Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kobieto, postaw na zdrowy egoizm.

Egoizm? No cóż, wśród kobiet to wciąż abstrakcja. Kobiety mają jakąś taką wewnętrzną cechę, która zmusza ich do bycia oddanymi i na egoizm to tam nie ma ani odrobiny miejsca.
Oddane mężowi, dzieciom, rodzinie i wszystkim znajomym w promieniu stu kilometrów. W bonusie, dochodzi też chęć zbawiania i ratowania całego świata. Taki trochę superbohater w powyciąganych dresach i bibiku, wiązanym w pośpiechu na głowie. Superbohaterka, zbawiająca i ratująca świat podczas mieszania bigosu. A później nadchodzi moment, kiedy kobieta pragnie aby teraz ją ktoś potraktował tak, jak ona traktowała innych i co? Ooops! Okazuje się, że to tak wcale nie działa.

 Kobieto, postaw na zdrowy egoizm.

Jasne, jesteśmy tymi, które dbają o domowe ognisko. O te ciepło, które rozchodzi się od kuchni po kibel. O te obiady, które przygotowujesz dwie godziny, a ktoś żre w pięć minut. Tymi, które kupują nowe kostki do kibla i martwią się czy siata ziemniaków starczy na obiad. Tymi, które zawsze bukują bilety na wakacje. Tymi, które zastanawiają się czy praca nie przesłoni rodziny. W jakiś sposób, gdzieś w kolejce u góry , większość kobiet ustawiła się pod drzwiami z napisem “Chcę być oddana wszystkim, tylko nie sobie”. To o czym mowa, to nic innego jak Altruizm i  choć jest terminem rzadko używanym teoretycznie, to już w praktyce jest ulubieńcem kobiet. 

Altruizm, czyli co to tak właściwie jest? I czy to można zjeść?

 Altruizm jest to zachowanie polegające na działaniu na korzyść innych. Polega ono na dobrowolnym ponoszeniu pewnych kosztów przez jednostkę na rzecz innej jednostki lub grupy, przeciwstawne zachowaniu egoistycznemu.

(źródło:Wikipedia)

Bo nam kobietom, ciężko czasem wziąć sobie pod uwagę, że nie jesteśmy sprzętem AGD w którym wciska się guzik “On”, a wieczorem ktoś wciska “off” i po prostu zasypiamy. Gdzieś musimy znaleźć miejsce na to, czego same pragniemy i potrzebujemy. Czego tak naprawdę w tym życiu chcemy i czego od tego życia oczekujemy.

Żałosne prawdy z kolorowych magazynów.

Ileż to ja się naczytałam mądrych wywiadów z mądrymi paniami. Przeglądając prasę czy internet, wszędzie trafiamy na te mądrości: masz sobie pozwolić na luksus i odpoczynek. Wyjedź na kilka dni za granicę, pojedź do spa i zapłać za pobyt równowartość czterech czynszów w Twoim mieszkaniu, kup sobie garsonkę gucziego, która uszczęśliwi Ciebie, a Twój portfel popadnie w depresję. Co nie stać Cię?! To SE kredyt weź, przecież Ci się należy!
No wszystko spoko, ale żebym ja to sobie spełniła to musiałabym być Heleną Kolodziey z żon holyłudu. Umówmy się, jeśli żyje się na średnim bądź niskim szczeblu, nie ma mowy o takich luksusach, ale z drugiej strony…

… Czy zastosowanie zdrowego egoizmu to naprawdę tak wiele? 

Do tego, aby zacząć myśleć o sobie, wcale nie trzeba pośpiesznie bukować biletów na Malediwy czy inne Seszele. Żeby czuć się fajną i zajebistą babką, nie trzeba mieć w szafie garsonek gucziego ani perfum koko szanel na łazienkowej półce. Większość Pań, które idealnie uśmiechają się do Ciebie z idealnych ujęć, na idealnych zdjęciach, z idealnego instagrama, to w rzeczywistości mogą być kobiety, które nie lubią i nie akceptują same siebie. Bo akceptacja siebie siedzi wewnątrz. Bo wewnętrzne szczęście nie ma ceny ani metki. Szczęście nie jest warunkowane kredytem w banku ani ilością zer na koncie, a jego miarą nie są przerobione zdjęcia z wakacji, dodawane na social mediach.

A człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy żyje w zgodzie ze sobą. Kiedy najpierw myśli: “Czy ja tego na pewno chcę? Czy ja tego w życiu potrzebuję? Czy mnie to uszczęśliwia?”, a później dopiero działa.

Nie ma więc znaczenia jaką masz na sobie spódnicę i ile za nią dałaś, ważne jest w tym wszystkim JAK ty się czujesz sama ze sobą. Naga, bez ubrań. Ubrana jedynie w swoje uczucia.

Znajdź poręcz na której można zjechać, zamiast szukać kolejnych schodów prowadzących pod górkę.

Baaardzo dawno temu, nie potrafiłam wygrzebać z siebie ani grama zdrowego egoizmu. W tygodniu praca, w weekendy szkoła, wieczorami jakieś sprzątanie i wertowanie kartek na egzamin. Ktoś dzwonił z pytaniem czy mogę pomóc, czy mogę wysłuchać, pomóc wybrać sukienkę na wesele? Jasne, że mogę!
No bo skoro ktoś dzwoni to znaczy, że serio mnie potrzebuje, a z drugiej strony: teraz mam wolny weekend to odpocznę – powiedziałam pewnie w przypływie nadziei bo zaraz za rogiem sobotniego poranka, wzięłam się za mycie okien i odsuwanie wersalek żeby poodkurzać.

Jak sobie przypomnę te czasy to na samo wspomnienie jestem zmęczona. Byłam pozbawiona absolutnie całego zdrowego rozsądku, który pozwalałby mi leżeć dupą na łóżku i nie robić absolutnie nic.  I jakkolwiek może to zabrzmieć ironicznie – tego zdrowego egoizmu nauczyłam się w momencie, kiedy zostałam mamą.

Czy to znaczy, że egoistka nie kocha swojego dziecka?

Absolutnie. To znaczy jedynie tyle, że po miesiącu z noworodkiem, gdzie nie spałam, żyłam na kanapkach i kawie – zrozumiałam, że dłużej tak nie pociągnę. Znaczy, pociągnę, ale z pewnością popadnę w depresję albo wycieńczona psychicznie zacznę się kiwać na krześle w przód-tył i gadać sama do siebie. Stanę się jedną z tych kobiet, które snują się jak cień człowieka i nie porozmawiasz z nią o niczym innym tylko o kolorze kupy, ulewaniach i bąkach własnego dziecka. Bo chciałam mieć “ogarniętego” noworodka, posprzątane mieszkanie i zrobiony dwudaniowy obiad, a w dodatku być ciągle uśmiechniętą i skorą do pomocy przyjaciółką. Bulszit, nie w tym życiu kobieto, nie przy tym dziecku – rzuciłam sama do siebie, któregoś ranka.

Na moje szczęście, gdzieś w jakimś losowaniu, znalazłam niemęża, który świadom był faktu, że jak się zamknę w czterech ścianach to mogę całkowicie ogłupieć.  Sama wielokrotnie wspominałam, że jeśli przestanę się rozwijać, dbać o swoje wnętrze i zewnętrze to będę czuła się źle sama ze sobą.

Wiele kobiet w momencie swojego życia, jakim jest macierzyństwo, orientuje się z kim tak naprawdę ma styczność na co dzień. I nie, nie chodzi tutaj o małego człowieka, który dopiero wziął swój pierwszy haust powietrza. Bowiem znam nie jedną Halinkę, która otworzyła mężowi drzwi, a ten zamiast “dzień dobry”, rzucił, że on tylko po rzeczy bo Krysia z gazowni, co to liczniki  spisywała tydzień temu, to myje włosy częściej niż raz w tygodniu.  Więc taka żona to powinna zrozumieć, że on taki mąż to podziękuje za współpracę, z dzieckiem radź sobie sama i generalnie bonwłajaż.

A i tak koniec końców, zawsze możesz usłyszeć znajome pytanie o którym więcej poczytasz tutaj -> Czym Ty tak w ogóle jesteś zmęczona? 

Ale jest też druga strona medalu…

… można być kobietą biznesu, pachnieć szanel numer pięć (nigdy nie wiem jaki to zapach, ale najpopularniejszy to wymieniam, wiadomo), ciało balsamować mleczkiem kokosowym i mieć najlepszy tyłek w całym województwie, ale nigdy nie gwarantuje Ci to faktu, że pewnego dnia, Twój mąż czy niemąż, nie stwierdzi, że trafiła go w owłosione dupsko strzała amora i on jednak by się wyprowadził do jakiejś Grażynki, co to biust ma dwa rozmiary większy od Twojego i zamiast tłustych schabowych, On nagle pokochał rukole więc arivederczi żono!

I w tym momencie wyjścia masz dwa: albo klęczeć przy nim, błagać o powrót i obiecywać, że zrobisz sobie cycki trzy rozmiary większe niż ma owa-nowa Grażynka albo…

… Wziąć głębokich wdech i postawić na zdrowy egoizm.

Możesz starać się dogodzić drugiej osobie całe życie, ale nigdy nie będzie Ci to gwarantowało szczęścia, a na pewno zagwarantuje Ci zmęczenie materiału. Możesz całe życie wyznawać altruizm i go stosować, ale Twoje ciało podziękuje Ci za egoizm, jeśli zrozumiesz, że jest nam on czasem potrzebny.  Możesz zgadzać się na wszystko, o co poproszą Cię znajomi, ale NIGDY nie będziesz miała pewności, że w momencie kiedy Ty będziesz potrzebowała pomocy, to ją otrzymasz.  Warto pomagać bezinteresownie i to jest oczywiste, ale warto też zadać sobie pytanie: Czy na pewno mogę pomóc nie komplikując własnych planów? Czy to, że mam teraz pomóc jest dla mnie oczywistym faktem czy lekko przymusową sytuacją, gdzie muszę poprzekładać swoje plany na ten dzień?

Bo przygotowanym w życiu trzeba być również na to, że dzieci kiedyś nie będą potrzebowały naszej uwagi tak bardzo. Mąż czy narzeczony może odejść do Gabrysi, która mu dokumenty faksuje cyckami i wiesz co wtedy Cię nie opuści? 

Twoja wiara w siebie, praca, wykształcenie i pieniądze. Czyli wszystko to, co otrzymasz jeśli zaczniesz wierzyć w siebie i w to, że egoizm jest potrzebny oraz zdrowy!

I pamiętaj…

zdrowy egoizm


Jeśli spodobał Ci się powyższy artykuł, uważasz go za pomocny bądź ciekawy, będę wdzięczna jeśli na niego zareagujesz. Jeśli uważasz, że może on pomóc innym, będę wdzięczna jeśli go udostępnisz. 

Więcej mnie, możesz znaleźć tutaj: Matka torpeda

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

24 Responses

  1. Hołduję zasadom- nie smakuje, nie jedz, przeszkadza-powies pranie, rozpakuj zmywarkę, odkurz, umyj itd. Idealny sposób na faceta, za którego mama robiła właściwie wszystko. Sniadanka do pracy, sprzatala czy opierała. Małżonków szybko się nauczył wielu rzeczy choć przyznam, że do prania go nie dopuszczam po akcji -no wszystko mi wyszło różowe 😉. Co do zależności. Oglądałam ją latami u mojej mamy więc u siebie niedopusciłam. I najważniejsze. Wierzyć w to, że człowiek w razie czego da sobie radę choćby na początek w przytułku. Życie ma się jedno więc szkoda go marnować. I to dotyczy wszystkiego.

  2. A ja tam byłam egoistyczna od samego początku, a nawet wcześniej. Po wszystkich przejściach co sobie zafundowałam w życiorysie do obecnego męża podchodziłam jak pies do jeża, a nawet gorzej. Zresztą, podchodziłam tak i do innych mężczyzn -znaczy do wszystkich.A kto mnie nauczył? – Mężczyźni. Goście, którzy nadal istnieją mocno w moim życiu jako przyjaciele i nie – nie są “inni”. Czy to dobrze? Nie wiem, mi tam dobrze. Przed ślubem poinformowałam, ze jestem i zamierzam być kobieta, a nie jedynie żoną a później i być może matką. Teraz tez tak do tego podchodzę. Może nie kupuję sobie Bóg wie jakich rzeczy, może nie wyjeżdżam na straszne wojaże (choć nie twierdzę, ze nie chciałabym – wiem po prostu na co mnie stać) ale walczę o respektowanie swoich potrzeb. czy się kształcę? Tak, to nawet za namową męża, bo to on stwierdził, ze jeśli tylko chce, a damy radę to powinnam rozwijać swoje pasje i zamiłowania. Jak trzeba Męża zabiera nasze dziecia i wyjeżdżają na popołudnie do teściów. Jakbym chciała wyjść wieczorem to problem żaden, problemem jest, ze brak mi z kim, ale to insza inszość….
    Dlatego tak, popieram ręką, nogę i resztą członków wystających, ze zdrowy egoizm jest bardzo wskazany. Bycie, dbanie o siebie nawet jeśli nigdzie na “lewo” mąż/ nie-mąż nie pójdzie to jest dobre, bo i mężczyzna to docenia. Inteligentny “egzemplarz” sam będzie do tego popychał i namawiał swoją Kobietę, dlaczego? Jak to usłyszałam ja od męża ” weź się zastanów, jak idziemy i wszyscy się oglądają za tobą, to jak ja mam nie być dumny, że jestem twoim mężem? A jeśli ja widzę, ze kolegę skręca, jak z tobą rozmawia, bo on ma pustaka w domu, to czy nie jest to prawidłowy kierunek?” – tak tez przejawia się ich egoizm 😉
    A jedynie z czym się nie zgodzę….. to że “madmadmuazel” chanela bije na głowę No5 – jest powalające, kuszące, egzotyczne i dla kobiety z tym “czymś”. 5 jest jak sama nazwa wskazuje dla “5”0+….

    • ” weź się zastanów, jak idziemy i wszyscy się oglądają za tobą, to jak ja mam nie być dumny, że jestem twoim mężem? A jeśli ja widzę, ze kolegę skręca, jak z tobą rozmawia, bo on ma pustaka w domu, to czy nie jest to prawidłowy kierunek?” Słodki jezu w morelach, jak to pięknie powiedziane!! 😍😍

  3. Na początek nauki zdrowego egoizmu i gospodarowania “wolnym” czasem polecam takie małe sklepiki/garmażerki: pierogi, łazanki, kopytka, kluski śląskie, placki ziemniaczane, naleśniki z czym chcesz i gotowe sałatki. Wpadasz raz w tygodniu, kupujesz na dwa dni i kilka godzin na szykowanie, gotowanie zaoszczędzone. Smakuje jak domowe, kuchnia czysta chociaż dwa dni w tygodniu. W skali miesiąca to aż 8 dni bez stania w tym upale przy garach. Mężczyźnie trzeba tylko wytłumaczyć, że dzień bez mięsa jest dla zdrowotności 🙂 Dla “zajechanych” wersja hardkorowa: symulujemy chorobę, wybywamy do mamusi solo na cały dzień. Pan Mąż/Niemąż ma tylko zająć się dzieckiem, posprzątać, ugotować, nakarmić, pójść na spacer z dzieckiem, wstawić i powiesić pranie i tak przecież nie idzie do pracy, to “nic nie robi”. Wieczorem wracasz wyspana i wypoczęta i żądasz dzikiego seksu. Doceni, oj doceni…

    • Jestem tego samego zdania. Każdy się dziwi, że Igrek zostaje bez problemu z dzieckiem. Ja w tym nic dziwnego nie widzę, serio. Od samego początku się nim opiekował bo to jest też jego dziecko. Jeśli mówię, że dzisiaj nie ma obiadu bo mi się nie chciało to nie ma, tak?
      Faceci po prostu lubią udawać, że czegoś nie potrafią bo to idealne wykorzystanie sytuacji do nic nie robienia 😉

  4. Ale tak naprawdę ten temat ma też drugie dno bo czasami kobiety nie są niewolnikami w swoim domu tylko z własnego wyboru. Ale drugim dnem jest przemoc psychiczna o której mówi się rzadziej. Co z tego ze ktoś jest uśmiechnięty ze rolą robota domowego jest jej wyborem a przekracza cztery ściany swojego domu ze strachem bo wie ze czeka ja zeszmacenie psychiczne i takie rany bolą bardziej bo nie sa widoczne dla nikogo i ofiara z łatwością je maskuje a przemoc fizyczna widzi każdy. I niestety dla wielu niszczenie psychiczne nie jest przemocą.

    • Jest przemocą i nie raz psychologowie się wypowiadają, że jest gorsza niż przemoc fizyczna.
      Znam trzy kobiety, którymi mężowie pomiatają, a one między ludźmi z uśmiechem na ustach “misiaczkują”. Gdybyś ich zobaczyła powiedziałabyś, że to idealne małżeństwo. NIGDY nie widziałam żeby ktoś z nich podniósł głos czy się kłócił. Jak już dowiedziałam się prawdy, byłam załamana.
      Ale wiesz co się okazało? “No ale wiesz, on zarabia, a ja i tak siedzę w domu więc trudno..”
      “TRUDNO” powiedziała dorosła kobieta, z wykształceniem i możliwościami.
      TRUDNO, że nią pomiata. W końcu to jej ślubny.

      • Masakra po prostu brak słów. Też znam taki przykład gdzie dziewczyna codziennie słyszy ze jest za brzydką żeby ktoś inny ja chciał ze jak odejdzie to zabierze jej dziecko. A ona co no wiesz mój misiek taki jest ale mamy w planach drugie dziecko. Cycki opadają. Nie mówię my też mamy spiecia zwłaszcza z mojego powodu bo ja juz jestem zmęczona. Klucimy sie ze aż wióry lecą ale jak dzieci śpią ☺. Ale nigdy nie ma problemu jak chce wyjść do teściów i dac w palnik (mają po 45 lat ☺) nie ma problemu jak chce wydać na siebie nie ma sprawy a jak nagrabi sobie przez weekend to jeszcze mi dokłada. Nawet dołożył się do dietetyka i badań no bo kochanie musi czuć się dobrze 😊ja miałam przejścia z byłym mężem i drugi raz nie dam z siebie zrobić sprzętu AGD , sprzątaczki opiekunki, maszynki do sexu bo mu się chce. Tyle

          • Wiesz co mi się wydaje ze tę kobiety po jakimś czasie same zaczynają wierzyć w to co mówi oprawca psychika jest rozwalona na kawałki rodzina też nie pomaga bo często nie wieży a to jest bardzo ciężko udowodnic. Wiem bo sprawa dotyczy mojej przyjaciółki po którymś razie jak ja wyrzucił z domu dowiadywalam się na ten temat i dopóki ona nie zgłosi to nic nie zrobią. Takie błędne koło wyrzuca poniza przeprasza i wraca i tak już od 8 lat

          • Kochana,nie przeszkadza.
            Nie przeszkadza dlatego,że zanim ona takie sowa usłyszała to miała stopniowo niszczoną psychikę i poczucie własnej wartości.
            Bardzo często brak wsparcia w najbliższej rodzinie bo przecież oprawca poza domem to wzór cnót wszelakich,książe na białym koniu.
            Więc nawet jak by się chciała wyżalić np matce to usłyszy “ale co Ty wymyślasz,przecież on by cię na rękach nosił,zapatrzony jak w obrazek”Normalnie gdyby ojca nie było to ani chybi małżonek zostałby ojczymem.

            Potem zaczyna się wmawianie “Ty nic nie umiesz,jesteś beznadziejna,beze mnie nic nie znaczysz” i tego typu kwiatki.Na tym etapie nie ma się już własnych znajomych,przyjaciół bo książe odciął .
            Zaczyna się w to wierzyć-jestem zła,niedobra,nic nie umiem,nie potrafię,jestem beznadziejna,wszystko moja wina.
            Potem zaczyna się wielbić Pana i Władcę bo zechciał się takim zerem zainteresować.

            żeby takiej osobie pomóc nie wystarczy gadać “jaka ty głupia że z takim debilem jesteś”,”weź kobieto go zostaw”.
            Najpierw trzeba odbudować wiarę we własne możliwości.

  5. Niby media mówią o tym,ze powinnysmy być egoistkami ale z drugiej wszystkie gazety promują kobiety które w każdej dziedzinie powinny być idealne .A to super matka trojki dzieci która rozkreca swój interes a do tego lata 5 razy w tyg na siłownie i ma ciało nastolatki,potem my oglądamy albo czytamy o takich i czujemy się beznadziejnie bo mamy ledwo sile na prysznic i umycie głowy . I ja też dopiero po urodzeniu dziecka zrozumiała ze jak raz nie ugotuje obiadu albo nie posprzatam a w tym czasie odpoczne to nic się nie stanie.Z drugiej strony to kobiety potrafią na Nas wymóc bycie właśnie idealna bo nie zrób czasem czegos a juz Cie obgadaja i skrytykuja.

    • To jest prawda. Ja odnoszę wrażenie (i to dość często), że kobiety uwielbiają udowadniać, że są lepsze. Kompletnie tego nie rozumiem. Nigdy nie rozumiem tej chorej rywalizacji, każda z nas powinna się wspierać, a nie dowalać sobie do pieca.
      “Jak to kupujesz gotowca na obiad?!?!!? No wiesz… Takie świństwo, własnej rodzinie?!” – bo ona siedzi i klei pół dnia pierogi, umęczona w siódmych potach, ma dość i pada na pysk, a Ty leniwa zamiast lepić tak samo pierogi sześć godzin wolałaś kupić mrożone.

  6. Dlatego ja się cieszę ze wracam do centrum miasta niż siedzieć na tej wsi odchaczam dni do 30 czerwca I pewnie będę się zachowywać przez najblizsze miesiace jak goryl wypuszczony z buszu taka będzie euforia ale w końcu wrzucę na luz i będę miała odrobinę swojego życia

  7. Powielany całymi pokoleniami stereotyp ,że kobieta z dziećmi,przy dzieciach i dla dzieci.Czasem załapie się mąż.
    Ogólnie ma gotować,sprzątać,prać,czasem d..y dać.
    A potem jak raz do roku zrobiła sobie makijaż to jej we wsi nie poznali.Jak poszła do fryzjera to płakała 3 miesiące bo wydała na siebie.
    Nauka? Po co? Żeby kartofle kopać?
    I rósł mit pana i władcy choćby był najgłupszy w całym kosmosie.
    I ciężko coś zmienić,skoro nadal się piętnuje te co robią karierę i potrafią wydać na majtki średnią krajową.Że (wiem ,nie zaczyna się zdania od “że” :P) egoistki,zimne suki.
    A ja uważam,że jeśli któraś nie chce dzieci,męża(woli wolne związki),chce pracować 24/24 i trzepać grubą kasę- niech tak ma.Skoro to jej zapewnia szczęście.
    A jeśli inna woli robić 12-to daniowe obiadki,ganiać za 12-tką dzieci- to też niech ma jeśli zadowolona i takie życie chciała.
    Ważne,by robić to w zgodzie ze sobą a nie bo tego oczekuje ciotka matki sąsiada kuzyna ze strony ciotecznego wuja dziadka babki.
    Ja wczoraj z rodzinką poszłam się odchamić na koncert.Zdarłam gardło razem z koleżanką,dzieci udawały,że nas nie znają i było zajebiście 😀

  8. Najgorsze jest to, jak chłop za cholerę nie widzi, że potrzebujesz trochę tego egoizmu i nie ułatwia Ci zdobycia go!! ;/

    • W tym momencie trzeba pamiętać, że nie jesteś sprzętem AGD, który ktoś przestawia w wolnej chwili i za niego decyduje.
      Sama decydujesz kiedy tego egoizmu chcesz, a druga osoba MUSI się dostosować. Kwestia wypracowania sobie tego :*

  9. Z przerażeniem obserwuję koleżanki które siedzą w domu z dziećmi – żadnej pracy, żadnych oszczędności, żadnej samodzielnosci… A potem jak chłop się wypnie dupą to się budzą z ręką w nocniku i mało tego wolą w tym stanie zostać niż wreszcie zawalczyć o siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *