Matka Torpeda
Matka Torpeda

Strach przed dentystą czy dentofobia ?

Strach przed dentystą to coś, co zna prawie każdy z nas. Jednak mało kto wie, że strach przed dentystą a dentofobia to dwie różne sprawy. Czy jest ktoś kto nigdy strachu nie poczuł? Rzadko bowiem zdarzają się osoby, które do dentysty chodzą się zrelaksować. Co oczywiście nie znaczy, że to nie zdarza się wcale. Ja jeszcze pół roku temu, na widok osoby, która mówiła: „Ja dentystę lubię”, robiłam znak krzyża, a w torebce pośpiesznie szukałam czosnku. No bo jak to możliwe, że się nie boisz?! Tak w ogóle? Wiertełko Cię nie przeraża?

Strach przed dentystą czy dentofobia ?

Dentofobia jest terminem bardzo nadużywanym wśród pacjentów. Według dentystów, zwykły strach czy lęk przed wizytą, jest często mylony z dentofobią, która tak naprawdę uniemożliwia leczenie pacjenta, np. ze względu na częste odruchy wymiotne bądź zbyt intensywne drżenie ciała ze strachu. Osoby z dentofobią, często są poddawane sedancji wziewnej aby można było przeprowadzić jakikolwiek zabieg stomatologiczny.

Ścisk w żołądku, nerwy, kołatanie serca, nadmierna potliwość dłoni, biegunka przed wizytą oraz obsesyjne myśli o wizycie w gabinecie – brzmi znajomo? myślisz, że tylko Ty tak bardzo się boisz? Zaskoczę Cię, jeszcze niedawno miałam tak samo. I przeszło setka osób, czytających mojego bloga, przyznała się, że również panicznie boi się wizyty. Mało tego, wiele z Was miało takie historie, że aż ciarki na plecy wchodziły, słysząc co niektórzy przechodzili w gabinetach.

Nie taki dentysta straszny, jak ściągnie maskę.

Podstawowym błędem wielu z nas, jest karmienie się historiami o strasznych dentystach. Sadystach, którzy obniżają nam fotel, uniemożliwiając ucieczkę, a nasz wzrok kieruje się na kraty w oknach z pionowymi żaluzjami. Każdy ma w rękawie jakąś traumatyczną wizytę u stomatologa, więc opowie to Kasi, a Kasia opowie to Bożenie, a ta z kolei sprzeda tę historię na osiedlu. Dwa dni później stoisz w kolejce po ziemniaki, ale w duchu zaczynasz się bać dentysty bo taka nakręcona jest panika przez opowieści, że choć nie boli Cię ząb to już się boisz.

Koło się zamyka, strach potęguje. Dlatego dzień przed wizytą pocimy się jak szczury, przypominamy sobie wszystkie te okropne opowieści znajomych, niemal czujemy zapach narzędzi oraz płynu do dezynfekcji i… stwierdzamy, że na wizytę jednak nie pójdziemy bo przecież aż tak nie boli (czyli najpopularniejsze kłamstwo, które sobie wmawiamy). Strach i wyobrażenie wygrało. Znów.

Strach przed dentystą, skąd się bierze?

Przede wszystkich strach bierze się ze złych doświadczeń i złych wzorców. Jak mamy chodzić do dentysty, jeśli w głowie mamy obraz rodziców, którzy sami się bali?

Jak mamy zaufać dentyście, skoro ciągle słuchamy opowieści znajomych o tym, jak bolesne mieli przeżycia w gabinetach?

Jak mamy chodzić do dentysty z uśmiechem, skoro przeszliśmy przez pięć gabinetów, a w każdym z nich, zostaliśmy potraktowani  jak ostatnie łajzy, co nie mają szczoteczki i pasty, bo wypadła nam czwórka, a piątka ma dziurę wielkości krateru. Jak mam Cię lubić, drogi dentysto, skoro zamiast mi pomóc, najpierw mnie oceniasz?

Powodów strachu jest tak wiele, jak wiele jest osób, które się boją. Każdy ma swój powód. Do najpopularniejszych powodów należą jednak: 

-Strach przed naszymi wyobrażeniami

-Strach przed tym, jak potraktuje nas dentysta

– lęk przed bólem

– przerażają nas dźwięki narzędzi

-przeraża nas specyficzny zapach w gabinecie

– złe doświadczenia z poprzednich gabinetów

..ale jeśli podejście lekarza będzie pełne zrozumienia, to o podpunkcie z bólem w ogóle nie pomyślimy. Zabawne, prawda?

Według badań, przeciętny dorosły Polak ma około trzynaście zębów objętych próchnicą, a dzieci w wieku sześciu lat, mają zaatakowanych ponad pięć zębów. Szacuje się, że 90% społeczeństwa, choruje na próchnicę, a co najgorsze w ogóle nie zamierza tego leczyć.

Boli mnie ząb – google co robić? Bo przecież nie pójdę do dentysty.

Najpopularniejszy i najlepszy sposób na ból zęba to wykupienie połowy apteki z leków przeciwbólowych. Brak snu przez kilka dni, odmawianie jedzenia i chęć na gryzienie ściany. Wiele osób tak funkcjonuje kilka dni, a dopiero kiedy leki nie dają rady – umawiają się do dentysty. I właśnie takie zachowanie, sprawia, że dentysta kojarzy nam się z bólem. Bo idziemy dopiero jak ząb boli tak, że mamy ochotę walić głową w mur.

Dwa miesiące temu, napisałam na Facebooku  post o tym, jak bardzo się boję dentysty i jak bardzo złe mam doświadczenia. Odezwała się do mnie jedna z Was, polecając dentystę, który ma na swoim koncie multum oswojonych „dentofobików”. Nie jestem pacjentką tego lekarza, nie zapłacił mi za reklamę. Pomyślałam jedynie, że skoro jest ktoś taki, kto oswoił tak wiele panikujących osób to warto by umówić się na rozmowę i zapytać. W związku z tym, zaprzęgłam konia, pognałam do Żor i zapytałam doktora Rafała Grząśko, stomatologa, o najbardziej nurtujące nas pacjentów, pytania.

 

Dentofobia

Jak Pan to robi ? Jak udaje się Panu oswoić nawet najbardziej przerażonego pacjenta?

R.G: Przede wszystkim, już na dzień dobry kiedy pacjent wchodzi do gabinetu, zaczynam z nim rozmowę na temat inny niż wizyta. Pytam co słychać, jak w pracy, dorzucam coś o pogodzie. Pytam jak minął dzień i co dziś mogę dla nich zrobić? Niby banalne, ale prawda jest taka, że wielu osobom to pomaga. Trzydzieści sekund, tyle potrzeba aby wiedzieć z kim ma się do czynienia i co takiej osobie potrzeba. Dzięki luźnej rozmowie z pacjentem, przekonuję go do siebie w relacji człowiek-człowiek, a nie dentysta-pacjent. Łamię tę barierę, która jest zbędna i dzięki temu, pacjenci po chwili odkrywają swoje karty, mówią o tym czego się boją i jaki mają lęk. Dzięki poznaniu ich strachu, mogę coś z nim zrobić. Albo zminimalizować albo zlikwidować.

Co jeszcze pomaga takim pacjentom?

R.G: Dużo pomaga, jeśli pacjent ma świadomość co dziś będziemy robić, jak będziemy robić, jakie narzędzia zostaną użyte. To jest bardzo ważne i daje komfort psychiczny, zawsze też zapewniam, że bez zgody pacjenta nie zrobię absolutnie nic. To pacjent decyduje o tym kiedy przerwać zabieg.

Czy na swojej drodze, spotykał Pan wiele osób z dentofobią, lub jak kto woli, z ogromnym strachem przed dentystą?

R.G: Przedział wiekowy moich pacjentów to 2,5 rż do 70 rż, także jest tego trochę. Boi się każdy, jeden mniej, drugi bardziej. Prawdą jest, że o swoim strachu wolą głośno mówić kobiety, mężczyzna bardzo rzadko się przyzna, że jest wystraszony do granic możliwości. Dzięki temu, że kobieta mówi o swoim lęku wprost, jako lekarz, a przede wszystkim jako człowiek, zastanawiam się jak mogę pomóc i robię to w miarę moich możliwości.Pacjentów można „podzielić” na dwie grupy: tych, który przychodzą, oczekują dobrze wykonanej pracy, płacą i wychodzą bez słowa. Oraz na tych, którzy uwielbiają jak pytasz co słychać u ich kotka, pieska, ciotki i babki. Jeśli jako lekarz, stawiasz na dobrą relację z pacjentem, zapamiętasz doskonale kogo zapytać o pieska i kotka, a komu wystarczy powiedzieć, że dziś kanałówka. Nie ważne jak wiele pacjentów przewija się przez gabinet, naprawdę się ich pamięta. Każdego należy szanować i do każdego mieć indywidualne podejście, to jest ważne. Ważne jest, żeby mieć w sobie pokłady człowieka, po prostu.

Dlaczego więc jedni szukają miłego i fajnego dentysty, a drudzy uważają, że dentysta to nie zupa pomidorowa więc nie trzeba go lubić bo ma tylko zrobić dobrze zęby?

R.G: Najpewniej wynika to z doświadczeń w dzieciństwie i tego, jaki obraz dentysty nam został w głowie. Jeśli mamy złe doświadczenia, będziemy szukać dentysty, który to zmieni. Będziemy więc szukać lekarza pełnego spokoju, empatii oraz uśmiechu. Lekarza, który nas wysłucha, uspokoi, a potem odczaruje złe wizyty. A jeśli odwiedzaliśmy stomatologa regularnie, rodzice nam towarzyszyli i pilnowali przeglądów stomatologicznych to wiemy, że po prostu trzeba pójść i już. Nie dorabiamy do tego filozofii bo jesteśmy z tematem oswojeni. Oczywiście bywa i tak, że na „złego” dentystę trafimy już w dorosłym życiu to trzeba później szukać innego, który to „odczaruje”.

A jaka była największa panika w Pańskim gabinecie? Taki top of the top, jeśli chodzi o strach przed dentystą?

R.G: Pan, który wszedł do gabinetu. Usiadł na fotel bez słowa, spojrzał na mnie i po chwili uciekł przerażony. Starałem się rozluźnić atmosferę, ale temu Panu nic nie pomagało. Dopiero kiedy za nim wyszedłem i zacząłem rozmowę, ten człowiek się otwarł. Troszkę ingerowałem w jego strefę prywatną, choć nie powinienem tego robić, ale dzięki temu, powiedział jaki jest problem. Opowiedział o swoich doświadczeniach, o “starych szkolnych gabinetach”, o tym czego się boi i co sobie wyobraża. A wyobrażał sobie straszne zabiegi i sytuacje, które w dzisiejszych czasach już nie mają miejsca. Zapewniałem go więc, że absolutnie nie zrobię nic bez jego zgody. Nawet powietrzem nie psiknę jeśli nie będzie miał ochoty. I dzięki tej rozmowie, doszliśmy do porozumienia.

I jak się ta sytuacja skończyła?

R.G: Wyleczył wszystkie swoje zęby, a później przyprowadził większość swojej rodziny (śmiech). Wie Pani, jeśli dentysta jest nastawiony na pacjent=kasa, to takie coś nie ma przyszłości. To nie jest dobre. To nie na tym polega. Trzeba chcieć z ludzi wyrzucić ten strach, wyleczyć im zęby i później cieszyć się, że wracają z całą swoją rodziną. To jest dobre. Dobre słowo o tym co robimy.

Jak Pan to robi, że ludzie przestają się bać, a w dodatku wracają do pana z połową swoich znajomych i całą swoją rodziną? Słyszałam, że to właśnie jest Pana fenomenem.

R.G: To proste, z dentystą trzeba nadawać na tych samych falach. Przede wszystkim, pacjent widzi czy lekarz jest pewny tego co robi. Musimy dawać, Wam pacjentom, poczucie bezpieczeństwa. Nie można tworzyć sztywnej relacji Lekarz-pacjent bo to nie daje komfortu psychicznego. Bardzo ważny, a wręcz najważniejszy jest kontakt z pacjentem i rozmowa. Przez chwilę trzeba stać się przyjacielem pacjenta. Przyjacielem, który wysłucha, a później pomoże.

Wiele osób unika wizyty u dentysty, ze względu na stan swojego uzębienia, jak to przemóc?

R.G: Dokładnie tak, jak wspominałem wcześniej. Znaleźć odpowiedniego dentystę. Stan uzębienia pacjenta to nie jest coś, co my oceniamy pod kątem „wstydu”, absolutnie. Ja jedynie mogę przedstawić plan leczenia oraz kosztorys. My lekarze nie oceniamy, jesteśmy od tego aby pomóc. A jeśli trafi się na dentystę z którym będzie się po prostu pacjent „rozumiał”, to nie pomyśli o wstydzie. Będzie wiedział, że przychodzi aby sobie pomóc. Będzie pewien tego, że jest w dobrych rękach. Dentysta zajmie czas rozmową na temat inny niż stomatologia i pacjent zapomni, że przyszedł na kanłówkę. Wiem co mówię, wielokrotnie ktoś po kanałówce mnie pytał: “Serio? To już?” (śmiech).

Zachowanie dentysty to kluczowa sprawa jeśli chodzi o komfort psychiczny pacjenta.

A co z leczeniem zębów u dzieci? Przecież ciągle się słyszy, że „mleczaków się nie leczy!”

R.G: Tak mówią Ci, którzy dziecko tylko mają, ale go nie słuchają. To od nas rodziców zależy, czy nasze dziecko dentystę będzie kojarzyło dobrze czy będzie kojarzyło ze strachem. Mleczaki się leczy, od zawsze! To, że nie należy ich leczyć to jest głupota.

Od zawsze? Od zawsze to mleczaki wypadają same! – takie panuje przekonanie.

R.G: I chorują te mleczaki, a chorując zarażają zęby stałe, które właśnie wyrastają. Tak to wszystko działa. Nie leczone mleczaki to problemy z zębami stałymi, które mogą już sąsiadować. Nie leczone mleczaki oraz brak wizyt u stomatologa to również pokazywanie dziecku, że do dentysty chodzimy wtedy, jak coś się dzieje. A przegląd stomatologiczny jest tak samo ważny, jak badanie krwi, robione raz na pół roku do roku!

Czyli jak najlepiej zarazić dziecko pozytywnym podejściem do dentysty?

R,G: Jestem zwolennikiem tego, że dzieci pacjentów mogą mi biegać po gabinecie. Po całej klinice mogą biegać. Ani mi ani moim pracownikom to nie przeszkadza. Dzięki temu, w dzieciach pozostaje pozytywny obraz dentysty. Budzą się dobre skojarzenia. Mama odwiedza stomatologa, tata również. Nie ma strachu i konspiracji, po prostu się leczymy. No i oczywiście kluczowe jest również leczenie zębów w ciąży to też ma wpływ..

Czyli obalamy mit, że w ciąży zębów się nie leczy?

R.G: Oczywiście. Obalamy i to szybko! Mój kuzyn jest ginekologiem w Żorach, zęby w ciąży to podstwa, tłumaczył to każdej pacjentce. Zepsute zęby to szereg ognisk zapalnych w organizmie. A w ciąży można zrobić wszystko, powtarzam WSZYTKO, oprócz RTG. Znieczulenie również! Dobiera się wtedy dla kobiety w ciąży, odpowiednie znieczuelnie i tyle… Pacjentka jest znieczulona, zrelaksowana, a zęby są zdrowe! Zdrowe zęby to podstwa, powtarzam! Panuje błędne przekonanie, że dentysta w ciąży to niezbyt dobry pomysł, a ja mówię, że najlepszy!

I tak na koniec, do wszystkich moich wystraszonych czytelników, co by mógł Pan powiedzieć?

R.G: Że choroby organizmu zaczynają się od jamy ustnej – układ odechowy, krwionośny. Strach przed dentystą powinien być dla dentysty zrozumiały, a jeśli nie jest i dentysta nie chce i nie próbuje nas zrozumieć, nie bójmy się szukać innego gabinetu. Szukajmy tak długo, aż w którymś gabinecie otrzymamy komfort psychiczny. Warto szukać gabinetu, gdzie kompetencja zawodowa idzie w parze z osobowością, to jest bardzo ważne. Bo przez 20 lat doświadczenia już wiem, że są trzy etapy bycia dentystą: na samym początku myślałem, że wszystko wiem i nic mi już więcej wiedzieć nie potrzeba bo skończyłem studia. Miałem papier w ręku. A później, zacząłem budować swój bagaż doświadczeń poprzez pacjentów, którzy dali mi „lekcję życia”, okazało się, że nie wiem nic. Zacząłem się dokształcać, budować relacje z pacjentami i rozwijać siebie oraz swój personel. Aktualnie jestem na etapie: wiem, czego nie wiem. I dzięki temu, rozwijam się dalej, ale to pacjenci pokazali mi prawdziwe życie dentysty. Dlatego pacjent w tej pracy jest najważniejszy, zawsze. Pacjent i pokora wobec życia.


No dobra, ale czy można wyleczyć strach przed dentystą?

Jestem najlepszym przykładem tego, że można. Gabinety XXI wieku oferują pacjentom wszelkie możliwe formy znieczulenia,relaksującą muzykę, telewizory z ulubionym serialem czy piękne fototapety na ścianie, ale… i to nie pomagało. Nic mi nie pomagało wyleczyć strachu. Mógłby mi ktoś na skrzypcach nad uchem grać, Adonis mnie mógł wachlować wielkim liściem palmy, a ja i tak się bałam, panicznie. Wizyty odwoływałam, przekładałam, nie chodziłam. Strach wygrywał, potęgował się w głowie, organizm odmawiał posłuszeństwa. Dopiero jakiś czas temu trafiłam na dentystę, który mnie oswoił niczym wystraszonego szczeniaczka. Podał dłoń, pokazał, że nie ma się czego bać i wiecie, co? To jest śmieszne, że te wszystkie lęki w mojej głowie, miały mieć bolące i straszne konsekwencje, a okazuje się, że… tych konsekwencji nie ma. Żadnych. Istniały jedynie w mojej głowie.


Jeśli uważasz, że powyższy wpis może komuś pomóc w walce ze strachem przed dentystą albo po prostu dobrze Ci się czytało, doceń moją pracę i udostępnij go dalej. Do dyskusji zapraszamy w komentarzach!

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

One Reponse

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *