Matka Torpeda
Matka Torpeda

„Z miłości Cię zdradziłem!” czyli zdrady małżeńskie.

Zdrada, bez znaczenia czy małżeńska czy zdrada w związku, zawsze sprawia, że zastanawiamy się jak żyć po tym wszystkim. Jak żyć po zdradzie? Jak się podnieść? O czym myśleć skoro w głowie milion myśli na minutę, a myślą przewodnią i tak jest myśl: „Dlaczego On mnie zdradził? Dlaczego mi to zrobił?”

„Z miłości Cię zdradziłem!” czyli zdrady małżeńskie.

Jeśli w grę wchodzi zdrada to nie ma kobiety, którą ucieszy ta wiadomość. Żadnego mężczyznę zdrada żony również nie ucieszy.

Sęk w tym, że jeśli kobieta zdradzi męża to od razu staje się puszczalską dziwką. Tak z automatu nadaje jej się przydomki godne najgorszej lampucery jaką widział świat. Bardzo łatwo wtedy mężczyznom rzucać ciężkie słowa w stosunku do żony czy partnerki.

Ale kiedy zdradzi mąż, to On to zrobił bo nim targała jakaś słabość. Albo był pijany albo poszkodowany. Potknął się bidulek i wpadł gołym penisem na ową Panią. Przecież takie sytuacje się zdarzają. Więc wybacz mu zdradę bo przecież On w ogóle nie jest winny!

Zdrada w małżeństwie i zdrada w związku – w jednym stali domu. Małżeńska na górze, związkowa na dole.

Tak naprawdę nie ma znaczenia czy mamy styczność ze zdradą małżeńską czy zdradą w związku nie zalegalizowanym. Zdrada to zdrada, a zając to zając i nie mu tu żadnego „ale”.

Zdrada zawsze jest ciosem dla związku i dla partnera bądź partnerki. To trochę tak jakbyś sobie szedł chodnikiem spokojnie i miarowo, a nagle chodnik zaczyna się kruszyć i Ty wpadasz w dół mimo że bardzo tego nie chcesz i próbujesz się ratować. Wydaje się nam, że zdrada nas nie dotyczy (no chyba, że już Cię to spotkało).

Mam dobry związek. Nie jest idealnie, ale się kochamy” słyszałam wielokrotnie. Panuje przekonanie, że zdrada dopada jedynie związki w których jest rutyna i kryzys, a to błędne myślenie. Zdrada może się zdarzyć nawet w fajnym i udanym związku. Często zdrada to impuls, co brzmi okrutnie, ale niestety jest prawdziwe.

zdrada

Zostałam zdradzona, jak mam teraz żyć?

Bardzo często pytanie, które się pojawia to: „jak żyć po zdradzie?” bo poniekąd dla niektórych zdrada to trochę koniec świata, a nie tylko związku czy małżeństwa. Nagle wszystko to, co wydawało nam się oczywiste staje się niepewne. Często też nasze życie okazuje się całkowitym kłamstwem bo partner czy partnerka od dwóch lat prowadzili podwójne życie o czym nie mieliśmy kompletnie pojęcia.

Mężczyźni, którzy dopuszczają się zdrady często zachowują się jak mikser. Zaczynają tak mieszać w głowie żony czy partnerki, że ta zaczyna uważać iż przyczyniła się do tego, że mąż ją zdradził.

Serce złamało Ci się w pół. On zaczyna krzyczeć, że trochę w tym wszystkim Twojej winy bo nie założyłaś na tyłek stringów i pasa do pończoch. A poza tym ciągle gotujesz te tłuste golonki czy inne schabowe, podczas kiedy On od dawna jest fanem rukoli i warzywnych smoothie.

Dlatego właśnie podczas gdy Ty tłukłaś dla niego schabowe, On łajdaczył się jak bezdomny kot w marcu i niczym dobry kominiarz czyścił komin jakieś Grażynce czy innej Halinie, która darła się jak stare prześcieradło.

Niemniej jest w tym trochę Twoja wina bo dla mężczyzny zawsze zdrada będzie poniekąd Twoją winą, bo przecież, że nie jego. Ty w całej tej sytuacji jesteś od wybaczania. No chyba, że to Ty zdradziłaś męża – wtedy jesteś ostatnią dziwką.

Nowe życie po zdradzie.

Kiedy minie już pierwszy spazmatyczny płacz i otrzeźwiejesz na tyle, żeby zrozumieć, że właśnie Ci się śmieci same wyniosły z mieszkania, zaczniesz myśleć inaczej. Dojdzie do Ciebie, że w końcu możesz spać spokojnie bez obaw, że Twoja druga połówka właśnie doprawia Ci rogi.

Na początku może trochę ciężko w zdradzie znaleźć coś pozytywnego, ale z czasem zrozumiesz, że dobrze się stało. Bo żyć w iluzji dobrego związku to nie jest zbyt dobre. I naprawdę lepiej jest być samej niż być z byle kim. Ale to już zależy od kobiety bowiem…

Grażynkę zdradził mąż. 13 okazała się na tyle pechowa, że po 13 wspólnych latach wyszło na jaw, że mu się jakaś Pani do łóżka przyplątała. Oczywiście ON NIE CHCIAŁ, tylko tak jakoś wyszło.

Kiedy już spłynął potok jej łez, pękły cztery kartony wina i poszło milion „siarczystych kurew”, stwierdziła, że nie będzie się łamać. Jest na to stanowczo za dobra, za młoda i zbyt inteligentna żeby rozpaczać po jakimś złamasie. Z twardym postanowieniem zaczęła nowe życie po zdradzie.

Wynajęła mieszkanie i zaczęła intensywniej pracować. Stwierdziła, że mini pracoholizm świetnie się sprawdzi na zaklejenie dziury po niewiernym mężu. Zamiast siedzieć i myśleć, wolała pracować. Problem w tym, że przestała się do mnie odzywać, a Ja zaczęłam się martwić. Na messengerze nie odpisywała, telefonów nie odbierała.

Nie dalej jak 2 miesiące później, przypadkiem zauważyłam jak razem z mężem robią zakupy w znanym centrum handlowym. Szybko połączyłam kropki i zrozumiałam, że nie odbierała telefonu ze wstydu.

„On to zrobił dla nas, nie zrozumiesz tego!”

– Czuję w obowiązku Ci się wytłumaczyć – rzuciła wymijająco

– Nie ma potrzeby, a z drugiej strony nie mam ochoty słuchać oklepanych historii z przeprosinami. Po prostu następnym razem, kiedy znów Cię zdradzi nie przychodź mi płakać w rękaw – mruknęłam stanowczo bo w tej materii nie jestem zbyt ckliwa

– Mówiłam, że nie zrozumiesz… – rzuciła patrząc w bok

– Czego? Zdrady? No nie rozumiem. Sama byłam zdradzana i ckliwe historie o tym, że ‘on nie chciał’ nie robią nam mnie wrażenia bo zazwyczaj po kilku miesiącach prowadzą do kolejnej zdrady

– On taki nie jest, to mój mąż jednak – rzuciła stanowczo

– I dlatego, że ślubował Ci wierność to Cię zdradził, tak? Dobrze łączę kropki?

Milczy i patrzy w bok, a ja nie mam zamiaru ciągnąć tematu. Dla wszystkich którzy myślą, że jestem bezduszną suką, która nie współczuje koleżance: już studzę emocje. Byłam zdradzana i tę zdradę wybaczyłam. I wiecie co się stało dalej? To, co głosi stare prawidło: Zdradził raz? Zdradzi kolejny raz. I nie ma dla mnie wytłumaczenia zdrady. Nie istnieje ŻADEN argument usprawiedliwiający, ŻADEN

– Posłuchaj Torpeda, dzięki tej zdradzie On zrozumiał, że jestem miłością jego życia. Dzięki temu wie, że nikogo już nie będzie kochał tak jak mnie, rozumiesz? Zrozumiał, że nie wybaczyłby sobie gdyby mnie stracił. To właśnie zdrada mu to uświadomiła.

– W takim razie pozdrów go ode mnie serdecznie i przekaż, że ma zajebisty sposób na okazywanie miłości, nie ma co.

Pozycja na misjonarza.

 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

16 Responses

  1. Szkoda tej Grażynki, jeszcze nie raz wyleje łzy… ale to jej decyzja…
    Psychika niektórych mężczyzn jest fenomenalna, z łatwością potrafią wmówić kobiecie, że JEGO zdrada to JEJ wina, nawet doprowadzają kobietę do takiego stanu w którym to w sumie ona jest mu wdzięczna za to, że po tej zdradzie to on nadal z nią jest.. Przyznaję, że uczucie kiedy odkrywasz, że będąc w nieformalnym związku jesteś jedną z kilku, nie należy do przyjemnych, próbujesz jakoś zrozumieć, dać mu szansę. Jednak kiedy Jegomość tłumaczy, że “nie jest pewny czy ty to ta jedyna i musi to potwierdzić spotkaniami (nie tylko na grzeczną kawę) z innymi pannami” to czas na rewolucję życiową i to taką z przytupem. W życiu nie ma przypadków, wszystko dzieję się po coś. Związek z nieuczciwym facetem wbrew pozorom nie podłamał mnie, choć lekko nie było to stał się dla mnie lekcją, jak nie wygląda miłość. W niedługim czasie po rozstaniu pojawił się w moim życiu mężczyzna, który samym sobą okazał miłość, pewną miłość… Nie należy bać się brać życia w swoje ręce. To od nas zależy czy będziemy pić herbatę z mężczyzną naszego życia, który nam tą herbatkę przyniesie czy w oczekiwaniu na tego, który obiecując, że kocha pisze smsa, że utknął w korku a w rzeczywistości będzie otwierał korek od wina z koleżanką z pracy….

  2. Skąd ja to znam… Sama wybaczyłam zdradę eks i koleżanki i co? Niewiele to dało bo eks jakimś cudem potem wylądował w łóżku ze swoją byłą żoną! Tego dla mnie było już za dużo… wyzwalam go od najgorszych męskich dziwek, spakowałam swoje rzeczy i wyniosłam się z jego domu.
    Jak na tym wyszłam? Źle… Bo to nagle ja zostałam tą “kurwą”, a on takim niewinnym facetem…

    • No to jakby chyba norma jeśli chodzi o mężczyzn, którzy zdradzają… Ze na końcu zawsze winna i tak jest żona albo partnerka, która o niczym nie ma pojęcia. Żałosne zachowanie :/

  3. Jak dla mnie nie ma czegoś takiego, że zawsze wina leży po obu stronach. Po pierwsze nie jesteś szczęśliwy/wa z mężem/żoną to o tym rozmawiasz albo ratujecie małżeństwo albo decydujecie, że to koniec. To jest przyzwoite podejście. Zdradzanie bo ktoś mało czuły albo się zapuścił albo nie wiem co jeszcze nie jest wytłumaczeniem zdrady. Winnym można być ewentualnie swojej naiwności lub ślepoty. Jeśli chodzi o koleżankę to hmm nie żal mi osób tak naiwnych niestety miała szansę pozbyć się gnoma ale wolała uwierzyć w ściemę.

    • Dokładnie!
      Jeśli masz ochotę pójść do kogoś innego, po prostu rozstań się z partnerem/partnerką.
      Jak dla mnie zdrada w związku to czekanie takie: “Albo mi się uda i się nie dowie, albo się dowie i dupa”

  4. Endrjiu tak nie nokautował jak to zakończenie.
    To trochę tak jakby narkoman walnął złoty strzał po którym stwierdził że jednak by chciał być czysty i żyć dalej.
    Nie uważam,że przy zdradzie wina zawsze leży po obu stronach. Czasem jest tak że dla tego lubego by człowiek krwi utoczył,ostatnią kromkę chleba oddał a gad i tak puści ptaka wolno.
    Albo sikorka poszuka innego gniazdka bo jej “brakło spontaniczności i troszkę niebezpieczeństwa”.Moja dawna znajoma miała koleżankę,co szła na ulicę kiedy mąż miał nocki.Nie byli biedni,wręcz przeciwnie,mąż bardzo dobrze zarabiał,nie skąpił.Zresztą ona nie robiła tego dla kasy( szła za przysłowiowe 5zł,które potem zamieniała na piwo wypijane z tą znajomą mą),sama mówiła ,że lubi “ten sport,ten dreszcz,że może trafić na kogoś znajomego”.
    Czy można wybaczyć? Ja bym nie mogła.

      • No nie żartuję.Ona raz nie miała “obstawy” i poprosiła faceta tej znajomej.A ta nie chciała go puścić samego.I tak z “dyskretnej obstawy” zrobiła się “wycieczka”. Ja zostałam z dziećmi tej znajomej-żeby same w domu nie były,tak po sąsiedzku je pilnowałam.Towarzystwo wróciło z piwami,hamburgerami a “gwiazda” się chwaliła ilu złapała.Ja na szczęście coś tydzień później dostałam klucze do mieszkania i już tych ludzi więcej nie oglądałam.
        Dla mnie też był to szok,w dzień przykładna żonka-zakupy,obiadki,firaneczki w wypucowanych oknach a nocą……….

  5. O kuzwa jakbym czytała o moim byłym mężu z tym ze on miał lepszy przebieg niż nie jedna prostytutka w ekskluzywnym burdelu dosłownie wszystko i wszędzie. Zwołał winę na mnie a ja wybaczalam tłumacząc ze dla dobra dzieci w końcu nie wytrzymałam poznałam wlochatego i poszłam w cholerę. A teraz co mam szczęśliwe życie i spokój. Były nawet nie interesuje się dziećmi zero kontaktu z tego co wiem znalazł kolejną naiwną zrobił dziecko i bawi się życiem. Jeśli raz zdradził zrobi to kolejny raz takie jest moje zdanie.

  6. Kur w aa. Zakończenie zrzuciło mnie z fotela. Niby ciężko zrozumieć,a może już te baby tak mają, nie chcesz się rozejsc bo jednak kochasz więc podświadomośc akceptuje takie głupie wytłumaczenia? Sama nie wiem… Ale cytat z winem oprawie w ramkę. buziaki kochana 🙂

  7. W żaden, ale to żaden sposób nie bronię żadnego mężczyzny, kobiety zresztą też, bo one też zdradzają…. Ale uważam, że przyczynkiem do zdrady jest zawsze wina leżąca po obu stronach i brak porozumienia, ba dalej i prościej : rozmowy…. Tak, to podstawa uważam i jeszcze kompromisy, bo inaczej się nie da w związku. “Dorośli i normalni” mężczyźni tez potrzebują w związku uwagi, tak jak każda jednostka ludzka na świecie. Ja wiele razy się łapię na tym, ze mnie coś boli, mi jest źle, ja mam dość dnia, mnie dzieci wnerwiają… i mąż, który tez zły na te dzieci czasem krzyczy… A przecież to tez człowiek. Ja teraz o dzieciach, ale tak jest ze wszystkim. Ok, nie wolno popadać w żadną skrajność, bo narcyzmu w żadnym wydaniu nie da się ścierpieć. A jednak nie okłamujmy się, na seksie opiera się świat i żadna legalizacja bądź nie związku tego nie zmieni. I jak słucham wywodów, ze dla dziecka “wszystko” – 5 lat w jednym łóżku, chłop w innym, bo budzi, jest tylko dziecko i jego potrzeby, brak jakiegokolwiek starania się o siebie, bo przecież już mężatka….. sorry, ale najbardziej kochający w końcu by miał nerwa….
    Tłumaczenie, ok, zajebiście głupie i to każde jest. A chyba tylko indywidualne podejście określa, czy się coś ratuje czy nie. Tak, ja osobiście bym nie dzierżyła zdrady, jak bym się zachowała? Powiem, ze radykalnie: walizki, drzwi… ale to słowa, a życie….
    Najlepiej byłoby zrobić wszystko by do zdrady nie doszło, wtedy więcej radochy… i przyjemności 😉

    • Właśnie, słowa, a życie to dużo.
      Cóż, ja miałam raz nauczkę z wybaczaniem. Na dobre mi to nie wyszło, a czy czułam się winna? Na początku tak, ale nie zgodzę się, że zawsze wina leży po obu stronach.
      Ja trafiłam na typ, który nie był stworzony do stałego związku i musiał zdradzać. Taka jego natura. Nie jestem kryształowa i idealna, ale niestety czasami choćbyśmy stawały na rzęsach – drugi człowiek i tak zrobi co zechce, niestety 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *