystkich pozostałych usłyszał tekst-weź wyluzuj, bo i tak cię nie stać nawet na majtki dla mnie, a co mówić o czymś wiecej…. No cóż, chyba ciut zabolało jego EGO jak reszta wycieczkowiczow miała dobrą polewkę.

  9. Dziwna jesteś, że zamiast się odłączyc przed snem, to ty wymyślasz kłótnie…. 😀 A tak na poważnie, to ja miałam jedną ripostę po której we własnych uszach usłyszałam brawa… Kiedy chłopakowi bez pojęcia o czymkolwiek zatrudnionemu ze mną w firmie, po tym gdy zostałam zwolniona, rzuciłam na odchodne: “A TY TO CI*A JESTEŚ”…. xD Karp był u wszystkich którzy to słyszeli… 😀

    Nie jestem z tego dumna, chociaz zawsze jak o tym myśle to się uśmiecham szeroko 🙂

  10. Ehh te cięte riposty… wiesz czasami lepiej warto odpuścić, bo zdarza się że te kilku sekundowe momenty tryumfu Twojego są ciszą przed burzą dosłownie burzą taką z gradobiciem, bo rozmówca nie potrafi czytać między wierszami i z kłótni o małą pierdołę robi się afera na skalę międzygalaktyczną normalnie.
    A z głupim nie wygrasz 😛

  11. Ech z tymi ripostami bywa u mnie różnie, czasem zdarza mi się trafić z dosadnie inteligentnym tekstem, ale to chyba dlatego, że wiele moich kłótni, czy to z synem, czy wężulem ma bardzo podobny przebieg i jestem w stanie przewidzieć jakież to słowa padną z ust moich panów 🙂 Niestety w przypadku osób obcych nie jest już tak łatwo, ciężko jest przewidzieć ich reakcję w danej sytuacji. Problemem jest też, że należę do osób impulsywnych i szybciej mówię niż pomyślę, więc coś w nerwach chlapnę, a potem dopiero na spokojnie przychodzą mi różne pomysły do głowy, co też ja to mogłam jeszcze powiedzieć.
    Jak to mówią, mądry Polak po szkodzie.

    Ostatnio cały czas prawie słyszę od mojego syna: nie mam czasu, daj mi spokój. Kiedyś się wkurzyłam i powiedziałam, że przyjdzie taki moment w życiu, że będzie miał czas i ochotę na rozmowę, to nie będzie miał z kim . No powiem, że go przytkało i dało do myślenia.
    Albo wężulo nieraz wytyka mi co źle robię, więc mu mówię, że ja jestem pojętną uczennicą i szybko się uczę od swojego mistrza. Mina wężulo bezcenna 😉
    Mój syn np. jak zaczynałam krzyczeć na niego, zawsze mówił “więcej agresji”, nie wiem czemu, ale za każdym razem to na mnie działało jak czerwona płachta na byka. Powtarzał też, że agresja budzi agresję. W sumie ma rację.
    No, to takiego mam mądralińskiego synalka i o ile ciężko go czymś zaskoczyć, to jednak czasem mi się udaje 😉

    Pozdrawiam i natchnienia w ciętych ripostach Ci życzę 😉

  12. Uwielbiam Cię! Aż muszę skomentować bo do tej pory taką skryta czytaczką byłam 😉 (ze Śląska też zresztą)! A stwierdzenie o walce ze świnią w błocie będę sobie przypominać za każdym razem jak już opadną mi ręce 🙂

  13. Też tak mam! No kropka w kropkę 😀 Tyle, że mnie zazwyczaj zatyka i dlatego mam problem z odpowiedzią w ogóle, a nie tylko z tą ciętą. Żyję jednak w związku z moim przedmężem, który Riposta ma na drugie i uczy mnie jak ich, ripost w sensie, używać 😀

  14. Miałam na studiach kolegę, z którym wręcz walczyłam o miano mistrza ciętej riposty 🙂 I na tyle nas to pobudzało do kreatywności, że na prawdę nieźle mi szło. Niestety brak kontaktu z owym kolegą sprawił, że nie jestem już tak kreatywna. Choć zdarza mi się czasami błysnąć 🙂 Ale myślę, że moja życiowa riposta jest nadal przede mną 😀

  15. No kurcze,mieszkasz w mojej głowie ?????????
    Ja mam coś takiego, bardziej jestem wkurzona,wściekła,mam cholere i białą gorączkę tym na zewnątrz jestem spokojniejsza,mam zawsze taki lekki uśmiech co to wyprowadza z równowagi.I wtedy żądle najskuteczniej.No cóż,bycie Skorpionem zobowiązuje.
    Nie raz udało mi się wsadzić szpile tak głęboko ,że Wielki Rów nie sięga.
    Moja najmocniejsza i najcelniejsza odpowiedź?
    Matka się awanturowała,procentowe opary szukały ujścia.Coś tam rzegotała o gówniarzach,nieudacznikach.Podeszłam spokojnie i powiedziałam “Ale do kogo masz wonty? Było iść na zabieg,wyskrobać i żyć spokojnie a nie teraz mi morde japać.Sama się nie zrobiłam i Ciebie za matkę nie wybrałam.Ups,ale zonk”.Wytrzeźwiała z prędkością światła,coś tam przepraszała,że to nie tak,płakać nawet próbowała.”A weź się nie kompromituj” zamknęło rozdział.
    Jednak często mam tak jak piszesz,wieczorem,do poduszki wymyślam takie cuda riposty,normalnie jestem wirtuozem ironii.Ale ja to robię po kłótni 😀
    Albo wymyślałam jak zgasić teściową 😀
    Moja kumpela zawsze gadała,że ze mną można się kłócić,ale trzeba się bać kiedy znienacka się uspokajam 😀

    • Serio ? Uspokajasz się? Ja zależy kiedy i zależy z kim rozmawiam. Po mnie zawsze widać emocje, niestety ;/

      “A weź się nie kompromituj” <3

      • Poważnie.Taki dziwny typ jestem.
        To samo zauważył mój instruktor jak prawko robiłam.Że w sytuacjach kiedy inny by panikował ja osiągam jakąś nirvane,działam jak robot.A po wszystkim mam trzęsawkę większą niż narkoman i alkoholik na podwójnym głodzie.
        Ja jak się tak ale naprawdę wściekam to spokojna jestem do tego stopnia ,że krew przestaje krążyć i zastyga jak lawa.A co się dzieje pod skorupą takiej lawy to każdy wie 😀
        Pamiętam jak kiedyś moja ciotka w domu pyskowała,znaczy nie oficjalnie tylko pod nosem,puszczała jakieś hasła pod adresem babci i dziadka.Powiedziałam jej wtedy,żeby w końcu się zamknęła bo porusza sprawy rodzinne a do rodziny to ona nie należy i należeć nigdy nie będzie bo jest TYLKO żoną wujka.A rodzina to krew.
        Z dobrych 5 lat się do mnie ie odzywała 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *