Matka Torpeda
Matka Torpeda

Histeria u dziecka. Co robić? Kiedy uciekać?

Rodzicielstwo to jest taki rollercoaster życia, a dziecięce napady histerii są jak chwilowy brak prądu w takim rollercoasterze, co przyprawia nas o dreszcze.

Zacznijmy od tego, że słowa: “Histeria” oraz “histeryzowanie dziecka”, są źle użytą nomenklaturą bowiem jest to po prostu etap rozwoju dziecka, które zaczyna mówić stanowcze “NIE”. Bardzo stanowcze, dosadne i głośne “NIE”.

Napady złości u dziecka? A może napady agresji u dziecka? To problem, który naprawdę zgłasza wielu rodziców, którzy jak twierdzą “nie radzą sobie z emocjami u własnego dziecka“. Czy faktycznie sytuacja jest tak patowa, jak przedstawiamy to w swojej głowie?

Histeria u dziecka: działać czy przeczekać?

Często byłam atakami histerii straszona. Taki napad szału u dziecka, może sprawić, że ciśnienie rodzica niebezpiecznie szybko wzrasta. Podobno, dopiero jak moje dziecko dostanie spazmów i napadu złości, to przekonam się, co to jest prawdziwe rodzicielstwo. Zupełnie, jakby moc rodzicielstwa była mierzona ilością tupnięć małego dziecka w momencie złości i ilością decybeli jego krzyku, w momencie ataku. 

Bywają dni, kiedy jestem super mamą, która pół dnia bawi się z dzieckiem, a drugie pół śpiewa piosenki, śmiejąc się perliście cały dzień. Bywają też dni, kiedy mój poziom rodzicielstwa spada gdzieś na poziom -10, a wieczorne wyrzuty sumienia nie dają spać. Każdego dnia wsiadam w ten rollercoaster z nadzieją na dobry dzień. Dzień pełen zrozumienia, uśmiechów i buziaków. Już kilka godzin później, zdarza mi się dostać w twarz rzeczywistością.

histeria

 

Na szczęście już dawno zrozumiałam, że bycie idealną matką to jedynie pozory, które same sobie chcemy wbić do głowy. Nie istnieje bowiem żaden wzór na idealne macierzyństwo. Nie ma żadnej zasady, regulującej czy dana matka jest idealna czy nie. Nie istnieje taki stwór jak matka idealna, a o tym dlaczego nie istnieje, możecie przeczytać tutaj: KLIK.

No chyba, że masz ochotę poznać kilka cytatów, które dobitnie opisują rodzicielstwo, to wtedy zapraszam tutaj: KLIK.

Histeria u dziecka, napady złości czy agresji? Posłuchaj Matki dobra rada.

Matkę Dobra Rada, z pewnością ma każdy dookoła siebie. Może na pierwszy rzut sobie żadnej nie skojarzysz, ale jak już zagłębisz się w tekst, dojdzie do Ciebie, że i w Twoim otoczeniu Matka Dobra Rada ma imię. Może to być niegroźna Lucynka, wysoka Kasia czy czterdziestoletnia Basia z dużym biustem.

Matka Dobra Rada może też przybierać postać Matki Zawsze Cierpiącej albo Matki Zawsze Gorzej: Ona wychowała piątkę dzieci i jakoś żadne histerii nie miało. Ataki złości? Daj spokój, jakie ataki złości – wlej w dupsko raz, a porządnie to zaraz się dziecko uspokoi.

Oczywiście, że taki rodzic nie łączy kropek, bo po co? Ruszyć o jednym zwojem mózgowym więcej, niż wymaga ustawa to już jednak jest za dużo. Według w/w osób, najlepszą metodą na agresję u dziecka jest przemoc.

Połączyliście kropki mam nadzieję? Sposób na agresję i napady złości u dziecka to przemoc fizyczna w postaci “klapsów”/ “lania w dupsko”, jak zwał tak zwał. Nazywajmy rzeczy jednak po imieniu. Jest to przemoc fizyczna.  A przemoc rodzi przemoc. Agresja rodzi agresję, zawsze!

Sposób na histerię lub napad złości u dziecka.

Tutaj pozwolę sobie na przytoczenie naszego błędu w rodzicielstwie. Jak nasz syn miał napady złości to oboje za wszelką cenę próbowaliśmy to zatrzymać, stłumić i robić wszystko aby mu przeszło.

Odwrócenie uwagi dziecka: To jeden z najbardziej polecanych sposób na histerię albo napad złości u dziecka. Odwróć jego uwagę, a dzięki temu z jego twarzy zniknie grymas i zapomni o całej sytuacji. Taką teorię można naprawdę usłyszeć i przeczytać dość często.

Stosowaliśmy to najczęściej. Uważaliśmy, że jest to jeden z najlepszych sposób na radzenie sobie z histerią u dziecka. Kompletnie nie widzieliśmy minusów naszego zachowania. Młody w momencie histerii krzyczał, płakał i się zanosił, a My robiliśmy z siebie kretynów i próbowaliśmy odwrócić jego uwagę. Naszym celem było jedynie uspokojenie dziecka i to, żeby napad złości jak najszybciej minął. 

Jesteśmy w sklepie? Nie krzycz, nie płacz, ludzie się patrzą. Dziecięca awantura w domu przed wyjściem? “Proszę Cię! Nie teraz! Wychodzimy teraz, zobacz patrz weźmiemy parasolkę. Idziemy skakać po kałużach?”

Najlepszym sposobem na napad złości u dziecka jest… Złość.

Już tłumaczę analogię. Próbowaliśmy odwracać uwagę Młodego, prosić, błagać, nawet krzyczeć żeby tylko mu przechodziło. Kompletnie nie dawaliśmy sobie rady z tym, aby poskromić jego emocje. Dopiero pewna mądra osoba powiedziała mi coś, co niby jest logiczne, ale jednak często do nas nie dochodzi.

Pozwólmy dzieciom na emocje. Pozwólmy, aby przeżywały złość, smutek i rozgoryczenie. Pozwólmy mu się wypłakać i wytupać nogami, kiedy zabraniamy mu czegoś. Pozwólmy, żeby emocje się uwolniły z tego małego ciała. Pozwólmy, żeby nasze dzieci poznały każdą z emocji. Pozwólmy się złościć i tupać, ale sami emanujmy spokojem, mimo, że czasem ciężko.

Nie prowadzę rubryczki porad w żadnym czasopiśmie, jedyne co mogę Wam tutaj napisać to metody, które naprawdę u nas się sprawdziły. A sprawdziło się to, żeby pozwolić dziecku na emocje. Nie tłumić jego złości, smutku ani krzyku. Pozwolić tej małej istocie na płacz, jednocześnie będąc przy nim i powtarzając słowa: “Wiem, że jest Ci smutno”/ “Wiem, że jest Ci przykro”/ “Rozumiem, że się złościsz”.

Nie zadawałam pytań: “Czy mogę Ci jakoś pomóc?” bo mój syn miał wtedy dwa latka i średnio miał ochotę w takim ataku ze mną dyskutować. Stosowałam natomiast pytanie, które stosuję po dziś dzień…

Chcesz sobie popłakać?

To pytanie jest naszym domowym uwalniaczem emocji. No i co, że nie istnieje takie słowo? U nas w domu istnieje. Za każdym razem kiedy Młody rzuca zabawką, zaczyna krzyczeć albo widzę, że przepełnia go jakaś dziwna złość, podchodzę i pytam co się dzieje. 

Ma trzy latka więc najczęściej jego problemem jest to, że nie słucha się go koparka albo auto zaparkował, a pies przyszedł i mu je przesunął. Okazuje się, że sama rozmowa o tym, co go zezłościło – pomaga mu przeżyć tę emocję. 

Bywa jednak i tak, że moje pytania nie pomagają, a oferta przytulenia zostaje odrzucona. Wtedy siadam obok i słucham krzyku, złości i podążam wzrokiem za zabawkami, które rzuca.  Dopiero kiedy już sam nie wie co z tej złości robić, pytam czy ma ochotę sobie popłakać. 

I nagle czujesz jak to trzyletnie stworzenie wdrapuje się na Twoje kolana, przytula i zaczyna cichutko siorbać. Milczę, nie mówiąc nic. Po prostu przytulam i całuję blond czuprynę. Pozwalam mu na to, żeby wyrzucił z siebie to wszystko, co mu przed chwilą przeszkadzało. 

Pozwalam swojemu dziecku przeżyć i zrozumieć emocje, które mu towarzyszą.

Histeria dziecka? Nie blokuj jego emocji, pomóż mu je uwolnić i zrozumieć.

Pamiętam, że miałam kiedyś problem z tym, że syn płakał za każdym razem, kiedy mu czegoś zabroniłam. Jestem tylko człowiekiem więc wiecie, raz, drugi i trzeci brałam to na klatę, ale za osiemdziesiątym piątym razem już popadałam w irytację.

“Proszę Cię nie rób tego”, “Zostaw, dobrze?”powtarzałam jak mantrę. I dziwiłam się, że mój syn uparcie dalej robi to, czego mu zabraniam. Rosnące ciśnienie niebezpiecznie kumulowało się pod moją czapą i upierałam się przy swojej racji, dziwiąc się, że syn dalej nie rozumie, co do niego mówię.

 

Aż znów ktoś mądry zadał mi pytanie, które zwaliło mnie z nóg: “A co Ci przeszkadza, że On płacze?” 

Pytanie brzmi nie groźnie, prawda? Ale w momencie kiedy ktoś zadaje Ci je podczas Twojego wzburzenia i silnej irytacji, dostajesz tym pytaniem niczym kubłem zimnej wody. Ono Cię szybko sprowadza na ziemię no bo… w sumie czemu to dziecko nie może sobie popłakać? Skoro chce? 

Pozwól dziecku płakać.

Zastosowałam i polecam. Na niektóre moje zakazy, Młody do dziś reaguje płaczem, szczególnie jeśli na czymś bardzo mu zależy, a nie może tego dostać. No cóż, niech płacze. Dziś jestem w stanie powiedzieć: “rozumiem go“, zamiast “irytuje mnie to“.

Rozumiem go, bo też jest mi źle kiedy czegoś nie mogę zrobić albo mieć. Rozumiem go, bo też jest mi przykro, kiedy coś co bardzo chcę oddala się ode mnie, zamiast przybliżać. Różnica między nami jest jedynie taka, że ja jestem dorosła i kontroluję swoje emocje, bo już je w większości doświadczyłam, a On dopiero się uczy.

I ja, jako rodzic jestem od tego, żeby mu w tym pomóc, a nie mu tego zabraniać. Jestem od tego, żeby mu w tym towarzyszyć, a nie mówić,  że to co czuje jest złe lub nieodpowiednie.

Problem histerii u dziecka, dotyczy głównie rodziców.

Oj długo nie mogłam w to uwierzyć. Długo się z tym kłóciłam i wypierałam to z głowy. Umówmy się, regułki  swoje, a życie swoje. W momencie, kiedy Twoje dziecko na wszystko reaguje płaczem, krzykiem albo złością – może Cię trafiać szlag. Bo jesteś tylko człowiekiem i masz prawo mieć dość. 

Nie potrafiłam nic zmienić i nic wypracować, kiedy Młody miał etap spazmów/płaczu i wszędobylskiego NIE. Nic mi nie ruszało do przodu, a momentami to wręcz miałam wrażenie, że ciągle jadę na wstecznym. Czułam się beznadziejnie i był to jeden z tych momentów, kiedy uważałam, że nie nadaję się na matkę. Paskudne uczucie.

Dopiero zrozumienie tych kilku prostych zasad, dało mi do myślenia. Zrozumienie całkowite, a nie powierzchowne. Zrozumienie tego, że mój syn ma tylko trzy lata i On nie ma pojęcia, że musi “się ogarnąć”. Emocjonalnie chciałam go traktować jak dorosłego, zapominając, że On jest dzieckiem, które dopiero poznaje świat i emocje. 


Cieszę się, że poświęciłeś/łaś swój czas na to, aby przeczytać mój wpis. Pragnę nadmienić, że wpis jest moim spojrzeniem na problem histerii u dziecka. Jednak ile głów, tyle opinii więc będę wdzięczna jeśli podzielisz się ze mną Twoim zdaniem w tym temacie.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

5 Responses

  1. Matko Torpedo, uratowałaś mój dzień ;** właśnie wchodzimy w okres buntu i ogólnego NIE. Córka ma dopiero lub aż 15 miesięcy a już kategorycznie pokazuje na co ją stać 😉 A w grudniu pojawia się druga więc tekst u nas jest w sam środek trafimy. Jeszcze raz dzięki 😉

  2. Moją teściowa, gdy tylko Młoda zaczynała się złościć czy płakać, próbowała odwrócić jej uwagę, zająć czymś innym. Czasem to skutkowało. Ja natomiast, od zawsze, dawałam jej się wypłakać. Za każdym razem mówię, jak skończysz to wiesz gdzie jestem i zostawiam ją w miejscu, w którym ma upływ swoich emocji. Nie mija minuta, a ta biegnie do mnie na kolana by się przytulić i wypłakać do reszty. Po czym powietrze jest oczyszczone i bawimy się dalej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *