Matka Torpeda
Matka Torpeda

Naprawdę powinnaś? Czyli niskie poczucie własnej wartości.

Niskie poczucie własnej wartości. Dlaczego?

Mało kto, niestety, zdaje sobie sprawę z tego, że niskie poczucie własnej wartości oraz brak samoakceptacji czy brak wiary w siebie to problem, z którym należy walczyć. Najczęściej wolimy machnąć ręką na znak, że przecież to nic takiego. Widocznie tak powinno być. Niskie poczucie wartości zaniża nam wiarę w siebie i we własne możliwości. Często zamiast wrzucać pierwszy bieg to wciąż czekamy na światłach bądź zaczynamy się delikatnie wycofywać.

Powinnaś?

Wmówiono nam, że wszystkie musimy być piękne. Zupełnie jakbyśmy wyjechały z jednej fabryki, spod jednej taśmy. Bo taki mamy klimat, że powstał jeden szablon, na którego wzór powinniśmy się upodabniać.

Powinnyśmy mieć idealne domy, nowoczesne apartamenty, prosto z okładek pism bądź instagramowych profili. Żeby się ładnie fotografowało.

Kawę powinnyśmy pić tylko z pianką, bo modna. A najlepiej już, z drogiego jak auto Lewandowskiego, ekspresu do kawy. Ewentualnie kupować kawę na mieście drogą jak pół kilo normalnej, którą kupujemy na co dzień.

Rozstępy wzbudzają obrzydzenie i politowanie, bo nie potrafisz o siebie zadbać. Nadwaga świadczy o lenistwie, nigdy o chorobie.

Depresja, łzy i smutek źle się fotografują i mają negatywny wydźwięk u odbiorcy. A już takie wakacje pod palemką na różowym, dmuchanym jednorożcu – to już jest coś. Tu już jest poklask. Nie ważne, że podczas tych wakacji ani razu się nie uśmiechnęłaś.

Sterczący biust, modne legginsy i koniecznie pozycja „patrzę w dół” do zdjęć – to jest ważne. To się klika. To się lubi. To przyciąga.

Bałagan upchaj za kadr, odezwij się pierwszy raz do męża od trzech dni, bo musisz zrobić zdjęcie na Instagram. A potem czekaj na lajki, one dają Ci złudne poczucie własnej wartości. Dzięki nim urośniesz we własnych oczach, choć na chwilę.

Koniecznie zmień narrację.

Nie powinnaś mówić, że masz dość. Że już przepełnił Ci się korek.

Że momentami macierzyństwo jest za trudne, a mąż zbyt mało przytula.

Nie powinnaś mówić głośno, że ledwo wystarcza Ci z miesiąca na miesiąc i wcale nie stać Cię na te wszystkie gadżety, które prezentujesz na swoim profilu.

Nie powinnaś. Przecież nie powiesz innym, że dziecko Cię denerwuje na potęgę dzisiejszego dnia i najchętniej wsadziłabyś je do gabarytu C w pobliskim paczkomacie.

Absolutnie nie mów głośno, że lubisz wypić z mężem zimne piwo. Jeno proseczio jest w cenie.

Udajemy, że nasze dzieci są wybitnie grzeczne, zawsze czyste i nigdy nie dłubią w nosie ani nie puszczają bąków w nieodpowiednich momentach. Do zdjęć, robimy z nich kukiełki.

Udajemy, że na obiad jemy rukolę skąpaną w sosie z hibiskusa pod pierzynką z zapiekanego łososia, podczas kiedy za kadrem leży już schabowy z ziemniakami.

Nikt dziś nie chce poznać prawdziwej wersji Ciebie. Wszyscy chcą odnaleźć w Tobie to, czego sami nie mają. Potrzebują bodźca do tego, aby powoli, nieświadomie zaniżyć własną samoakceptację. 

Nie ważne, że Ty ze swoją nadwagą czujesz się dobrze. Dla innych jest źle.

Nie ważne, że Twoje rozstępy świadczą o walce z dodatkowymi kilogramami. Dla innych jest źle, że masz tupet, aby je pokazać światu.

Właśnie stałaś się mamą i jesteś najszczęśliwsza na świecie? Inni zaraz znajdą powód do tego, abyś się zaczęła zastanawiać, co robisz źle i gdzie popełniłaś błąd. Niewybaczalny dla innych, tak idealnych kobiet.

Nie zmieniaj filtru na instagramie. Zmień filtr własnego myślenia.

Zalewa nas jad. Jad, w którym kobiety karmiące piersią, zalewają goryczą kobiety karmiące mlekiem modyfikowanym. Zupełnie jakby w dorosłym życiu, na początku znajomości zadawalibyśmy pytania podczas kawy w pracy: „Ty słuchaj, a Ciebie to matka karmiła naturalnie czy modyfikowanym mlekiem? Bo nie wiem, czy możemy pracować przy jednym biurku”.

Zupełnie, jakby rozstępy koleżanki, miały zmienić Twój świat. Zupełnie jakby Twoja waga była wagą Państwową i każdy miał prawo do krytykowania jej. Zupełnie, jakbyś miała żyć dla innych, a nie dla siebie. Właśnie stąd bierze się niskie poczucie własnej wartości, które zalewa ludzi w dzisiejszych czasach.

Oglądając szczupłe Panie z instagrama, wyginające się w łuk, zaczynasz czuć się źle. Mimo że jeszcze przed chwilą pałałaś do siebie sympatią. Dziś już nie założysz seksownej bielizny, bo przecież na Tobie nie będzie wyglądać już tak dobrze, a i mąż pewnie te Panie ogląda. Boże, co On sobie o Tobie pomyśli?

Oglądasz śniadanie infulencerki, która na śniadanie wypija smoothie z zielonych warzyw. Ty spoglądasz na bułkę z pasztetem i zastanawiasz się, co w życiu zrobiłaś źle? Gdzie popełniłaś błąd? Dlaczego nie jesteś taka jak one?

Przestań pozwalać robić sobie burdel w głowie. Zacznij od tego. Przestań wierzyć we filtry z instagrama i szczęśliwe rodzinki rodem z reklam margaryny. Prawdziwe życie nijak ma się do tego, co tam jest pokazywane. Prawdziwe życie nie ma tak wyrazistych kolorów jak te, które oferują płatne filtry na instagramie.

W prawdziwym życiu jest radość, miłość, depresja, uśmiech, łzy i absorbujące dzieci, które brudzą się w 15 nanosekund. Nikt nie wygląda dobrze z rana i każdemu jedzie z japy.

 

 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

18 Responses

  1. A moje dzieci szczególnie ta starsza połowa kotlety może jeść codziennie-i średnio raz w tygodniu je dostaje ku pełni mojego obrzydzenia. Oczywiście, że mam dwa Geniusze i Cuda Galaktyki, ale sama zatroszczylam się o CC, bo chciałam. Karmiłam niecałe pół roku i od razu wróciłam do pracy. W dupie mam jad wspaniałych i nieomylnych Matek Polek, bo to jak ja się czuję i jak odbiera mnie mój mąż jest dla mnie najważniejsze. Staram się zrzucić to co mi zostało po dwóch biegających tornadach, ale mam jeszcze długa drogę 12kg. Nikomu tego nie upubliczniam, bo osoby które mają i chcą wiedzieć co u mnie słychać-wiedzą. Dzieci moich w necie też nie ma, bo sorry ale rozwalą system i po co to światu,jak nie będzie się mógł pozbierać? Nie jest prawdą, że tylko ja na co dzień mam dosyć wrzaskow i innych atrakcji myśląc o tym tylko by zalec w ciszy w łóżku,albo mieć siłę i czas by odstresować się wespół z mężem. Jednak nie nużam w błocie przyznajacych się do tego tak jak ja. Nie staram się być męczennicą,skoro mogę tak poukładać sobie dzień, by pospacerować, nic nie robić albo leżąc z nogami na ławie zastanowić się nad kolorem lakieru do paznokci czy innej przyjemnej przyziemnosci. Sanepidu nie zapraszam, nawet na kawę, a jak się wproszą….niech uważają na samochodzik pod nogami bo dzieci są niezmienne od czasów gdy biegały za dinozaurami dla zabawy, bo nie miały konsol ani tabletów.
    Największym problemem w każdej dziedzinie w “naszych czasach” jest chyba nadmierny ścisk pośladów tych co boją się być nadmiernie wydymani przez życie,bo może by poczuli przyjemność i zaczęli krzyczeć z radochy??? To zwraca uwagę…..szczegolnie sąsiadów z klatki, a rano trzeba mieć odwagę spojrzeć im w oczy i się uśmiechnąć z przyjemnością. Wygodniej być cichą gnidą, która w jednym z programów poskleja z obrazków wymyślony film ‘prawie ‘swojego zycia i będzie zacięcie niszczyć tych, co mają czelność być sobą i mimo że z bagażem problemów być szczęśliwie orginalni.
    …..ale mnie poniosło 😉

  2. Z okazji wiosny w pracy zapanował szał na odchudzanie. Jak wszyscy, to wszyscy. Weszłam na stronę, wpisałam wymiary. Policzyło BMI. I co się okazało??? Prawie wszystkie dziewczyny maja nadwagę albo otyłość. Ja mam wagę idealną, tylko mam NIEDOWZROST do tej wagi 🙂 To niech one się katują i odchudzają, bo nadwagę trzeba leczyć a niedowzrost jest nieuleczalny 🙂 Można? Można 🙂

  3. Dlatego jak dla mnie to feministki powinny walczyć z innymi kobietami a nie mężczyznami. To jak jedna kobieta potrafi skrytykować drugą to żaden facet nigdy nie będzie umiał. Jak dla mnie ktoś kto wytyka innym kobietom wychowywanie dzieci, wygląd lub inne jego aspekty musi być wyjątkowo niepewny siebie i nieszczęśliwy bo jak dobrze Ci w życiu i cieszysz się tym co masz to nie będziesz mieć czasu na siedzenie np. w necie i krytykowanie innych. Pamiętam tą dyskuję w necie odnośnie porodów cc i sn. Ja rodziłam naturalnie ale że Małej wyszły złe wyniki to zrobili cesarkę i kurna co o mnie by napisali nie dość, że wymęczyli mnie bólami porodowymi to potem rana po cesarce. Nie czuje się w żaden sposób gorsza ani lepsza tylko cieszę się swoim dzieckiem i tyle. A ta perfekcyjność wymagana od kobiet, też inne kobiety to narzucają to w gazetach, tv czy internecie. Tak samo jak ocenianie ludzi w co są ubrani, jak dla mnie to największa głupota świata jakby bluzka czy sukienka mogły zrobić z człowieka lepszą czy ciekawszą osobę. Ogólnie trzeba mieć głęboko w d… innych i lubić siebie.

    • Dokładnie. Tak jak kobieta potrafi dowalić kobiecie to nikt nie jest w stanie. To jest stuprocentowa prawda.
      Kiedyś słyszałam mądre zdanie: “Jak sama masz udane życie, to życie innych Cię nie interesuje”

  4. Ogólnie w dupie mam wszelkie komentarze na mój temat, bo to ja sama mam się sobie podobać, no ewentualnie jeszcze mężowi. Cała reszta… niech ginie przy mej genialności, bo codziennie rano staję przed lustrem i wmawiam sobie, ze jestem piękną, inteligentną kobietą tak sexi, że nikt nie przejdzie obok mnie obojętnie. Więc po groma mi makijaż czy glonojadzie usta? w akwarium nie żyję, więc przyklejać się do szyby nie mam zamiaru, a mąż nie narzeka….
    Dom… to jest fenomen, bo ja nigdy nie umiałam zrozumieć, jak ktoś idzie do kogoś w odwiedziny i zapamięta, czy miał na stoliku długopis i jakiego koloru,kolor okładek na książkach,rodzaj krzeseł, o innych rzeczach nie wspominając… No dla mnie totalna abstrakcja! Ja zachodzę i rozmawiam, a nie gapię się dookoła. A dom ma być do mieszkania, a nie wyglądać jak z żurnala… ja nie żyję w muzeum, bo przy dwóch tornadach w postaci dzieci jest to totalnie nierealne. Fascynuje mnie to, jak pokazują wywiady, wypowiedzi itd… ludzi, którzy posiadają dzieci, a w domu mają jak u Królowej Angielskiej – no pytam się kuźwa JAK????
    A CC? Tak dwoje dzieci tak urodziłam i URODZIŁAM, a nie dziecko się wyczarowało. Poza czystością w domu fascynuje mnie również to, jak kobiety które nie znają własnej wartości potrafią z czegoś normalnego i zwyczajnego w funkcjonowaniu zrobić sensację i problem. Spora część powinna najpierw się zastanowić, że są przyczyny, jakieś przesłanki i konkretny życiorys z zawirowaniami każdej Kobiety, która wybiera dane rozwiązania. A reszcie wara od tego, bo same nie są idealne, poza tym co same o sobie mówią….
    Tak z poniedziałku :), na dobry początek tygodnia, a co… niech będzie zajebisty 🙂

    • Mi ostatnio koleżanka powiedziała: “Po ciąży może nie masz rozstępów, ale widziałam, że masz na tyłku po odchudzaniu” na moje oczy i pytanie: “A skąd Ty wiesz, że ja mam rozstępy na tyłku” odpowiedziała, że pamięta jak trzy lata temu byłyśmy razem w górach i ja wyszłam w stroju kąpielowym.
      Jezu, ja nigdy bym nie zapamiętała KTO i GDZIE ma rozstępy 😀

      • Jeżu w kołnierzu!!!! – Jak rzesz uboga życiowo jest ta koleżanka, skoro widok TWOJEGO tyłka jest z nią przez trzy lata???? I nawet niech będzie najbardziej genialny, to … Igrek nie powinien zostawiać Cię samą w domu, by nikt inny się do niego nie przylepił… A może masz inne jeszcze tak fascynujące miejsca na ciele?, to widok Twojego domu tak ja nie pochłonie 😉

        • Ja Ci powiem, że byłam w strasznym szoku. Bo tematem były rozstępy ciążowe, a skoro jestem na tyle bezczelna, że NIE MAM to wiesz… trzeba mi było przypomnieć, że po ciąży może i nie mam, ale po odchudzaniu to mam :DDD

  5. A ja się roztylam po 3 ciąży z 65 na 80. I tak szczerze nie mam kiedy tego zrzucic bo ciągle mama to mama tamto. Ćwiczę wtedy kiedy u mojego dziecka jest nauczycielką. Nie maluje się w ogole bo nie mam takiej potrzeby. I dobrze mi z tym. I dziękuję Bogu żeby zrobić sobie usta bo bym wyglądała jak karp na swieta

  6. Jak dla mnie to wszystko wynika z braku pewności siebie. Nawet mam teorię dlaczego to takie powszechne głównie wśród kobiet – to z wychowania. Przez całe dzieciństwo należało zachowywać się tak, jak rodzice kazali. “Masz inne zdanie? Dzieci i ryby głosu nie mają”. A później wymaga się od nas podejmowania decyzji – a jak mieliśmy się tego nauczyć? I pojawiają się dwie postawy – wycofana (nie wiem, zadecyduj za mnie) oraz agresywna (ja wszystko wiem najlepiej i powiem teraz tobie jak masz żyć, no i moja racja jest najmojsza)…

    • Może i tak być, problem polega na tym, że wiele osób jest tak ślepo zapatrzona w innych, że nie dostrzegają siebie.
      To moim zdaniem jest najgorsze.
      Niedługo ludzie będą przepraszać za kolor włosów czy kolor bluzki bo ktoś inny wybrałby inną..

  7. Ja to się boję nawet myśleć co by było gdyby każdy był tak zajebiście idealny.Takie “Żony ze Stepford”.
    Na szczęście nie jestem idealna.
    Czasem nie chce mi się umyć podłogi,wstać z łóżka,czy kolejny raz czytać tej samej bajki.
    Czasem bardziej chce mi się płakać niż głupkowato uśmiechać.
    Z tęsknotą patrzę na wieszaki z rozmiarem 38 i posłusznie człapię między te z 44.
    Lubię kotlety,sernik i żur.Pomidorową,ogórkową,flaki i kurczaka.Lubię czasem wieczorem napić się piwa.
    I jestem szczęśliwa ,że ktoś tam woli suszi i wodę kokosową.
    I uwielbiam ludzi,którzy używają mózgów i nie lezą jak owce na rzeź 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *