Matka Torpeda
Matka Torpeda

Domowe kotlety mielone, według Matki Torpedy.

Kotlety mielone tradycyjne, to coś, co lubi każdy z nas. Należę do największych fanów domowych mielonych i gdyby nie marudzenie niemęża, mogłabym je robić codziennie na obiad. Na kolację też. O przepis pytaliście mnie już dawno, ale za każdym razem kiedy sobie przypominałam, domowe kotlety mielone były już w moim żołądku, dlatego to wszystko tak długo powstawało. Generalnie jak można zauważyć jestem fanką obiadów domowych, które często poddaję modyfikacji.

Kotlety mielone z mięsa drobiowego? Kotlety mielone z serem? Kotlety mielone z pieczarkami? Mielone z bułką czy może bez? Ile podniebień, tyle przepisów! Bez wątpienia warto dodać, że tradycyjne kotlety mielone to sposób na szybki i domowy obiad. 

Domowe kotlety mielone, według Matki Torpedy.

mielone matki torpedy


Tradycyjne kotlety mielone: składniki:

Mięso mielone (Szok, co?).  Jak na złą kobietę przystało, kupuję w sklepie. Nie mielę sama z prostego powodu – nie mam maszynki do mielenia mięsa bo przecież kupiłam robota kuchennego za miliony monet, ale funkcji mielenia nie posiada. Tak więc kupujemy mięsiwo (bez znaczenia jakie, wedle gustów i upodobań) i do tego otóż mięsiwa dodajemy:

Cebulę  ja trę na tarce o dużych oczkach. Tarka po babci, z czasów mega odległych, pamiątka, której w życiu nie wyrzucę. Cebulę można zeszklić lub dodać surową. Ja daję surową, ale przez kilka ładnych lat szkliłam aż miło.

Jajko, sztuk jeden– jajko traktujesz o zlew, wbijasz do mięsiwa, tak po prostu, bez zbędnej otoczki i moralizatorstwa. 

Przyprawy w ilości “dużo” i jeszcze trochę oczywiście ilość przypraw jak i same przyprawy to kwestia indywidualna. Ja dodaję zazwyczaj przyprawę do mięsa mielonego, sól, zioła prowansalskie oraz świeżo zmielony pieprz, ewentualnie gdzieś mi się tam może zaplątać majeranek bo majeranek to ja daję do wszystkiego, oprócz porannej kawy.

Namoczoną bułkę np. pszenną bułkę można moczyć w mleku lub wodzie. Ja zazwyczaj moczę w wodzie bo nie widziałam różnicy jak moczyłam w mleku.

Odrobinę bułki tartej tak tyć tyć, byleby było, a nie, że jej nie ma wcale. Im więcej bułki tartej tym twardsze mielone, które tracą dużo na smaku i konsystencji w środku, po usmażeniu. Właśnie przez bułkę tartą, mielone wychodzą czasem twarde i niedobre.


Domowe kotlety mielone: przepis krok po kroku.

Krok pierwszy:  Bierzesz mięso mielone i przerzucasz w dowolną miskę. Kolor miski sobie wybierz sama. Średnicę również. Przy wyborze miski, możesz  kierować się sentymentem, dniem cyklu miesiączkowego czy czymkolwiek, co pomoże Ci podjąć decyzję. Grunt, żebyś wrzuciła tam mięso razem z przyprawami.

Krok drugi:  Bierzesz z lodówki parówkę, a z chlebaka bułkę bo właśnie uzmysławiasz sobie, że zanim te mielone się zrobią to zdechniesz z głodu, a umówmy się – gotowanie z pustym żołądkiem w tle, to chuj, a nie gotowanie jest.

Krok trzeci: Namokniętą bułkę dobrze odsączamy z nadmiaru wody. Kawałki poszarpanej jak psychika podczas okresu, bułki – dorzucamy do mięsa.

Krok czwarty: Ugniatasz to całe dziadostwo w tej misce, klei Ci się do łap tak, że obożebożebożebożenko, ale się nie przejmujesz wcale. I tutaj jest taka stara prawda, że najlepsze mielone to takie w których mięcho było długo i dokładnie wyrabiane. Nie, nie musisz wyrabiać tego mięsa dwa dni i trzy noce, ale jeśli uzyskasz gładką konsystencję, która odkleja Ci się od rąk – jesteś w mielonowym domu. Tylko na Boga, nie syp do tej miski pół kilograma bułki tartej, najlepiej nie syp tam bułki tartej wcale.

Krok piąty: Z rękami uwalonymi po łokcie, odciągasz od siebie dziecko, próbując mu wytłumaczyć, że robisz obiad. Bo nie wiesz czy On wie, ale bez tego obiadu to i On i ojciec będą cały dzień głodni łazić. I, że niestety nie możesz teraz udawać konika bo wyrabiasz mięso, a koniki mięsa raczej nie potrafią wyrabiać. 

Krok szósty: Dalej robisz mielone, ale już przy akompaniamencie małego człowieka, który testuje swoje płuca. Nic się nie przejmuj, dalej wyrabiaj mięso. Z pięknie ugniecionego mięsa, wyrabiasz kształt typowego mielonego tylko po to, żeby za moment w rękach delikatnie go “spłaszczyć”.

Krok siódmy: Układasz je w PORZĄDKU numerycznym, na desce do krojenia. Numerujemy kolejno: Mielony numer jeden, Mielony numer dwa, Mielony numer trzy i tak dalej i tak dalej. Ten punkt jest bardzo istotny, ponieważ mielone wtedy znają swoje numerki i wiedzą jak się dobrze smażyć. Jeśli nie nadamy im numerków, pogubią się w cholerę.

Krok ósmy: Obsypujemy kolejno Pana Mielonego numer jeden, dwa i trzy, odrobiną bułki tartej. Odrobinę tej bułki, bo jak nawalimy za dużo to mielone wyjdą twarde jak dupa Kim Kardashian, a nie jesteśmy Kanye Westem, żebyśmy taki mieli cel.

W międzyczasie wyciągamy patelnię, nalewamy olej i odpalamy gaz. Ale gaz odpalamy tak, żeby nam się tylko palnik odpalił, a nie żeby połowa bloku w powietrze wyleciała, to też w sumie istotny punkt.

Krok dziewiąty: Układamy mielone na rozgrzany olej, oczywiście w kolejności, którą wcześniej im nadaliśmy. Mielony numer jeden, mielony numer dwa…

Krok dziesiąty: Smażymy z każdej strony kilka minut, ja smażę zawsze “na oko” aż mają piękny mielonowy kolor. Przekładasz na talerz i cieszysz się nadchodzącym do Twojego żołądka żarełkiem.

mielone Matki Torpedy

Krok jedenasty: Uświadamiasz sobie, że robiłaś te mielone pół godziny, a zjedzone zostały w dwie minuty.

Kotlety mielone z pieczarkami:

Kotlety mielone z pieczarkami? Pieczarki to jeden z moich ulubionych dodatków do kotletów mielonych. Aromat takich kotletów mielonych sprawia, że czuję głód mimo, że jestem najedzona. Smak jak dla mnie nie do podrobienia.

Wystarczy przysmażyć pieczarki z cebulą i dodać masę ziół prowansalskich, a później ostudzone dorzucić do wyrabianego mięsa. Efekt powalający!

Niektórzy pieczarkami również “posypują” kotlety mielone.

Kotlety mielone z serem.

Pytacie często o ten rodzaj kotletów mielonych. Tak, robiłam chyba ze trzy razy w życiu i osobiście jestem na nie. Może była to kwestia  źle dobranego sera, a może to mejbelin?

Kotlety mielone ze szpinakiem.

Kotlety mielone ze szpinakiem: brzmi dziwnie? Smakuje wybornie! Szpinak podgrzewamy na oliwie, dodajemy czosnek oraz przyprawy bądź też przyrządzamy go według naszego uznania. Gotowy oraz ostudzony, dorzucamy do wyrabianego mięsa. Smakuje wyśmienicie!


Jeśli szukasz innej inspiracji na obiad, zobacz koniecznie 👉 pomysł na domowy kebab Matki Torpedy

Więcej moich tekstów, znajdziesz tu  👉 KLIK.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

15 Responses

  1. O widzisz,a ja dziś poszłam na duuuuuuże skróty- bez bułki i cebulki 😀
    Znaczy robiłam mięsne kulki z sosem pieczarkowym i makaronem.
    Kiedyś w jakieś gazecie jak czekałam do sadysty,znaczy dentysty- znalazłam przepis na “inne mielone”- z dodatkiem sera i pieczone w piekarniku. Były nawet,nawet- te które siłą oderwałam od blachy bo jakoś nie doczytałam że mają być na papierze.

    Ja z powodu zboczenia staram się nie używać gotowych mieszanek przyprawowych-wolę sama namieszać.
    I mimo że mój wyuczony zawód wymaga ode mnie upapranych rąk ( no bo jak inaczej wymieszać,ugniatać,panierować,kulać kluchy)- bardzo tego nie lubię 😀
    Jakbym tak miała być jakimś budowlańcem to bym chyba poszła na rentę bo miałabym stres pourazowy 😀
    Gdybyś chciała-to służę przepisem na “inne mielone” 😀

  2. Moj mezu miesozerny, corka tyz, a ja vegetarianka musze im gotowac. Choc przyznam sie ze za mielonymi mezu nie przepada, zje jednegu lub dwa raz na ruski rok, a cora z mielonego lubi spaghetti 😉

  3. Jakby Ewa Wachowicz czy inny Makłowicz w ten sposób opowiadali o gotowaniu na antenie to może bym w koncu ich oglądała 🙂 przepis wypróbuję z pewnością🤗 dodam tylko kolejne podpunkty # pogłaszcz łokciem niemowlaka, najdelikatniej jak umiesz (bo ręce przecież uwalone), a noga pobujaj wózek bo mini wersja człowieka właśnie domaga sie uwagi. I to rajt nał!
    #zaklej kotu pyszczek taśmą bo drze sie tak że zagłusza wymienionego powyżej niemowlaka.

  4. To ja mam pytanie ile kg tego mielonego i ile bulki namaczanej. Wczoraj robilam z bulka i tak srednio mi wyszly. Proporcji nie znam. Pozdro!

  5. Krok czternasty primo- uświadamiasz sobie, że robiłaś mielone przez pół godziny, a dziecko i tak nie zamierza ich jeść i wyżera same ziemniaki. Z Twojego talerza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *