Matka Torpeda
Matka Torpeda

Poród rodzinny, czyli czy mąż przy porodzie to dobry pomysł?

Poród rodzinny, jest coraz popularniejszy wśród rodzących pacjentek. Kiedyś, mąż czy partner przy porodzie był czymś, czego nawet nie można sobie wyobrazić. Jedyne, co mógł świeżo upieczony tata, to zobaczyć dziecko przez szybę.

Aktualnie, poród z osobą towarzyszącą jest już na porządku dziennym i nikogo nie dziwi. Ale czy poród rodzinny to dobry pomysł? Czy poród z partnerem albo mężem, jest dla każdego?

Poród rodzinny, czyli czy mąż przy porodzie to dobry pomysł?

Porody rodzinne, czyli takie w których rodzącej może towarzyszyć bliska osoba, zapoczątkował szpital w Łodzi w 1983 roku, to właśnie tam odbył się pierwszy poród rodzinny. Śląsk natomiast, wprowadził porody rodzinne w 1987 roku.

Generalnie, temat porodu z partnerem, jest tematem dość kontrowersyjnym. Porody rodzinne, mają równie dużo zwolenników, co przeciwników. Duży odsetek kobiet, boi się, że mężczyzna po wspólnym porodzie, zrezygnuje z seksu z partnerką. Mężczyźni natomiast, boją się, że nie poradzą sobie psychicznie z tym, co zastaną na porodówce. Najważniejsze o czym należy pamiętać, nim podejmiemy decyzję to… omówienie jej z partnerem.

Poród z partnerem: TAK CZY NIE?

Zalety porodu rodzinnego, to przede wszystkim:

– ogromne wsparcie psychiczne dla rodzącej

– poczucie bezpieczeństwa dla kobiety

– wspólny poród, często cementuje związek między partnerami

– świadomość, iż partner kontroluje sytuację, która ma miejsce.

 

Wady porodu rodzinnego:

– Niektóre kobiety mogą odczuwać dyskomfort, spowodowany obecnością partnera

– W momencie, kiedy mężczyzna zbyt dużo mówi w trakcie porodu, kobieta może odczuwać irytację

– Jeśli obecność partnera przy porodzie nie była jego świadomą decyzją, może dojść do urazu okołoporodowego bądź depresji poporodowej.

 

WARTO PAMIĘTAĆ, że w razie potrzeby, mężczyzna może opuścić salę w każdej chwili.

poródrodzinny

 

Mąż przy porodzie? To On powinien zadecydować.

Kobiety, zbyt często wywierają presję na mężczyznach i zmuszają ich, do wzięcia udziału w narodzinach dziecka. „Zrobiłeś? To teraz na to patrz!”, „Razem robiliśmy, razem w tym będziemy!”

Niestety, jest to błędne myślenie, które często doprowadza do tego, że mężczyzna uczestniczy w porodzie z przymusu. Mąż przy porodzie, musi być PEWNY tego, że chce uczestniczyć w narodzinach dziecka. Musi być psychicznie odporny na to, co może się wydarzyć za drzwiami z napisem „porodówka”.

Krzyki kobiety rodzącej, często przytłaczają mężczyzn, którzy nie mogą pomóc partnerce. Płyny ustrojowe, często powodują odruch wymiotny, a brak kontroli nad sytuacją, często wpędza ich w poczucie winy. A rodzinny poród będzie piękny tylko wtedy, kiedy obie strony będą go równie mocno pragnęły przeżyć razem.

“Zanim mężczyzna zdecyduje się na udział w porodzie, powinien dobrze to przemyśleć” – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Radosław Jerzy Utnik, psycholog i seksuolog. “Czym innym jest obecność w szpitalu, a czym innym oglądanie fizjologii porodu, dalekiej od powabu seksualnego. Okołoporodowy uraz psychiczny u mężczyzny związany z ekspozycją na silne, nieprzyjemne bodźce związane z seksualnością kobiety może skutkować późniejszymi problemami w sypialni” – dodaje. Taka sytuacja zdarza się czasami nawet u doświadczonych położników, którzy uczestniczą w porodzie swojej żony. (fragment wypowiedzi Radosława Jerzego Utnika)

Uraz psychiczny po porodzie.

Uraz psychiczny po porodzie, występuje również u mężczyzn. I My jako kobiety możemy to wyśmiać, możemy z tego kpić i pukać się w głowę, ale faktów nie oszukamy. Bardzo często, mężczyzna chce uchodzić za silnego i odpornego więc decyduje się na wspólny poród, po czym natrafia na obrazy i sytuacje, które zostają w nim już na zawsze. Ciężko mu powiedzieć na głos, że było źle. Ciężko mu się przyznać, że od tamtej pory seks kojarzy mu się z widokiem krwi i nacinanego krocza. Ciężko mu się przyznać, że emocjonalnie go to przerosło.

Bo przecież go wyśmieją. On ma traumę? Co ma powiedzieć rodząca, której krocze nacięto?

Mężczyźni często boją się kompromitacji: tego, że nagle zemdleją albo zwymiotują, a tym samym, w swoich oczach, nie staną na wysokości zadania. Że zostaną wyszydzeni albo ich udział w porodzie, przełoży się na to, jakimi będą ojcami.

Co dziesiąty mężczyzna, cierpi na depresję poporodową. Najczęściej, między 3, a 6 miesiącem po porodzie. Często następstwem depresji poporodowej u mężczyzn, jest zdrada partnerki oraz alkoholizm.

Zostałem tatą!

Choć wyżej wymienione przykłady brzmią strasznie i źle rzutują na związek, należą w obecnych czasach do mniejszości. Największy odsetek mężczyzn na porodówkach, to mężczyźni płaczący, ze wzruszenia.

Wspólny, rodzinny poród, sprawia, że mężczyzna emocjonalnie przestawia się na tryb „tata”.  Podczas porodów, sprawdza się 70% mężczyzn. Według relacji położnych, od razu widać jakie relacje łączą małżeństwo i czy mężczyzna stanął przy porodowym łóżku pod presją czy z własnej woli.

Dobrze, że jesteś.

Byłam całkowitą przeciwniczką porodu rodzinnego. Uważałam, że jest to zbyt intymny moment w moim życiu, aby Igrek go ze mną dzielił. Panowało we mnie przekonanie, że mężczyzna nie powinien tego oglądać. Nie powinien zaglądać w rozcięte krocze ani rodzące się dziecko. Nie powinien widzieć płynów ustrojowych, które lądują na łóżkowym podkładzie. Nie, że chciałam go uchronić. Chciałam zapewnić sobie tym komfort psychiczny. A później zaszłam w ciążę.

A Igrek od samego początku mówił, że jak poród to tylko razem. Musiałam przemyśleć, musiałam się zastanowić, analizowałam. Próbowałam mu powiedzieć, że nie jest to zbyt dobry pomysł, ale był nieugięty.

I dobrze. Bo szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie mojego porodu bez niego. Jest to najpiękniejsze wspomnienie naszego życia, a jego rola w trakcie, była nieoceniona. Wsparcie, jakie otrzymywałam, bezpieczeństwo, które mi dawał samą swoją obecnością (większość porodu ledwo kontaktowałam, szukałam jedynie swoją dłonią – jego dłoni) zapamiętam do końca życia.

Tak, jesteśmy jedną z tych par, gdzie wspólny poród, scementował związek.


A Ty? Jakie masz doświadczenia? Czekam na Twoje zdanie w tym temacie, pod wpisem. Mam nadzieję, że czas, który przeznaczyłeś/przeznaczyłaś na przeczytanie tego artykułu, nie był czasem zmarnowanym.

Co zabrać do szpitala na poród?

Strach przed porodem. Czy można to okiełznać? 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

7 Responses

  1. Mój mąż był przy obu porodach (dwie cesarki). Pierwszy zaczął się normalnie, a po 24 godzinach lekarka zadecydowała o cesarskim cięciu, w którym uczestniczył mąż. Dali mu niebieskie wdzianko i przyprowadzili jak już kotara była rozłożona. To jemu dali córę na ręce, gdyż ja miałam małe kłopoty z oddychaniem bo podali mi zbyt dużą dawkę znieczulenia. Poprosili go o ciuszki dla dziecka i pozwolili zrobić pierwsze zdjęcia. Oczywiście mężu nie omieszkał spojrzeć się na stół operacyjny gdzie mnie zszywano i klejono. Po czym powiedział, że jestem różowiutka w środku 😁 Druga cesarka odbyła się ze względów medycznych i również mąż w niej uczestniczył. Tym razem nie zobaczył nic bo było trochę ludzi przy mnie 🙂

  2. Ja zawsze powtarzam “chciałabym żebyś poszedł ze mną, ale uszanuję jeśli nie chcesz”.
    Póki co nie mamy dzieci, ale tutaj teks będzie taki sam “chciałabym żebyś był, ale uszanuję jeśli nie chcesz”.
    Natomiast jeśli nie chciałabym go przy sobie to powiedziałabym “nie chcę żebyś był ze mną, uszanuj proszę”.

    A tak na marginesie… cóż tak o porodzie? Czyżby…? 😉

  3. Nie wyobrażam sobie jak by to było gdybym rodziła bez swojego męża.
    To on był przy mnie przez te długie godziny na sali porodowej, On trzymał mnie za rękę, On podawał wodę, On trzymał prysznic mimo że był cały przemokniety A przede wszystkim to On słuchał tych wszystkich obelg na personel szpitala i cały świat który aktualnie mnie otaczał 😛 .
    Przeszedł ze mną przez to dwa razy i jestem mu za to ogromnie wdzięczna, A to jak bardzo go w tamtej chwili kochałam nie można opisać słowami, dlatego jeżeli mężczyzna jest gotowy na ten wspólny hardcor to nie powinnyśmy się wahać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *