Matka Torpeda
Matka Torpeda

Skakanie na skakance czyli z czym to można zjeść oraz jakie są efekty.

Skakanie na skakance to jedna z tych form aktywności fizycznych, która kojarzy nam się z dzieciństwem, a nie ze sportem. W dobie trenerów personalnych, karnetów na siłownię i modzie na bieganie, o biednej skakance większość zapomniała. Poza bokserami, Oni zawsze o niej pamiętają. I poza mną, jej nową kochanką.

W związku ze sporym zainteresowaniem z Waszej strony, postanowiłam zebrać do kupy wszystkie Wasze pytania i rozpisać się raz, a porządnie, a nie odpisywać każdej z Was z osobna. Tym bardziej, że te pytania się po prostu powtarzają.

Skakanie na skakance czyli z czym to można zjeść oraz jakie są efekty.

Zacznę od tego, że nim zaczęłam ćwiczyć to sporo na temat skakania na skakance czytałam. Naczytałam się wiele artykułów, które podsunęło mi Google, zastanowiłam się czy podołam i… poszłam spać.

Generalnie, musicie wiedzieć, że jestem osobą, która ma zawsze spory zapał do „zmiany życia” na kilka dni. Po maksymalnie pięciu dniach, moje chęci, mój zapał oraz samozaparcie ulatnia się jak kamfora. Oczywiście jeśli sobie ubzduram jakąś aktywność fizyczną to najpierw kupuję legginsy, koszulki, maty, karimaty, dzikie węże, krótkie spodenki na zmianę oraz zapas gumek do włosów tylko po to, żeby ostatecznie… nigdy z tego nie skorzystać.

Tym razem, nie kupiłam nic poza najtańszą skakanką, jaką znalazłam w sklepie sportowym. Dosłownie mam zwykły sznurek, który widzicie na zdjęciu. W dodatku jest bardzo irytujący bo rączki zjeżdżają, ale stwierdziłam, że kiedyś byłaby to świetna wymówka, żeby przestać ćwiczyć. Dziś to olewam.

Skakanie na skakance: jak zacząć?

Przede wszystkim, skakanka szybko uświadomi Ci, że nie masz kondycji. O ile serio jej nie masz. Bo ja nie miałam i skakanka dosłownie dała mi w pysk. Po pierwszym skakaniu, myślałam, że wypluje serce gardłem, a skakałam jakieś względne 12 minut. Już po trzech minutach, myślałam, że się zasapię jak parowóz.

Każdy kto dopiero zaczyna przygodę ze skakaniem na skakance, powinien zaczynać od 5 minut dziennie. Jest to optymalny czas dla początkujących.

Warto również pamiętać o rozgrzewce, żeby się nie zajechać jak dziki koń po Westernie.

Skakanie na skakance: jak szybko widoczne są efekty?

Ja, osoba uciekająca od jakiejkolwiek aktywności fizycznej poza jazdą na rowerze, pokochałam skakankę za… szybkość w efektach.

Po pierwszym dniu, nie potrafiłam wyjść z psem. Łydki i pośladki piekły mnie tak, jakby ktoś za mną chodził i mnie przypalał rozżarzonym węglem w dupsko. Dosłownie. Jak robiłam zakupy w Lidlu, to Igrek mówił, że wyglądałam jakbym zaraz miała popuścić i śpieszyła się bardzo do kibla.

Wystarczy skakać na skakance TYLKO 10 minut dziennie aby schudnąć. 15 minut skakania to tak, jakbyśmy 30 minut biegali, a 1 godzina skakania to 725 spalonych kalorii.

Skakanie na skakance: co to tak właściwie daje?

Poza mega zakwasami i szybkimi efektami, skakanka poprawi naszą kondycję, co może nas szczerze ucieszyć. Przez pierwsze dni się potykasz, plączesz, próbujesz co chwilę robić przerwę, a po kilku dniach masz wrażenie, jakbyś skakała od zawsze. Dosłownie czujesz się jak zawodowy bokser, który skacze przed walką.

Skakanka jest również jedną z najlepszych metod na… płaski brzuch, wiedziałyście? Bo ja na przykład nie. Milion razy czytałam o “płaskim brzuchu”, ale skakanka nie pojawiała się w żadnym artykule. Okazuje się jednak, że jeśli mamy zamiar zrzucić brzuch oraz porzucić boczki na rzecz pięknych bioder – skakanie na skakance, wyciąga do nas pomocny sznurek i przychodzi nam z pomocą. Szybką i skuteczną. Poza płaskim brzuchem:

– wzmacnia dolne partie ciała

– modeluje uda

– modeluje oraz ujędrnia pośladki

– jest najlepsza w uzyskaniu płaskiego brzucha oraz skutecznie walczy z tzw. „oponką”

– niweluje tzw. „boczki”

– wzmacnia ramiona

– modeluje sylwetkę całego ciała

– zwalcza cellulit

– poprawia kondycję oraz samopoczucie

– poprawia krążenie

– ciało staje się smuklejsze

Skakanka, moja nowa kochanka.

Tak jak wspominałam na Instagramie, ze skakanką polubiłam się ze względu na szybkie efekty oraz zabawę podczas skakania. Jest to pierwsza aktywność fizyczna w domowym zaciszu, do której się nie zmuszam, a wręcz nie mogę się doczekać aż wezmę sznurek w ręce. Głównie z tego powodu, że skaczę do ulubionych piosenek, które rytmem pozwalają mi dobierać sobie technikę oraz ilość skoków.

Skakanie rozpoczynam od skakania “truchcikiem” do wolniejszej piosenki. Tylko termin “wolniejsza piosenka” to nie żadna pościelówka romantyczna, żeby była jasność.  Jeśli ktoś chce jakikolwiek przykładowy tytuł, śmiało można pisać w wiadomości.

Później zazwyczaj odpalam muzykę bardziej dynamiczną, co w efekcie po 3 minutach piosenki, daje mi ciało, które jest mokre, zupełnie jakbym wyszła z wanny. Do efektu spoconego ciała, zazwyczaj przyczynia się „bieg w miejscu” tzw. lajkonik na mega „wkurwie”, jak lubię to nazywać. Z lajkonika, płynnie przechodzę w tzw. „Żabkę” czyli obie nogi są złączone, palce u stóp są ściągnięte, brzuch jest napięty, a ramiona i plecy są wyprostowane. Przechodzę w żabkę skośną – z lewa do prawa oraz skaczę partię tylko na jednej nodze. Raz na prawej, raz na lewej, trzeciej nie mam to nie skaczę, ale jakbym miała to bym skakała. Pytacie również czy mi się to nie nudzi?

Właśnie dzięki muzyce, nie nudzi mi się wcale. Odgrzebuję stare dynamiczne hity i wylewam z siebie takie poty, jakbym właśnie wyszła z wanny. Zaczynałam od 15 minut skakania, obecnie kończę drugi tydzień skakania i skaczę  już godzinę.

Skakanie na skakance: moje efekty po dwóch tygodniach.

skakanka

Przede wszystkim, BARDZO poprawiła się moja kondycja. Każdego dnia skaczę godzinę, przestałam się plątać i potykać. Jestem w stanie z jednej techniki skakania przejść w drugą technikę bez konieczności robienia przerwy. Skaczę już płynnie, a zadyszka nie przychodzi już tak szybko. No chyba, że sobie dowalę “lajkonika na wkurwie” to wtedy serce mi wychodzi gardłem.

Jestem daleka od fotografowania i udostępniania w social mediach, zdjęć swojego ciała toteż długo się zastanawiałam czy wstawić tutaj fotkę “przed” i “po”. Szczerze mówiąc, wciąż nie jestem pewna czy dobrze robię, ale jedno zdjęcie nie zaszkodzi, a może sprawi, że któraś z Was pobiegnie po skakankę?

skakanka efekty

Nie. Brzuch po lewej nie był “wypchany”. Po dwóch tygodniach, zgubiłam „oponkę” oraz pożegnałam boczki. Bez żalu oczywiście, ale z mocnym potem, który mi spływał… wszędzie. Moje uda dość fajnie się wysmukliły, a cellulit widocznie się zmniejszył, a przyznać się muszę, że z tym ostatnim, walczyłam bardzo długo i średnio widziałam efekty więc jest to jedne z moich największych zaskoczeń.

Jako osoba, która NIGDY nie potrafiła zmusić się do codziennej aktywności fizycznej, dziś dzień bez skakanki jest dla mnie dniem straconym. Dosłownie czuję, jakby mi czegoś brakowało. Tej adrenalinki, bijącego serca oraz potu, który świadczy o tym, że robota jest robiona dobrze.

To jak, #SkaczeszZTorpedą ?

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

15 Responses

  1. Hej. Czytam Cie od dluzszego czasu ale nigdy nie komentowalam. Jakos ze uzeram sie z kilogramami postanowilam zaczac skakac na skakance. Poki co efektow nie ma 😉 to dopiero 3 dni 😉
    U Ciebie bedzie juz z miesiac skokow pewnie, wiec jak z efektem? Zniklnelo to co mialo zniknac ??? 😉

  2. W ja tak sobie myśle 😁 mieszka jakiś sąsiad pod wami? Jak skaczesz to nie wali mu po suficie? U mnie tak było że jak w domu skakałam to w piwnicy wszystko było słychać (w sensie takie głośne i rytmiczne jebudub) 😂

  3. Oj tak. Dawno temu skakalam godzine dziennie przez 2 miesiace. Uda sie wysmuklily, zrrszta cale cialo i zgubilam 10 kg 😀 Dzis cwicze silowo ale chyba wroce do skakanki 😊

  4. Hejka.
    Tak ,to znowu ja.
    A wiesz,że u mnie w skrzyni leży skakanka? Młody do szkoły potrzebował jakieś wieki temu a teraz zaległa jak ten porzucony szal co chce przejść boso.
    I nie wpadłam na to,żeby odkurzyć. Sąsiadami nie mogę się wymawiać bo pode mną tylko piwnica więc jeśli przelecę to krzywdy nikomu nie zrobię wpadając na kolację.
    Ja ogólnie od zawsze jestem wprost obrzydliwie niechętna jakiejkolwiek formie fizykacji. Jedyne co robiłam to czasem rower i basen-ale rekreacyjnie nie wyczynowo.Ostatnio zakupiłam dziecku młodszemu hula-hop ale zaaaaaaaapomnij.Kręcić umiem ręcami 😀
    I o ile nie spadną i nie podeptam patrzałków i nie podbiję sobie ślepi cyckami to jak babcię kocham wyciągnę ten sznurek ,którym powiązane są dwie żyrafki i spróbuję.

  5. O matko Matka, my dopiero dziś to widzę. Szukałam takiego cudu. Dziś zakupię skakankę, tylko proszę Cię podaj przykłady wolnych kawałków i rozjaśnia proszę terminy: lajkonik i żabka skośna?

    • Lajkonik to bieg w miejscu na skakance, a żabka skośna to obie nogi złączone, palce ściągnięte, brzuch napięty i skaczesz prawa, lewa, prawa, lewa – złączonymi nogami 🙂

  6. Zupełnie przypadkowo znalazłam w martensie skakankę za 7zl. Pomyslałam, że kupię, bo w dzieciństwie ją uwielbiałam.
    Potem zapytałam fizjoterapeuty czy mogę, ale mi odradził (nie mam amortyzacji). No ale jak zobaczyłam Torpedę ze skakanką, to machnęłam ręką, ja też spróbuje. I faktycznie po 3 min miałam dość. Ale jak się włączy fajną muzykę to czas leci. Tylko śpiewać za bardzo się nie da 😜

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *