Matka Torpeda
Matka Torpeda

Wpływ psa na rozwój emocjonalny dziecka.

Pies i dziecko, to kompilacja miłości, na którą pięknie się patrzy. Przeciwnicy powiedzą: „zarazki! Bakterie!”, a zwolennicy wzruszą się na widok tego, jak dziecko przytula czworonożnego przyjaciela. Badania wykazują, że dzieci, które mają kontakt z psem od najmłodszych lat, szybciej się rozwijają, są bardziej otwarte oraz odpowiedzialne.

Wpływ psa na rozwój emocjonalny dziecka.

Relacja psa z dzieckiem, szybko przekształca się w bezwarunkową, czystą miłość. Nim jednak to nastąpi, to do rodziców należy kontrola nad „zapoznaniem się” członków rodziny.

Warto pamiętać, że należy nauczyć dziecko jak obchodzić się z psem. Wytłumaczyć maluchowi, że pies również odczuwa ból oraz cierpi, kiedy targamy go za uszy bądź szarpiemy za ogon. Należy również zwrócić uwagę, aby pies w geście obrony, nie pokazał zębów w stronę malca. Słowem: Początki znajomości, powinny odbywać się pod czujnym okiem opiekuna.

Pies i dziecko, zalety:

– Dzięki psu, dziecko uczy się empatii, która w przyszłości pozwoli mu lepiej zrozumieć emocje innych.

– Ponad to, dzieci dorastające z psami, uczą się odpowiedzialności za stworzenie, które im towarzyszy.

– Opieka nad psem, uczy dziecka obowiązkowości oraz samodzielności.

– Przebywanie z psem, zwiększa w organzmie poziom okscytocyny, czyli hormonu szczęścia

– Przytulenie do psa, redukuje natomiast poziom stresu w organizmie.

– Młodsze maluchy, dzięki psom, szybciej zaczynają raczkować

– Dzieci młodsze, przebywając z psem,dużo szybciej, rozwijają w sobie rozwój poznawczy

Nowy członek rodziny, jak przygotować do tego psa?

Pojawienie się dziecka w domu, często jest rewolucją dla wszystkich. Warto również pamiętać, że czworonóg, który z nami mieszka, również znajdzie się w całkiem nowej sytuacji. Pojawi się ktoś nowy, kto wejdzie bądź co bądź, w jego dotychczasowe stado.

Większość poradników mówi, aby podczas pobytu w szpitalu, ojciec dziecka przyniósł do domu pieluchę tetrową bądź ubranko z zapachem dziecka, aby pies mógł się oswoić. Przez całą ciążę, obiecywałam, że tak zrobię. W domu był dorosły pies, a lada moment miało pojawić się dziecko więc bądź co bądź, chciałam żeby pies nie poczuł się ignorowany i mógł poznać nowego kompana, który jak się okaże, niedługo później stanie się jego najlepszym przyjacielem.

Jak łatwo można się domyśleć, w całym zamieszaniu spowodowanym porodem oraz pojawieniem się dziecka, całkowicie wypadło nam z głowy to, żeby przynieść do domu pieluchę. Kiedy więc po trzech dniach pobytu w szpitalu, wróciłam do domu z nowym członkiem rodziny, pies z tęsknoty za mną… całkowicie zignorował zawiniątko w postaci dziecka.

Noworodek i pies: dobre, dobrego początki.

Często dostaję od Was wiadomości z zapytaniem, jak Uszaty reagował na dziecko przez pierwsze dni i czy nie wykazywał zazdrości.

Pies poznaje za pomocą węchu, toteż daliśmy chwilę na to, aby mógł spokojnie poznać nowego członka rodziny. I generalnie rzecz biorąc, pies całkowicie ignorował dziecko, do momentu aż w nocy nastał pierwszy płacz Młodego.

Pies zaczął przeraźliwie piszczeć i skakać po nas, żebyśmy się obudzili, bo ten ktoś w łóżeczku chyba strasznie cierpi.

Dosłownie w środku nocy, pies dostał kociokwiku. Zaczął wariować przy łóżeczku, kręcić się w kółko i wskakiwać na nas, żebyśmy szybko wstali i pomogli „temu czemuś nowemu, co przynieśliśmy do domu”. Kiedy wyciągnęliśmy Młodego z łóżeczka, pies nie odstąpił go na krok. Musieliśmy pozwolić psu, polizać małą rączkę. Był to jeden z najpiękniejszych widoków, jakie dotychczas widziałam. Pies swoim zachowaniem pokazał idealnie: „Jestem i będę Cię chronił, kimkolwiek jesteś”

Pies i dziecko, kiedy Oni się skumplują?

Z własnego doświadczenia wiem, że NAJWIĘKSZY okres przyjaźni, przypada na naukę jedzenia przez dziecko. No nie ma wtedy wierniejszego towarzysza niż pies, który czeka aż dziecku coś spadnie. Swoją drogą, dziecko widząc jak pies czeka na kawałek mięska: chętnie zaczyna go karmić.

Najczęściej jednak, zaczynają jeść na pół. Gryz dziecko, gryz pies. Tak, tak, oczywiście możesz próbować nad tym panować, zabraniać i zakazywać, ale z własnego doświadczenia wiem, że ta dwójka zawsze znajdzie sposób na to, aby to kontynuować. Kiedy dojdą do momentu jedzenia wspólnie psich chrupek, po prostu kup sobie krople walerianowe.

Często słyszeliśmy, że psu nie można ufać. Zwłaszcza jak jest dziecko. Jak dla mnie, dziecka bez opieki się nie zostawia. Jak młody miał rok, a może mniej, nigdy nie zostawiałam ich samych sobie. Zawsze byłam obok i czuwałam nad tym, co się dzieje, a działo się różnie. Wyciąganie psu jedzenia z miski, wyrzucanie go z legowiska bo raczkujący chciał poleżeć w legowisku zamiast psa, smarowanie psiego grzbietu ziemniakami z obiadu – no gama pomysłów dziecka była dość obszerna.

Niemniej była to również lekcja cierpliwości dla psa, który zdecydowanie momentami miał tej cierpliwości niż My, jako rodzice.

Gdzie tkwi równowaga? 

Czy istnieje złoty środek aby nastała harmonia między nowym członkiem rodziny, a czworonogiem?

Osobiście uważam, że kluczem było to, że nie pomijaliśmy ani nie ignorowaliśmy psa. Od samego początku, tuliliśmy go jak zawsze i bawiliśmy się z nim jak zawsze. Nie używaliśmy słów: „Uciekaj, spadaj, daj nam spokój”.

Pies dalej mógł spać z nami w łóżku, a kiedy miał ochotę, przychodził się przytulić. Nawet, jeśli akurat miałam dziecko na ręku. To pozwoliło psu zrozumieć, że nie przyprowadziłam do domu wroga, a przyjaciela.

Dziś, jeśli ktoś zapyta Trzyletniego, kogo nie oddałby za nic na świecie, zawsze odpowiada, że swojego psa. I naprawdę ani zarazki, ani bakterie, ani fruwająca sierść, nie ma znaczenia, kiedy się patrzy na tak piękną, czystą miłość.

 

piesidziecko

 

Nie każdy może być tatą.

 

 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. Ja słyszałam, że koty duszą dzieci, podgryzają im gardła itp. Faktem jest, że bardziej musiałam pilnować dziecka, żeby nie skrzywdziło kota, nie odwrotnie. No może w jednej sytuacji relacja kot-dziecko była kłopotliwa. Wiadomo, że kot kładzie się przy/na chorym miejscu. Taka sytuacja,:młoda chora, wchodzę do pokoju ona rozpłaszczona śpi na brzuchu a kocica leży jej na plecach. Dziecko upocone jakby wyszło z kąpieli a kicia za termofor robi 🙂 Nie chciała schodzić, to młodą kładłam na boku, kota obok i tak spały plecami do siebie. Jak ktoś ma wątpliwości co zrobić z kotem jak ma się urodzić dziecko, polecam youtube i filmiki “kot i dziecko”. “Futro” w domu musi być. A sterylne otoczenie tylko krzywdę dziecku robi.

  2. Bedac w ciazy ile moj maz sie od swoich rodzicow nasluchal, ze koty to zlo wcielone, ze nie wolno im ufac, ze zarazki itp itd, a najlepiej to zeby sie ich pozbyc! Do mnie nigdy tak nie marudzili bo znaja moje zdanie, ale moj biedny maz swoje musial wysluchac, az pewnego piknego dzionka oznajmil im ze koty zostaja bo predzej ja sie go pozbede niz kotow i juz wiecej sie nie odezwali na ten temat 🙂 Futra natomiast z lozeczka Pyzy zrobily sobie wlasne poslanie, a odkad cora jest z nami to spia u niej w pokoju, albo kolo niej 🙂 Jedza razem, znaczy sie jak ona cos wypluje badz upusci to rzucaja sie na jedzenie jakby nie jadly od wiekow 😉 Gdy tylko Pyza zobaczy siersciuchy to smieje sie w glos i macha lapkami jakby miala zaraz gdzies odfrunac 🙂 A zarazki? Byly, sa i beda i sie ich nie wyeliminuje z codziennego zycia.

  3. No powiem Ci, że czekałam na taki wpis. I o ile niby wiem ze Puzon uwielbia dzieci, o tyle z noworodkami nie miał za bardzo do czynienia. Boje się jak cholera a z drugiej strony wiem, że panikuję bez sensu. Niemniej uwielbiam zdjęcia relacji pies-dziecko. Liczę na to ze niedługo będę miała pole do popisu ☺ Kiedyś przeczytałam takie zdanie: “każde dziecko zaslugujest na to, żeby wychowywać się z psem”

    • Oczywiście, że tak, a każdy pies zasługuje na to by wychowywać się z dzieckiem 🙂

      Kasia, ja też się bałam, uwierz. O tyle o ile wiedziałam, że mój pies nie jest agresywny o tyle nie byłam 100%-owo pewna jego reakcji 🙂

  4. Koło mnie zawsze był jakiś zwierz-pies,chomik,papuga,patyczak.
    Moja babcia miała sunię-podobno spała pod wózkiem/łóżeczkiem.Strażnik Teksasu,nikogo nie dopuszczała jak nie było potrzeby.Podobno nieźle dałam się jej w kość bo jak podrosłam to pogłaskać ją mogłam tylko jak była kąpana.
    Jak urodziłam starszego to w domu była sunia,nieduży ratlerkopodobny okaz,lat miała wtedy 8 więc była już stateczną panią.Z nowego domownika się ucieszyła,pozwalała mu na bardo dużo-nawet na ciąganie za ogon.Jak miała dość towarzystwa to po prostu szła w takie miejsce że mały człowiek nie dawał rady wejść.Niestety,była z nami jeszcze dwa lata-wierna,towarzyska.
    Potem pojawił się jako pierwszy potomek nr2.Potem mąż przytaszczył futro.
    I to był niestety błąd.Malutkie dziecko plus szczeniak nie idą w parze-szczególnie jak się zostaje samemu bo sprawca robi poza domem i odwiedza pielesze raz w miesiącu.
    Dlaczego błąd?
    Ponieważ i dziecko i szczeniak wymagają bardzo dużo uwagi niekoniecznie dającej się pogodzić.Bo np kąpiesz dziecko a tu pies zaczyna piszczeć i musisz z nim wyjść NATYCHMIAST.Zostawić psa?-nie,bo nie nauczysz go porządku.
    Zostawić dziecko? -absurdalny absurd.A nie wyjdziesz też z takim prosto z kąpieli.
    Te pierwsze miesiące to był koszmar.Jakby tylko znalazł się ktoś chętny(znaczy odpowiedni) to psa bym spakowała.Niestety,nie udało mi się wtedy znaleźć mu odpowiedniego opiekuna,takiego który zrozumiałby że nie każdy pies może jeść makaron,kasze i inne dobrodziejstwa ludzkości.
    Tak więc został i dorastali razem.Młoda mogła mu sprawdzać czystość uszu,zębów,mogła uszu używać jako gryzaków,mogła mu wybierać z miski a nawet zabrać całą.Pies co najwyżej miał minę pt “bez jedzenia też da się żyć”.Dobrze też służy młodej za podnóżek,poduszkę oraz odkurzacz.
    Kudły? No są,choć odkurzam czasem i 3 razy dziennie.Ale tak samo są kurze w domu a roztocza są bardziej szkodliwe.
    Zarazki? Są wszędzie.A poza tym sterylne pomieszczenia są szkodliwsze dla zdrowia.
    dzieci wychowujące się ze zwierzętami są szczęśliwsze,zdrowsze i bardziej odpowiedzialne i empatyczne.
    I mimo,że pies jest duży nigdy na młodą nawet nie zawarczał.Bo nawet jak po nim przeszła to raczej był taki pomruk ” hej,ja tu jeszcze jestem”.

    • U nas jak jest pomruk to pies merda ogonem, a dziecko się chichra. Ja też od zawsze miałam zwierzęta: psa, rybki i papugi zawsze chciałam też legwana, ale rodzice się nie zgodzili 🙂

  5. Zazdroszczę takiej przyjaźni 😊 u nas jest kot – kot dziecka nie zauważa, ale syn nauczył się raczkować chyba tylko po to, żeby chodzić za kotem… I o ile sierściuch nas potrafi gryźć i drapać, to synkowi co najwyżej ucieknie. A co do sierści – plus jest taki, że dzieci wychowywane ze zwierzętami bardzo rzadko mają na nie alergię

    • I to jest właśnie to! Zwierzęta na dzieci reagują inaczej, przynajmniej w przypadkach, które ja znam. Na dorosłego potrafi się postawić, ale do dziecka: łagodne jak baranki 😉

  6. My mamy kota który bez moich chłopców nie może żyć gdzieś wychodzą czeka pod drzwiami chłopcy śpią to wędruje przez całą noc od łóżka do łóżka i albo śpi przy głowie albo obejmuje łapka za szyję. A jak któryś jest chory to już w ogole śpi w łóżku chorego zwinięty w kulkę i się nie rusza. A z kolei moi dziadkowie mieli owczarka niemieckiego i do wózka w którym spałam mogła podchodzić tylko moją mamą. Babcia np nigdy domu nie zamykala bo Ares fakt wpuścił każdego do domu ale już nie wypuścił raz mój wuja przyszedł i czekał za babcią leżąc na podłodze przygnieciony psem przez 1,5 godziny. Dzieci od początku trzeba uczyć życia ze zwierzetam i szacunku do nich. A bakterie i zarazki są wszędzie więc nie ma się czym przejmować.

  7. Jak kiedyś obejrzałam w mądrym tv, to człowiek ze ssaków ma najwięcej wsiej maści zarazków i bakterii i to szybciej stanie się coś zwierzęciu po ugryzieniu przez człowieka niż na odwrót. Więc skoro Małe i zwierzak się skumplowali, to pewnie nie ma się czym za bardzo przejmować. A ile bogatsze i radośniejsze będzie CV syna….. Moje dzieciaki tego nie mają, i bardzo żałuję tak naprawdę. Niestety na chwile obecną nie możemy sobie pozwolić na piesa, a kota mąż nie chce widzieć w promieniu nawet 5 km…A uważam, że dzieci lepiej wychowują się ze zwierzakami w swoim otoczeniu.
    Pozdrawiam 🙂

    • Ja odkąd pamiętam mam psa dlatego nie wyobrażam sobie życia bez czworonoga. Nigdy nie przejmowałam się zarazkami ani sierścią bo to jest nieodłączny element mojego życia 🙂
      Co do wychowania: również mi się wydaje, że dzieci lepiej wychowują się ze zwierzakami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *