Matka Torpeda
Matka Torpeda

Samotność w związku.

Samotność w związku czy samotność w małżeństwie, to mimo idealnych zdjęć na Facebooku czy Instagramie, wciąż powszechny problem. Samotność w związku, często jest dobrze skrywana pod maską pozowanych uśmiechów do zdjęć. Wszystko jest szyte odpowiednią nicią, byleby tylko nie wyszło na jaw, że w małżeństwie „na pozór idealnym”, każde ze stron, wieczorem zasypia, odwrócone do siebie plecami albo w ogóle śpi w oddzielnych pokojach.

Kryzys małżeński czy po prostu samotność w związku?

Czy między kryzysem małżeńskim, a samotnością w związku jest jakaś różnica? Właściwie niewielka. Googlując bowiem artykuły, dotyczące kryzysu małżeńskiego czy kryzysu w związku, dowiemy się, że wszystko można przezwyciężyć. No wszystko przezwyciężysz, przeskoczysz niczym dorodną tyczkę na olimpiadzie. Szkoda tylko, że tak naprawdę większość kryzysów, kończy się rozpadem małżeństwa czy jak to ktoś ładnie ujął rozpadem pożycia małżeńskiego.

Kryzys, zaczyna się od samotności i na samotności się często kończy (na szczęście nie zawsze). Doprawdy, wciąż zadziwia nas to, że małżeństwa z trójką dzieci oraz 15 letnim stażem, mogą mówić o samotności, a prawda jest taka, że problem jest coraz powszechniejszy.

Związek zawsze umiera w ciszy.

Tytuł tego akapitu jest moim ulubionym powiedzeniem. Związek zawsze umiera w ciszy, rzadko kiedy w krzyku. Jeśli się sprzeczamy, trzaskamy drzwiami, jesteśmy zazdrośni i o tym mówimy – wciąż coś czujemy do partnera/partnerki. Cisza, często zwiastuje obojętność, która jest jednym z wielu gwoździ do związkowej trumny. Kiedy człowiek milknie, analizuje w środku. Związek często umiera, kiedy po ciszy wcale nie nadchodzi rozmowa, a nadchodzi kolejny cichy dzień.

Dopóki między dwojgiem ludzi jest rozmowa, to naprawdę wiele można sobie wyjaśnić, wytłumaczyć czy przeanalizować. Można wspólnie dojść do porozumienia, które pokaże nam nowy horyzont.

Samotność w związku czy kryzys w związku? Co mówią Polacy?

 

samotność w związku

 

„Tysiąc wypitych wspólnie kaw, głupi myślałem, że Cię znam”

Śpiewa Artur Rojek, a ja gdybym mogła to wytatuowała bym to KAŻDEMU mężczyźnie na czole. Żeby spoglądał w to zdanie każdego dnia. Każdego ranka i każdego wieczoru. Możemy uważać, że znamy się jak łyse konie, ale w momencie, kiedy przestajemy pielęgnować związek, to On pada, jak tulipany z Lidla za 14,99. Nie ma związków, które bez „wsparcia” nas samych, przetrwają każdą burzę, śnieg czy gradobicie. Możemy wypić wspólnie tysiąc kaw i zjeść milion obiadów przy jednym stole, ale nie daje nam to nigdy gwarancji na kolejną kawę czy kolejny obiad. Co zabawne, większość mężczyzn twierdzi, że brak stabilności w związku to wina kobiet, które ciągle czegoś wymagają.

Wymagają takich głupot jak czułość, smyrnięcie gdzieś po karku w ciągu dnia. Wymagają takich bzdetów jak miłych słów oraz seksu, do którego mężczyzna włoży czasem coś innego niż penisa, w dodatku, tak na szybko.

Brak czułości w związku jest jednym z najczęstszych powodów, dla których czujemy się samotni.

______________________

Obecnie mam drugiego męża. Nie wiem czy z pierwszym nie wyszło bo to NIE TEN, czy dlatego, że nie dbaliśmy o siebie wzajemnie. Dzieci, obowiązki, planowanie wakacji, święta i życie leciało. Nie celebrowaliśmy chwil, nie pielęgnowaliśmy uczucia. My po prostu byliśmy razem. Z drugim mężem potrafię wyjść o pierwszej w nocy na spacer, kupić piwo w monopolowym i śmiać się jak nastolatka albo uprawiać seks w samochodzie. Mam 45 lat”

______________________

Chyba zabił nas brak buziaka na dzień dobry i brak „dobranoc” przed snem. Naprawdę uważam, że to zabiło mój związek. Żyliśmy wspólnie, ale jak obcy sobie ludzie. Bez zainteresowania, bez rozmowy, bez buziaka w kark, który elektryzuje. I nie ma tutaj happy endu, jestem sama, ale nie jestem samotna. Dobrze mi w pojedynkę, nigdy już nikogo nie będę się prosić o zainteresowanie”

______________________

Nowa praca i kolega, który adorował. Adorował tak, że ciarki po plecach szły. Ktoś może stwierdzić, że zostawiłam męża dla nowego kolegi, absolutnie. To mąż zostawił mnie już dużo wcześniej. Seks trzy razy w miesiącu, a raczej nie seks, a wypełnienie obowiązku przez mojego męża. Żadnej iskry, żadnej zazdrości. O koledze wspominałam, ignorował. Stwierdził, że pewnie mi się wydaje, że mnie adoruje. To była jedna z najbardziej przykrych rzeczy, jakie od niego usłyszałam. Obojętność naprawdę boli bardziej niż mogłoby się nam wydawać. Obojętność od człowieka, który kiedyś był każdym powodem do uśmiechu”

______________________

Można świetnie udawać, aż udawanie wchodzi nam w nawyk. Już nam się wydaje, że to jest normalne. Że to nie jest kryzys, po prostu tak wygląda nasz związek. Wiesz, po latach dochodzisz do wniosku, że tak trafiłaś i tyle. Nie negocjujesz z życiem, bierzesz to, co Ci dało. Więc uśmiechasz się z okazji kolejnych urodzin, robisz kolejny obiad i tak życie mija bo tak według Ciebie ma właśnie być”

 

Przestań udawać, zacznij czuć. Zacznij żyć.

Tak wiem, często do tego namawiam. Tak wiem, często jestem monotematyczna, ale doprawdy to, jak ludzie próbują ukryć swoje emocje albo je stłumić, doprowadza mnie do bólu głowy.

Jak mawiał Leon Niemczyk: „Mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale życia nie oszukasz”. Uciekanie w idealne zdjęcia, pozowane uśmiechy przy świątecznym stole i łkanie w poduszkę przed snem, to nie jest kryzys. To jest samotność, która będzie dobijać każdego dnia. Czułość, wsparcie oraz zrozumienie, to coś, co powinniśmy pamiętać i stosować, nawet po wielu wspólnych latach.

Bo nawet po 20 wspólnych latach, można znaleźć chwilę na dreszczyk emocji, który da nam seks w samochodzie. Wszak, dobry seks w związku to podstawa, o czym wspominałam tutaj: KLIK. 

Odrobina poczucia humoru, szczypta złośliwości i muśnięcie po karku, to naprawdę coś, co często może poprawić nam samopoczucie. Tak naprawdę związek składa się z tych najmniejszych gestów, które budują w nas to, co najważniejsze.

A o tym, co jest najważniejsze w związku, pisałam tu: KLIK.


Nie ma związków idealnych, nawet jeśli ktoś z kolorowej gazety mówi Ci inaczej.

Nie ma związków idealnych, nawet jeśli ktoś z Instagrama, pokazuje Ci coś innego.

Nie ma związków idealnych, nawet jeśli ktoś swój związek na taki kreuje.

 

Nasz związek jest taki, jak o niego dbamy.

 

Więc zamiast się dąsać, zatańcz z nim do ulubionej piosenki, która niosła Was przez parkiet jakieś 20 lat temu.

Zamiast patrzeć na nią jak na „starą żonę”, spójrz jak pięknie wygląda w mokrych włosach i jak uroczo śmieją się jej oczy, kiedy opowiada Ci coś zabawnego.

Zamiast umawiać się na seks „za tydzień, gdzieś po 18stej, jak się wiadomości skończą”, wsiądźcie w samochód/tramwaj czy trolejbus i poznajcie łono natury.

Zamiast siedzieć w ciszy przed telewizorem, marnując wspólny czas, ugotujcie coś wspólnie. Nawet jak Wam nie wyjdzie, to przypomnicie sobie, że nie tylko do gotowania służy ten pieprzony blat w kuchni.

 

Stwórz mnie od nowa.

Byle jak.

 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

One Reponse

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *