Matka Torpeda
Matka Torpeda

Strach przed porodem. Czy można to okiełznać? 

Strach przed porodem czy lęk przed porodem, jest całkowicie normalnym zjawiskiem. Większość kobiet boi się porodu. Kobieta, która będzie rodzić swoje pierwsze dziecko: boi się bo nie wie co ją czeka. Wieloródka odczuwa lęk bo… wie, co ją czeka.

Paraliżujący strach przed porodem czy lęk przed porodem, ma swoją nazwę. Jest to Tokofobia. Warto nadmienić, że bardzo często tokofobia jest wskazaniem do wykonania u kobiety cesarskiego cięcia. 

Krzyki, hektolitry krwi, metaliczny połysk narzędzi i położna, która stoi w fartuchu jakby właśnie kończyła zmianę w masarni, a nad nią migająca jarzeniówka i stare, białe kafelki?  Niech zgadnę, właśnie takie masz wyobrażenie?

Zgaszone światło, ogromna wanna z hydromasażem, chyba ze sto świeczek i relaksująca muzyka. I tak, rodziłam w szpitalu państwowym. Nikomu nie dałam w przysłowiową łapę, a właśnie taki miałam poród. Poród naprawdę może być dobry, o ile kończy się szczęśliwie zarówno dla matki jak i dziecka.

Strach przed porodem. Czy można to okiełznać?

Obiecałam sobie będąc w ciąży, że jeśli urodzę i będę miała złe wspomnienia to je zatrzymam dla siebie i nikogo nie będę tym straszyć. Jeśli natomiast będę miała dobre, to będę dawać nadzieję tym kobietom, które panicznie boją się porodu.

Strach przed porodem, jest nie dość, że dość powszechny to jeszcze potęgowany przez kobiety. Mało kiedy bowiem, mówimy na głos o dobrym porodzie. Ale kiedy miałyśmy długi i ciężki poród, to najchętniej byśmy się w Lidlu z megafonem ustawiły i nadawały jak było źle.

Bardzo bym chciała, żeby kobiety zaczęły się wspierać i żeby chętnie dzieliły się historiami dobrych porodów, zamiast dzielić się tylko tymi strasznymi, które wzniecają jedynie strach u pierworódek.

Będąc w ciąży słuchałam tylko strasznych historii. Że znieczulenie może nie zadziałać, a sąsiadka to rodziła osiem dni i czterdzieści nocy, a od ciotki Kryśki szwagierka to wyobraź sobie odkurzaczem miała wyciągane dziecko, a później przyszedł cały szpitalny personel i skakali jej po brzuchu. Takie historie były przekazywane MI, kobiecie  w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem.

Tak, ja wiem, że bywają straszne historie z porodówek. Mam telewizor, komputer i w aucie odbierają mi radiowe wiadomości. Ale naprawdę nie trzeba tych historii opowiadać ciężarnej. To jej nie pomoże. To jedynie wrzuci do jej głowy stres i zapas myślenia, że z pewnością będzie źle.

Oczywiście wszystkie kobiety, opowiadały mi to “w dobrzej wierze”. Bo przecież nie po to, aby mnie wystraszyć. No właśnie, tylko właściwie po co kobiecie w ciąży opowiadać takie historie? STRES to jest ostatnie, co jest jej i dziecku potrzebne. A wątpię, że ktoś się relaksuje i uroczo popija herbatkę, przy historiach z Vacuum w tle.

Najlepiej by było w ogóle takich historii nie słuchać, ale z własnego doświadczenia wiem, że kobiety z takimi “opowieściami” to wejdą nawet przez okno.  A jak zabarykadujesz to będą do Ciebie gadać nawet z kibla.

Lęk i panika przed porodem to jedno, a co z bólem?

Przede wszystkim między kobietami jest ciągła licytacja, która miała najbardziej przejebany poród świata, na temat którego należy nakręcić film bo jeszcze żadna tak nie cierpiała jak JA! A gówno tam!

Kobiety, nie licytujmy się, która miała gorzej, szerzej i boleśniej. Każda miała jak miała i tego nie zmienimy. Generalnie dla mnie najlepszym opisem porodu jest “wyciśnij arbuza przez otwór od cytrynki”. To jest poniekąd najlepszy opis porodu jaki mi siedzi w głowie.

To ile trwa poród, uzależnione jest od wielu czynników. Oczywiście w momencie, kiedy będziemy współpracowały z położną to poród może przebiec szybciej i sprawniej. Kocham kobiety, które trzymają plan porodu w ręku i krzyczą, że będzie dokładnie jak tam jest napisane!

Sama po sobie wiem, że wyobrażenia to jedno, a życie to drugie. Przede wszystkim, wszystkie nasze założenia mogą wydawać się mniej ważne i nieistotne w momencie, kiedy dopadnie nas pierwszy skurcz.

Ja byłam przygotowana. Serio. Byłam przygotowana na ogromny ból, który mnie złamie w pół. Mówili, że brzuch boli jak do okresu, ale milion razy mocniej więc byłam przygotowana. No byłam przygotowana bo przeczytałam milion artykułów, trzy mądre książki i googlowałam jakieś śmieszne hasła o strachu przed porodem. Poza tym, umówmy się: przecież moje miesiączki warte były ketonalu na receptę więc byłam gotowa na naprawdę jedną wielką masakrę. Tymczasem okazało się, że ja jednak będę miała…

Bóle krzyżowe przy porodzie

I to było zaskoczenie, którego się nie spodziewałam. Spodziewałam się, że złamie mnie w pół i, że nie dojdę do auta. Tymczasem wygięło mnie w drugą stronę, a ja za cholerę nie mogłam nigdzie dojść. Kiedy trafiłam na IP, panowała dookoła mnie lekka zmowa milczenia. Pytałam dlaczego nie boli mnie brzuch tylko krzyż, usłyszałam jedynie, że “Szkoda, że na pierwszy poród trafiłaś akurat bóle krzyżowe”. 

Dla kobiet, które trafią tu w ciąży, przerażone i wystraszone: urodziłam z bólami krzyżowymi bez znieczulenia. Poszłabym to zrobić jeszcze raz, a rodziłam syna dobę.

Naprawdę wyobrażenia to jedno, a opieka medyczna, podejście personelu i cała reszta to WIĘKSZA część porodu.

Mój poród nie brzmi zbyt dobrze: bóle krzyżowe, tyle godzin bez znieczulenia. Ilekroć Igrek nie odbierał telefonu, to słyszał jedno: “Daj lekarzowi w łapę! Daj w łapę! Ona rodzi już 14 godzin!!! Na co Ty czekasz?!”  może na…

Znieczulenie przy porodzie.

Znieczulenie przy porodzie, akurat w szpitalu w którym rodziłam, było dla mnie dostępne od samego wejścia na porodówkę. A mój brak znieczulenia przy porodzie, wynikał jedynie z tego, że źle dogadałam się z położną. Ona myślała, że ja chcę rodzić bez znieczulenia, a ja byłam święcie przekonana, że zaraz ktoś przyjdzie i mi poda.

Kiedy doszłyśmy do tego, że się nie zrozumiałyśmy, a ja leżałam już krzyżem na łóżku i nie byłam w stanie ruszyć małym palcem u nogi, został zaproszony do mnie anestezjolog. Zaraz za anestezjologiem weszła jednak lekarka, która stwierdziła, że tu się nowe życie na świat pcha i pani anestezjolog ma opuścić salę bo się będzie tutaj zaraz pierwszy oddech wydobywał.

Poród może być dobrym przeżyciem. Poród można wspominać dobrze!

Zobacz, z opisu wynika, że mój poród był okropny i powinnam mieć traumę. A jednak nie. Jednak jest dla mnie naprawdę fantastycznym wspomnieniem i bez mrugnięcia okiem, poszłabym rodzić drugi raz. Pod warunkiem, że znów trafiłabym na tak cudowną opiekę. 

Wybierając szpital, trafiłam na wyremontowany, na światowym poziomie szpital i szłam dalej… brnęłam, próbując się cokolwiek dowiedzieć. Co się okazało? Może i nowocześnie, może i storczyki stoją na każdym kroku, a sale mają piękne tęczowe kolory, ale opieka beznadziejna. Brak sprzętu ratującego życie noworodka więc w razie “W” dziecko musi zostać przewiezione do innej placówki.

Najważniejsze dla mnie było to, aby był IOM noworodka. Żeby w razie tej najgorszej wersji, szpital miał odpowiedni sprzęt oraz personel, który będzie w stanie uratować życie mojego dziecka. Samo to, dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że oddaję się w ręce specjalistów, którzy wiedzą co robią.

Opieka podczas porodu to podstawa. Zespół lekarzy oraz położnych to świętość w momencie, kiedy zamykają się za Tobą szpitalne drzwi.  Twój plan porodu to jedno, a to, co wydarzy się za tymi drzwiami to inna para kaloszy. Tam, za tymi drzwiami życie pisze swój nowy scenariusz. Albo taki, który skończy się łzami szczęścia albo taki, który skończy się zwierzęcym płaczem bólu, straty i cierpienia.

Bóle krzyżowe przy porodzie porównywane są do tego, co czuje człowiek palony żywcem. Brzmi strasznie? A jednak zobacz, jestem, żyję. Nie licytuję się i uważam, że mój poród był zajebiście fajnym doświadczeniem do którego często wracam w myślach.

Chcę, abyś czytając to, uwierzyła, że to co tak strasznie brzmi, może się okazać strachem, który ma jedynie trochę za wielkie oczy.

Nie będę prawić frazesów, że moment w którym ujrzysz swoje dziecko, zapomnisz o całym bólu.

Niektóre kobiety uważają, że faktycznie tak jest – ja tak miałam. Adrenalina tak działała, że absolutnie dostałam amnezji. Podczas szycia, opowiadałam jakieś śmieszne anegdotki i śmiałam się razem z lekarką, która szyła mnie jak starą skarpetę, znalezioną za szafą.

Niektóre kobiety, mają tak ciężkie wspomnienia, że niestety nie zapomniały o bólu zaraz po ujrzeniu dziecka. Ale nie nastawiaj się, NIGDY.

Robisz sobie nową ścieżkę. Jeśli rodzisz pierwszy raz, jesteś czystą kartą, która się zapełni po TWOJEMU, pamiętaj o tym.

Opieka podczas porodu.

Podstawa o której wspominam zawsze. Zewsząd słyszy się, że żadna z rodzących nie jest białym krukiem. Żadna nie jest unikatem, ot kolejna do przyjęcia. Ja nie doświadczyłam takiego traktowania.

Czułam się, jakbym była na tym oddziale jedyna i najważniejsza. Położna głaskała mnie po głowie i plecach. Miałam masaż pleców ze względu na bóle krzyżowe oraz stałe zainteresowanie personelu. STAŁE.
Kiedy przeszłam do wanny, co chwilę ktoś pytał czy wszystko w porządku i czy woda w odpowiedniej temperaturze.
Wszystko mi tłumaczono, co chwilę ktoś zaglądał i za każdym razem mogłam liczyć na ciepły uśmiech i dobre słowo. Kiedy przy kryzysie siódmego centymetra przez łzy powiedziałam, że nie dam rady i opadam z sił, poczułam rękę na ramieniu i usłyszałam najcieplejszy głos świata: “Za chwilę nam powiesz, że to wszystko było tego warte. Pamiętaj, że robisz to wszystko żeby zobaczyć syna”

I wiecie co? To pomogło choć w tym bólu i emocjach ciężko o spokój.

A co jeśli nie jest tak kolorowo jak nam się wydaje?

Warto pamiętać, że w razie jakiegokolwiek nadużycia czy innych zakazanych metod przy porodzie, można złożyć skargę.

Warto również wiedzieć, co przy porodach jest dozwolone, a co jest „nagannym zachowaniem personelu”, mowa tutaj o popularnym chwycie Kristellera.

Chwyt Kristellera, jest uznawany za szczególnie brutalny rękoczyn, wykonywany w II fazie porodu. Lekarz z użyciem siły, naciska na brzuch kobiety podczas skurczów partych. Dla rodzącej zabieg Kristellera” jest bolesnym doświadczeniem.

Konsekwencją użycia chwytu Kristellera, często jest uszkodzenie zwieracza odbytu u kobiety, pęknięcie macicy oraz krwotok, a w konsekwencji śmierć. Dla dziecka zaś, częstymi konsekwencjami użycia chwytu Kristellera, jest głębokie niedotlenienie.

Dlaczego o tym piszę? Bo warto wiedzieć. Warto być świadomym, kiedy coś dzieje się nie tak. Być może rodząca jest w zbyt wielkim szoku aby „ogarniać”, ale jeśli poród jest rodzinny, warto żeby osoba towarzysząca przy porodzie, miała świadomość, kiedy dzieje się coś złego.

Reagujmy. Krzyki w stronę rodzącej, kategoryczna odmowa znieczulenia czy chwyt Kristellera, to nie jest „codzienność” na polskich porodówkach. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Położne kłamią.

I chwała im za to. Podczas porodu przeszłam trzy zmiany na porodówce (taaa i dniówkę i popo i nockę) i wierzcie mi: każda z położnych mówiła to samo “jeszcze trochę i będzie po wszystkim”.
Wtedy myślałam, że one tak serio. Dopiero w momencie dwugodzinnego kontaktu skóra do skóry, kiedy jedna z Pań przyszła zapytać jak się czuję i czy w czymś pomóc, zapytałam dlaczego kłamią:

“Kochanie, gdybyśmy Ci tutaj o piątej rano w momencie przyjęcia powiedziały, że będziesz rodziła tyle godzin, to byś się ani trochę nie uspokoiła. Dzięki temu, że mówimy Wam, że to koniec, że jeszcze chwila i że z pewnością dasz radę – w każdą z Was wstępują siły. Jesteśmy tu po to, żeby dodawać Wam sił”

I to jest moim zdaniem magia, zszyta z dobrym podejściem.


A jeśli chcesz się pośmiać z mojego strachu przed porodem, tutaj jest wpis, który pisałam w momencie posiadania brzucha wielkiego jak dorodny arbuz, o tu: KLIK.

Najczęściej zadawane pytania w ciąży.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

12 Responses

  1. Mój pierwszy poród, przy bólach krzyżowych, trwał prawie dobę i zakończył się cesarką, gdyż dziecię me nie miało zamiaru zejść do kanału rodnego i lekarka zadecydowała o cesarskim cięciu. Druga ciąża też zakończona cesarką ze względów medycznych. Pomimo tego oba porody wspominam bardzo dobrze. Na opiekę też nie narzekam. A najbardziej podobało mi się działanie morfiny 😁

  2. Rodziłam 8 miesięcy temu i przygotowywałam się na niesamowity ból, szłam na porodówke ze świadomością że bedzie ciężko i może to trwać nawet kilkanaście godzin. Miałam poród wywoływany, podobno bardziej bolesny, nie mam porównania więc nie ocenie. Ale powiem szczerze że tak to ja mogę rodzić😁 Cudowna pomoc położnych i lekarz który co jakiś czas przychodził i rzucił żartem😁 poród trwał tylko 3 godziny bez znieczulenia (pani anastezjolog miała akurat operacje ale zapewniła że jak tylko się skonczy to do mnie przyjdzie😀 cóż nie zdążyła😁). Pewnie że bolało ale szłam tam z nastawieniem że będzie dobrze, że dam radę i zaraz zobacze moją kruszynkę☺
    Przeżyłam nawet szycie☺
    Jestem jedną z tych kobiet które mogą powiedzieć że miały super poród😀

  3. Gdy mnie szyto byłam tak szczęśliwa i podekscytowana tą małą istotką na moim brzuchu że żartowałam do położnej że mąż pewnie im zapłacił za dwa szwy więcej aby było ciasno 😂

  4. Panicznie boję się porodu chciaz jestem młoda i do ciąży jeszcze dużo czasu. Marzę o tym by mieć dziecko, założyć rodzinę ale perspektywa porodu z dnia na dzień, po troszku zmusza mnie do rezygnacji z marzeń. Kiedy zobaczyłam Twój post pomyślałam “oh, o to ta która mnie uspokoi i da mi inne spojrzenie na tą sprawę.” Niestety jak bardzo kocham Ciebie Matko Torpedo tak samo bardzo nie mogłam doczytać wpisu do końca. Przy Chwycie Kristellera (na litos Boską czemu to ma swoją nazwę, przecież to nic innego jak narażanie na niebezpieczeństwo łagodnie mówiąc) podałam się, nie mal nie żygając i nie płacząc że strachu. Chyba dla mnie nie ma już ratunku ani sposobu bym przestała tak panicznie się bać. Najśmiesniejsze jest to, że ja nie boję się bólu. Boję się tego co będzie po porodzie np. popekanych a potem zszywanych miejsc intymnych itp.
    Nie będę umiała się przełamać no chyba, że poszukam pomocy u specjalisty.

    • Ja też się bałam szycia, popękania i całej reszty. Prawda jest taka, że aby przestać się bać, trzeba sobie coś uświadomić i przeżyć. DUżo jest kobiet, które odczuwają paniczny lęk przed porodem. Często powodem jest to, że kobieta nie wie co się z nią dzieje i wiele dzieje się jakby poza jej kontrolą. Ale specjalista to dobre wyjście, poznasz swój strach i podasz mu rękę 🙂

  5. Wszystko co napisałaś jest mega prawdą! Urodziłam 4 miesiące temu i nastawialam się na ciężki bój a… Nie było tak źle, ba! Było wspaniale i było warto i było nawet miło! Pomimo że to pierwszy poród uwinelam się w 5 i pół godziny 😊i tak, położne kłamią a ja tak swojej pilnowalam że nie uwierzyłam jej że mam pełne rozwarcie 😆przekonał mnie dopiero mój M który spojrzał w strategiczne miejsce i zobaczył główkę naszej małej. Także ten… Polecam poród 👍

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *